Chcę wracać, nie wiem co robić

Jestem już 12 lat w Dublinie. Od dawna ciągnie mnie żeby wrócić do Polski, teraz jestem na urlopie i dosłownie nie chce mi się wracać do Irlandii. Najbardziej wkurwia mnie to, że każdy mi tutaj pierdoli: co będziesz wracał, tu jest chujnia, tu jest bieda, tu jest patologia, tu jest katotaliban, bla bla bla…

Myślicie że taka Irlandia to sam miód? Kurwa pogoda tak chujowa przeważnie że deprecha. Mówili że się przyzwyczaję, a ja się nie przyzwyczaiłem. Deszcz, wiatr i chmury 3/4 roku. Kurwa do tego się nie da przyzwyczaić. Irlandczycy bardzo uprzejmi, a w swoim gronie jadą na nas i innych, tęksnią za czasami gdy w Irlandii sami Irlandczycy byli. Choćbyś tam i 20 lat był to nie jesteś swój, choć znam wiele osób którym się wydaje że z Polaków stali się Irlandczykami, beka niezła. Główna rozrywka w Irlandii to zakupy w zamkniętych shoppingach lub chlanie w pubie. Bo na zewnątrz przeważnie zbyt chujowo żeby, nie wiem, na spacer pójść. Żarcie słabe, chyba że sam sobie umiesz dobrze ugotować. U nas w byle mieścinie są restauracje z dobrym jedzeniem. W Dublinie jest kilka na krzyż i płacisz jak za zboże, chyba że lubisz kebaba to jest więcej. Te ich mieszkania to istna porażka. Wielka płyta lepsza. Wynajmiesz w nowym apartamentowcu, a kurwa ściany nie wiem z czego i chyba z 5 cm mają. Jakbyś mocniej jebnął to się rozwali. I słychać od sąsiadów dosłownie wszystko. Kurwa nie głośne rozmowy, nie imprezy. Ktoś chrząknie, kaszlnie i to słychać. Mieszkałem w kilku miejscach wszędzie to samo. Łącznie z tymi szeregowymi domkami. Chyba że masz wolnostojący to wtedy spoko, no ale to wydatek około 1500 euro za miesiąc. Irlandki to pasztety i przeważnie zachowują się jak faceci. Oczywiście z drobnymi wyjątkami potwierdzajcymi regułę.

No oczywiście są plusy, jest pracy od chuja, zarobki bardzo dobre i… finito. Tylko czy w tak chujowym miejscu można siedzieć całe życie dla tych pieniędzy? Moja siostra zarabia dużo mniej ale jak teraz jest wiosna lato, to widzę ciągle jakiś grill, ognisko, nad wodę jadą poplażować. Na weekend pod jakieś namioty sobie potrafią pojechać. W zimie w góry na sanki czy snowbord (mają kilkadziesiąt kilometrów). Mają mniej siana ale żyją lepiej, są jakby szczęśliwsi. A nie kurwa tutaj zaplanujesz weekend, a jak jebnie wiatrem to choćbyś chciał to chuja zrobisz. No tak grilla na podwórku 4×4 otoczonym 2 metrowym murem. Kurwa bomba, zajebiście.

Chujnia, śrut i dno. Bieda duchowa czy bieda finansowa. Co tu robić, wracać czy tyrać dalej w krainie deszczowców?

103
10

Komentarze do "Chcę wracać, nie wiem co robić"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Graj na kompie i oglądaj anime – pogoda jest bez znaczenia.

    14

    2
    Odpowiedz
    1. Anglia to raj dla graczy co miesiąc stać na kupno nowego wydajnego kompa.

      5

      2
      Odpowiedz
  3. Uzbieraj trochę siana i wracaj do domu stary. Polak tylko tu jest u siebie. Może tu i chujowo, są Janusze i Grażyny i Antek I Nawiedzony:) Ale tu nasz dom i nasza rodzina i bez względu na ich wady tylko tu zawsze będziesz u siebie i wśród swoich. Dzisiaj patriotyzm to takie wyświechtane hasło a po prostu trzeba kochać i żyć na tej ziemi która pelna jest kości i krwi naszych przodków, którzy życie oddawali za to, żebyśmy mogli na tym skrawku Europy żyć. Powodzenia!!!!

    58

    2
    Odpowiedz
    1. Srutu tutu, mam głęboko w dupie, na którym skrawku Europy żyję. Co z tego, że urodziłem się w Polsce i jestem akurat polakiem a nie na przykład anglikiem? No co z tego pytam się. Jakie to ma w ogóle znaczenie? Z jakiej okazji mam kochać akurat ten kawałek ziemi, na którym się urodziłem? Przecież to głupie.

      14

      39
      Odpowiedz
      1. Nie musisz. Może kiedyś do tego dojrzejesz a może nie. Twoja sprawa. Ja tak uważam i wyraziłem swoją opinię. Autor i tak zrobi po swojemu, prawda?. Pozdrawiam

        22

        2
        Odpowiedz
        1. Dojrzeję do tego…?! Eh, no dobrze, to może pogadajmy o tym, przekonaj mnie. Na dobry początek odpowiedz na moje pytanie – co z tego, że jestem akurat polakiem? Jakie to ma znaczenie dla mnie, jako człowieka, jako istoty ludzkiej? Jaki jest logiczny powód do tego, żebym miał kochać akurat ten kawałek ziemi, na którym się urodziłem? Gdybym się urodził gdzieś indziej, wpajano by mi miłość do innego kraju. To bardzo stronnicze podejście, kompletnie nieobiektywne, nie wynika w żaden sposób z moich przekonań, a jedynie zostało mi narzucone z bardzo irracjonalnego powodu – miejsca urodzenia. Więc gdzie w tym jest jakiś sens?

