Choroba psychiczna i pojebani krewni

Kurwa mać, gryzie mnie to i wkurwia od lat. Wytłumaczę sytuację szybko, nie chcę się z tym pierdolić za długo i zagłębiać w szczegóły.

Część mojej rodziny od strony ojca mieszka razem na wsi (wujek, kuzyn, kuzynka, ciotki itd. sratatata). Od razu zaznaczam, że nie jest to żadna wiejska patologia, normalni rolnicy. No ale właśnie…

Syn jednej z ciotek jest chory psychicznie. Chuj wie co mu dokładnie jest, ale koleś ma ok. 40-50 lat i choruje odkąd pamiętam. Nie jest to nic okropnego, nie jest agresywny, tylko nieco dziwny, wiecie, jakbyście go zobaczyli, to byście pomyśleli, że jest opóźniony w rozwoju, ot taki trochę syndrom Downa. Jednak on jest naprawdę spoko, kiedy odwiedzam wujostwo, to zawsze zapyta co u mnie, pogada chwilę. O ile nie ma jakiegoś gorszego dnia albo nie łyka piguł, to jest sympatyczny. Jednak moi spierdoleni krewni traktują go jak totalnego śmiecia. Ja pierdolę, jak byłem małym gówniakiem, to nie zwracałem na to szczególnej uwagi. Dzisiaj jednak rzygać mi się chcę, jak widzę tych skurwieli, alienujących go na każdym kroku.

Wszyscy na tej jebanej „farmie” mają go w dupie (nawet jego matka). Wysyłają go do najchujowszych prac, śmieją się z niego, całkowicie izolują i gardzą nim. Mój wujek uczył mojego kuzyna, rówieśnika, od urodzenia chamskiego stosunku do chorego psychicznie wuja. Bo dziwny, bo głupi, bo śmieszny, bo inny. Teraz ten mały kutas wyrósł na kolejnego skurwysyna w tej pojebanej rodzince.

Chujowo się to opisuje, bo to trzeba zobaczyć. Kurwa, XXI w., chorych umysłowo już nie napierdala się prądem, ale tam dalej panuje taki skurwiały ciemnogród. Czasem, jak już ich odwiedzimy, tak wspólnie, rodzinnie, to np. moim rodzicom jest aż głupio, gdy widzą jak oni pomiatają tym człowiekim. Ale dla nich to jest normalne, bo tam się to robi kurwa od pokoleń.

On ma lekarza, terapię, leki, ale gówno mu to da, jeśli od urodzenia żyje w środowisku tak negatywnie do niego nastawionym. Ja jeszcze zrozumiałbym, gdyby on faktycznie zagrażał swojemu lub czyjemuś życiu itp. Ale jak już pisałem – to zwykły człowiek. Ja jebie, to tak, jakby bić dziecko z Downem.

Ta więc, wy głupie chuje, pewnie tego nie czytacie, ale życzę wam jak najgorzej. Obyście szczezli i oby pozdychały wam ten pierdolone krowy. Gnoje.

196
4

Komentarze do "Choroba psychiczna i pojebani krewni"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Łatwo ci mówić, to nie Ty spędzasz z nim codziennie czas, i nie dla Ciebie jest balastem

    9

    19
    Odpowiedz
  3. To story o samozwańcu Mesiu ?

    25

    2
    Odpowiedz
  4. Małpi świat. Atawizm. Nie mają z niego pożytku ani poczucia dumy, nie chcą się z nim identyfikować. Dlatego go szkalują. Ów chory ma wartość ok. 0,2/10. Małpi świat. Jeśli ktoś ciągle myśli że człowiek to coś więcej niż szympans to odpłynął.

