Chujowa miłość

Rozstaję się z kobietą, z którą spędziłem całe dorosłe życie. Kocham ją od 10 lat. 8 lat byliśmy razem. Zrywam z nią już 4 raz w ciągu ostatnich dwóch lat. Wtedy wszystko totalnie się zjebało. Wbiła mi nóż w serce aż po samą rękojeść. Nigdy nie byliśmy naprawdę szczęśliwi. Może na początku. Życie zawsze nas kopało w dupę i po jajach. Ja po maturze zachorowałem psychicznie. Trafiłem do kliniki psychiatrycznej. Dopadła mnie depresja, potem jakieś lęki, zwidy. Wyjebało mnie w kosmos, w czarną dziurę. Pierdolnęli mi takie leki, że prawie nie pamiętam kilku tygodni. Jak chodziłem do liceum w domu był koszmar. Nienawidziliśmy się z ojczymem, chcieliśmy się pozabijać. On był strasznym skurwysynem, z resztą dalej jest. Matka nic nie robiła, chociaż na początku ją prosiłem. Potem ją też znienawidziłem. Po maturze związek z dziewczyną zaczął się psuć. W seksie porażka. Zaczęliśmy się kłócić. No i dom. Nerwy mi nie wytrzymały. Po dwóch tygodniach studiów trafiłem do kliniki. Potem jakoś z tego wyszedłem i po roku wróciłem na studia.
Dopiero po długim czasie okazało się, że ona ma nerwicę seksualną. Przez lata życie seksualne było katastrofą. Zaczęliśmy się o to bez przerwy kłócić. Całe lata awantur. To wszystko zniszczyło. Ale kochaliśmy się strasznie, nie mogliśmy żyć bez siebie. Ja sobie nie wyobrażałem życia bez niej. W końcu zaczęła coś ze sobą robić, ale ze strasznymi oporami. Przerywała kolejne terapie, zamykała się w sobie. W końcu trafiła na jakiegoś pojebanego psychoterapeuty, który ją zmanipulował, uzależnił od siebie, a w końcu wmówił jej, że to wszystko moja wina. To był początek końca.
Wiele razy chciałem się zabić. Straciłem najlepsze lata życia dla nadziei, że kiedyś wszystko się ułoży, że będę z nią szczęśliwy, weźmiemy ślub, będziemy mieć dzieci i cudowną szczęśliwą rodzinę. Wierzyłem ślepo, że miłość wygra. Ale miłość okazała się chujnią. Wiele razy, kiedy myślałem o tym uczuciu przychodził mi do głowy tekst piosenki: „Jakbyśmy byli szczęśliwi, gdybym nie kochał cię wcale.”
Próbowaliśmy już tyle razy, że rzygać się chce. Teraz w sumie jesteśmy zgodni, że trzeba się rozstać, bo ten związek nas niszczy. Ale dalej się kochamy. Ból jest nie do opisania, jej ból i mój.
Pojebane to życie.
W sumie nie wiem czemu to tu piszę. Przed chwilą znalazłem tę stronę. Brzydzi mnie zwykle internetowa popkultura, ale ta strona jest jakaś inna. Boleśnie żywa. Widocznie ma sens, żeby z siebie anonimowo wyrzucić to ścierwo, które gnije w myślach.
Ponad rok temu postanowiłem, że już nie chcę się zabijać, chcę w życiu szukać szczęścia. Ale to często się wiąże z bólem, bo jak próbujesz, to zawsze się potkniesz. Tak czy inaczej, miłość naiwna miłość przegrała i będziemy teraz szukać szczęścia osobno. Ale wciąż nie mogę się z tym pogodzić. Czasem wolałbym nie mieć uczuć. Już trzeci dzień piję. Mam nadzieję, że ostatni.

