Kobiety z mojego życia

Żyję na tym padole już jakiś czas. Dłuższy. I żyję sam, co jest dość sporym dla mnie problemem, bo samotne życie jest kijowe. Czemu więc żyję sam? Ano po kolei.

Raz. Tak się poukładało. Za długo by było pisać. Z różnych niezależnych ode mnie powodów nie stać mnie było na takie fanaberie jak rodzina. No niby można zdać się na los i „jakoś to będzie”, ale ja takimi kategoriami nie rozumuję, IMO jakieś podstawy do utrzymania na pewnym poziomie być muszą.

Dwa. Nikt sensowny się nie trafił. Pół biedy kiedyś, kiedy byłem młodszy. Wychodziłem z założenia, że nic na siłę, że, już choćby statystycznie rzecz biorąc, są szanse na to, że ktoś trafi się w przyszłości. No a przede wszystkim nie byłem naiwny. Część kobiet skreślałem na starcie. Nie za wygląd, bo nie o to chodzi (choć fakt, bywały i takie). Ale za charakter, osobowość, w skrócie za to, co sobą reprezentowały. No wiązać się i zakładać rodzinę to trzeba mieć z kim i tu chyba nikt się nie dziwi mojemu podejściu. Młody będąc -jakże naiwnie- sądziłem, że owszem po świecie plącze się stado kobiet, z którymi nie chcę mieć totalnie nic wspólnego, nawet kijem bym nie dotknął, ale gdzieś tam jest jakaś grupa normalnych, uczciwych, porządnych kobiet, nie będących przy tym pustakami z przypieczonego solarką plastiku. Kwestia tylko w końcu taką spotkać.

Z biegiem czasu, i w miarę jak się ten świat robił chyba coraz bardziej skurwysyński, bo jest coraz gorzej, okazało się, że chyba jednak takich nie ma. Rozglądałem się po ludziach i widziałem niejedno. Oliwy do ognia dolała moja własna matka, której paskudne wady charakteru przez ostatnie kilkanaście lat dopiero poznałem na własnej skórze (długa historia), bo wcześniej jako dzieciak albo byłem za mały, by to pojąć albo jakoś nie dotarło to do mnie w takim stopniu jak powinno, bo jako dzieciaka naturalnie wiele rzeczy gówno mnie obchodziło. Ale jak wspomniałem, to się zmieniło i matka (wraz z siostrą) pokazały mi wystarczająco parszywość babskiego charakteru, sporo ponad dawkę, której doświadczyłem, czy zaobserwowałem, gdzie indziej. Szczyt szczytów w tym przypadku tematu „damsko-męskiego i kwestii rodziny” nastąpił kiedyś przy okazji jednej z rozmów, gdy matka stwierdziła że „mąż to nie rodzina”. BTW, ojciec zmarł z dekadę wcześniej. I dosłownie wyszło szydło z worka i wyszło na to, że jak całe życie zapierdalał na rodzinę, to było OK. Jak zmarł, to no cóż, bywa, może i trochę szkoda, ale przecież „nie rodzina”. No niemal „easy come, easy go”. Siora też pokazała swoje, gdy, pomijając wszystko inne, kopnęła w dupę (na jego szczęście) jakiegoś łebka, bo, jak z „mamusią” stwierdziły, nie miał wystarczająco kasy. Następny już podobno ma (podobno, bo gościa w życiu na oczy nie widziałem, jako, że z wspomnianą rodziną moją nic wspólnego mieć nie chcę, to nie utrzymujemy relacji od lat). No ale nic. Wprawdzie w miarę tych wszystkich doświadczeń moja ocena kobiet systematycznie waliła w dół, nadal jednak uważałem, że wyjątki się zdarzają, a jedyne co, to niestety nie było mi dane na taki trafić. Przynajmniej jeszcze.

Aż w końcu taki „wyjątek” się znalazł. Spotkałem dziewczynę, znacznie młodszą ode mnie, która miała cechy mi odpowiadające, cechy, które szanuję. I co? I guzik. Może miała kiedyś i jakieś śladowe ilości jeszcze zostały, ale wygląda na to, że jest na dobrej drodze do tego, żeby dostosować się do dzisiejszej normy. A ze mną koniec końców nie chce się zadawać. Jestem „nudny” i rozrywka z innymi ludźmi jest lepsza. Z kasą ostatnio też było nie najlepiej, choć są perspektywy na zmianę na lepsze. Tak więc w ten sposób „wyjątek” w pewnym sensie dobił resztkę myślenia w kategoriach: „nawet jeśli 99% kobiet to mniejsze lub większe szmaty, to zawsze jest ten 1% o podobnym systemie wartości”.

Ona to dobiła. Ale to żona mojego kumpla właśnie niedawno to definitywnie pogrzebała…

Nie to, żebym miał o niej jakieś super zdanie, to trochę blacharowaty typ ta żona kumpla (ta moja znajoma to pod tym względem było jej dosłowne przeciwieństwo, co z uwagi na kontrast -dwie skrajności a jednak powtarzający się w jakimś stopniu sposób rozumowania- tym bardziej jest pesymistyczne). Była z nim przez kilkanaście lat. Dzieciaka w wieku wczesnoszkolnym mają. Gość zginął w dość paskudnych okolicznościach ze dwa miesiące temu. Jako, że zginął za granicą i związane z tym było śledztwo, to dopiero w zeszłym miesiącu ściągnęli go do Polski i był pogrzeb. No i od pogrzebu minęło może ze trzy tygodnie i wiem z pewnych źródeł, że laska już się pruje w najlepsze.

Cóż… „Mąż to nie rodzina”, nie?
I nie to, że nie ma prawa sobie ułożyć kiedyś tam życia i do usranej śmierci ma żyć jak w klasztorze (Choć tak na marginesie, choć rozumiem to, że życie toczy się dalej i nie zamierzam krytykować tego, że ktoś sobie po tym wszystkim kiedyś jeszcze życie ułoży, to to też jest chujowe na tym padole -no wyobrażacie sobie, że bliska wam osoba będzie z kimś innym? To trochę tak, jakbyście sobie wyobrazili zdradę, nie?). Ale, jasna cholera, facet jeszcze za bardzo nie wystygł, robaki dopiero na żarcie się złażą, dzieciak ojca stracił, a tu, kurwa, żadnej refleksji o uczuciach nie wspominając. Bolca znaleźć, nogi rozłożyć i raz się żyje, później się tylko straszy.

I wiecie co? Nie urodziłem się wczoraj. Nie jestem jakiś tam ostatni naiwny, nie jestem też jakiś święty… Ale, do kurwy nędzy, ręce i macki mi kompletnie opadły po tych dwóch ostatnich „doświadczeniach”.

Nie ma szans na normalność, w sensie: rodzina i ktoś tak bliski, płci przeciwnej, jakim powinna być w tym przypadku żona. Bo to moja siora, matka, znajoma, inni znajomi, różnie ze sobą żyjący, no i ta żona kumpla na dokładkę, to jest właśnie normalność na tym pierdolonym świecie. Ergo: wszystkie to w sumie kurwy. Kwestia tylko taka, kiedy i w jakim stopniu to z danej lochy wyjdzie. A różnica od prostytutki jest tylko taka, że ta przy autostradzie tego nie kryje i każdy może ją zobaczyć i wytknąć palcem, stąd dobrze mówi powiedzenie, że „prostytutka to zawód, kurwa to charakter”.

Fajnie byłoby mieć rodzinę, no bo człowiek już taką ma naturę, że potrzebuje drugiego, ale, chyba zawsze będę sam. Z prostego jak konstrukcja cepa powodu: nie ma z kim jej tworzyć. Wybór jest jak między dżumą a cholerą. Świadomość tego odbiera mi kompletnie ochotę na jakiekolwiek relacje z kobietami. Bo po chuj? Żeby się z jakąś szmatą ciosającą kołki na głowie użerać? Zapierdalać na nią i dowiedzieć się (lub nie, jeśli będę miał „szczęście” przekręcić się, zanim poleci do innego), że „mąż to nie rodzina”? Dawać sobie przyprawiać rogi? „Kupić” ją za szpan i kasę jak dziwkę (pokażcie mi faceta, który chciałby mieć prostytutkę za żonę)? Może za czasów naszych babek trafiały się jakieś wartościowe, ale dzisiaj nie ma na co liczyć.

I chujowe to jest. Bo bez tego to siedzę sam i nie ma do kogo gęby otworzyć. Nie ma z kim, w ten czy inny sposób, spędzać czasu. O ewentualnych dzieciakach nawet mowy nie ma, bo przecież nie rozmnożę się przez pączkowanie. Życie nie cieszy, bo nie ma z kim go dzielić. No ale przecież jak mam żyć z kimś o mentalności kurwy, to już wolę sam. I dosłownie zebrawszy to (po raz n-ty do kupy) aż pożałowałem przez chwilę, że nie jestem homo. Bo może byłyby choć jakiekolwiek szanse na „ułożenie sobie życia” z facetem -było nie było, inna konstrukcja psychiczna i mentalna niż u baby, więc przynajmniej co który ma podobny system wartości. I przynajmniej człowiek nie byłby sam i to życie bardziej by cieszyło.

