Farmacja

Kiedy czytałem w internecie, że to czego uczę się na studiach raczej mi się nie przyda w zawodzie, to nie wierzyłem. Potem poszedłem na farmację. Oto czego się nauczyłem: rachunek różniczkowy, całki, równania Maxwella, rozpoznawanie roślin i nazwy łacińskie chyba ze 200 z nich, analiza chemiczna jakościowa i ilościowa, metody syntezy związków organicznych, wzory chemiczne ~300 związków plus ich nazwy SYSTEMATYCZNE (perełka – na JEDNO kolokwium z chemii leków trzeba było umieć risperidon + ok. 30 innych wzorów leków, a na egzamin takie pojebane wzory jak fluorochinolony), fizjologia i patofizjologia (pytania na egzaminie bardzo farmaceutyczne – dlaczego pigmeje są niscy i co to jest torba gamow czy jakoś tak), umiem nazwać ze 100 bakterii po mikrobiologii i je zidentyfikować, wyhodować, oznaczyć ich lekooporność – czy wytwarzają beta-laktamazę, beta-laktamazę o poszerzonym spektrum substratowym, metalo-beta-laktamazę czy są karbapenemazo-dodatnie, czy mają oporność typu HLAR, VRE i jaki kurwa mają teraz humor i czy są skore do zabawy oraz wiele innych, „przydatnych” rzeczy. Ale to nic, bo i tak będę zapieprzał w aptece; i jedyne czego będę potrzebował to umiejętność wciskania ludziom czegoś, czego nie potrzebują (czytaj suplementów diety) i negocjowania drobnych od kurwa „pacjentów” (na studiach nam zwracają uwagę, że do apteki nie przychodzi klient tylko „pacjent”. Jak ktoś przyjdzie do apteki po gumki to też jest „pacjent”?!?). Tyle nauki, żeby użerać się z tetrykami za 2300 miesięcznie, gdzie robol po zawodówie na koparce zarobi 3000. Nie idźcie na ten zjebany kierunek, lekarski jest łatwiejszy, więcej po nim płacą oraz ludzie będą okazywać wam trochę szacunku.

75
67

Komentarze do "Farmacja"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zapotniałeś przyjacielu o mitochondrium endoplazmatycznym. Jedno pytanie – czemu tak strasznie walczysz z rzeczywistością? W PL to normalka, że kształcenie swoje, a praca swoje. Przychodzisz do roboty i cykl praktycznego szkolenia zaczynasz od zera. Każdy tak ma. Ja wkuwałem schematy rożnych układów, elektronicznych, żeby po studiach dowiedzieć się, że tego już od 30 lat się nie produkuje i nie stosuje. Podatnicy płacą kasę na kształcenie bezrobotnych. Ciesz się, że nie studiujesz socjologi, makroekonomii geopolitycznej lub historii filozofii – bo to już skrajnie bezużyteczne kierunki. (kissmeplum)

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Od robola to się od****, bo gdyby ROBOL nie zbudował Ci domu to byś w namiocie mieszkał. Chujnia spoko, po większości studiów tak jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kolego, gdzie studiowałeś? Ja właśnie idę na trzeci rok farmy, jestem podjarana, to moja pasja – wiedza, zdobywanie jej, rozumienie jak cały świat działa…I nie chcę pracować w aptece, ale pewnie tam wyląduję 😀 ale lekarski, cóż, też nie jest najlepiej. Mam gro znajomych na tym kierunku. Czy ja wiem, czy on łatwiejszy? Też muszą zapierdalać 😀 Trzymaj się i nie daj się zwariować! Ps. poszedłeś na te studia dla kasy, czy chciałeś pomagać ludziom?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Cała prawda człowieku.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie pracuj w Polsce wyjedź za granice i pracuj w laboratorium a wtedy ujrzysz cel swoich studiów. Farmacja nie oznacza dostaniem aptekarzem. Pracuj w nowych technologiach.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Pan mgr Sprzedawczyk będzie zza pierwszego stołu -jak się uda. Klik…klik…paragonik? punkty pani zbiera ? (jak na stacji benzynowej) w prezenciku pani dam kremik na dupkę, żeby się nie pomarszczyła przy siadaniu…I to farmaceutyczne przepisywanie z recepty Da signa 1×1 supp.vag.–napisanej przez Lekarza –na opakowanie (jakbyś sam nie miał łba) klientce,pacjentce twojej że dopochwowo żeby przypadkiem nie per os. Do tego konieczna jest farmakognozja, chemia leków. Po cichutku sprzedawczyk w białym fartuszku ( fartuszek po to mu, żeby go kliencik, jego pacjencik nie obrzygał jak dostanie rachuneczek) w kąciku podczas metkowania towaru będzie powtarzał nazwy bakterii, które bytują pod jego spoconą paszką…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. a czopki umiesz wsadzać? Bo mnie zawsza ścierwo pizgnie gdzieś pod umywalkę i szukaj wiatru w polu a później pies sraczki dostaje a ja nie…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ty chyba innych problemów nie masz:O ja wybrałam analitykę medyczną, bo kiedyś byłam idealistką, a teraz dopiero realistką. Po farmie masz więcej kasy za bycie sprzedawcą, niż ja która będę identyfikować właśnie te bakterie, o których Ciebie i mnie uczyli, będę szukać patologii w morfologiach i wykrywać białaczki, badania genetyczne, wirusy zależy gdzie trafię. Dla złośliwych – mocz i kał tez badamy,ale choroby nerek i tasiemca tez trzeba zdiagnozować:)zresztą lekarze też wsadzają palec w dupę przy badaniu to dla mnie gorsze:) ale tu nie ma nic śmiesznego gdy chodzi o chorego człowieka. Jednak 2 tysie w dobrym prywatnym labie zarobie, załóżmy że i ile będę miała męża to on zarobi 2 lub 3 tysie i życ można i nawet dzieci mieć:) Polacy są zahartowani w bojach to i za tysiaka sobie poradzę, wazne żeby zarabiać cokolwiek w dzisiejszych czasach.Pozdrawiam Przyszły diagnosta laboratoryjny

