Goście, goście #$@%^#

Czas wakacyjny, a nikt nie pisze o gościach, więc może rozwinie się dyskusja.
Nie jestem odludkiem, lubię jeździć w odwiedziny i lubię gdy ktoś mnie odwiedza, ale odwiedziny, a kilkudniowy NAJAZD z alkoholowymi libacjami, po których sąsiedzi pytają, czy kogoś nie zamordowano, to dwie różne sprawy.
Nie cierpię natomiast nachalności i to w dwie strony: gdy ktoś nachalnie mnie do siebie zaprasza i gdy ktoś nachalnie wprasza się do mnie.
Ostatni goście jednak przegięli na wszystkie możliwe strony:
Nie dość że byli zaproszeni na sierpień, bo mąż w lipcu był na delegacji i byłam sama, to jeszcze dlatego że nie było męskiego kompana do chlania, uwaga, zaprosili swoich znajomych do naszego domku na wsi i ukryli to przede mną, żebym się niby nie denerwowała!!!
I w tym momencie, jak to mówią, chuj mnie strzelił! Jak kurwa można być tak chamskim i aroganckim, żeby samotnej gospodyni domu, z córką i teściem na głowie oraz pracą zawodową, zwalać się na łeb, mimo usilnych sugestii, żeby przyjechali w sierpniu i jeszcze przywozić jej w tajemnicy obcych ludzi, żeby mieć kompanów do prostackiego uchlania się do nieprzytomności!!!
Dobra, przeżyłam, chuj im w dupe!
A dlaczego to napisałam?
Bo właśnie telefonicznie zostałam poinformowana, że…, ktoś zgadnie?
ŻE JEDNAK W SIERPNIU ZNÓW PRZYJADĄ!!!!!!@#$%$#@ Nikt się mnie nie zapytał, jakie mam plany, czy może przyjechać, nie! Zostałam po prostu poinformowana i znając nachalność i chamstwo tej części rodziny będą dotąd się wpierdalać, aż w końcu zabraknie mi wymówek i tak pewnie koła września/października postawią na swoim.
Napiszcie o waszych gościach, to może mi ulży, choć wątpię, żeby był ktoś w stanie przebić moich…
Pozdrawiam:)
Aha, chujnia, śrut i jebane dzikusy!