165
70

Komentarze do "Chujowa miłość"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Drogi Przyjacielu! Zajebiscie urzekła mnie Twoja historia. Nie jesteś kolejnym dupkiem z błahymi problemami, czy też zasranym gimbusem, którego wkurwia nauczycielka. Nie znamy się ale proszę o jedno – nigdy się nie poddawaj. W życiu ZAWSZE można zlaleźć szczęście, choćby nie wiem, jak było chujowo. Ja też chorowałem psychicznie, też nosiłem w sobie wiele goryczy, kompleksów i bólu. Grunt to się nie poddawać i szukać szczęscia. Pamiętaj o tym

    0

    0
    Odpowiedz
  3. A ze mną moja księżniczka też zerwała po trzech miesiącach pewnie miała mnie dosyć kochaliśmy się codziennie ale jej nie podobała się to że jestem agresywny w stosunku do ludzi ale dla niej taki nie byłem jestem zimnym gnojem dlatego że mam całe życie zniszczone przez ludzi ale dla niej starałem się dla niej byłem inny ona tego nie doceniła nie na widzę ludzi jeszcze bardziej miłości uczuć chcę żeby ludzie po zdychali za wszystko pewnie jest teraz z innym nie chcę jej widzieć nigdy więcej niech zdycha AMEN.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. To naprawdę jest chujowe, życzę szczęścia i powodzenia, coś strasznego. Trzymaj się!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. strasznie mi Ciebie szkoda.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie jesteś sam, mnie rzuciła moja była, którą nadal kocham. Piłem ponad dwa miesiące, próbowałem z inną laską. Teraz kiedy mam trzeźwy umysł od kilkunastu dni, wiem że nadal jest chujowo, ale trzeba odrzucić alkohol i próbować jakoś żyć dalej. Miałem nawet wyżalić się kilka razy na ten temat na chujni, ale stwierdziłem, że i tak chuja mi to da. Więc trzymaj się ziom i cały czas do przodu.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ale o co właściwie chodzi ? 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Brzmi to tak jakbyś miał demoniczne manipulujące moce dookoła siebie…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Autorze… zwracam się do ciebie z nietypową prośbą. Jako, że piszesz ten tekst anonimowo jesteś bezpieczny w sieci, nikt nie pozna twojej tożsamości. W związku z czym chciałbym wykorzystać twój tekst jako literackie uzupełnienie pewnej postaci. Nada jej prawdziwości i chociaż w pewien sposób twoje nieszczęście zostanie w produktywny sposób przemieni się w coś dobrego.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Wybacz, że raczej nie odnoszę się do Twojej chujni, ale specem od doradzania nie jestem i nie powinienem tego robić, bo sam ze sobą nie potrafię sobie poradzić.
    „Przed chwilą znalazłem tę stronę. Brzydzi mnie zwykle internetowa popkultura, ale ta strona jest jakaś inna. Boleśnie żywa.” – otóż to! Dlatego mnie wkurwiają jakieś syndromy brązowej kredki, paniusia nie chciała obciągnąć, parówki na stacji i inne pierdoły – jacyś moderatorzy mogliby się bardziej starać. Sam tutaj jestem, bo czasami zdarza mi się trafić na wpisy, które pasują do mnie… Z resztą, chyba nie muszę tłumaczyć, jak wygląda moja egzystencja, że jestem częstym gościem tej strony, myślę, że wiele osób to rozumie, bo też tu zagląda.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Oboje jesteście ostro pierdolnięci. Powinni was zamknąć w psychiatryku, w jednej sali z jednym łóżkiem na golasa i karmić johimbiną z Pepsi do popicia. Po roku nieustających orgazmów i jebania na wszystkie możliwe pozycje obydwoje wrócilibyście do normy. A tak, odbija wam szajba z ostrym szplinem. Oj źle to się skończy.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. no i chuj po co komś zawracasz głowe swoimi naprawdę prywatnymi problemami .chuj mnie yto obchodzi tym bardziej ,ze bni chuja niw mogę Ci pomóc

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Jak jesteś frajer,to masz za swoje.I nie masz czy tam miałeś kobiety,tylko kurwę.Im szybciej to zrozumiesz,i nauczysz się być konkretnym facetem a nie cipką,tym większa szansa że dalsze życie potoczy ci się lepiej.