    0

    0
    Odpowiedz
  10. @3 – jesteś z Gdyni, albo okolic?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Widzisz, dlatego zawsze lepiej jest mieć fach w ręku. Chcesz to się naucz tej łaciny, bakteryjek i wzorków, a przy okazji naucz się murować, stawiać ściany, albo stolarstwa, ewentualnie mechanika.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Fakt – praca w aptece to prosta sprawa. Niewiele różni się od sprzedawania jarzyn na bazarze. Po chuj te całe obowiązkowe studia do apteki? Pewnie po to, żeby ograniczać dostęp do rynku oraz żeby ktoś przytulił kasę w tym całym procederze. Zaraz ktoś zacznie tu pierdolić, że z lekami to odpowiedzialna praca i takie tam sraty-taty. Ale właśnie myślenie i poczucie odpowiedzialności różni nas od małpy. Grunt, żeby odsiać małpoludy w rekrutacji do apteki, a dalej już z górki. Obsługa kasy, liczenie pieniędzy, składanie zamówień, recepty oraz jakieś tam pojęcie o lekach to kwestia tygodnia, może miesiąca wprawy. Kurwa – miejmy jakąś wiarę w ludzkość, bo inaczej nie będzie postępu.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Tu autor:
    Ad2 Mój dom wybudował mój ojciec, przy czym mu pomagałem.
    Ad3 Warszawa… Z zamiłowania jestem chemikiem. Poszedłem na to, bo w sumie to trochę taka chemia, a podobno po samej chemii ciężej było robotę znaleźć. Co do pomagania ludziom – kiedyś miałem na to ochotę, teraz to straciłem wiarę w ludzkość.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Żeby sprzedawać w aptece wystarczy mieć technika, kto ci kazał zapierdalać na studiach ? Farmaceuta może mieć konkretną pracę… No ale jak tak wysoko mierzysz.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Czy contrahist i zyrtec to jest chemicznie to samo? I tak samo laticort i locoid. Baba dziecku przepisała ale chuj pomaga.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. tu autorka 3 do @10 – nie, nie Gdynia lub okolice.
    Do Autora – jak już ktoś napisał – w zasadzie to nie musisz lądować w aptece 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @14 – 90% farmaceutów ląduje w aptece, myślisz, że do Polpharmy bez znajomości się dostaniesz? Poza tym płacą tam tyle co w aptece.
    @15 – contrahist jest w tym lepsze od zyrtecu (zyrteca?), że zawiera aktywny izomer cetyryzyny (zyrtec to racemat, tzn. tylko 50% leku jest aktywna). Poza tym mogą wystąpić różnice w biodostępności i szybkości działania ze względu na budowę tabletki. Laticort i Locoid to z tego co widzę to prawie to samo… Jak to nie pomaga na alergię to pogoń lekarza aby przepisał loratadynę, choć nie daję gwarancji że to coś da.

    0

    0
    Odpowiedz