          6

          13
          Odpowiedz
          1. Mylisz pojęcia kolego, aczkolwiek techniczne masz rację. Logicznego powodu nie ma. Ale tak samo nie ma logicznego powodu cieszyć się życiem, skoro wiesz, że umrzesz, tak samo nielogiczne jest zakochiwać się w jakiejś osobie, skoro wszyscy jesteśmy tacy sami itp. itd. Za to jest pełno emocjonalnych powodów – bo tu się wychowałeś, bo mimo, że Polacy mają mnóstwo wad to mają też super zalety, które doceniają ludzie na świecie; za to, że nasz kraj jest piękny (chociażby natura lub wiele zabytków); za to, że mamy ciekawą historię i w naszych żyłach płynie krew dawnych bohaterów; za to, że masz z czym się utożsamiać bo urosłeś w tym kraju a nie w innym, i bliższy ci orzeł biały niż statua wolności czy wieża eiffla. Nikt nie mówi, że masz być nawiedzonym fanatycznym nacjonalistą. Ale skoro już urodziłeś się w tym a nie innym miejscu i zostałeś wychowany tak, a nie inaczej, to czy nie lepiej cieszyć się tym co piękne i być dumnym z tego co wspaniałe w naszym kraju niż marudzić? Rodziców i ojczyzny nie wybierasz, i może czyjś ojciec kupił swojemu synowi nowe lambo na urodziny, a twojego stać tylko na rower, ale czy to znaczy, że twój ojciec jest gorszy albo że masz go olewać bo to stary jak każdy inny, spłodził i tyle jego roboty? Z resztą wiesz, jak uważasz, że PL jest be to zawsze możesz jechać gdzie indziej, nikt cię tu siłą nie trzyma. Tak jak napisał autor oryginalnego komentarza – twoja sprawa. I koniec tematu, rób sobie co chcesz a nie szukasz jakichś niezasadnych dyskusji. Jeden lubi to, drugi tamto, i nic jednemu i drugiemu do tego.

            21

            1
            Odpowiedz
          2. Spróbuję w podobnym co ty tonie zadać ci podobne pytania. Dlaczego kochasz swoją matkę? Co z tego, że to akurat ona cię urodziła? Jakie ma to znaczenie dla ciebie jako istoty ludzkiej? Jaki jest logiczny powód do tego, żebyś miał kochać akurat tą kobietę, która cię urodziła? Przecież gdyby urodziła cię inna kobieta wpajano by ci miłość do kogoś innego. Gdzie w tym sens? No więc uczucia, miłość są z założenia nieobiektywne, często pozbawione logiki. Ktoś może nie kochać miejsca swojego urodzenia, ktoś może nie kochać swojej matki, ale to, że ktoś (a jest to większość) kocha nie musi być logicznie udowodnione aby miało sens. Sens nadajemy w życiu pewnym sprawom sami!!! Myślę, że wyczerpałem temat i to moja ostatnia wypowiedź w tym temacie, bo nie mam ani ochoty Cię przekonywać ani się z
            Tobą kłócić. Wierzę w wolność człowieka, również w wolność do braku wiary i braku uczuć;-) Pozdrawiam cię.

            11

            5
            Odpowiedz
          3. Spodziewałem się, że porównasz to do matki. To chyba najczęstsze porównanie jakiego ludzie używają gdy rozmawiam z nimi o sensie patriotyzmu. No i cóż, choć wydaje się trafne, to niestety takie nie jest. Nie będę tłumaczył dlaczego, bo skoro uważasz, że wyczerpałeś temat, to i ja nie będę na siłę dalej ciągnął tej dyskusji. Tak czy inaczej, również pozdrawiam.

            3

            4
            Odpowiedz
          4. Ale przecież przywiazujesz się do miejsca urodzenia, a co za tym idzie – tesknisz później za nim. Pod warunkiem że nie miałeś zjebanego dziecinstwa.

            9

            0
            Odpowiedz
        2. Przypomina się dowcip o rodzinie owsików. Dlaczego żyjemy w takim paskudnym miejscu? Bo to nasza ojczyzna…

          6

          1
          Odpowiedz
      2. Z całym szacunkiem dla Ciebie. DZIECI (m.in.) walczyły o Twoją wolność, oraz o to, iż masz możliwość pisania teraz na internecie, w zupełnie wolnym kraju.

        Piszesz o anglikach — zdradliwi, historia potwierdza.

        Zapytanie „Z jakiej okazji mam kochać akurat ten kawałek ziemi, na którym się urodziłem? Przecież to głupie.” zostawiam bez komentarza.