    Włącz sobie Pijem na eks Sinan Sakica

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Trzymaj się chłopie, u mnie też nie jest wesoło, ale dają radę, czasami piję, zapalę „madżongę”, spotkam się z przyjaciółmi… czas leczy rany. Nie wiem co bym robił na Twoim miejscu, ale ja się rozwiodłem, nie walczyłem, chyba dobrze, bo teraz jestem bardziej szczęśliwy, ale na Twoim miejscu jeszcze bym powalczył!! 3mam kciuki!! Sławek

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Lepiej że się spierdoliło po 8 latach niż miało trwać przez 40. Zamiast żyć ideami (wyobrażeniami, planami), spójrz na świat i zobacz go takim jaki jest a nie filtruj go przez swój toksyczny umysł. Związek się zdarza, podobnie jak ptak na niebie i jak gówno w klozecie, jak śmierć baci i jak upierdolenie komara. Najważniejsze by umysł nie machał tobą jak ogon psem. Świat jest jaki jest, a twój mozg go zmienia nadając mu znaczenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. to pozbądź się uczuć i idź na siłkę

    0

    1
    Odpowiedz
  17. To się nazywa chujnia.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. SZAcunek, ze wytrzymales i to 10 lat!

    1

    0
    Odpowiedz
  19. No to stary masz chujnie z górnej półki, i masz racje wyrzucenie z siebie tego co cię boli na tej stronie to nie jest najgłupszy pomysł, zawsze chociaż troche lżej człowiekowi. „bo jak próbujesz, to zawsze się potkniesz” ten nie popełnia błędów kto nie robi nic, więc ja trzymam za Ciebie kciuki, zwłaszcza że też się niedawno rozstałem, na szczęście w moim przypadku nie trwało to 8 lat a znacznie krócej, ale i tak jest ciężko

    0

    0
    Odpowiedz
  20. No w koncu jakas normalna zyciowa wypowiedz ,zycze Ci szczescia i nie marnuj ztcis na glupot, glowa do gory 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Każdy jest po jakimś rozstaniu…ale u Ciebie to hardcore…

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Czesc, sprobojcie sexu analnego.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Ola boga.1/5

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Będę chujnym skurwysynem, ale do nich w końcu świat należy, i Ci powiem prawdę. Bardzo dobrze, że tak się stało, że się rozpadło itd. I teraz najważniejsze: Życie to nie bajka o chorych potworkach co po pobycie w psychiatryku wracaja do normy i znów świeci słońce nad zieloną trawką! Życie to nieustanny ciąg coraz to nowszych stresów, jeśli nie umiesz sobie poradzić z nimi w pojedynkę to nawet nie myśl o zakładaniu rodziny. To Cię zniszczy, to nie jest nieudany semestr na studiach, tylko walka o o najlepszą możliwą perspektywę dla siebie i dla bliskich. Więc jak masz problemy z głową to się wylecz i żyj spokojnie, a nie myśl o rodzinie, którą tylko później skrzywdzisz!!! Za dużo już na tym świecie tragedii wywołanych schizofremią i niedorozwojem emocjonalnym. A później się słyszy dzieci w beczkach poupychane i innego typu okropieństwa. Tworzenie rodziny jest dla normalnych, zdrowych(przede wszystkim psychicznie) ludzi a nie popaprańców! Niech się gromy sypią ale taka prawda.

