Jebani rowerzyści

Jestem rowerzystą i kocham ten sport. I w związku z tym boli mnie, że 80 – 90% moich „ziomali” to pojeby, które pod względem kultury dla innych użytkowników dróg są totalnym DNEM. Ich ulubionym zajęciem, żeby nie powiedzieć sensem życia jest umilanie życia swojego wielkiemu wrogowi nr 1, czyli kierowcom 4 kółek. Bo przecież to kurwa zbyt trudne do pojęcia, że ktoś może jechać np. na pogrzeb, odwozić kogoś do szpitala, jechać po zakupy ważące 100 kg, albo że może ktoś po prostu nie lubi tego sportu, albo nie może go uprawiać, bo doznał kontuzji za sprawą kolesiów w rajtuzach, którzy robili sobie wyścig na deptaku tylko dla pieszych. Stworzyli sobie w necie grupy wzajemnej adoracji i urządzają jakieś masy kretyniczne. Oczywiście tłumaczą, że kierowcy to wariaci. Codziennie w radio słyszymy o wypadkach drogowych, ale na własne oczy widzimy wypadek raz na ruski rok. Tylko, że do ilości samochodów to te wypadki są jakimś ogromnym ułamkiem procenta i zdarzają się głównie poza miastem z powodu nadmiernej prędkości, a w mieście to wystarczy sekunda nieuwagi i bum. Zgadzam się też, że niektórzy kierowcy zbyt mocno zapierdalają na drogach wewnętrznych, osiedlowych itp., ale nie róbmy ogółu z ułamka procenta. Nieraz zbliżając się do przejazdu przez ulicę (ze ścieżką rowerową) widzę jak jakiś samochód ostro zapierdala, ale jak się okazuje zdąża wyhamować. Po kilka razy dziennie łapię się za głowę widząc, jacy z naszych kierowców są cioty, gdy zatrzymuje się przed jadącym rowerzystą (mną) gdy jestem w takiej w takiej odległości, że jeszcze 3 samochody by przejechałyz z palcem w dupie. Tymczasem dno kulturowe w stosunku do pieszych i kierowców i ogólne piractwo u rowerzystów widzę po kilkadziesiąt razy dziennie. Czasem mam wrażenie, że niektórzy z nich, pojebańcy tylko po to żyją. Jak wytłumaczyć panoszenie się rowerem po bardzo ruchliwej 3-pasmówce, gdy obok ulicy biegnie ścieżką rowerowa? A taką sytuację widzę codziennie i to po kilka razy. I taki rowerzysta odczuwa w tym jakąś chorą przyjemność. Jak widzę takiego pojeba to zaraz przestaje mi być żal jak słyszę, że rowerzysta zginął pod kołami samochodu. Innym ulubionych ich zajęciem jest urządzanie sobie wyścigów na deptakach pieszo – rowerowych lub przeznaczonych tylko i wyłącznie dla pieszych albo jazda ulicą w 2 lub 3 obok siebie, zajmując cały pas i filmowanie kierowców wyprzedzających ich na linii ciągłej po to by podpierdolić Policji. A oświetlenie? Z tym to już kurwa w ogóle dramat. Nawet rozdawanie darmowych lampek okazało się o kant dupy. Jak wprowadzali światła dla samochodów to zdecydowana większość była za, krzyczeli kurwa, że na światłach bezpieczniej i teraz mamy pajacy co to podświetlają asfalt do przestawienia w dzień samochodu na parkingu albo wjechania do garażu, a rowerem to kurwa widma w nocy poza miastem na ulicach. Czy ludzi mają jeszcze mózgi czy stali się już totalnymi cyborgami?

45
6

Komentarze do "Jebani rowerzyści"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. „gdy zatrzymuje się przed jadącym rowerzystą (mną) gdy jestem w takiej w takiej odległości”

    Przeczytałem za pierwszym razem. Kto ty jesteś? Jakub Jakub?
    Polecam w miarę uważne czytanie wypocin tuż przed kliknięciem „wyślij”.

    1

    6
    Odpowiedz
  3. Rowerzyści to kolejna „sekta”, zbili się w kupę by spokojnie gardzić resztą a niedługo stworzą komitet i zaczną wysuwać postulaty o parkingi, ulgi, czy legitymacje uprawniające do darmowej dętki. Kolarze zakichani.