Chujnia… Chujnia i śrut z gównem wymieszany.

110
28

Komentarze do "Kobiety z mojego życia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. „Wszystkie kobiety to w sumie kurwy” hhhahahahahhah
    Kolego, nie poznałeś wszystkich kobiet na świecie, więc nie masz prawa tak mówić.

    21

    132
    Odpowiedz
    1. Jeśli ma się określone zdanie o czymś, to nie trzeba tego sprawdzać, to tak jakbyś chciał sprawdzić czy wszystkie muchomory sromotnikowe są rzeczywiście trujące. Osobiście jednak mam nadzieję że gdzieś tam są normalne kobiety 😉

      27

      9
      Odpowiedz
      1. Fakt, że wszystkie muchomory sromotnikowe są trujące jest potwierdzony naukowo, natomiast to, że wszystkie kobiety to kurwy nie jest – jest tylko opinią wydaną na podstawie wycinka rzeczywistości.
        Ja np. kurwą nie jestem, ani moja mama, ani moje siostry. I już sformuowanie ‚wszystkie’ idzie do kosza:)

        7

        9
        Odpowiedz
        1. „Ja np. kurwą nie jestem,”

          A uwierzyć mamy na słowo.
          W takim razie mam 2 metry wzrostu, jestem super-przystojny, 20 cm w zwisie i jeżdżę Lamborghini i mam własnego jeta i kasę taką, że milion Mesiów nie zarobi. A co. Wolno mi. 🙂

          6

          10
          Odpowiedz
          1. Prawdomówny uwierzy, krętacz oczywiście nie.

            5

            2
            Odpowiedz
          2. „Prawdomówny uwierzy, krętacz oczywiście nie.”

            A który się na tobie nie natnie?

            2

            1
            Odpowiedz
          3. Jak się ktoś będzie chciał do czegos dopierdolić to zawsze coś znajdzie:) Chociażby, że poszłam sobie kupic majtki, mimo wcześniejszych deklaracji, ze nie znosze zakupów;)

            5

            3
            Odpowiedz
          4. Hm, trochę się zgodzę z tym, że kobiety takie są. Ale nie generalizujmy. Bo ani wszystkie kobiety ani wszyscy mężczyźni nie są tacy sami na tym świecie 😉 Jestem kobietą i mam słabe doświadczenia z naturą męską…. Ale nie skreślam wszystkich! 🙂

            3

            4
            Odpowiedz
    2. Laski są zbudowane na tym samym fundamencie. Lecą na kolesia, który przyniesie większego mamuta do jaskini, żeby było co żreć, a reszta słabeuszy może tworzyć malowidła na ścianach, żeby tylko na chwilę zabawić znudzoną księżniczkę po czym dostanie kosza i pójdzie sfrustrowany w kąt jaskini. W dzisiejszych czasach laski lecą na kasę i status społeczny faceta i resztą gardzą. Zresztą powiem, że też się przejechałem na nie jednej lasce. Zachowują się tak jakby były nie wiadomo kim, a to często zwyczajne lemingi co muszą rypać na swoje murzyńskie życie. Fuck it.

      21

      4
      Odpowiedz
    3. Nigdy w życiu nie chciałabym sie zadawać z kimś kto uważa ze „99 proc. kobiet to szmaty”, nawet jeśli uznałbyś mnie za ten jeden jedyny „wyjątek”. Na chuj Ci dziewczyna? Proponuje najpierw zmienić myślenie o świecie.

      5

      9
      Odpowiedz
  3. Taki jest świat, nie masz nad nim kontroli, jedyne co możesz to wyluzować i być sobą

    21

    0
    Odpowiedz
    1. Nie inaczej.

      4

      0
      Odpowiedz
  4. I to się nazywa chujnia. Prawdziwa życiowa chujnia.

    34

    3
    Odpowiedz
  5. Święta prawda. Smutny jest fakt, że właśnie wielu facetów na serio ma instynkt ojcowski i wychowaliby godnych obywateli, gdyby mieli szansę. Niestety jedyna szansa na „normalną” żonę, to wyprowadzka w zaścianek i szukanie sterroryzowanej przez ojca niemowy, która wobec męża będzie równie uległa. Raczej nieciekawa perspektywa. Tym sposobem dzieci mają już tylko ludzie mniej myślący, którym zdrady i perspektywa rozwodu nie przeszkadza w płodzeniu potomków, potem dochodzi wychowanie bezstresowe, czyt. wychowują się same w galeriach handlowych. Kolejne pokolenia to coraz więcej pedalstwa i pozerstwa

    30

    6
    Odpowiedz
  6. Przeczytałam z trudem do końca. Bardzo dobrze, że jesteś sam. Z takim podejściem do kobiet skrzywdziłbyś niejedną wartościową babkę. Wszystkie kobiety to kurwy? A kto te kurwy dyma? Zdaje się, że świętoszkowaci faceci, jak Ty.
    Jestem zdegustowana i zszokowana. Zdaje się, że idealizujesz instytucję małżeństwa. Związek dwojga ludzi to przede wszystkim sztuka kompromisu, akceptacja swoich wad i zaufanie. Często druga połówka zawodzi, często i ja zawodzę. Jesteśmy przecież wszyscy ludźmi. Dlatego małżeństwo to też sztuka przebaczania. A Ty szukasz sztucznej laleczki, pani idealnej. A sam kim jesteś?
    Zmiany zacznij od samego siebie, a zobaczysz ile mądrych i dobrych kobiet jest wokół Ciebie. Tego Ci życzę, mój książę z bajki.

    32

    50
    Odpowiedz
    1. Chyba nie panienki idealnej, ale takiej, która typa nie zdradzi jak tylko pojawi się gość z lepszym bajerem 😉 I w tym przypadku to nie jest egoizm: gość wyraźnie pisze o rodzinie, chodzi tu o wychowanie dzieci. Kobieta ma gdzieś fakt, że rozwód (30 parę % dzisiejszych związków) niszczy psychę dziecka, co więcej, szarpie własnym potomstwem w sądowych przedstawieniach i walce o alimenty + izolacja od ojca. Wasza interesowność nawet w takiej sytuacji jest obrzydliwa i nieludzka. Żaden facet by tak własnego dziecka nie skrzywdził, prędzej by zignorował zupełnie. I zanim zacznie się pisk o generalizacji: mówię o GRUPIE kobiet a nie wszystkich, ale jednak ta GRUPA jest bardzo dobrze widoczna, że urosła do rangi stereotypu. A zatem sporo jest takich panien

      50

      9
      Odpowiedz
      1. „Chyba nie panienki idealnej, ale takiej, która typa nie zdradzi jak tylko pojawi się gość z lepszym bajerem I w tym przypadku to nie jest egoizm: gość wyraźnie pisze o rodzinie, chodzi tu o wychowanie dzieci. ”

        Dokładnie. 🙂

        18

        4
        Odpowiedz
    2. Wiesz co? Nie pierdol głodnych kawałków za uszami. Za stary na nie jestem, już się nie nabiorę. Jakoś tak się składa, że dla każdej zakłamanej baby (a tych jest 100%, może są na różnym stopniu tych negatywnych cech, o których wspomniałem, ale każda jest na jakimś, i co więcej każda łatwo da się stoczyć, zwłaszcza dziś, kiedy wyrosły dwa pokolenia w stylu „róbta co chceta”) facet to kutas który „te kurwy dyma”, a jak ona jest franca (a jest praktycznie zawsze) to „często i ja zawodzę, nikt nie jest doskonały” i potrzeba „kompromisu”, czytaj: wybaczenia kurwie kurestwa (czyli tego np. że się puściła, albo, że w sumie jest jak prostytutka bo siedzi przy „mężu-nie rodzinie”, bo się po prostu opłaca; widać nie na darmo niektórzy mówią, że małżeństwo to zakamuflowana, zinstytucjonalizowana prostytucja tyle, że z jednym klientem).

      „Zmiany zacznij od samego siebie”?
      Ja nie mam po co się zmieniać. Bo to nie ja robię tak jak np. żona zmarłego kolegi, mnie by to przez myśl nawet nie przeszło w żadnych okolicznościach, choćby dlatego, że mnie po prostu zdrada brzydzi.

      „A sam kim jesteś?”
      A kim musiałbym być, by to nazwać po imieniu?

      PS. Tytuł chujni był inny. Moderacja zmieniła. Chuj wie po co.

      23

      14
      Odpowiedz
      1. „Zmiany zacznij od samego siebie”?
        Ja nie mam po co się zmieniać. Bo to nie ja robię tak jak np. żona zmarłego kolegi,
        …………………….
        ale to tobie jest źle i wylewasz żale, a nie jej;)

        2

        4
        Odpowiedz
        1. „ale to tobie jest źle i wylewasz żale, a nie jej;)”

          A jak będę takim szmaciarzem jak ona, to mi niby będzie lepiej? A pod jakim względem (i nie, ruchanie sprawy nie załatwia)?