    27

    3
    Odpowiedz
    1. To nie nasza wina, szympansem jest stwórca.

      1

      1
      Odpowiedz
    2. tu autor komcia, oczywiście to nie znaczy że powinni na niego naskakiwac, są prostakami tak czyniąc

      2

      0
      Odpowiedz
  5. Jeśli chodzi o ostatnie zdania Twojego wpisu, to również uważam, że chwasty należy wyrywać.
    Natomiast co do choroby psychicznej mam jeden patent, brat stosuje go od 3 lat i widzę że nieźle żyje. Otóż tak… przychodzi do szpitala psychiatrycznego, mówi że ma myśli samobójcze i słyszy głosy, przyjmują go, siedzi tam udając wariata – żarcie, spanie łazienka, piżama za darmo, zero obowiązków, tylko na leki musi przychodzić. Ma telewizor, może wychodzić, mogę go odwiedzać i siedzi dopóki go nie wypiszą, a to trwa nawet 2 miesiące, wychodzi i idzie do ośrodka dla bezdomnych, siedzi tam dopóki nie ogarnie sobie znowu szpitala, ale stara się szybko ogarnąć bo w ośrodku dla bezdomnych trzeba pracować na rzecz ośrodka i nie można pić dlatego szybko się wymyka. I tak kurwa do końca życia można, chociaż są minusy – brat mówił że ci wariaci czasem są upierdliwi, ale jak krzykniesz to uciekają, generalnie ma za sobą już 7 dwumiesięcznych pobytów w takim szpitalu i jest podobno zajebiście. Zero obowiązków w życiu.

    17

    3
    Odpowiedz
    1. to niezły brat xD

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Kto by pomyślał, że Bogdan Kamionek będzie zajadał się ananasem…

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Krów w to nie mieszaj.

    16

    0
    Odpowiedz
  8. Czyli jednak jest to wiejska patologia…

    11

    1
    Odpowiedz
  9. „oby pozdychały wam ten pierdolone krowy.”

    A co ci te biedne krowy winne, patałachu… Toż to bardzo pożyteczne i poczciwe stworzenia.

    To już lepiej by było, gdyby krówki przypierdoliły racicami po przedstawicielach twojej zasranej familii powyżej opisanej (No sam powiedz… Nie byłby to piękny widok? 🙂 ). /Mesio

    PS. A swoją drogą to opisani w chujni to jeden z lepszych przykładów na kandydatów do tytułu „Kutasy Roku”*

    *Nie rozdawanych od czasów „Kutasów Roku 2007”, of koz, to jest od momentu, gdy Zarząd Łódzkiego Wydziału Fabrycznego otrzymał tę nagrodę (I statuetkę. 🙂 Byczywąs do dziś jej używa do straszenia nowo przyjętych wyrobnic…) za największe skurwysyństwo wobec roboli, po czym przestano te nagrody przyznawać, bo wszyscy doszli do zgodnego wniosku, że nikt nas, kurwa, nie pobije na tym polu.

    11

    5
    Odpowiedz
    1. Tamci to ciemni ludzie. Na wsi często myśli się innymi kategoriami.
      Ale ty – naczelny pajacu Chujni – zasługujesz na tę statuetkę jak mało kto.

      2

      0
      Odpowiedz
  10. Znam to, u mnie na wiosce jest podobnie. Wyśmiewanie, obrabianie dupy i dopierdalanie słabszym na każdym kroku. Ale tylko ludzie słabi i głęboko zakompleksieni wyzywaja się(czesto grupowo) na słabszych fizycznie czy psychicznie. W ten sposób się dowartosciowuja, dodają sobie zajebistosci, pewności siebie. Ale to tylko maska, bo pod spodem kryją się nieprzebrane pokłady gow… przepraszam, obornika. 😉

    16

    1
    Odpowiedz
  11. Krowy najmniej winne są w tej historii. A sytuacja istotnie chujowa…. Rodzina ach rodzina…..

    11

    0
    Odpowiedz
  12. Kciuk do góry, tą cała rodzinką też gardzę. Jak można być taką padliną bez uczuć.

    5

    1
    Odpowiedz