    1

    0
    Odpowiedz
  25. No dobra pora żeby cię przywrócić do pionu. Po pierwsze widzę że cierpisz na syndrom męczennika i widzisz w sobie ofiarę jak i również uważam że, nie mówisz całej prawdy o sobie, o was. Moją ocenę opieram na twojej wypowiedzi gdyż widzę twoją krytyczną postawę wobec innych, jednak nie widzę żadnego nawet najkrótszego zdania o twojej winie bądź nawet udziale w rozpadzie tegoż jakże barwnego związku. Kolejna sprawa myślę choć mogę się mylić oczywiście iż, jesteś jedynakiem i cierpisz na typowy dla jedynaków egocentryzm. A teraz tak :
    1. Zachorowałeś jak mówisz na depresje stwierdzoną klinicznie, gdyż jak piszesz leczyłeś sie w ośrodkach. Dostałeś leki które zaburzyły twoja świadomość i tu myślę że coś kręcisz, ponieważ leki przeciwdepresyjne nie działają w ten sposób „rozkręcają” się po 2-4 tygodniach i nie mają wpływu na zdolności poznawcze oraz nie zaburzają procesu logicznego myślenia. Musiałbyś być leczony lekami przeciw psychotycznymi ale to jest leczenie ambulatoryjne prowadzone pod stałą opieką lekarską.
    2. Psychoterapeuta prawdopodobnie urwatował resztę życia twojej byłej partnerce, gdyż słusznie stwierdził że to ty jesteś problemem. Nie on ją zmanipulował lecz ty to zrobiłeś świadomie lub nie. Dokonałeś typowego szantażu emocjonalnego po przez uporczywą ekspozycje swej choroby, ona mogła poczuć się winna przez ciebie co wiąże się z nerwicą seksualną oraz niechęcią do ciebie.
    3. Twoja sytuacja wcale nie jest dramatyczna, to jest jak z rodzinami AA, jesteś ofiarą jak i oprawcą, zapewne mógłbyś uratować wasz zwiazek po przez zmianę swojego nastawienia. A tak po cywilnemu powiem Ci, że powinieneś iść do niej i ucałować ją po stopach za to że tyle z tobą wytrzymała i dawała ci wsparcie. Wyrządziłęś więcej szkód drugiej osobie niż myślisz.
    Pozdrawiam ratownik.

    0

    1
    Odpowiedz
  26. nie daj się dymać przez babę.Pokazje teraz różki to dobrze pomyśl jak z nią później wytrzymasz jeszcze będziesz jej gotował.Moja rada daj sobie spokój i znajdź sobie normalną dziewczynę.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Zawsze jak czytam takie historie to czuję… nie, nie czuję, ja to wiem, że mógłbym pomóc i wskazać drogę do szczęścia dla was obojga – ale co z tego – nikt nie zostawia namiarów, zapewne każdy jest w chuj daleko… ale jedno wiem na pewno – wszystko się da, jeżeli naprawdę dwie osoby sie kochają i mają trochę oleju w głowie, a po wpisie widzę, że ty tumanem nie jesteś, i mam nadzieję, że twoja luba także – musicie dać sobie czas i wykorzystać go na poukładanie sobie pewnych spraw w głowie i powolnej zmiany podejścia – brzmi żałośnie prosto i mało odkrywczo? Najśmieszniejsze jest to, że to cholernie prosta ale wpizdu cenna i życiowa rada – ty zacznij mysleć o niej a ona o tobie – nie skupiaj się na sobie a okaże się, że powoli wszystko zacznie się zmieniać… myślcie bardziej o sobie nawzajem a swoje psychiczne zabagnione problemy powoli kawałek po kawałku zmieniajcie i rozwiązujcie problemy – po jednym. Nikt nie powiedział, że prawdziwa miłość to tęcza i gołąbki – to nierzadko ciężka praca, ale chyba warto, bo jak nie to co warto? Powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Mam tak samo ziomek, koleżanka z klasy w liceum, na 3 roku byliśmy razem na studniówce i po tym balu się jakoś zjebało :/ Wszystko miało po tej imprezie iść tylko ku lepszej stronie :/ Sam nie wiem co się stało, byłem dla niej kulturalny, miły, życzliwy… Pomimo tego, że w 1 i 2 klasie widziałem, że ona coś do mnie, tak przynajmniej to wyglądało, to tak jakoś w tej 3 klasie zakochałem się w niej, uważam ją za tą jedyną :'( Inteligentna, wysoka, piękna blondynka o zielonych oczach, myślałem sobie to ta jedyna :'( A teraz tylko ból, bo musze z nią spedzić jeszcze 2 miesiące w jednej klasie :'( Ciężko widywać kogoś, kogo się kocha, a nic wiecej z tego nie wyniknie :'( Straciłem już chyba gust w kobietach, żadna mi się nie podoba… To boli jak skurwysyn, ale trzeba iść twardo do przodu i mieć wyjebane na wszystko! Wiem, że łatwo się tylko mówi, pewnie skoncze to pisać i dalej o niej będę myślał, jak co dzień od zeszłych wakacji :'( My facieci nie jesteśmy świeci, ale potrafimy w chuj mocno kochać, a kobieyy tylko ranią 🙁

    1

    0
    Odpowiedz