          7

          5
          Odpowiedz
          1. Nikt ci sie nie każe zmieniac na gorsze, żeby być szczęsliwym – po prostu wystarczy zmienić nastawienie – nie tłumaczyć wszystkiego na minus, nie szukac dziury w całym. Nie chcesz miec interakcji z kobietami? Super, good for you, tylko rusz dalej i nie lamentuj nad tym.

            7

            2
            Odpowiedz
          2. „po prostu wystarczy zmienić nastawienie – nie tłumaczyć wszystkiego na minus, nie szukac dziury w całym.”

            Tak jest… 😛 Laska mi się pójdzie puszczać, a ja sobie powiem, że co? Zły dzień miała i musi się odprężyć i odreagować? Czy może mam zrozumieć, że ona „też ma potrzeby” i jej się „od życia należy”?

            Wiesz co, zastosuj swoje „cenne” rady wtedy, gdy cię jakiś facet postawi właśnie w takiej sytuacji, zamiast np. wystawiać mu walizki za drzwi i „się żalić”, albo gdy zrobi coś równie nagannego.

            10

            3
            Odpowiedz
          3. To Ty do tej laski coś masz? Każdego życie tak obserwujesz i rozkminiasz? Masz czas na to? Poważnie? Ja się zajmuję sobą, czasem zauważę ludzi kradnącyh, oszukujących, naciągaczy, dziwki i dziwków, nie dostaję od tego doła – ich sprawa co robią ze swoim życiem. I jakoś mnie się takie osoby nie czepiają, mimo wszystko potrafię poznając kogos odróznić sk*** od osoby normalnej. Chociaż oczywiście gdybym chciała to bym tez mogła na tą normalną osobę coś znaleźć i ją zgnoić (przynajmniej w myślach).

            4

            4
            Odpowiedz
          4. kolejny mądry komentarz, kolejna mądra babka na chujnia.pl, autorze chujni może czytając te komentarze trochę otworzy Ci się głowa? EM

            1

            2
            Odpowiedz
          5. Typowe gadanie nadetych babsztyli. Zamiast zauwazy ze sie zachowuja jak szmaty bez godnosci to „nie podoba sie, to nie”. Rozkapryszone gwiazdy

            7

            4
            Odpowiedz
          6. No zauważył i co? Powiedział jej chociaż, że szmata? Czy się tylko żali na forum i dołuje. Nie uratujesz kogoś od autodestrukcji jak ten ktoś bardzo będzie chciał wszedzie widzieć kurestwo. Nie namawiam, żeby byc ślepym, ale po prostu zająć się sobą bardziej zanim się zacznie zbawiac świat – jest o wiele lżej.

            4

            0
            Odpowiedz
          7. o jaki ładny komentarz, dziękuję EM

            0

            0
            Odpowiedz
    3. Tępa dzido nie robisz nic tylko szukasz wymówek dla swoich słabości zamiast nad nimi pracować.

      7

      7
      Odpowiedz
    4. Jak zwykle obrończyni biednych uczciwych babek…. Nic nie zrozumialaś i widać, że u ciebie kompromis to dominacja w zwiazku, a sztuka wybaczania to kolejne Twoje rozkładanie nóg…

      11

      10
      Odpowiedz
  7. Gdzie ty szukasz człowieku jest wiele porządnych dobrych dziewczyn , widać w jakim środowisku ty żyjesz wyjdź z domu idz do pierwszej lepszej restauracj i nwm i umów się z kelnerką itd. Dużo jest takich dziewczyn co pracują są mądre itd ale wy faceci macie na nie wyjebane bo leci cie tylko na wymowne i wypachnione itd bo taka inna przecież nie zasługuje na takiego zajebistego bez wad faceta ogarnij cie sie ! Czego się spodziewacie patrząc tylko na wygląda to jak najprościej będą robić dziewczyny ? skoro jak dzieczyna nie jest od razu ładna nawet nie próbujecie jej bliżej poznać a takie to mają w głowie zresztą nie mówię że te cechy się wykluczają nie będę tutaj walić jakiś stereotypów itd ale taka prawda że 2 przypadki nie świadczą o całej płci przeciwnej bo jest dużo dobrych dziewczyn tylko wy takich nie szukacie wgl życze powodzenia i zmiany nastawienia bo nikt nie jest idealny i twoja przyszła żona tez nie musi być idealna xd

    16

    18
    Odpowiedz
    1. Popraw interpunkcję!

      5

      4
      Odpowiedz
    2. „Gdzie ty szukasz człowieku jest wiele porządnych dobrych dziewczyn”

      Może nie uwierzysz, ale żadna z opisanych przeze mnie kobiet nie należy w jakikolwiek sposób do grupy społecznej nazywanej patologią. W rzeczy samej są dobrze wykształcone, inteligentne i żyją na nieraz wysokim poziomie (np. wspomniana moja znajoma skończyła politechnikę i robi na niej kolejne dwa kierunki (techniczne), pracując dorywczo, gdy ma czas, bo nauki ma w cholerę; wydawałoby się że naprawdę od żulerni, blacharstwa i parszywego systemu wartości dzielą ją lata świetlne, to właśnie mnie do niej przyciągnęło i wydawało się, że ze świecą takiej szukać, a jednak po bliższym poznaniu, jest to samo, póki co, w jakimś stopniu, przy czym jeszcze jest młoda, ale już jest „na dobrej drodze”, by się „wyrobić” jak reszta kobiet). I co? I nic. w swej naturze niczym się nie różnią od przepitej dziwki przy autostradzie czy innej żulerni. A każda się dobrze kamufluje, dopóki w jakiś okolicznościach, i zamierzenie lub nie, z ich strony, nie wyjdzie ta ich parszywa natura na światło dzienne. I to jest właśnie chujnia. Bo obojętne gdzie szukasz, jest niemal 100% pewność, że na taką natrafisz. Taką mają konstrukcję biologiczno-psychiczną i tak są od dziecka wychowywane jak kraj długi i szeroki. Ja nic nie poradzę. Ja to tylko widzę i nazywam po imieniu.

      I to nie są „dwa przypadki”. Ja to widzę od paru dekad codziennie u wielu osób z różnych środowisk -od wiejskiej żulerni począwszy na dobrze ustawionych mieszkańcach dużych miast. I widzę też jak tego syfu jest coraz więcej (o czym świadczy choćby od lat lawinowo rosnąca ilość rozwodów). Dla mnie to wystarczająca próbka społeczeństwa. Te przykłady, które umieściłem, to tylko cząstka z tych, które mógłbym tu umieścić. I rozumiesz, jak to działa -tak samo jak ankieta czy sondaż, na próbce masz całość społeczeństwa jak na tacy.

      Nie chodzi też o „idealną kobietę”, ale o to, że jest pewna grupa wartości, które nie podlegają negocjacji, kompromisom itd. I to właśnie na tym chujnia polega, że pod tym względem leżycie wszystkie. nie ma gdzie szukać, wszędzie jest tak samo. Co najwyżej te inteligentniejsze lepiej się maskują od „wiejskiej prostaczki z ledwo ukończoną podstawówką” i w efekcie człowiek się budzi z ręką w nocniku na długo po fakcie.
      System wartości przy wychowaniu to jest przyczyna takiego stanu rzeczy. Skoro kobiety są masowo tak wychowywane, to wyrastają na wyrachowane, zakłamane pizdy, myślące tylko o sobie i o tym jak się kosztem frajera (którego zawsze można kopnąć w dupę, gdy się znajdzie lepszy lub mu się noga powinie) ustawić. Tak właśnie moja matka wychowała moją siostrę. Tak były chowane jej koleżanki. I moje także. A dzisiejsze pokolenie (to mające od 0 do 25 lat) jest/będzie pod tym względem nawet jeszcze gorsze. Uniwersalne podstawowe wartości poszły się jebać i teraz jedyne, co się liczy można ująć w: „masa, kasa i grubość kutasa”. Oczywiście trzeba starać się utrzymywać wizerunek „porządnej”, ale tak naprawdę to tylko cienka zewnętrzna warstwa. Pod spodem jest sam syf.

      A to, że zaraz podniosą się lamenty „urażonych” kobiet naprawdę mi wisi. Same sobie winne jesteście.

      29

      17
      Odpowiedz
      1. Ja nie wiem po co tyle wysiłku mężczyźni wkładają w kobiety. Ja już dawno doszedłem do wniosku, że wolę pograć na kompie w gry, obejrzeć anime i zwalić raz na tydzień niż użerać się z księżniczkami. Pozdrawiam z Japonii.

        26

        2
        Odpowiedz
        1. Święta prawda. Lepiej machać sobie ręką, niż użerać się z panienką.

          13

          2
          Odpowiedz
      2. I zostaniesz sam, na zawsze.

        6

        7
        Odpowiedz
        1. I to jest cały twój argument. Tylko co z tego? Dla mężczyzny bycie samemu jest całkowicie naturalnym stanem rzeczy. Mężczyzna z natury sam troszczy się o siebie, sam rozwiązuje swoje problemy i zasadniczo nawet potrzebuje samotności przynajmniej raz na jakiś czas.