        3

        1
        Odpowiedz
  4. A w czym robisz?

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Przy produkcji bulbulatorów

      4

      2
      Odpowiedz
  5. rób jak Ci serce mówi. moim zdaniem kasa to nie wszystko i jak tam się źle czujesz to lepiej ze swoimi biedować niż na obcym siedzieć samemu w depresji

    19

    1
    Odpowiedz
  6. Wiesz co? Mówiąc szczerze i na serio, to autor pierwszego komentarza ma nawet rację, zajmij się grami wideo i anime, jeśli dobrze poszukasz i popytasz, to znajdziesz zajebiste perełki, dzięki którym możesz nawet inaczej spojrzeć na niektóre sprawy, a po ich ukończeniu poczujesz się, jak po przeczytaniu zajebistej książki. Z gier na początek polecam serię final fantasy, a z anime do koloru, do wyboru, bo masz tyle gatunków, co w filmach aktorskich. A do Polski możesz przecież regularnie wpadać na urlop/wakacje podładować bateryjki. Poza tym, no halooo, wśród dublińskiej polonii nie ma ani jednego ogarniętego Polaka, żeby pogadać?

    8

    7
    Odpowiedz
    1. anime to chujnia najgorsza z najgorszych

      12

      7
      Odpowiedz
      1. Filmy z aktorami to chujnia najgorsza z najgorszych.

        4

        10
        Odpowiedz
  7. Ty to chyba nie docieniasz tego co udało ci sie osiągnąc albo niewiesz jak bieda potrafi byc straszna. Nie warto wracac do polski bo pozniej bedziesz zalował.

    6

    9
    Odpowiedz
  8. Mam tak samo. Chcialabym opuscic Belgie. Ale…
    Nie poradze sobie w Polsce. Wiec wpadam co jakis czas by podlasowac baterie. I dziala.

    12

    1
    Odpowiedz
    1. Poradzisz Sobie,kurwa Polska to jest na dzień dzisieszy model dla reszty motlochu.

      4

      3
      Odpowiedz
      1. Model dla Ukrainy i Białorusi, ale dla Zachodu Europy (niezależnie od hurr-durr ciapaki) czy takich Czech to jeszcze długo nie…

        3

        6
        Odpowiedz
        1. Widać, że nigdy nie byłeś w Czechach. Na pierwszy rzut oka widać, że są krajem biedniejszym od Polski

          1

          0
          Odpowiedz
  9. Stary, jezdzilem do uk przez 10lat, troche tam mieszkalem. Potem wrocilem do polski. Powiem ci tak: zrobilem blad. Jestem tu teraz 5lat i kombinuje zebynstad wyjechac w pizdu ale gdzies gdzie nIe ma unii.jak chcesz wracac do tego fiskusa, zusu, zamordyzmu, depresyjnego otoczenia to droga wolna.

    14

    4
    Odpowiedz
  10. Wracaj 😉 myślę że szkoda życia na puste życie.

    7

    2
    Odpowiedz
  11. Po co tutaj wracać. Tu jest bieda wegetacja. Pracujesz. Stać Cię tylko na zwykle życie „od wyplaty do wypłaty”. Nawet oszczędności przywiezione z Irlandii rozpuscza Ci sie po kilku latach. Zakladasz własny biznes. Splajtujesz prawie od razu dzieki ZUS. CIT. PIT i wiele innych jawnych i ukrytych oplat

    16

    3
    Odpowiedz
  12. Witaj kochany kolego!!! Mam ten sam problem jakby mam tu męża dzieci życie w miarę ustawione lecz brakuje tych weekendów u brata w ogrodzie, ognisk, grilla no i normalnej pogody w weekend chociażby… Ah jak ja cię rozumiem aż za dobrze. Tylko niestety ja/my nie mamy po co wracać do Pl (żeby Ci od zusu krusu i innych podatków sraczki dostali!!!) a to skutecznie powstrzymuje przed powrotem i mam nadzieję na lepszą przyszłość dla moich dzieci. Wyjechać zawsze można lecz wrócić tutaj raczej już ciężko… Powodzenia jakakolwiek decyzję podejmiesz. Jeśli masz do kogo i po co wracać nie ma się co męczyć jeśli jeszcze się nie przyzwyczailes to już nic tego nie zmieni. PS tez nie cierpię tej pogody (wczoraj gorąco +25 słońce lato ” pelna gębą” dziś zimno ciemno i do domu daleko)

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Ciekawe czy jak mieszkałaś w Polsce to głosowałaś na prawicę (tę faktyczną) która jest za niskimi podatkami. Szczerze w to wątpię, sądzę że jesteś z tych co to narzekać potrafią, nie działać.
      [prawicowiec]

      0

      1
      Odpowiedz
  13. Czy na Polsce i Irlandii świat się kończy? Może spróbujesz trochę popodróżować? Chociażby na weekend (tanie laty teraz są w rózne rejony) – zobacz kraje, w których przyda Ci sie język angielski (bo zakładam, że znasz), albo inny który znasz – jest wiele przyjemniejszych miejsc jesli tak nie możesz znieść Irlandii. Ja się np. zakochalam w Szkocji bedąc na wycieczce i tam się przeniosłam i sobie chwalę. Jedyne co musisz rozwiązać to problem poczucia przynależności – czy jest dla Ciebie tak bardzo ważne, że musisz się czuć jak u siebie, że nie dasz rady inaczej – jeśli tak, to wtedy wracaj do Polski, bo zmarnujesz życie na tęsknotę. Ja się tu akurat lepiej czuję, bo mi ten dystans odpowiada, żadna sąsiadka nie lampi się co robię w kuchni, nie słyszę całej masy głupich uwag które trafiają się w Polsce.

