Chujnia jednak motywuje…

Jak tak czytam wasze wpisy to stwierdzam, że moje problemy, o których pisałem takie jak drogowcy malujący pasy w niedzielę, dziewczyna, która dorobiła mi rogi jak byłem za granicą, czy to, że laska którą podrywałem okazała się lesbą… To jest chuj… Moja chujnia kryje się w cieniu waszych chujni… To nic w porównaniu z zdradzającą żoną, brakiem roboty, czy stłuczonym obiektywem do aparatu za kupę kasy… Chujnia chujni nie równa… Chyba przestane narzekać na moją chujnię… bo ona wcale nie jest taka zła… czasem się wkurwiam przez nią… Ale nie dała mi w dupę jak niektórym z gości tu piszących… Teraz zamiast narzekać zacznę współczuć – czyli kolejny etap egzystencji w ogólnej otaczającej nas chujni.. NIE liczy się to, że boli mnie głowa czy tam dupy połowa.. ważne że chujnia jest.. bo bez niej byłoby jeszcze bardziej chujowo.. Ale się rozpisałem.. dobra koniec filozofii.. Na koniec drodzy koledzy znane wszystkim pozdrowienie.. ŚRUT

31
59

Komentarze do "Chujnia jednak motywuje…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Moim zdaniem chujnia i nasze problemy są takie jakimi sami je widzimy. Jeśli dla Ciebie największą tragedią jest zacięcie się przy goleniu, a śmierć matki zniósłbyś po twardemu, to pisz o swoich zacięciach. Współczuj innym w ich chujni i pozwól innym współczuć sobie.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Każdy ma swoje problemy i każdy o nich pisze. Też mam i to nie małe.. napiszę kiedyś. Śrut!

    0

    0
    Odpowiedz