          22

          3
          Odpowiedz
          1. To o co te żale autora tematu? Jest sam? Jest mu dobrze? Nie potrzebuje kobiet? To po kij się zajmuje patologią? I to już od kilku godzin… nastepny z misją?

            7

            1
            Odpowiedz
        2. Nawet dawno temu było to samo. Z Biblii: „Lepiej jest mieszkać kątem na poddaszu niż z kobietą swarliwą we wspólnym domu.” (Przyp. 25:24). Już wtedy baby bywały popierdolone więc po co się dla kogoś takiego starać? Rzeczywiście lepiej żyć samemu pomimo, że to również chujowe rozwiązanie, ale jednak w mniejszym stopniu chujowe.

          12

          2
          Odpowiedz
      3. to po chuj te elaboraty na chujnia.pl?

        1

        1
        Odpowiedz
  8. Odniosę się jedynie do fragmentu, w którym piszesz o związku z kimś innym po śmierci partnera: też zawsze myślałam, że to jakby zdrada, ale jedna z moich babć zmarła ponad 21 lat temu, jej mąż, czyli mój dziadek do dziś jest „sam” (w cudzysłowie, bo przecież ma rodzinę oraz znajomych) i szczerze mu współczuję. Mieszka sam, większość czynności też wykonuje sam, w mieszkaniu ma masę pamiątek po babci i często o niej opowiada… 🙁 Uważam, że gdyby ułożył sobie życie z kimś innym, to byłoby mu łatwiej.

    Powodzenia, jeszcze kogoś spotkasz, tylko nic na siłę! Mnie miłość spotkała w najmniej oczekiwanym momencie. 🙂

    15

    1
    Odpowiedz
    1. „Uważam, że gdyby ułożył sobie życie z kimś innym, to byłoby mu łatwiej.”

      Oczywiście, że byłoby mu łatwiej. Zresztą nikt nie mówi, że nie powinien sobie ułożyć życia, jeśli taką będzie miał szansę (choć to zależy od człowieka, są ludzie, którzy mają taka konstrukcję psychiczną, że już tego nie zrobią i będą sami do końca życia). Tylko wiesz, jest różnica między kimś takim a kimś, kto dwa tygodnie po pogrzebie „rusza w długą”. No trudno uwierzyć, że taka osoba miała w ogóle jakieś tzw. uczucia wyższe wobec zmarłego, który z definicji jest bliska jej osobą, z którą jeszcze kilka tygodni temu dupę się grzało („jak przykładna rodzina”) w tropikach na niezłych wczasach. I widać też co się dla niej liczy. Przy czym co więcej zostało na wpół osierocone dziecko i „mamusi” widać to nie przeszkadza się pruć. Ale minęłabyś na ulicy, czy zamieniła parę słów i przez myśl by ci nie przeszło. To jest chujowe, bo w ten sposób, widząc takie rzeczy i coraz większą ich ilość, tracisz podstawy by wierzyć w cokolwiek jeśli chodzi o drugiego człowieka.

      Starsze pokolenia były inaczej wychowywane, stąd odsetek takich jak twój dziadek był znacznie większy. Dzisiaj można na luzie powiedzieć, że takich ludzi nie ma. A na pewno nie ma ich wśród kobiet. Owszem, zakochana kobieta może być w porządku. Dopóki stan zakochania nie minie (najczęściej kilka lat), a potem? A potem „rozum wróci”, a wraz z nim to, czym nasiąknęła, gdy ją wychowywano. A że jest wychowywana w takich normach społecznych jak obecne, to czego się można spodziewać? Poza tym trzeba jeszcze sprawić, by się zakochała, nie? A jak inaczej, skoro „normalność jest nudna”? Mokro w gaciach jest na widok szpanu, lansu i „zabawy”. I to zarówno u blachary z wiejskiej dyskoteki, jak i mojej znajomej z dobrego domu, po wyższych technicznych studiach. O czym to świadczy?

      24

      8
      Odpowiedz
      1. Seks jest przereklamowany to po co Ci baba?

        43

        1
        Odpowiedz
      2. Twoje wypowiedzi kapią od nienawiści.

        4

        8
        Odpowiedz
    2. Cokolwiek wybiera, życie z kimś bądź samemu powinien to robić w zgodzie z samym sobą. Jeśli nadal kocha twoją babcię to woli być sam. Zachowania pani opisanego przez autora nawet nie komentuje.

      6

      0
      Odpowiedz
  9. Odpowiedź to : surogatki i bycie gejem. I mimo, że to trochę sarkazm to się z Tobą zgadzam kolego. I przykro mi z tego powodu.

    12

    2
    Odpowiedz
  10. „Wszystkie to w sumie kurwy. Kwestia tylko taka, kiedy i w jakim stopniu to z danej lochy wyjdzie.” – Chętnie dałbym ci w ryj za taki tekst, ale właściwie nie ma powodu się na ciebie wściekać, bo i tak poniesiesz karę spędzając życie jako sfrustrowany, skrzywiony cham, bez szans na normalność (nie ważne czy sam, czy z kimś). Może raczej powinienem cię żałować, ale ze względu na twoją bezczelność nie potrafię i nie chcę. Jak słusznie zauważył towarzysz Marks:”Byt kształtuje świadomość.” i jak widać nie przeskoczysz tego. Wychowany w otoczeniu takich a nie innych kobiet (rodzina, znajomi), znienawidziłeś wszystkie hurtem. O tak, ja wiem na jakie okazy można trafić. Nie wątpię, że trafiałeś. Ale, wyjąwszy rodzinę, to jednak sami dobieramy sobie towarzystwo. Takie znasz kobiety kumpli, jakich masz kumpli, z takimi kobietami byłeś, jakie do siebie dopuściłeś, jakie wybrałeś, jakie wybrały ciebie. Rodzi się pytanie, czemu tak fatalnie trafiasz. Oczywiście, jak prawie wszyscy mizogini z chujni, jesteś człowiekiem zasad, ostatnim szeryfem w upadającym świecie – tak myśleć jest łatwiej, bo można sobie usprawiedliwić swoją niemoc i przerzucić winę na kogoś innego, w tym przypadku na kobiety, i to wszystkie, choć znasz ich tylko kilka/kilkanaście. Ja mam inne obserwacje, bo przez moje życie przewinęły się kobiety wartościowe, kochające, uczciwe, zaangażowane, inteligentne. Z niektórymi miałem szczęście być, do poziomu innych nie dorastałem, pod takim czy innym względem. Ciągle spotykam kobiety warte uwagi. Od prostaczek zawsze trzymałem się z daleka i to wystarczyło, żebym nigdy nie miał problemów. Tylko jeszcze samemu nie wolno być prostakiem – wiesz w ogóle co to znaczy? Nie jesteś nim? – bo ja twierdzę, że jesteś. Chcesz mi powiedzieć, że nie ma na świecie kobiet godnych uwagi? Nie bądź żałosny. Spójrz na siebie i na swoje życie i zadaj sobie pytanie: „Z czym do ludzi?”. Ja też się wczoraj nie urodziłem ( a idę o zakład, że jestem sporo starszy od ciebie) i od zawsze obserwuję ludzi, takich jak ty, którzy mają życie uczuciowe dokładnie na swoim poziomie i są wielce oburzeni i zdziwieni tą „niesprawiedliwością”. Na koniec dodam jeszcze, że nie jestem bogaty i to mi życia nie ułatwia, ale i nie czyni z kobiet większych materialistek, niż to nakazuje zdrowy rozsądek. A ty sobie dalej żyj we własnym piekle, tylko nie mierz wszystkich kobiet swoją patologiczną miarą.