    11

    1
    Odpowiedz
    1. Zazdroszczę takiego ukierunkowania uczuć! Też zakochałem się w Szkocji, ale będąc tam uświadomiłem sobie jak bardzo kocham Polskę. I niezależnie od wyboru będzie źle…

      PS. Wybrałem Polskę 🙂

      8

      1
      Odpowiedz
      1. I dobrze – to wazne, żeby się dobrze czuć:)
        Jeszcze o jednej rzeczy zapomniałam – o pieniądzach, faktycznie jak już się zjedzie do Polski to po tych latach rypania na wygnaniu warto już miec tam coś swojego w kwestiach mieszkaniowych, jakąs gotówke na start i co najważniejsze – pomysł na zarabianie. Ideałami sie garnka nie wypełni, a w Polsce to jednak trochę kosztuje.

        4

        0
        Odpowiedz
  14. To Twoja decyzja, tylko czy warto rzucić w miarę poukładane życie z zarobkami w Euro i jakąś tam wizją przyszłości dla sentymentów i niepewnego jutra w PL? Na to pytanie sam musisz sobie odpowiedzieć (mnie przypomina się odcinek kiepskich jak wszyscy wyjeżdżali i Boczek mówi „Patriotyzm to ja mam w sercu a biedę głęboko w dupie”). W PL prędko lepiej nie będzie, a raczej do gorszego zmierza.

    PS A rozrywki w Irlandii to nie tylko shopping, czy chlanie. Irlandia to przede wszystkim rugby, przyjrzyj się w weekendy jak oni żyją tymi meczami i jak później godzinami potrafią analizować każde spotkanie. A mecze reprezentacji w pucharze świata czy sześciu narodów to prawie święto narodowe.

    5

    1
    Odpowiedz
  15. Kolego – wiem dokładnie, o czym piszesz. Mieszkałem przez 5 lat w Szkocji, w bardzo ładnym mieście – ładniejszym niż Dublin, ale chujnie miałem dokładnie te same. Jeśli przez 12 lat się nie zaaklimatyzowałeś, to się to już nie zmieni. Jeśli chcesz być szczęśliwy, to musisz stamtąd spierdalać. Nie słuchaj pierdolenia taśmowych patałachów, że w Polsce się nie da żyć. Żyć można nieźle, tylko trzeba ruszyć głową i znaleźć własną receptę. Ja startowałem od zera, uruchomiłem jeden biznes w Szkocji, później wróciłem do Polski i tutaj kolejny. Teraz mieszkam w Polsce, biznesy działają oba. Z żadnym z tych biznesów nie było łatwo na początku i powiem, że wcale nie było tak, że w UK wszystko zajebiście, a w Polsce wszystko chujowo. W UK było łatwo pod względem urzędowym i podatkowym, ale chujowo pod tym względem, że Polak ma zawsze pod górkę za granicą. I owszem – możesz znać język, realia, itd., ale jak jesteś Polakiem, to masz trudniej, bo w każdym kraju mniej lub bardziej faworyzowani są swoi. W UK, i podejrzewam, że w Irlandii również – chujnia w biznesie jest pod tym względem, że gospodatka stoi. Trudno się przebić. Z kolei w Polsce gospodarka wciąż się rozwija, łatwiej się gdzieś wbić; jakoś też człowiek bardziej intuicyjnie ogarnia, co tu można i wypada, a czego nie można. Z urzędami i podatkami dość chujowo, ale Polak we krwi ma to, jak te instytucje okiwać. W związku z moim szkockim biznesem bywam w Szkocji w sumie z 2 miesiące w roku. I to jest dla mnie okej. Ale kurwa – jak tak człowiek posiedzi w lecie tydzień, to jest spoko, bo ładne okolice i w ogóle. Jak ten tydzień zaczyna się przedłużać, to zaczyna się jednak ta chujówa, o której piszesz. Wady zaczynają być dotkliwe. Chcesz rozpalić grilla, to zaraz napierdala wiatr. Piździ jak skurwysyn, ubierasz kurtkę. Chowasz się gdzieś pod murem w tych jebanych betonowych ogródkach-spacerniakach, chuja to daje, i tak zresztą zaraz zaczyna napierdalać dodatkowo deszcz z tego wiecznie zachmurzonego nieba. W końcu spierdalasz do domu. Chcesz gdzieś wyjechać na wycieczkę – znów chujnia – ciemno, wieje, pada. Ludzie pochowani gdzieś po kątach, po knajpach, po domach, czekają na gumową i w chuj drogą pizzę z Dominosa. Chcesz obejrzeć się za jakąś dupcią – wszędzie blade grube wieloryby z zółtymi zębami. Wszędzie szaro, te szare domy, szare wykładziny, szare kible i umywalki. Tam chyba mają jakieś inne słońce. Nawet jak jest ładnie, to jakoś inaczej niż w Polsce. Nie czuć zapachów, nie słychać świerszczy, a kurtkę trzeba mieć zawsze pod ręką. Inny świat, można zapomnieć, że gdzieś w ogóle jest lato, jakieś prawdziwe życie. Pogoda tak muli, tak tępi zmysły, że człowiek zastanawia się, czy to jawa, czy jakiś letarg, sen zimowy. Na szczęście nie muszę tam już żyć. Sierpień, samolot ląduje w jednym z dużych polskich miast. Otwierają się drzwi – i od razu czuć ten żar klimatu kontynentalnego, czuć ten wigor, czuć zapach młodych gorących polskich cipek. Wychodzisz z lotniska – jest w ludziach jakieś życie – ten niesie materac do pływania, tamten robi zakupy na ognisko, inny szykuje się na grzyby. Zapach łąki, kumkanie żab, zimne piwko, które przy letnim upale czujesz, że powinno być zimne. Można wiele wymieniać. Nie patrz na plebs i znajdź sposób na siebie. Poznaj swoje mocne i słaby strony, co chciałbyś robić. Pracuj ciężko, ale mądrze i krótko. Ryzykuj. Żebyś tam długo nie siedział.