61
58

Komentarze do "Goście, goście #$@%^#"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kobieto ja Cię w ogóle nie trybię. Powiedz że Ci to nie leży i tyle. A jak nie to niech Twój facet powie. Co to kurwa znaczy, że Ci się tak wpierdalają? To Twój dom i jak nie chcesz kogoś gościć to nie musisz, koniec kropka. A obcy ludzie? Zaraz bym się spytał gdzie mają zamiar nocować, bo u mnie to nie ma nawet opcji takiej. Co wy za zwyczaje macie? Boicie się tej rodziny czy co? Aha i współczuję sąsiadom mieszkania koło schamienia. Jak widać domek nie chroni przed posiadaniem idiotów co wypocząć nie dają. Jedyna różnica że nie mają ich za ścianą tylko za miedzą, ale czasem to żadna różnica.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. spokojnie do mnie też przyjeżdżają w sierpniu 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Miałem napisać podobną chujnię. U mnie w domu też dochodzi do czegoś podobnego. Otóż ja także mam taką jedną „rodzinkę”, która „bardzo się z nami zżyła”. Przyjeżdżają cały czas, wiosna, lato itd. Z niebywale wysoką częstotliwością. A w ile osób? Różnie. Czasem we 4 (szczególnie w wakacje), czasem 2,1, 3 lub 6(!!!). Małżeństwo, ok. 60 lat wraz ze zjebanymi wnuczkami (11 i 6) i czasem na dokładkę syn z żoną. O kurwa. I to nie to że na jedno popołudnie, czy dzień, dwa. Tydzień! Dwa! I tak kilka razy w roku. A wtenczas u mnie w domu „prawdziwa radocha” z ich przyjazdu. Wszyscy zażenowani. Jak już przyjadą, to mają ze sobą milion tobołków, ciuchów itp. Cały dom zajebany ich rzeczami. I tylko pytania: A masz jeszcze jakąś wolną szafę, a to tamto? I po całej chałupie wszystko rozjebane. Jak się mieszczą? Ano mieszkamy na wsi. Studiuję na szczęście w Wawie i długo mnie nie ma, to nie muszę ich tyle oglądać. I tylko napierdalają, gadają i nie wiadomo ile żrą. I przede wszystkim rządzą wszystkim. No jakby żyli u siebie – w sumie to może już żyją. Teraz przyjadą we czworo (dziadki i wnuczki). Pewnie na początku sierpnia. Czas: bliżej nie określony, nie krócej niż 2 tygodnie. Ja tego nie wytrzymam. Wyjadę.A oni radocha, bo dzieciaczki sobie od Warszawy odpoczną (tamże mieszkają). Jednak ich obyczaje są co najmniej chamskie i prostackie, co pokazują chociaż ilością (nieproszonych) wizyt. Jak żrą, to na stole wszyscy kładą oba łokcie i tak jakby się kładą, zajmując całą nieomal powierzchnię. W sumie to nie chce mi się dalej wymieniać. Nie dają żyć. Mówią, co i kiedy my mamy jeść. Np. przyszło do nas w wakacje kilku robotników w wakacje i w piątek mieli przyjść na obiad. No to ciotka: Oooo, ale nie damy im mięsa, bo dzisiaj piątek, dzień męki pańskiej. Zesrała się bida i płacze. Jak byłem raz tam, to widzialem jak w środę popielcową opierdala pęto kiełbasy. Katolka zasrana. Chuj ci do tego co jemy. I tak cały czas. I ten jebany dziad. Cały czas przyjeżdża. Ej, a ostatnio taki tekst walnął do mojej matki przed przyjazdem: No więc Krysiu, przepraszam bardzo, ja w sprawie tego przyjazdu, przepraszam najmocniej, ale niestety nie będę mógł przyjechać na dłużej niż dwa tygodnie, zostanę tylko dwa tygodnie. Jak matka mi o tym mówiła, to myślałem, że chuj mnie strzeli. O ty stary grzybie! Ubzdurał sobie, że jest tu nam potrzebny do pomocy w gospodarstwie (oczywiście, że zdecydowanie nie jest). To jeden z powodów, dla których przyjeżdża. Wynajduje sobie jakieś niby robótki i się z nimi jebie. Wszystko rzecz jasna niepotrzebne. I wiecie co? Chce żeby mu za to płacić!!! Tempy chuj przyjeżdża i płaćcie mu. No nie. Albo ostatnio: przyjechał kompletnie bez kasy i mówi, żeby pożyczyć mu na leki. On ich nie potrzebuje, to lekoman zażywający milion suplementów i jeszcze więcej ziół. Przyjeżdża bez kasy i takie coś. Oczywiście nigdy nie oddaje. I cały czas charcze. To jest obrzydliwe. Nie to, że jakimś półgłosem czy coś, tylko takie yyychhhrrrryyyyyyooooochhhhhrrrrrr. Dosłownie sąsiedzi wypytywali się, co się dzieje. I co więcej: on to wypluwa. Wszędzie. Do zlewu (i nie spłucze), na podwórko, taras… Przez to spać całemu domowi nie daje. Starzy i babka niebywale wkurwieni. I taka sytuacja: siedzi fiut na tarasie i charcze. Wypluwa. Bierze szczotkę i bawi się chcarchą, najpierw stroną z piórkami, później nakłada na trzonek. Wszyscy się praktycznie pożygali i chcieli dokonać linczu. Jak można być tak niedojebanym? Oni są chorzy psychicznie chyba. Milion razy sugerujemy im, żeby wypierdalali i nie chcemy ich widzieć, ale albo są tak niedorozwinięci i nie rozumieją, albo tacy chamscy i nie chcą zrozumieć. Ja nie mam już słów. Co za ciemnota. Jak tak można? Oczywiście niedługo znów się z nimi zobaczymy. Czy ktoś może mi doradzić, jak w sposób kulturalny (lub też nie), przetłumaczyć tym zjebom, żeby tu nie przyjeżdżali? Bardzo proszę o jakieś rady.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jedno słowo – Asertywność.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. @3, też miała taką sytuację, że nam się rodzina na tygodnie zwalała, razem z dwoma wielkimi pojebanymi psami. Jeszcze lepsze numery odstawiali, przyjeżdżali pociągiem i tylko było „zawieź nas tu i tam.. bo dawne nas tam nie było”, albo ” w ramach podzięki zrobimy obiad jedź do sklepu po coś tam” ja wracam a kobita ” ojej.. jedź jeszcze raz, bo nie ma czegoś” chuj mnie jasny strzelał – co ja kurwa taxówka, czy co.. też dom cały w ich ciuchach.. Kurwa ile można. Miałam wtedy tylko 18 lat, ale już wtedy wzięłam sprawy w swoje ręce, bo rodzice kulturalnie im mówili, żeby nie przyjeżdżali- a oni jakby nie słyszeli. Więc wystarczył prosty tekst ode mnie w stronę „ukochanej” rodzinki , że jak przyjadą to my im nie otworzymy, nie życzymy sobie, żeby do nas przyjeżdżali. A jak przyjadą to będą spać na dworze na ulicy i nas to chuj obchodzi. Wyszło, że jestem pyskata, smarkata i chuj wie jaka.. ale więcej nie przyjechali.. i te ich pojebane kundle też nie. Z chamami trzeba po chamsku i chuj!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Mnie nikt nie odwiedza 😐