    35

    41
    Odpowiedz
    1. „Chętnie dałbym ci w ryj za taki tekst,”

      Nie rzucaj się z motyką na księżyc. A „czemu tak fatalnie trafiam”? Bo takie mamy społeczeństwo. Nie rzucaj się jak gówno w trawie, tylko się rozejrzyj i zacznij dobrze przyglądać, a sam się przekonasz. Na razie się oszukujesz.
      Podam ci inny przykład. Żona kumpla jest w porządku. Wykształcona, inteligentna, z dobrego domu itd. Na dobrą sprawę słowa złego nie da się powiedzieć. I o ile wiem, to im się układa (i mam nadzieję, że będzie). Czyli wydawałoby się, że jednak jestem w błędzie, nie? 🙂
      A jednak… Razu pewnego poszliśmy grupa znajomych na piwo. I tak się złożyło, że porobiły się przy stole grupki, a ja właśnie z nią zacząłem rozmawiać. Zapytała o to, czemu jestem sam. Zacząłem opowiadać (w wersji skróconej) jakie są tego powody (i nie, nie wspominałem jeszcze o tym, co w chujni). Wszystko słuchała bez słowa aż dobrnąłem do jednego z powodów: że w tej chwili mnie na to nie stać, bo trzeba mieć za co rodzinę utrzymać. Przerwała mi tu, włażąc w słowo. I wiesz co powiedziała? Że dobrze, że tak rozumuję, bo to bardzo zwiększa moje szanse w oczach kobiet, gdy już będę miał na tyle, żeby zapewnić jakiś standard. I teoretycznie niczego jej się nie da w tym momencie zarzucić. Laska myśli racjonalnie, tak?
      A widzisz, taki wał. Ona powiedziała prawdę, tylko, że to nie jest kwestia tego, że kobieta pomyśli: „na facecie można polegać”, tylko pomyśli: „ma kasę”. I dlatego moje notowania pójdą w górę. Możesz mi powiedzieć, czym to się różni od prostytucji? I co więcej, trochę tła o koleżance z którą wtedy rozmawiałem. Kumpli moich znała dwóch. Jeden, którego do dziś lubi i mają ze sobą kontakt, gdzie dobrze im się rozmawia na wszystkie tematy, ledwo wiązał koniec z końcem w dorywczych robotach, mieszkając katem u rodziców, bo nie stać go było w danym momencie na własny kąt. No bo takie czasy, bo studia do dokończenia itd. Drugi był już po studiach, z własnym dachem nad głową i dobrą pewną pracą. Obaj są porządnymi, przyzwoitymi ludźmi. Zgadnij który został jej mężem? Tak, ten drugi. I wiesz, ja nie wątpię, że ona się w nim zakochała. Ale nie wierzę, że bezinteresownie go wybrała. Teraz pytanie, co się stanie, gdy mojemu kumplowi (odpukać) poważnie się noga powinie albo coś stanie. Wierzysz w jej całkowitą szczerość? Bo ja myślę, że jest duży procent szans na to, że uzna, że „mąż to nie rodzina”. I w zależności od okoliczności/możliwości znajdzie innego, lepszego, lub nie.
      A wydawałoby się, że jest wszystko w porządku…

      Niestety koleś. Ja się obracam wśród ludzi, którzy stanowią naprawdę wysoki poziom jeśli chodzi o wykształcenie, pozycję zawodową, inteligencję itd. Oczywiście znam też ludzi pod tym względem „gorszych” aż do poziomu wiejskiego menelstwa z PGR-owskich wsi. To jest naprawdę dobry przekrój społeczeństwa. I wszędzie widzę to samo. A paradoksalnie „najlepsze” są jeszcze dziewczyny proste, po zawodówce gdzieś zw wsi, pod warunkiem, że nie blachary. Bo one są trochę inaczej wychowane i z perspektywy rozumu po prostu głupsze, przez co albo słabo rozumują pewnymi kategoriami, albo nie mają szans na kogoś lepszego. W efekcie od biedy można na takiej polegać. Ale niewiele, bo też z dużym prawdopodobieństwem możesz się obudzić z ręką w nocniku. Poza tym jest kwestia wytrzymania z kimś takim (duże różnice intelektualne mogą to skutecznie uniemożliwić).

      „przerzucić winę na kogoś innego, w tym przypadku na kobiety”

      No a czyją, kurwa, winą jest to, że się locha puszcza miesiąc po śmierci męża, z którym była kilkanaście lat? Może, kurwa mać, jego, bo go akurat napadnięto i zaciukano, co?? A może faceta, który teraz korzysta z okazji i ją dyma? A powiedzenie: „jak suka nie da to pies nie weźmie”, znasz?

      Wiesz co? Idę o zakład, że jesteś kobietą podszywającą się tu za faceta. Żaden nie napisałby takich bredni.

      24

      20
      Odpowiedz
      1. Człowieku, która szanująca się kobieta by z Tobą wytrzymała, skoro w każdym zachowaniu doszukujesz się jakichś teorii spiskowych? Widocznie tworzysz atmosferę niepewności, braku zaufania, więc kobiety uciekają, bo i po co być z kimś takim? I jeszcze sobie potem tłumaczysz, że przecież byłeś w porządku, bo z wyższej sfery, inteligentny facet. No chyba nie bardzo.
        Co z tego, że Twoja znajoma wybrała tego drugiego? Być może do pierwszego nic nie czuła. Rozumiesz? Nie każdego, kto zwróci na nas uwagę musimy darzyć uczuciem, pożądaniem. Też mam wielu znajomych i nie z każdym chciałabym spędzić życie, bo po prostu nie postrzegam ich w ten sposób. No ale Ty od razu widzisz aspekt materialny. Tak, jestem kobietą i wiem jakie kobiety są. Szczerze ich nie lubię, przynajmniej większości. Są niezdecydowane, często nieporadne, chamskie i zakłamane. Znam też jednak dziewczyny skromne, inteligentne, z osobliwymi zainteresowaniami i przede wszystkim oddane, które świata nie widzą poza swoimi mężczyznami.
        Myślę, że problem jest w Tobie. Nie potrafisz patrzeć na kobiety inaczej przez matkę i siostrę. Dobrze Ci radzę, wybierz się do psychologa.

        20

        41
        Odpowiedz
        1. „Tak, jestem kobietą”

          Czyli miałem rację, że poprzedniego posta facet nie napisał, tak?
          No widzisz. Zabolała prawda w oczy, ale że merytoryki żadnej to się wyjechało z bełkotem o tym jak to rzekomo „żadną ze mną nie wytrzyma” i „atmosferą niepewności”…
          Żałosne. I nie ma z kim rozmawiać.

          „po prostu nie postrzegam ich w ten sposób”

          Taa… Tylko czemu w 10 przypadkach na 10 „to coś”, które facet mieć musi, to jednak portfel…

          Wiesz, to byłoby zabawne, gdyby w sumie nie, z różnych powodów, smutne.

          Potrafię zarobić kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie (nie musisz wierzyć). Minęłabyś mnie na ulicy i nie powiedziałabyś, że choćby średnią krajową wyciągam. Tym samym zainteresowanie kobiet jest niewielkie. I jakoś tak się składa, że jest takie, dopóki nie dowiedzą się tego drobiazgu. Tyle, że ja wtedy już wiem, z kim mam do czynienia… A może to też moja wina, że z rozmysłem tak postąpiłem raz czy drugi i dzięki temu nie dałem się jakiejś wyrachowanej suczy w bambuko zrobić, co? Taaak, to moja wina. Bo ja jednej z drugą kazałem być wyrachowanym kawałkiem szmaty…

          „Znam też jednak dziewczyny skromne, inteligentne, z osobliwymi zainteresowaniami i przede wszystkim oddane, które świata nie widzą poza swoimi mężczyznami.”

          Ja też znam. A potem wychodzi szydło z worka. W każdym przypadku. A przez te kilkadziesiąt lat to się tego trochę nazbierało.

          I nie szukam jakichś „teorii spisowych” -kolejny pseudo-argument. To jest oparte na faktach, jak nie możesz tego przełknąć, to jest to twój problem.

          Dziwka też usprawiedliwia wybranie takiego zawodu jakimiś motywami. Ale to tylko usprawiedliwienie.

          13

          9
          Odpowiedz
          1. „Czyli miałem rację, że poprzedniego posta facet nie napisał, tak?” -Nie, to nie mój komentarz.

            0

            4
            Odpowiedz
          2. Nie ja pisałam poprzedniego posta.
            Widocznie nie masz nic innego do zaoferowania prócz pieniędzy, dlatego przyciągasz tylko określony rodzaj kobiet, bo, nie oszukujmy się, takich jest sporo. Zgadzam się z Tobą, że kobiety w większości są okrutne i w ogóle dokąd ten świat zmierza, tylko kurcze nie wszystkie takie są i to mnie irytuje w Twoich wypowiedziach. Szufladkujesz, bardzo, co oznacza, że jesteś ograniczony.
            Też mogłabym się rozwodzić nad tym, że wszyscy faceci są okropni, bo (uwaga) dwóch mnie skrzywdziło. Tylko ja wiem, że nie poznałam wszystkich facetów świata, więc wypadałoby zachować odrobinę zdrowego rozsądku.
            Niestety, nie ja „nie potrafię czegoś przełknąć”, ale właśnie Ty. Poważnie człowieku, udaj się do specjalisty. Uwierz mi, że o wiele lepiej się żyje kiedy nie jest się tak zgorzkniałym 🙂

            10

            6
            Odpowiedz
          3. „Widocznie nie masz nic innego do zaoferowania prócz pieniędzy, dlatego przyciągasz tylko określony rodzaj kobiet”

            Zlituj się -nie pierdziel mi tych przewidywalnych głodnych kawałków…

            Ale odpowiadając: nie, nie przyciągam takich. Nawet się nigdzie nie szlajam, bo mnie obrzydzenie bierze na samą myśl, żeby się z jakaś lafiryndą, czy inną „łatwą”, zadawać.

            „tylko kurcze nie wszystkie takie są i to mnie irytuje w Twoich wypowiedziach”

            Dobra, doba. Ty wiesz swoja, a ja swoje. I nie opowiadaj mi bajek. Tobie się też mokro zrobi na widok „księciunia” bo tak to działa, nawet wbrew woli kobiety, tak jest zaprogramowana (raz: przez biologię, dwa: przez normy społeczne). Cała reszta to tylko dorabianie ideologii.