    31

    1
    Odpowiedz
    1. Wczoraj koleżanka pływała w zatoce pod Edynburgiem, grzyby zbierają w tej chwili prawie wszyscy moi znajomi (na spacerach z psem nawet;), koledzy jeżdżą na ryby regularnie, dzieciaki latają bez koszulek! Grile, plaża, wspólne oglądanie meczów, wspólne wyjazdy weekendowe, kino (nawet polskie filmy tu lecą, już się szykujemy na Wołyń) i festiwal, z którego cięzko cos wybrać, bo tyle się dzieje… drzwi od samolotu jak się otwierają na lotnisku to od wreszcie można oddychać – rześkie, szkockie powietrze jedyne w swoim rodzaju – wreszcie się człowiek przestaje dusić:) To tylko tyle z tego, co się działo w sierpniu u mnie w Szkocji:) Ale niech każdy ma co lubi:)

      4

      8
      Odpowiedz
      1. Dochodzę do wniosku (na podstawie Waszych wpisów), że na obczyźnie to tego grilla i zimnego piwka najbardziej brakuje, czy co? Nie będę się wypowiadać za dużo, bo nigdy w świecie nie pracowałam. Żyję tu, w Polsce i łatwo nie jest a pogoda tego lata jest zjebana na maksa.

        2

        4
        Odpowiedz
      2. Idź pan w chuj. Edynburg dobrze znam. Ładne miejsce a wszystko inne tak jak pisze autor. Są piękne plaże pod miastem – w Aberlady, Saint Andrews, North Berwick, Cramond – i w chuj puste – jakby czekały dopiero na rozpoczęcie sezonu. Pogoda na pływanie trafia się z raz na 2 lata. Ale rozumiem – różnie można podchodzić do tego wszystkiego. Jednym pasuje, innym nie. Ja w pełni rozumiem rozterki autora.

        5

        1
        Odpowiedz
        1. To jest ich największa zaleta, że puste! Na litość – nie mów, że tęsknisz za prawanami!?

          1

          3
          Odpowiedz
          1. Podstawowe pytanie – dlaczego są puste? Dlatego, ze pogoda jest tak spierdolona, że mało kto wytrzyma, żeby tam siedzieć albo nie daj boże pływać. Jak ktoś kocha puste plaże, to może pojechać na Antarktydę – tam będzie miał jeszcze więcej w chuj pustych plaż – zero ludzi, parawanów, Januszy.

            5

            0
            Odpowiedz
      3. taaa, cudnie w tej szkocji, te zatoki w edynburgu takie czyste, tylko na chujni siedzisz nie szkockiej tylko PL…
        do autora chujni – wracaj, kasa to nie wszystko, mieszkałam kiedyś w Londynie, chuj z tymi funtami, Polska biedna ale własna 😉 odwagi! EM

        2

        0
        Odpowiedz
    2. Kurwa, prawdziwa poezja:)

      1

      0
      Odpowiedz
    3. kurde ale ty masz racje, ja tez po 9 latach wróciłem i kocham ten moj zjebany kraj, ten klimat i te dziunie—jestem kurwa u siebie

      5

      0
      Odpowiedz
    4. Świetnie napisane, prawdziwy Polak, nie to ci wynarodowieni narzekacze, nie potrafiący docenić Ojczyzny.
      [prawicowiec]

      1

      0
      Odpowiedz
  16. Emigruj gdzieś do kraju z lepszą pogodą (albo chociaż do Kanady, może zimniej (choć przy granicy ze Stanami, to raczej nie) ale klimat pewnie lepszy niż na wyspie) i znajdź jakąś fajną cipkę i się z nią ożeń, to może zapuścisz korzenie.
    W Polszy czekają na ciebie tylko Mesio i Byczywąs. 😉

    4

    4
    Odpowiedz
  17. Wracaj więc do ojczyzny. c:

    3

    1
    Odpowiedz
  18. Najlepiej utyrać kase w tej irlandii a na emeryture przeniesc sie do portugalii

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Byłem w Lizbonie, wspaniałe miasto. Plus fado na żywo. 🙂

      3

      1
      Odpowiedz
  19. Ja żyję w Anglii od 2007 roku. Już tak się przyzwyczaiłem do życia bez stresu, że nie wyobrażam sobie powrotu do Polski. Może na początku nie było wspaniale ale teraz kiedy mam stałą pracę, kontrakt, życie jest proste i bez zmartwień, nie wiem co to bieda, brak pracy i życie od pierwszego do pierwszego licząc każdą złotówkę. Bardzo doceniam takie życie, to nie są kokosy mam jakieś 1350 funtów i na spokojne życie wystarczy. Autorze grill, jezioro w PL to nie powód aby zjeżdżać na stałe do Polski.