    0

    0
    Odpowiedz
  8. chujnia do dupy ale komentar 3 wygrywa xDDDD

    0

    0
    Odpowiedz
  9. @3 – po pierwsze to powinieneś założyć nowy wątek a nie tak się rozpisywać o swojej chujni pod czyjąś chujnią. Zawłaszczyłeś wątek. Ale zarówno u ciebie jak i u autora chujni jest jedna rada: po prostu powiedzcie to swoim nieproszonym gościom wprost, że ich nie chcecie, ewentualnie raz do roku po wcześniejszej konsultacji z wami. Nie rozumiem tego co piszecie: „dajemy do zrozumienia”. Noż kurwa. To wy jesteście u siebie i się mówi normalnie: „Zenek słuchaj, nie obraź się ale za często przyjeżdżacie do nas. Od tej pory wcześniej dzwońcie czy możecie przyjechać i od razu Ci mówię że nie chcemy gości częściej niż raz do roku. I nie przyjeżdżajcie bez zapowiedzi bo to niekulturalnie i możemy wtedy was poprosić żebyście wracali do siebie.” Albo coś w ten deseń. To rodzina jakby nie było więc nie ma co kurwami i chujami od razu rzucać. @4 dobrze napisał – asertywność! A jak się obrażą to ich problem.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. A napisz jeszcze czy ci goście są gorzej sytuowani od Was, to mogłoby pomóc zrozumieć Twój wkurw.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Powiedz im poprostu 🙂 że mają wypie**** 😀 i że nie życzysz sobie takich najść no bez przesady co to ma być ?? zadaj sobie pytanie czy chcesz tak dalej …i DZIAŁAJ a z reszta jest facet to niech on tez doda od siebie wkońcu po co ma jaja zeby mu wisialy ?

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Wiesz co zrób? Powiedz im, że „Przepraszam, ale TAK NAGLE do mnie >WPROSILI się< inni goście od strony teściowych i po prostu NIE MA MIEJSCA, a że to są starsi państwo i potrzebują spokoju to namioty i tego typu sprawy też odpadają." -jak coś odpowiedzą, że rozumieją i że no okey to ręka na pulsie i nie pierdolić z nimi za długo, żeby kombinować nie zaczęli. Ostatecznie -ale to już wtedy trochę zadrzesz z mężem- możesz zadzwonić na Policję i zgłosić stallking, nagabywanie, włamanie na posesję itp. -z tym że to już jest ewidentne podpierdolenie i nawet jeśli to takie chamy jak piszesz będzie to źle widziane przez innych znajomych, którzy -w porównaniu do tamtych- mogą być całkiem spoko. Po prostu będą się bali, że innym razem ich podpierdolisz. Chyba najlepiej użyć tego podstępu co napisałem i już! A jak coś to im powiedz: "Nie podoba się?!! Pierdolcie sie!" :))) i bejzbolem po lampach autka 😉 😀 -w tym ostatnim wypadku oczywiście żartuję. 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Wystarczy proste NIE ! I chuj!

    0

    0
    Odpowiedz