            „Też mogłabym się rozwodzić nad tym, że wszyscy faceci są okropni, bo (uwaga) dwóch mnie skrzywdziło.”

            Ale nadal nie rozumiesz. To nie jest tak, że mnie jakaś skrzywdziła czy nie (to już niczyj interes). Ja po prostu umiem obserwować ludzi, ich zachowania i wyciągać z nich logiczne wnioski (takie hobby ;)). Także widzisz, to nie tak, że na jednej się naciąłem i złorzeczę na wszystkie. Ja to widzę wszędzie i na co dzień. I to nie tylko w swoim środowisku, ale i w innych, w tym także daleko od mojego miejsca zamieszkania. Więc rozumiesz, raz to przypadek, dwa, to kara boża, 😉 ale za n-tym razem na przestrzeni kilkudziesięciu lat, to już nie da się powiedzieć, że tak nie jest.

            Natomiast w przypadku facetów jest tak. jak mówiłem. Są tacy, jest ich coraz więcej (paradoksalnie, wielu przez smutne doświadczenia z sukami na jakie natrafili), ale widać też wielu, którzy tacy nie są, bo takich się czasem spotyka i też takich znasz, choćby z widzenia. A tymczasem takiej „dobrej” kobiety przez całe życie nie spotkałem nigdzie ani jednej (i nie chodzi, że dla siebie -w ogóle żadnej). Wszystkie były właśnie takie, jak opisałem na tych kilku przykładach. I to jest różnica. Rachunek prawdopodobieństwa, moja droga. To jest tak proste jak smutne.

            „Uwierz mi, że o wiele lepiej się żyje kiedy nie jest się tak zgorzkniałym”

            Pomijając już że to zerowa argumentacja… Sorry, ale nie będę sobie dawał robić wody z mózgu po to, żeby mi urobiono sposób myślenia oparty na kłamstwie, które będzie mnie cieszyć (poza tym wątpię, żeby się dało, a nawet gdyby to tylko do momentu w którym dzięki jakiejś obudzę się z ręka w nocniku). Że bardziej chujowo się przez to żyje? Trudno. To tak będzie.

            10

            5
            Odpowiedz
          4. Jak przekonuje guru forum, które wyprało Ci mózg – bardzo ważne jest postrzeganie siebie, samoocena – jak myslisz o sobie źle to tak się będziesz czuł, takich będziesz dokonywał wyborów i tak sobie wszystko tłumaczył. Dotyczy to takze postrzegania świata i innych: na podstawie swoich doświadczeń wytworzyłes sobie taki, a nie inny obraz kobiet i praktycznie już nie ma szans, żeby ktokolwiek go zmienił, ponieważ nawet nie będzie miał szansy, wszystko co się wydarzy, co ta osoba zrobi będzie tłumaczone na minus, podejrzenia wszelkie tez się predzej, czy później sprawdzą, bo Twoja podświadomość będzie tak lawirować i działać, żeby wyszło na Twoje. I nigdy nie zroumiesz, że sam jesteś sobie winny, a nie te baby:)

            9

            7
            Odpowiedz
          5. Żadna zdrowa kobieta nie chce żeby jej dzieci chodziły głodne. To nie tłumaczy twojej pogardy wobec kobiet która została tobie zaszczepiona przez środowisko rodzinne. Twoje postrzeganie siebie i świata wynika również z dzieciństwa i wzorców jakie otrzymałeś. Jesteś zaprogramowany. Udaj się do psychologa. Odrzucasz mądre rady. Bronisz się atakując. Boisz się. Zmień to. A może to prowokacja?

            0

            1
            Odpowiedz
          6. Wiesz, z Tobą nie warto w ogóle rozmawiać. Ty wiesz swoje i koniec. Nie przyjmujesz nawet tak oczywistej prawdy jak to, że kobiety tak samo jak faceci, są różne. Cały czas uparcie uogólnienia. Współczuję takiej matki i siostry. I przykre, ale wywarły na Tobie takie piętno, że będziesz sam. Nawet nie mam ochoty obrażać się za wrzucenie mnie do jednego worka z „kurwami”, „suczami”,”maciorami” itp. To po prostu tak Tobą rządzi, że nie ma siły. Zawsze będziesz widział tylko te kobiety, które odpowiadają Twojej wizji. No i oczywiście większość z nas, kobiet to „wyrachowane sucze” co chcą Cię oskubać. Przypominasz mi te kobiety, które po złych doświadczeniach mówią, że faceci to świnie, palanty itp. Też uogólnienia. Wiesz co, licz Ty sobie swoją kaskę, pożal się czasem w chujni i lepiej nie szukaj kobiety bo jak byś taj jednak trafił na normalną, co się w Tobie zakocha to ma przesrane życie. Nie da się żyć z kimś i wciąż udowadniać, że nie jest się kurwą, ani nie czatuje się na kasę. A taka normalna kobieta potrafi kochać mimo wszystko i trwać przy zwykłym palancie i przynosić paragon jak kupi chleb i ziemniaki. Byłam kiedyś w związku, który (dzięki Bogu) on zakończył. „Nie nadaję się do życia w związku monogamicznym”- usłyszałam po trzech latach. No i całe szczęście bo sama bym się pewnie jeszcze długo na to nie zdobyła. Teraz żyję sobie z facetem normalnym. Skromnie, bez wielkiej kasy (chociaż było nieraz przykro odmawiać dzieciom różnych rzeczy). I chociaż nieraz się kłócimy, doprowadza mnie do łez albo szewskiej pasji to wiem, że się kochamy i możemy na siebie liczyć. I to m.in. jest moim zdaniem miłość. Ty się bulwersujesz, że niektórym przechodzi zakochanie. Na początku każdy się stara pokazać z dobrej strony. Faceci też. I to jest naturalne. Potem, w codziennym życiu wychodzą wady. Po obydwu stronach. I albo są do zaakceptowania albo nie. Albo się związek utrwala albo rozpada. Ale to już inna bajka. W Tobie jest zbyt dużo gniewu i goryczy, żeby cokolwiek dotarło. Mimo wszystko, mam nadzieję, że się mylę.

            12

            4
            Odpowiedz
          7. „Nie da się żyć z kimś i wciąż udowadniać, że nie jest się kurwą”

            Nadal nie rozumiesz. To nie chodzi o to, by to udowadniać. Takich rzeczy nie da się „udowadniać”. Takim kimś się jest albo nie. I czyny i pokazany sposób myślenia udowadniają to za nas. Tak to działa. Jeśli choćby raz zdarzy się sytuacja, w której w ten czy inny sposób się skurwisz, to taką jesteś (stąd przysłowie które wyszło bodaj od Piłsudskiego, że „raz się skurwisz, kurwą zostaniesz”). Mógłbym kraść. Czemu nie kradnę, nawet gdy mam pewną okazję i iem, że nikt mnie nie złapie? Kwestia charakteru i zasad. I analogicznie, osoba, która ma coś takiego „kurewskiego” w charakterze, może to ileś czasu ukrywać, ale w pewnym momencie zostanie zmuszona przez okoliczności,czy choćby przez nieuwagę, i okaże tę swoją cechę, którą można będzie podpiąć pod wspominane określenie „kurwy”. I co wtedy? Mam udawać, że się nic nie stało? Przecież wiadome jest, że to się powtórzy (na dokładnie tej samej zasadzie, że jak facet raz uderzył, to będzie dalej bił), bo leży to w czyimś charakterze. I teraz. Jeśli widzę to w tysiącach kobiet (w dowolnym ich wieku, z dowolnym statusem, wykształceniem pochodzeniem), przez całe życie, to jak myślisz, jak jest? Przecież one wszystkie nie zerwały się z choinki. Były wychowane w tym samym społeczeństwie, z tymi samymi wartościami i normami co cała reszta kobiet i mają dokładnie te same biologiczne uwarunkowania co wszystkie. Dlatego 2+2 zawsze będzie się równało 4. Nie dlatego, że ja sobie coś tam uroiłem. Tylko dlatego, że tak jest, a ja to po prostu widzę, bo przyglądam się temu kilkadziesiąt lat i sam także testuję. To moja wina, że ten wynik tych testów i wnioski z obserwacji innych są takie, jakie są?