    8

    5
    Odpowiedz
    1. Te 1350 to masz na tydzień, miesiąc? Po oplaceniu mieszkania czy jak?
      [prawicowiec]

      0

      0
      Odpowiedz
  20. ujeła mnie twoja historia

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Autorze, znam ten ból, dlatego po raz pierwszy daję komentarz na tym zacnym portalu. Przed miesiącem wróciłem z Dublina, zaledwie po dwóch latach. Jedynymi rzeczami, za którymi jakoś będę tęsknił, są niezła pensja i wycieczki na klify (gdy przypadkiem nie pada deszcz…). No, może jeszcze pewne elementy irlandzkiej mentalności (ale tylko niektóre!!!). Twoje obawy są głównie ekonomicznej natury. W moim odczuciu poziom życia przeciętnego Irlandczyka nie różni się aż tak drastycznie od przeciętnego Polaka – i tu i tam jedzie się często na kredytach. Nie ma nic za darmo i każdy goni za pieniądzem. Jeśli masz jakieś konkretne wykształcenie, doświadczenie czy zawód, to w Polsce też dasz radę. Może okupisz to większym stresem w pracy. Ale znasz realia ekonomiczne w obu krajach, więc sam oceń. Nie wiem, z jakiego pułapu startowałeś i gdzie teraz jesteś zawodowo, zresztą ciężko cokolwiek gwarantować. Ja sam wróciłem do rodziny i znajomych, do „bycia u siebie”. Do możliwości wyrażenia zdania, gdy coś mi się nie podoba (będąc „w gościach” tego się nie robi, chyba że masz obywatelstwo). To wszystko jest bardzo subiektywne i znam wielu rodaków, którzy nie wyobrażają już sobie życia poza Irlandią. Skoro znaleźli swoje miejsce i czują się tam dobrze, to świetnie i niech im się wiedzie. Ale jeśli Ty po 12 latach masz wątpliwości, to też o czymś świadczy, prawda? Ustal sobie na spokojnie priorytety, a potem bądź konsekwentny. Może poszukaj innego kraju, ale przedtem przypomnij sobie też ile kosztowało Cię osiedlenie się w Eire na samym początku. Pomyśl też ile kosztuje Cię bycie w miejscu, którego nie lubisz (takie „oszukiwanie siebie”). Tak czy inaczej, nie bój się, nie daj zastraszyć, przefiltruj przez własny rozum to, co inni mówią. Cokolwiek zrobisz, życzę Ci powodzenia i szczęścia. Może napisz jeszcze kiedyś na chujni. Go n-eírí an bóthar leat./ pozdr. Wu

    8

    0
    Odpowiedz
  22. Przenieś się jeszcze gdzie indziej

    0

    1
    Odpowiedz
  23. Skoro tak to opisujesz, to niema wątpliwości, wróć, najwidoczniej to Twoje serce sie odezwało i nie potrafi wytrzymać. Tu jest Twój DOM. Ja bym nie mógłbyć długo poza krajem, nawet jeśli to by była Japonia.

    3

    2
    Odpowiedz
  24. Ja na Twoim miejscu bym oszczędzał kasę na mieszkanie w Polsce i wrócił. Tu jest Twój Dom i Ojczyzna. Nie jest tu idealnie, ale to też zalezy od Nas. Potrzebujemy ludzi z szerszym horyzontem, takich, jak Ty. Polska ma swoje zalety, a sytuacja polityczno-gospodarcza może się zawsze zmienić. Pamiętaj też, że gdziekolwiek się nie przeniesiesz, siebie zabierzesz ze sobą. Pozdrawiam.

    5

    1
    Odpowiedz
  25. Nie wracaj.Nie warto.

    7

    6
    Odpowiedz
    1. Popieram w całej rozciągłości.

      2

      4
      Odpowiedz
  26. Jak ja to rozumiem! Mieszkałam w Anglii i chociaż zarabiałam tam zajebiste pieniądze za które zajebiście żyłam, to dopiero po powrocie do Polski poczułam, że to tu jest mój dom i to tu jestem szczęśliwa!!! 🙂

    6

    0
    Odpowiedz
  27. Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie. Nie wiem co ma mój komentarz do pożywższej chujni, ale tak mi się jakoś przypomniało. Może dlatego, że stary już jestem. Choć co ma to do rzeczy? Chuj raczy wiedzieć.

    4

    0
    Odpowiedz
  28. A ja w Polsce nic nie mam, Stary w pace, Matka pije, ojciec tez pije, w sumie wyszedl niedawno z paki. Dom sie rozpadl. To jest chujnia. Wracasz do domu na wakacje, typu jeden tydzien i nie masz tam nic. W sumie w domu nikt juz nie mieszka. Nawet kluczy nie ma kto dac by sie w tej ruderze kimnac na zimnym brudnym koju. Pozostaje spac w aucie wynajetym. Nikt Cie z lotniska nie odbierze, obiadu nie zrobi, nie masz jak za bardzo gdzie spac, zupelnie jakbys do innego kraju jechal, na wczasy gdzie nie masz tez nic i nikogo. Dalsza rodzina pomoze albo i nie, z wielka laska i wypomni albo tak sobie policzy za paliwo ze mialbys szofera zamiast tego na tydzien czasu. To jest dopiero Chujnia. Jak sie jeszcze kocha swoj kraj i chcialoby normalnie tam spedzic pare dni a nie mozna i to sie na lepsze nie zmieni, chyba ze kupisz sobie swoj dom, czy mieszkanie, ale to jest start z rownego zera w Polszy, bez domu, bez mlotka, ziemi, auta i supportu. Wez tu wroc, albo mysl o powrocie. Tylko bycie milionerem za granica to umozliwia, inaczej hard s-f.