    3

    2
    Odpowiedz
  4. Kolesie w rajtuzach 🙂 🙂 🙂

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Pan twój, Mesio, napisałby ci, że gdybyś zarabiał 17 tysi netto miesięcznie i jeździł mesiem (W212) to byś nie miał takich problemów, ale mu się dzisiaj nie chce. Trochę w kółko macie te same problemy, patałachy. I w wielu przypadkach są to rzeczy, które powinniście mieć w dupie. Wkurwiające ale w sumie błahe. Pogódźcie się z losem, że świat to szambo pełne debili wesoło pluskających się w syfie i że wielu rzeczy przeskoczyć się nie da i wyjebane miejcie. /Mesio PS. A pytanie, które zadałeś na końcu, patałachu, jest bezsensowne. Primo, gdyby ludzie byli cyborgami, to zachowywaliby się racjonalnie i zgodnie z władowanym im oprogramowaniem (co kiedyś może zresztą nastanie). A, rzecz jasna, tak nie jest. Secundo, gdyby ludzie, w swej masie, korzystali z mózgów, nie miałbyś powodów do stękania (na ten i wiele innych tematów). Przynajmniej 90% populacji to było, jest i będzie bydło. Ale na pocieszenie, posłuchaj sobie czegoś inspirującego (https://www.youtube.com/watch?v=qvBf6WBatk0), podczas gdy Pan twój sobie zagra w starą dobrą Civilization (III, bo przy „czwórce” Pan wasz stwierdził, że mu szkoda czasu na uczenie się nowej mechaniki i obsługi gry i tak mu zostało, choć nowe edycje CIV kuszą…), ku chwale mesiowego Imperium, w którym to Byczywąs musi odrabiać pańszczyznę przy prężnej pale…

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Wypróbuj sobie kiedyś ogromną modyfikację Caveman2Cosmos do Civ IV BTS. Wszystkie te nowe Civ z DLC’ekami wymiękają przy tej modyfikacji a Civ VI to imo tragedia z tą dziecinną grafiką rodem z Settlers’ów.

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to jeszcze bardziej wkurwialiby cię rowerzyści matiziści i czinquaści. Jebie taki patałach na taśmie za 800 zł brutto, więc podatek płaci żałośnie mały, wykpi się taki robak „pojazdem” za kilka stówek (to tyle co Prezes wyda na porządne sprzątanie Mercedesa z pastowaniem pastą z opiłkami złota), a wydaje mu się, że może rościć sobie prawa do korzystania z pełnowartościowej drogi. Wiesz patałachu, ile kosztuje taka droga? Jaki podkład pod nią trzeba zrobić? Ile ty włożyłeś do budżetu i jakie masz ważne sprawy do załatwienia, że zasrywasz drogę swoim gratem. Błyskam ci diamentowymi długimi z czarnego Mercedesa za tobą. Spierdalaj na pobocze, a do biedry po wódę możesz iść na nogach. Na najbliższe kleszczowisko z tą wódą też dojdziesz na nogach.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Jestem przekonany w 99%, że jesteś gimbusem chcącym się popisać, korzystając z netowej anonimowości. Jeżeli jednak naprawdę zarabiasz 17 tysi netto to powiem tyle – jeżeli zarabiałbyś to ciężką i uczciwą harówą, to na pewno wiedziałbyś co znaczy dostać kopa w dupę od życia, co znaczy stres, przemęczenie, może wiedziałbyś też co to zawał lub wylew, znałbyś prawa rynku, intrygi panujące w konkurencji i wiedziałbyś, że posiadanie tak dobrze płatnej pracy wiąże się z ogromną wytrzymałością fizyczną i psychiczną i ogromnym ryzykiem stracenia wszystkiego w jednej chwili i w związku z tym miałbyś szacunek i zrozumienie dla tych, co zarabiają ochłapy. A że nie przepracowałeś uczciwie ani jednego dnia to wyrosłeś na psychopatę, który sprzedaje dopalacze albo fury i elektronikę, którą buchnął innym osobom. Pewnie jesteś z siebie dumny i myślisz, że inni zazdroszczą. Gówno prawda. Gdyby ci zazdrościli też sami by weszli w ten biznes, ale nie każdy dla kawałka papierka ze znakiem wodnym, tony blachy na kółkach i basenu z palmami jest gotów spaść na takie dno.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to nie zazdrościłbyś Prezesowi sukcesu. Dla takiego taśmowego patałacha, jak ty to nie jest do pojęcia, ale Prawdziwy Mężczyzna jest ponad tym stresem, przemęczeniem, ryzykiem, intrygami, itd. Są ludzie, którzy mają stalowe jaja i potrafią to wszystko ogarnąć bez problemu. To są właśnie Mężczyźni, którzy dużo zarabiają, zarządzają innymi. A każda kobieta z rozkoszą uklęknie przed takim Mężczyzną do zrobienia gały. ty pewnie jesteś posrany, gdy nie nadążasz za taśmą, albo jak w matizie zapali ci się lampka rezerwy gazu. Ale to inna skala problemów i charakterów.

        0

        2
        Odpowiedz
        1. Miałem kiedyś kuzyna co zarabiał jeszcze więcej i też miał Mesia, tyle że lepszego. Miał codziennie inną laskę i wszystkie przed nim klękały,a dla przejażdżki tym Mesiem zrobiły mu loda z połykiem, albo dały se wsadzić w dupę, a potem to zlizać. Podobnie jak ty pomiatał ludźmi i wyzywał ich od patałachów. Ale to było kiedyś, już nie jest. Dlaczego? Bo na drodze musiał pokazać przed wszystkimi, że jest naj, że nie lepszego od niego. Teraz leży sparaliżowany i gnije w łóżku 24 godziny na dobę. Ma liczną rodzinę, ale nikt go nie odwiedza, bo wszystkimi pomiatał. A te panienki, które przed nim klękały mają teraz na niego wyjebane i klękają przed innym. A do niego jedyną osobą, która przychodzi jest pielęgniarka. Wpada 2 razy dziennie na pół godziny, żeby go nakarmić, zmienić pampersa i umyć dupę.