            7

            9
            Odpowiedz
          8. Mój „były” zostawił mnie kiedyś na pół roku. Wyjechał za granicę. Nie dla mnie. Dla siebie bo potem nie chciało mu się pracować i żył z pieniędzy z wyjazdu. Ja pracowałam cały czas (żeby nie było, że dla mnie żyły wypruwał). Kiedy ja tęskniłam, jak głupia liczyłam dni do powrotu, on zwierzał się kolegom jakie tam dziwki i po ile. Kiedy wrócił niemal od dnia powrotu szukał potwierdzenia, że go zdradzałam. Czułam się jak szmata, kiedy przy mnie znajomi zapewniali go, że jest w błędzie. Okazji nie brakowało, ale nawet przez myśl mi nie przyszło, żeby go zdradzić (nie chrzań o uwarunkowaniu biologicznym). Wiedziałam, że jestem w porządku i pozostało mi czekać, aż to do niego dotrze. Długo trwało. Pewnie dlatego, że sam korzystał i latał od dziwki do dziwki. Ale to nie to samo, co? Znam takiego co twierdził, że jak facet zdradza to jak pluć za okno, jak kobieta to jak do domu. I tak pluł sobie, pluł… Jak go w końcu zostawiła to chodził i płakał, biedny porzucony mąż. A co powiesz o palancie co po parunastu latach zdradził żonę i w końcu ją rzucił bo mu była zbyt destrukcyjna (wykryto u niej czerniaka i była w trakcie leczenia). Złamał życie trzem kochającym go kobietom (żona i dwie córki). Takich przykładów jest multum. Ja też trochę żyję na tym świecie i patrzę. I moje wnioski są takie: faceci są różni. Są skurwiele, palanty i są mężczyźni. Jak facet jest chorobliwie zazdrosny to nie wchodź z nim w związek bo zawsze ci udowodni, że jesteś kurwą. Jak chorobliwie skąpy to też zmykaj bo nic od siebie nie da, a jeszcze będzie Tobie do kieszeni zaglądał. Jak ślamazara i dupa wołowa to idź dalej bo szybko przy takim wyjdzie z Ciebie czarownica. I takie tam różne… Oczywiście póki żyję wszystkie wyniki podlegają weryfikacji. I całe szczęście. Życie jest każde. W kobietach jest wszystko i w mężczyznach jest wszystko. Od nas (naszych wewnętrznych uwarunkowań z dzieciństwa, doświadczeń itp) zależy co dostrzegamy, jak interpretujemy, co z tym robimy. No i co wyzwalamy w ludziach. Jeśli Ty już wszystko wiesz, nie czujesz potrzeby sprawdzania, odkrywania, nie masz nadziei, że może jednak… To smutne. Ale jeśli koniecznie chcesz, tak Ci dobrze to siedź sobie w tym swoim grajdołku, w pław się w goryczy. A na samotność polecam pieska lub kotka. Z charakterem możesz różnie trafić, ale z kaski nie oskubie (no chyba, że by się zwierzątko rozchorowało). Pozdrawiam i trzymam kciuki za to, żeby wydarzyło się coś co skruszy tę Twoją betonową zaporę na dobre uczucia. Bo szkoda każdego życia, każdego człowieka. A podobno facet to też człowiek …

            9

            5
            Odpowiedz
          9. „I moje wnioski są takie: faceci są różni.”

            Otóż to. Dokładnie. Problem tylko w tym, że kobiety są takie same, co trudno wam przełknąć.

            Weź na przykład tego swojego byłego. Co, przez ten cały czas, który się znaliście a potem byliście ze sobą, święty był i nie dał po sobie nic totalnie poznać, tak? A w Mikołaja też mam uwierzyć?

            Nie rozmawialiście ze sobą, nie obserwowałaś jego zachowania w różnych sytuacjach, nie znałaś jego poglądów na życie, nie słyszałaś nic o nim od innych itd. No komu ten kit, kobieto?

            Wybrałaś, bo ci się podobało to jaki jest. No więc jest dokładnie taki, jak na własnej dupie odczułaś. Tylko, że jak już zaczęłaś odczuwać, to przestało się to podobać, prawda? A ilu „frajerom” kazałaś się bujać, wybierając jego?

            Takie dwa przykładziki…

            1. Mam kumpla młodszego ode mnie o kilka lat. Facet ma przeciętną pracę, przyzwoity zawód, jest poukładany, porządny itd., uwielbia dzieci (oczywiście w zdrowym sensie 😉 ). Znajomi (obu płci) na głowie stają, żeby mu pomóc się ustatkować, bo wiedzą, że on by bardzo chciał. I jak słowo daję, kiedy ta szczęśliwa chwila nastanie, pić z radości będziemy tydzień. 😉 Kilkanaście miesięcy temu znalazł jakąś. Też go szybko puściła kantem, bo „jest za dobry” (innych uwag nie miała, bo nic mu nie mogła zarzucić). No i oczywiście jedyne, co ma do zaoferowania, to spokojne, normalne życie.

            2. A z innej beczki. Przykład sprzed kilkunastu lat. Moi sąsiedzi mieli córkę. Córka była wytworem dzisiejszej papki w mediach i stylu życia tutaj. Polazła na jakąś dyskotekę w wieku 18 lat i przyprowadziła z niej gościa liczącego sobie lat bodaj 35. I tak jej imponował, że nie przeszkadzało jej to, że facet zostawił żonę z dzieckiem (choć ona sama ją ostrzegała, gdy gówniara ją wyśmiewała, że „on nie jest taki”). A jej mamusia, niewiele lepsza, bo przecież ktoś córunię wychował, była „zięciem” wręcz wniebowzięta. Zięciem, bo nim został, gdy, ani się obejrzeli, zrobił gówniarze dzieciaka. Stara miała trochę kasy, rozkręcała jakąś knajpę, to facet nawet się chętnie ożenił. A potem hulaj dusza, piekła niema. Przez czas, kiedy knajpa istniała, obracał każdą kelnerkę i to praktycznie na widoku. Potem nastąpił rozwód z hukiem, bo ile można takiego znosić, a któraś z kelnerek zajęła miejsce gówniary (Która w sobie nie widzi problemu, to tylko on jest winien. A co? Wziął siłą? Sama dupę wypięła.). I też szybko dała się zapłodnić. Nie wiem, co było dalej, bo wyprowadzili się i kontakt się urwał z 10 lat temu, ale nie sądzę, żeby coś się w postępowaniu zmieniło.

            Tak działa babski sposób rozumowania. I sprawdza się niemal w ciemno.

            Dlatego widzisz, są faceci-skurwiele, palanty itd. Ale to jest ileś tam procent, a nie 100% suk, jak w przypadku kobiet.

            Nie da rady oszukać biologicznych i społecznych uwarunkowań. To jest przyczyna.

            Patrz, jaki jest mechanizm.

            Biologicznie facet jest uwarunkowany na logiczne myślenie zadaniowe, dlatego nie każdy jest skurwysynem -ze świadomego, logicznego, wręcz egoistycznego, wyboru. Biologicznie kobieta zaś, to po prostu samica szukająca odpowiednio „samczego”, wręcz jaskiniowego, zestawu genów i cała otoczka cywilizacyjna się dla niej przy tym nie liczy, bez względu na to jak może sama się oszukujesz. Tylko chemia i pierwotne instynkty. Ba, kobieta dążąca do posiadania dziecka, gdy jej zegar biologiczny „dzwoni”, to wręcz zgwałci męża, gdy ten dziś przypadkiem nie ma ochoty, byleby w końcu zajść (zdarza się coś takiego, poszukaj).

            Cywilizacyjnie z kolei faceci nasiąknęli pewnymi normami społecznymi. Część z nich narzuca im przyzwoite zachowanie. Czym cywilizacyjnie nasiąkają współczesne kobiety? Tym, co jest w mediach, swobodą obyczajową, tym, że „raz się żyje” i tym, co mamusia z koleżankami wpoiły, jak się ustawić kosztem zapierdalającego chłopa, który „po to jest”, a jak nie spełnia wymagań, to się szuka innego, który w zamian za dupę (Bo większość kobiet naprawdę nie ma wiele więcej do zaoferowania. Nie z braku inteligencji. Tylko dlatego, że tak są wychowywane, większość z nich nawet własnych zainteresowań nie ma.) zapewni odpowiedni poziom (no, ewentualnie powie się mu na odchodne coś o tym, że „ty mnie nie rozumiesz”, „jesteś nudny”, „jesteś za dobry” itp., bo przecież przed innymi i same przed sobą musicie usprawiedliwić, że wy nie jesteście jak dziwki, nie lecicie na forsę, tylko na „to coś”).

            I tak jest. Więc zebrawszy biologię i normy społeczne do kupy… Jaka jest statystyczna kobieta na ich podstawie, a jaki jest statystyczny facet?

            Dodać też warto, że z racji logicznego rozumowania, w które facet został biologicznie wyposażony, on sobie za którymś razem przemyśli doświadczenia i skalkuluje „co mu się opłaca”. Wiesz jaki jest efekt? Coraz więcej skurwieli masz przed sobą. Tak, tak…, to także jest wynik postępowania kobiet. Facet jest konstrukcją prostą. Jak jest porządny, coś do ciebie czuje, podobasz się i go dobrze traktujesz, nawet nie pomyśli o innej. Skoro jednak ląduje za to z ręką w nocniku raz i drugi…

            Aha i tak całkowicie na marginesie i nie żebym to pochwalał, czy jakoś usprawiedliwiał, bo to jest kijowe. No ale jest.

