Cierpienie, choroba, umieranie

Nie wiem czy to odpowiedni temat na tą stronę. No ale nic, muszę się gdzieś wysłowić. Mam 27 lat, prowadzę od kilku lat firmę – codzienna pogoń za pieniądzem, całe dnie w pracy. Po tym co ostatnio przeżyłem mój system wartości został wypierdolony w kosmos. Byłem w centrum onkologii, mój przyjaciel zachorował bardzo ciężko – diagnoza: glejak wielopostaciowy IV stopnia (nowotwór mózgu). Choroba nieuleczalna, o nieznanym pochodzeniu, rokowanie: do 2 lat życia. Gościu ma 28 lat. Znamy się od podwórka, od 4 lat razem prowadzimy firmę, najzajebistszy człowiek jakiego znam. No więc przyjechałem go odwiedzić. Przyjechał do poczekalni na wózku człowiek ważący jakieś 50 kg (wcześniej kawał byka), bez włosów i woła „Cześć Krzychu!”. Był w nienajgorszym humorze. W tym momencie zachowałem się jak skurwiel ostatni. Wybuchłem płaczem, zamiast powiedzieć coś wesołego, to się rozbeczałem jak ostatnia pizda. A on razem ze mną i reszta naszego spotkania przebiegła w takiej atmosferze. Próbowałem go jakoś pocieszyć ale wyszło to żałośnie. On zdaje sobie sprawę, z tego co mu jest i ile mu zostało. Lekarz mu powiedział oficjalnie w twarz: proszę pozałatwiać wszystkie sprawy, bo choroba jest śmiertelna i pożyje pan od 1 do 2 lat. Leży z umierającymi ludźmi na sali, niedługo nie będzie w stanie się sam poruszać. Jestem rozjebany w chuj. Nie rozumiem dlaczego Bóg stworzył tak pojebany świat. Choroby, nędza, cierpienie, płacz, przemijanie, śmierć. Nikt tego nie rozumie. Nie ma odpowiedzi na takie pytania. Jesteśmy kupą gówna i mięsa i składamy się w 99,9% z pustej przestrzeni między atomami. Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Amen.

47
68

Komentarze do "Cierpienie, choroba, umieranie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Bóg może istnieje, ale właśnie z takich powodów pierdolę ten jego świat. Skoro tu funduje takie piekło to jak wygląda to jego „niebo”? Trzymajcie się!

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Twoim zadaniem, stary, jest zatem pomóc kumplowi pozamykać wszystkie sprawy, wspierać go do końca, wierzyć, że może zdarzy się cud i będzie żył dużo dłużej, a firmę wypierdolić w kosmos żeby potem móc mówić: byłbym nikim gdyby nie mój kumpel, to wszystko zawdzięczam właśnie jemu.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Po to on umiera byś ty zauważył, że dobroć nie jest z niczego, ale z pomocy jemu. Wszyscy są sobie potrzebni, niestety też nie rozumiem czemu najczęściej tragedie dotyczą wspaniałych ludzi. Może dlatego, bo Bóg nie chce aby byli szybciej w niebie. Może tam spodoba się bardziej twojemu koledze, choć sam o tym nie wie.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Cóż, może pójdzie do nieba 🙂 skoro wierzysz w Boga daruje sobie swoje wyznanie, jedno jest pewne- gdyby wszystko byłoby idealnie to też nie miało by sensu -cierpienie doceniam tak samo jak chwilę piekne i ide na przeciw przeciwnościom oraz bisko pasji -to jest sens życia! Daj mu owe piękne chwile ze sobą nim jego życie się skończy..takie najprostsze choćby. To dla niego bezcenne. Trzymajcie się, najlepiej nie rozmyślać za wiele o tym co niezależne bo jedynie bólu głowy dostaniesz i żadnych korzyści nie ma/angl

    0

    0
    Odpowiedz
  6. non omnis moriar, po coś tu jesteśmy…
    Współczuję Koledze i Tobie, mam podobną sytuację. Trzeba się starać wyłapać jakieś „plusy” w tym wszytskim, życzę w tym powodzenia i pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Niestety, tak bywa. Czasem człowiek traci jakakolwiek wiarę w kogoś, kto jest gdzieś tam i nas dogląda :/

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Zgadza się. Ludzie tego nie widzą dopóki sami nie będę w podobnej sytuacji jaką Ty opisujesz. Ale życie to tylko krótki epizod naszego istnienia, więc trzeba żyć tak, aby śmierć nie była końcem…
    A tak poza tym, płacz w takiej sytuacji to nic złego. Twoje łzy wypowiedziały więcej niż jakiekolwiek słowo.
    Nie powiem, trzymaj się, bo to bez sensu. Współczuję wam z całego serca i nie życzę nikomu takich przeżyć. A przyjaciela odwiedzaj w każdej wolnej chwili, pozwól mu odejść ze świadomością, że zostanie na zawsze w czyjeś pamięci…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jest mi bardzo, ale to bardzo przykro :((( Nie wiem co jeszcze napisać…może tyle, że życzę Ci duużo siły, a Twojemu przyjacielowi jak najszczęśliwszych chwil aż do samego końca.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Współczuje z całego serca. To jest coś, o czym nie da się tak o zapomnieć. Jako dobry kumpel powinieneś go wspierać do końca. Coś w tym jest, że wspaniali ludzie odchodzą tak prędko, lub cierpią na jakiś choroby. Jeśli jesteś człowiekiem wierzącym, to przyjmij wersję, że Bóg już go chce do nieba, gdzie podobno jest tak zajebiście. Życzę powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. sorry że to napiszę ale wkurwia mnie takie pieprzenie „może pójdzie do nieba”, nie dlatego że jestem niewierzący (równie dobrze można wierzyć w Latającego Potwora Spaghetti, poszperajcie w sieci). Dla nas, żyjących ludzi to jest być może jeszcze większe cierpienie tracić kogoś na naszych oczach i nie móc kompletnie nic na to poradzić, a potem brak tego kogoś, pustka, to cholernie dołujące uczucie że już nigdy się z nim/nią nie zobaczysz, że to już koniec i to że ktoś napisze „może pójdzie do nieba” dokładnie GÓWNO tutaj da. Jego to nie obchodzi on chce go tutaj całego i zdrowego, tak jak my wszyscy którzy straciliśmy lub właśnie tracimy bliskich

    0

    0
    Odpowiedz
  12. @1 – bo Bóg to taki starszy facet z brodą- niebiański super manager, który siedzi na chmurce i zarządza wszystkimi razem i każdym z osobna, a jak o kimś zapomni, albo się pomyli to zaraz choroba, nieszczęście i śmierć. Jednak średniowieczna ikonografia jest nie do wykorzenienia nawet z technokratycznych i przygłupich łbów prostaków XXIw. A gdzie był Bóg gdy Niemcy masowo gazowali i palili jego naród wybrany? Na ten i podobne tematy napisano wiele książek, które spłodziły miliony ateistów. A jaki tego koniec? Ano, przychodzi facet do sklepu z reklamacją niesprawnego TV, a ponieważ przez rok nie udaje mu się tego załatwić, więc nie wytrzymuje i strzela w łeb.

    0

    0
    Odpowiedz