    8

    2
    Odpowiedz
    1. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że nie mam moich kochanych rodziców, fajnego rodzeństwa, przytulnego domu, dobrego i ciepłego obiadu (czy tam innego jedzenia), nie mam z kim porozmawiać, poopowiadać co u mnie… Masakra. 🙁 Bardzo Ci współczuję.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. mhm.. zesrałabyś się gdybyś miała sama na siebie zarobić…, bez obrazy..

        0

        2
        Odpowiedz
    2. Pieprzenie. A jak jechałeś za granice to to wszystko miałeś?

      0

      0
      Odpowiedz
  29. Mam podobny dylemat, tyle że ja w Anglii siedzę. Ja już się zdecydowałem – wracam. Tu jest fajnie i luźno oraz są pieniądze, ale nic poza tym, a nie na tym polega życie. Fajnie tak sobie siedzieć kolejny miesiąc i mieć wszystko w dupie, ale za chwilę zostanę tylko ja i pieniądze jak tak dalej pójdzie. Wracam pożyć socjalnie i poczuć się jak u siebie oraz na swoim terenie. Ciebie do niczego nie namawiam, pozostawiam to jednak pod rozwagę.

    5

    0
    Odpowiedz
  30. Policz liczbę głosów za i przeciw pod twoją chujnią 😀

    2

    1
    Odpowiedz
  31. Mam identycznie, tylko, że mieszkam na Islandii, tutaj jest jeszcze gorzej z pogodą… Leje, wieje i to nie są wiaterki, tylko kurwa huragany. Jestem tutaj dopiero 3 lata, a już mam dosyć. Z drugiej strony z jakiegoś powodu wyjechałam z Polski, ale jak tutaj jestem to chcę do Polski, chyba wiecie ocb, nie?

    2

    0
    Odpowiedz
    1. „Dopiero 3 lata” wow, mam nadzieje ze u mnie 3 lata to będzie max za granicą…
      [prawicowiec]

      0

      0
      Odpowiedz
  32. Odwieczny dylemat takich jak my, wygnanych za chlebem poza ukochany kraj. Nie będę się rozwodził o plusach i minusach – powiem tylko tyle, że gdyby nie sytuacja ekonomiczna do żadnej Anglii bym nie wyjeżdżał, bo moim domem jest Polska. Zapewne nieco łatwiej jest osobom mającym żonę i na dodatek może jeszcze dzieci, ale w pojedynkę jest naprawdę ciężko. Ja to widzę od zawsze tak – jak masz dobrą prace to odkładaj pieniądze i za jakiś czas wróć do kraju. Jesteś już 12 lat i dalej tęsknisz… nie widzę wystarczająco dobitnego powodu, byś tam zostawał. W Polsce też można sobie dać radę – za uzbierane pieniądze można się dokształcić w zawodzie lub zdobyć nowe umiejętności – w końcu miliony ludzi dają sobie jakoś u nas w ojczyźnie rade(i to całkiem nieźle), prawda? Na obczyźnie nigdy nie będziesz u siebie. Nigdy. Jak dajesz sobie radę już tyle lat to i w Polsce sobie dasz – może nie za takie wynagrodzenie, może trochę więcej zachodu będzie, ale… Musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie, co dla ciebie jest najważniejsze – ja wiedziałem to od momentu wyjazdu, aż po dziś dzień nie mam wątpliwości, dlatego zawsze wracam:) Ale decyzja należy do ciebie. Jak masz fach w ręku, nie ma co się męczyć. Jak nie masz, zarabiaj i rozwijaj się – jak poczujesz się pewnie i mocno staniesz na nogach to wtedy wracaj. Ale jak mówię – decyzji nikt za ciebie nie podejmie. Powodzenia kolego:)

    8

    0
    Odpowiedz
    1. no tak… stań na nogach i co dalej na tych nogach? Otworzysz firrrmę, wpierdolisz ze stówę w interes i chuj z tego będziesz miał. Albo jakiś gówniany zysk za który będziesz puszki fasoli kupował… I co dalej? Będziesz chodził na castingi o robotę za 1500?

      2

      5
      Odpowiedz
      1. Nie przeczytałeś uważnie postu autora powyżej. Autor chujni nie siedzi zapewne 12 lat sprzątając ulice. W Polsce da sobie radę i wcale nie będzie tyrał za najniższą. Masz zawężonone horyzonty i tyle.

        4

        2
        Odpowiedz
  33. Zgadzam się w 100% z Tobą. Właściwie moja historia jest taka sama tylko jestem 9 lat za granicą i mieszkam w Skandynawii. Odczucia te same i z każdym rokiem jest już tylko coraz gorzej, ale mam plan, zarobić odpowiednią sumę przez jeszcze parę lat i powrót-szkoda życia marnować, pieniądze to nie wszystko.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Wracaj chlopie, na co czekasz? Z wiekszoscią się zgodze, poza katotalibanem – akurat podoba mi sie w Polsce stan katolicyzmu. Na przedmieściach Dublina w kosciele Irlandczycy to glownie starzy, mlodzi to w znacznej czesci obcokrajowcy, msza nie taka żywotna jak u nas.
    12 lat i sie tu nie dorobiles? Tym bardziej wracaj, bo ci zycia zabraknie a sie tu nie dorobisz. W Polsce piekna pogoda i jestesmy u siebie. Zarobki niby lepsze, ale wynajem mieszkan strasznie drogi. Chyba ze siedzisz na kupie w jednym mieszkaniu z roznymi osobami i placisz za pokoj, ale co to za mieszkanie :]
    Irlandczycy z ktorymi mam do czynienia na co dzien sa generalnie ok, oczywiscie z pewnymi wyjatkami.
    A wracając do sedna – dzieciaki sie wynarodowią a wnuki polskiego języka znać nie będą, taka jest rzeczywistość i dziwie sie ludziom ktorzy tu chcą zostać na zawsze. Ale oni nie mają poczucia narodowego, a jak się uważają za polskich patriotów to nie wiedzą co to slowo znaczy.
    12 lat strasznie dlugo, juz dawno powinienes sie dorobic i siedziec w Polsce 🙂
    [prawicowiec]

