Chujnia z dziadkami

Godzina 7.30 rano, schodzę do dziadków jak co dzień, aby pomóc wstać i ubrać się babci chorej psychicznie. Wchodzę do pokoju dziadka, a ten nieprzytomny leży w poprzek łóżka. Szybka reakcja, zwołanie całej rodziny, telefon po karetkę… diagnoza: udar mózgu. Człowiek, wydawałoby się, w sile wieku, zdrowy, pełen energii, jeszcze ostatnio śmialiśmy się, że wygląda na dziesięć lat młodszego, jeszcze wczoraj wieczorem byłam u niego na kawie, opowiadaliśmy kawały, normalnie rozmawialiśmy. Dzisiaj ma sparaliżowaną prawą stronę ciała, nadal jest nieprzytomny, a lekarze oznajmili nam, że mamy się przygotowywać na najgorsze. Człowiek z którym codziennie miałam kontakt, wiele wspólnych tematów, wspomnień… ogólnie przyzwyczajenie, sprawiają, że nadal nie wierzę w to, co się wydarzyło, ciągle wydaje mi się, że gdzieś poszedł, ale niedługo wróci i wszystko będzie tak jak było… Najgorsze jeszcze w tym wszystkim jest to, że przez tylko 20 lat mojego życia w ostatnich 10 latach przeżyłam śmierć czterech bliskich mi osób i tak sobie myślę, czy nie powinno mi być łatwiej? Paradoksalnie, jest coraz gorzej i każde odejście ukochanej osoby przechodzę jeszcze bardziej emocjonalnie i zamiast stawać się silniejszą zaczynam się bać i tracić wiarę w cały sens życia. Po jaką cholerę się kształcić, rozwijać, walczyć o pracę, o prestiż skoro w jednej chwili możesz stać się rośliną? Nie wierzę kurwa, po prostu nie wierzę.

120
64

Komentarze do "Chujnia z dziadkami"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Mój dziadek miał udar w listopadzie, nie wyglądało to dobrze, był sparaliżowany, nie chodził, nic nie rozumiał… Jednak szybko doszedł do siebie i teraz jedynie ma problemy z wysławianiem się, ale się dogada, a lata jak młody:) trzymam kciuki za Twojego dziadka.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Z moich bliskich jak ktoś umrze to nie będę chyba specjalnie odczuwać straty niestety… prócz siostry i brata. Moja matka ma raka już po operacji i wszystko na razie jest ok, ale zamiast się cieszyć codziennie truje, że niedługo umrze i wiecznie gdera. Nie ma w niej radości, i to nie przez nowotwór nigdy w niej nie było radości i jest bardzo samolubną osobą. Mój ojciec jak umrze… większość rodziny przejdzie obok tego obojętnie. Jedynie jak któreś z rodzeństwa odejdzie będzie mi naprawdę przykro.
    Babci i dziadków już nie mam od dawna…

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie dygaj spotkasz się z dziadkiem, ten świat to tylko ułamek wieczności. Po tamtej stronie jest lepiej.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wtf? Masz żal że ludzie nie są wieczni? Mogliby jakbyśmy przestali ścigać się w chuj wie czym i zacząć zajmować się nauką dla dobra społeczeństwa a nie grupy ‚niewidzialnych’ władców świata typu rockefellerowie. Ale ludzie muszą czuć się lepsi od innych więc w tym tysiącleciu taki plan się nie uda. Chrześcijanie muszą być lepsi od muzułmanów, muzułmanie od chrzešcijan. Jeden naród musi być lepszy od innego. Pracownik taśmowy pr uje szybciej żeby być lepszy od innego chociaż noc za to nie dostanie. Kierownik podpierdala szefowi ieśli ktoś popełni błąd żeby czuć się lepszym od tego co coś zjebał. I tak będzie, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Tak to już jest, przyzwyczajamy się do bliskich, dzisiaj się kłócisz, jutro się śmiejesz, a pojutrze koniec.
    Naturalna, choć okrutna, kolej rzeczy.
    Ja do dzisiaj czuję pustkę w moim życiu, po tym, jak parę lat temu odszedł mój dziadek – który jak to zawsze żartował, że będzie żył 120 lat – niecałe 70 i koniec. Szok, niedowierzanie, akceptacja, powrót do normalności – pozorny powrót, jeden się przystosuje, drugi będzie siedzieć cicho, a w sercu ból. I nie da się nic zrobić.
    W takich chwilach najlepiej jest się do kogoś przytulić, mam nadzieję, że kogoś masz, byłoby ci łatwiej.
    Pozdrawiam, to jest prawdziwa chujnia a nie jakieś kurwa popierdółki miłosne, zauroczenia i chuj wie co.
    Pozdrawiam serdecznie i łączę się w bólu.
    M.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Moje 2 babcie i 2 dziadków zmarło w przeciągu 9 miesięcy. Miałem wtedy 9/10 lat, pierwszą komunię i operację głowy. To było dziwne…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Jestem Bogiem i nabiłem MONSTER-KILL!Pozdro dla ziemskiego plebsu,co jeździ marnymi mesiami,a to też i rzadko.Zginiecie i będziecie się smażyć w ogniu piekielnym.LOL,Jestem Bogiem,uświadom to SOBIE,SOBIE,ale Ty nie jesteś Bogiem.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. I chuj, takie życie. Renty już nie będzie!

    0

    1
    Odpowiedz
  10. niestety moich dwóch dziadków zabrało się w przeciągu pół roku, jeden miał udar jak twój i długo po tym zdarzeniu nie pożył też był sparaliżowany z jednej strony. Życie to syf i tyle.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. W życiu piękne są tylko chwilę.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. no ale tak jest, ciało jest tylko przejściowym domem dla duszy/świadomości/bytu. od Ciebie tylko zależy jak przeżyjesz to życie czy będziesz się cieszyć i z niego czerpać czy dołączyć do wyścigu w matrixie hajs hajs hajs tylko się liczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Ja też tak mam jak tracę bliskie osoby. tracę sens wszystkiego im jestem starsza tym jest mi trudniej.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. 7 ty to jesteś schizofrenikiem i idiotom a mnie bogiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Wielki szacunek dla Ciebie za Twój szacunek do starszych.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Tutaj Bóg spod siódemki.Idiotą to jesteś Ty.Wyraz „ty” piszemy wielką literą,z powodów grzecznościowo-językowych.Dodatkowo nie odmienia się w taki sposób słowa „idiota”.Słowa:”ty to jesteś” sugerują,iż napisałaś do mnie(liczba pojedyncza,narzędnik),nie zaś do liczby mnogiej.Dlatego to słowo odmienia się „idiotą”,nie zaś „idiotom”.W liczbie mnogiej,Twoja kwestia brzmiałaby:”Wy to jesteście idiotami”.Ten błąd jest bardzo popularny,wśród mieszkańców zabitej dechami wsi i warszawskich słoików.Przykro mi,ale masakruje Twą marną dupę i pusty umysł.

    0

    1
    Odpowiedz