Facet mojej współlokatorki

Jak można być z takim śmierdzącym leniem? Generalnie to nie moja sprawa i o nic bym się nie czepiała gdyby tylko ten pierdolony idiota nie przesiadywał ciągle w naszym mieszkaniu, które do największych nie należy. Wstaję rano – on śpi rozwalony na kanapie w kuchni, przychodzę z uczelni – on nadal leży na kanapie, słuchając głośno muzyki. Jest po godzinie 15, a on nadal się opierdala. A zlew pełny. Dupy chuj jebany nie ruszy. Całe jego życie to filmy, gry i piwo wieczorem, standardowo wypijane na kanapie w kuchni. Nie uczy się, nie pracuje, jest na etapie „poszukiwań”, leżąc na kanapie oczywiście. Jak zgłodnieje zrobi coś do żarcia. Poczęstuje owszem, ale bałaganu już po sobie nie posprząta. Do tego chyba mózgu nie ma skoro nie zdaje sobie sprawy, że przesiadywanie u kogoś 24/7 to spore przegięcie, szczególnie, że czynszu nie płaci. A współlokatorka oczywiście nawet o zdanie nie zapytała. Kurwa, to ja może też sobie jakiegoś faceta do domu sprowadzę. Ciekawe czy byłaby szczęśliwa…

76
61