Sorki za to ostatnie słowo, ale użyłem je po to by było śmieszniej.
Jeden to ten co pisze jakieś chujowe żarty i narzeka, że mu chuj nie staje od psychotropów (a może właśnie wieku, a nie tej niepotrzebnej przygody) i miał komputer z 512MB RAM’u, drugi t100, trzeci kurwobogacz, czwarty jakiś mądrala od netbsd (pewnie pseudo :P), piąty – ktoś kto się sra na czyjeś fantazje erotyczne, a ostatnio chyba nawet trafiła się użytkowniczka obrażająca bogu ducha winnych prawiczków za to że grają sobie w gry komputerowe.
Ciekawy squad, no nie powiem.
3
1

Dobra spierdalaj biedaku
Najśmieszniejsze gównozjeby to takie, które komentują własne wpisy a potem komentują własne komentarze. Tak tak, ty głupi chuju, to o tobie.
„Jasne’ chuju nieuku.
Jestem popularny nawet po latach nieudaczniku he he he.
No i huj ci do tego ty chuju, że mi męskość nie działa poprawnie.
Przynajmniej do ciebie to dotarło, bo lekarze to „ręką rękę myje” i nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za moje kalectwo seksualne.
Zarówno wpis jak i wszystkie komentarze pod nim są od tej samej osoby. Pozdrawiam.
(Admin): Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że nie ma takiego dowodu, który jasno wskazywałby na to, że Gomez wiedział o wymordowaniu magów ognia. Jest nawet nagroda 1000 bryłek rudy dla człowieka, który wskaże cień dowodu na to, że Gomez wiedział. Po prostu nie wiedział, proszę sobie wyobrazić. To znaczy wiedział albo nie wiedział, ale istnieje ogromna możliwość, że nie wiedział. Jest nawet taka wypowiedź Bartholo, który zaraz po koncercie In Extremo w Starym Obozie, powiedział taki zmęczony całonocnym maratonem słuchania Herr Mannelig, zwracając się do Thorusa – „Zrobiłem coś strasznego, ale imię Gomeza pozostanie nieskalane”. Z czego można wywnioskować, że on po prostu nie raczył Gomeza poinformować. Przywódca Obozu wie tylko to, co przekazywali mu magnaci, a przecież magnaci w sali tronowej o tym nie rozmawiali. To jest bardzo ciekawa rzecz, trzeba walczyć z kłamstwami, które szerzą się przez propagandę magów ognia, rozpoczętą przez Miltena i Diego, nie wartym zaufania zdrajcom, którzy uciekli przy pierwszej lepszej okazji.