          1

          2
          Odpowiedz
          1. Miałeś kuzyna patałacha. Miał tylko kasę z przypadku, nie miał męskości tak jak Prezes. I coś słaby ten jego merc, jak się nim tak rozjebał. Prezes pomiata patałachami, a nie ludźmi. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to miałbyś willę za 2 bańki w Wawce w luksusowej dzielnicy Biznesmenów, prawników i lekarzy. Z nimi byś się przyjaźnił, spędzał czas w The Eve i popijał niebieskiego Johny Walkera.

            0

            2
            Odpowiedz
        2. 17 tysi netto? Lewy zarabia ponad 20 tysi euro i takim „patałachom” jak ja podaje rękę i rozmawia jak z kumplem. Bo on w przeciwieństwie do ciebie doszedł do sukcesu morderczą harówką, a nie paserstwem i sprzedawaniem narkotyków dzieciom w podstawówkach.

          0

          0
          Odpowiedz
          1. A ty ile zarabiasz patałachu i czym jeździsz? Pochwal się zamiast wyzywać mesia? A może chcesz dorobić u niego w ŁWF?

            0

            2
            Odpowiedz
          2. To nie Mesio tylko podróbka.

            1

            0
            Odpowiedz
          3. Jeżdżę trupem za 2 000 i co z tego. Mieć kasy jak lodu to dziecinnie proste. Wystarczy się skumać z jakimiś dealerami lub paserami. Ale nie każdy dla kawałka papierka, blachy i panienek może ulec takiemu zezwierzęceniu.

            0

            1
            Odpowiedz
          4. Poza tym z obserwacji widzę, że jestem bardziej szczęśliwym z życia człowiekiem niż „Pan Mesio”. Połowa gwiazd Hollywood zaćpała się na śmierć albo strzelili sobie w łeb, bo życie im tak strasznie obrzydło. Najnowszy Mesio dawał im mniej radości niż mi hulajnoga, a wakacje na Seszelach mniej niż dla mnie spotkanie przy grillu na działce.

            2

            2
            Odpowiedz
          5. Miałem wiele możliwości na zmianę swojego życia i posiadania ogromnej kasy. Ale odmówiłem, zrezygnowałem z własnej woli. A wiesz dlaczego? Bo ktoś kto jest CZŁOWIEKIEM woli żyć do 1-go do 1-go i nie musieć na ulicy oglądać się za siebie, wiedząc, że plecami nikt go nie nazywa ścierwem i szmatą.

            0

            2
            Odpowiedz
  7. Wg moich wiadomości w ŁWF podnieśli płacę do 1850 brutto

    2

    0
    Odpowiedz
    1. A co? Stałeś w kolejce pod bramą z CV w zębach? 🙂

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Dobrze prawisz patałachu. W związku z podwyżką płacy minimalnej, i nasz Łódzki Wydział Fabryczny uczciwie podniósł płacę swym ciężko pracującym robotnikom, do 1850 zł brutto. Jednocześnie wprowadziliśmy opłatę manipulacyjną za przejście przez bramę fabryczną, płatną ryczałtem, w wysokości 1050 zł miesięcznie. Przypominam, że umowa na tyrę jest na 10 lat i opłata obowiązuje przez 10 lat. Więc jeśli spierdolisz wcześniej albo cię wyjebiemy na zbity pysk, to opłata jest nadal należna; w razie czego ściągamy z hipoteki klity w mrówkowcu.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. A co jeśli ktoś mieszka w przyzakładowych barakach?

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Też trzeba przejść przez bramę. A baraki są płatne osobno. Oczywiście jest zniżka dla pracowników ŁWF.

          0

          1
          Odpowiedz
  8. Jeżdżę na rowerze szosowym i powiem krótko: byłbym skłonny jeździć po ścieżkach rowerowych, gdyby były one budowane z głową, tj. bez krawężników co jakiś czas i bez nierówności przy krzyżowaniu się z wyjazdami z posesji. Szkoda nerwów i obręczy…

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Jaki tam z Ciebie rowerzysta… Przytaczasz stereotypowe przykłady zachowań. Jakbyś jeździł faktycznie codziennie do roboty rowerkiem, to naprawdę miałbyś coś sensownego do powiedzenia w tej materii. Jak dla mnie, to jesteś kolesiem co za fajery swojego punto postrzega świat. Tyle.

      0

      2
      Odpowiedz
  9. Mam podobne przemyślenia, też jestem rowerzystą, ale unikam dróg asfaltowych, a jako kierowca wkurwia się na wdychaczy spalin co uważają, że im wszystko wolno i są świętymi krowami na drodze.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Jeżdżę rowerem i samochodem. Powiem tylko, że zarówno wśród rowerzystów, jak i kierowców jest masa dupków. Nie wiem, jaki odsetek, może to w obu grupach mniejszość. Ale za to bardzo widoczna i wkurwiająca mniejszość.

    0

    0
    Odpowiedz