    2

    0
    Odpowiedz
  35. My tez z zona po 11 latach wacamy. Nie do miasteczka tylko do Wroclawia. Dublin to wieksza wiocha. Zgadzam sie z autotem, jakbym czytal swojego posta. Dorzuce tylko jeszcze ze dosyc mamy oboje placenia na socjalnych oraz samotne mamusie kurewki ktore przynajmniej oficjalnie nie wiedza kto jest tatusiem. Irole leniwi, glupi i fauszywi sa-to wszystko co mam na ich temat do powiedzenia. Dla mnie to tubylcy zyjacy na obrzezach Europy. Mam nadzieje, ze, zadnego juz nigdy w zyciu nie spotkam i nie bede musial wracac na wyspe grzybem i wilgicia w tekturowych domach stojąca. Hej

    2

    0
    Odpowiedz
  36. Wady życia w IRL:
    – rasizm do Polaków i generalnie nie-irlandczyków (przejawia się u ok.80% młodych i 50% starych iroli) prawie na każdym kroku, choć bardzo często jest dość sprytnie maskowany, ale ZAWSZE odczuwalny
    – denny poziom edukacji dzieci i kompleks niższości intelektualnej (w irl wszystkie dzieci, zwłaszcza irlandzkie są „geniuszami”, a później jest efekt zamkniętych grupek bardziej dorosłych iroli/”iroli”-menadżerów co to wszystko wiedzą lepiej i utrzymują prostą zasadę, że praca umysłowa/”za biurkiem” jest dla iroli, a dla obcych to raczej praca fizyczna)
    – ilość sklepów specjalistycznych znikoma (np.ZERO sklepów z elektroniką, oni wolą z domu zamówić i przepłacić za przesyłkę,ale częściej jest to zasada, że np.ryska na obudowie=urządzenie do śmietnika i kupić nowy badziew na pierwszym możliwym shopingu
    – pogoda j.w.pisali + pająki wykurwiście straszne (jakieś pseudo czarne wdowy etc.) + zapleśniałe/zagrzybiałe mieszkania cuchnące wilgocią za m-c wynajem ok.2200€/Dublin i okolice, dopiero taniej na zapiździałych wsiach gdzie nie dojedziesz bez samochodu, te lepsze mieszkania w lepszych dzielnicach czy nowszym budownictwie to koszt j.w. x2, xN..etc.
    – b.drogie koszty pierwszego ubezpieczenia auta, taksówki drogie, autobusy spóźniają się co jest normą i każdy autobusista ma wyjebane na to, co prawda jest kolej – parę połączeń na krzyż na całą irl.
    – tzw.garda=zwykła policja irl.to jest pośmiewisko… najlepiej wychodzi im robota papierkowa i w huj niekończące się dochodzenia. Co innego „czarni” i wojsko, ale ci są bardzo rzadko wzywani
    – niekończąca się wojna klanów i wszelkiej mafii o wszelkie możliwe profity z nielegalnych działalności (irole potrafią się także wzajemnie nienawidzić jeśli są np.z różnych hrabstw, lub warstw społecznych, a do tego dochodzi nienawiść rasowa)
    – wkurwiające irl.”kwiatki” typu woda gorąca osobno, lodowata osobno, okna otwierane na zewn.,conocny widok pijaków, ćpunów (raczej nie dotyczy zahukanych irl.wioseczek i miasteczek, gdzie ludzie mogą nawet mili kiedy po „obwąchaniu” uznają cie za prawie-swego)
    – kościoły protestanckie są przerabiane na magazyny/biura, bo dla wiekszosci mlodych iroli jedyną wyższą wartością jest odpowiednio wysoki zarobek lub zasiłek a tak ogólnie to tylko stare pokolenie Irlandczyków wierzy w Boga, kościoły katolickie jakoś się trzymają, ale..to nie to co w Polsce..
    Zalety (??) życia w Irl:
    – bilans życia (zarobki do wydatków na m-c) ciągle nieco lepszy niż w Polsce, z tym że… Nie do końca, bo po ostatnich podwyżkach – zwłaszcza wynajmu mieszkań to ten bilans może wypaść gorzej, lub co najwyżej tak samo jak w Polsce
    – łatwiejszy dostęp do różnych zasiłków, ubezpieczeń, ale czasami działa to na zasadzie upodlenia nie-irola (zasady do jakich trzeba się dostosować)
    – lepsze możliwości edukacji w szkolnictwie wyższym (młodzi i bogaci mają nieco lepiej,ale jest dużo pomocy jeśli sie wie co i jak)
    – jedna zielona karta która załatwia wszystkie bilety na autobusy, pociągi i tramwaje (o ile odpowiednio dużo na niej środków)
    A reszta to już była napisana.

    0

    0
    Odpowiedz