            Wspomniałaś o facecie, który stwierdził, że: „jak facet zdradza to jak pluć za okno”. Jest w tym sporo racji. To się u niektórych facetów zdarza. Wynika, ponownie, z biologicznych uwarunkowań. Facet nie musi angażować uczuć, by którąś wydymać. W rzeczy samej może być tak, że on autentycznie kocha swoją kobietę i jej nie zostawi, ale może biologia i popęd do jakiejś (czysta chemia) przypadkiem napotkanej przewyższyć wpojone mu normy społeczne i racje rozumowe (niektórzy naprawdę myślą kutasem). I wtedy on ją gdzieś dorwie w kącie, zrobi swoje, ale nigdy nawet nie pomyśli o tym, by się z nią wiązać, a być może nawet zapomni, że go pociągała. Wróci do swojej. Stąd tyle rozczarowanych kochanek.

            Czysta biologia -uwarunkowanie z czasów, gdy przekazywało się swoje geny przy każdej sprzyjającej okazji, łapiąc odpowiedniej „jakości” kobietę za kłaki i po prostu gwałcąc, a potem idąc gdzieś w cholerę. Nie było miejsca na uczucia. I ta cała nasza biologia (u obu płci) została nadal. Z tą różnicą, że u jednych jest silniejsza u innych słabsza. U kobiet, którymi steruje tylko i wyłącznie instynkt i hormony, biologia dominuje, bo nie ma rozumu. Umysł kobiety nie działa tak jak faceta, nie został do tego przez naturę przewidziany. Po prostu. To nie dyskryminacja, to naukowo udowodniony fakt. Dlatego laska może nawet nagrodę Nobla z przedmiotów ścisłych dostać i dalej będzie mieć bezmyślnie kisiel w majtkach na widok jakiegoś prymitywnego „macho”.

            Dlatego też dla mojej znajomej z polibudy jestem „za nudny” w porównaniu z prymitywami, z którymi się czasem zadaje. 😉 I prawdopodobnie ona też przez takich (no, w sumie przez samą siebie, bo tak sobie pościeli) będzie płakać. To kwestia czasu i okoliczności, ale na to się zanosi.

            11

            10
            Odpowiedz
          10. Udowodnij, że kobiety sa takie same, a faceci różni- badania naukowe poproszę najlepiej, nie fantastyka stulejowców.
            ad pkt1 – na dole napisałam o swojej kuzynce – to działa w dwie strony – za spokojni, za dobrzy ludzie są olewani przez obie płcie.
            ad pkt 2 – na co jest ten drugi przykładzik? Że baba głupia? Może na to skurwienie gościa, który omotał młodą dziewczynę?
            Biologicznie i kobieta i mężczyzna są uwarunkowani na przekazanie swoich genów dalej – to wszystko. Tą potrzebę realizują każde jak może. Dlatego ten rzekomo logiczny facet umoczy wszędzie (czyt: byle gdzie) byle cycki ładne i dupa zgrabna, ale oczywiście to będzie baby wina, że dała:)
            Co do tego gwałcenia męzów – idź na forum i sprawdź jaką samce mają zagwozdkę z panią, która nie chce mieć dzieci, zaraz im się mózgi zagotują;)
            Nie, nie każda kobieta chce miec dzieci, nie kazda z tej okazji przymusi kogos do dziecka. Dzisiejszy świat oferuje dużo więcej niż pieluchy i kobiety z tego korzystają. Większość oczywiście godzi to korzystanie z posiadaniem dzieci. Ale do rzeczy – gdyby tak było, gdyby górował instynkt nad rozumem u kobiet to pieniądze nie miałabyby znaczenia – wybierałayby tych najlepszych zapładniaczy, bez względu na zasobność portfela, zaradność, obrotnośc itp. A tak nie jest – sam o tym piszesz.
            Teraz najśmieszniejsze:
            „Dodać też warto, że z racji logicznego rozumowania, w które facet został biologicznie wyposażony, on sobie za którymś razem przemyśli doświadczenia i skalkuluje „co mu się opłaca”. ”
            Płaczesz tutaj przez większość czasu jakie te kobiety kurwy i odliczone i że na kase lecą – one dokładnie postępują według tej samej logiki chcąc zapewnić sobie i potencjalnym dzieciom najlepsze warunki bytowe i do rozwoju – kalkulują co im się opłaca. I to sa właśnie podwójne standarty – u faceta to jest ok – logiczne rozumowanie, duży plus. U kobiety kurestwo. Jak facet zdradza to jest uwarunkowane biologicznie, bo moze dymać bez miłości. Jak kobieta zdradza, bo chce sobie lepszego parnera wyhaczyc na ciąże, to to już nie jest uwarunkowane biologicznie, tylko kurestwo. Mimo, że parę linijek wczesniej pisałeś do czego natura zmusza kobiety;) Troche konsekwencji by się przydało w myśleniu.
            „U kobiet, którymi steruje tylko i wyłącznie instynkt i hormony, biologia dominuje, bo nie ma rozumu. Umysł kobiety nie działa tak jak faceta, nie został do tego przez naturę przewidziany. Po prostu. To nie dyskryminacja, to naukowo udowodniony fakt. Dlatego laska może nawet nagrodę Nobla z przedmiotów ścisłych dostać i dalej będzie mieć bezmyślnie kisiel w majtkach na widok jakiegoś prymitywnego „macho”.” – udowodnij, pokaż te badania naukowe. I dodatkowo pokaż badania, że nie ma na świecie męzczyzn z nagrodą Nobla, którzy dzięki rozumowi oparliby sie super lasce z ekstra przymiotami fizycznymi i głupiej jak but:) Faceci są tak łatwi, że byle laska świadoma pewnych mechanizmów – nawet nie musi byc piękna, okręci sobie wokół palca większośc mężczyzn i łatwo, tak, ze plemniki kompletnie zaleją rzekomo myślącą część. Tak i też jest to uwarunkowane biologicznie, tylko jakos pominąłeś:)
            I nie rozumiem dlaczego obchodzi Cię życie tej laski z polibudy? Zmusiłbyś się do bycia z kims kto Cię nie kręci? Po co?

            7

            3
            Odpowiedz
          11. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby opowiadać Ci o moim życiu. Oberwałam na własne życzenie. Chyba zgłupiałam próbując zobaczyć w Tobie normalnego człowieka. Beton. Beton i żółć. A siedź Ty sobie sam ze swoimi testami i analizami. Albo znajdź sobie faceta. Już mi szkoda klawiatury. Ty nie chcesz dialogu tylko wykorzystujesz okazję, żeby się popisać elokwencją, nudnymi, absurdalnymi wywodami i dopieprzyć tym co mają inne zdanie. A mój „były” był pierwszy. Żadnego „bidulka” nie ukrzywdziłam, a za młoda byłam i naiwna, żeby poznawać, że mnie zdradza. Wierzyłam, że jak ludzie się kochają to mają do siebie zaufanie i nie muszą się kontrolować. Teraz by mu się tak nie udawało. Ale to baby takie głupie są, że dopiero uczą się na własnych błędach. Niektóre wierzą w miłość. A po cichu może i w Świętego Mikołaja. Ja wierzę. I nie obchodzi mnie już Twój komentarz. Jesteś chory z nienawiści, ale jak Ci z tym dobrze to (chociaż nie wyrażam się tak to w chujni sobie pozwolę) chuj Ci w dupę. Miłego tetryczenia.

            6

            4
            Odpowiedz
          12. Wypowiedzi autora to gigantyczny przerost formy nad treścią, a treść tak psychodeliczna, że nie do wiary, żeby ktoś taki funkcjonował normalnie w społeczeństwie. Podejrzewam Mesia lub kogoś Mesiopodobnego o celowe mieszanie w Chujni. Może było za spokojnie, za nudno?… Trzeba było rozruszać towarzystwo?… Udało się super 🙂

            2

            3
            Odpowiedz
          13. A jednak trzeba udowadniać – napisałam wyżej – ani ja ani moje siostry, ani matka nie jesteśmy kurwami i co odpisałeś?

            0

            2
            Odpowiedz
          14. Potrafisz zarobić, ale akurat nie zarabiasz?;) Nie forsa jest problemem, ale brak stabilności.
            Skreslałeś panny za wygląd, a dziwisz się, że skreślają Cię za brak kasy? Wiedząc jednoczesnie, że to je kreci i wiedząc dlaczego? Nigdy nie płakałam, że nie byłam najpiękniejsza laską ze wsi, chociaż to ewidentnie ograniczało mi pole wyboru partnera, a dziś nawet doecniam, widzę ilu rozdętych własnym ego pojebów udało mi sie uniknąc i nie stracić cennego czasu:)

            5

            3
            Odpowiedz
          15. „Potrafisz zarobić, ale akurat nie zarabiasz?;)”

            Potrafię tyle zarobić, bo kiedyś tyle zarabiałem. Potem niestety przyszedł kryzys gospodarczy i ten mnie dość solidnie sponiewierał. Poziom zarobków rzecz jasna bardzo spadł. Obecnie mam nadzieję, że wszystko zmierza ku stopniowemu powrotowi do czasów sprzed kryzysu, choć jakiś czas potrwa „wdrapywanie się na tę górkę”.

            „Skreslałeś panny za wygląd, a dziwisz się, że skreślają Cię za brak kasy?”

            Nie zrozumiałaś mnie. Nie chodziło o to, jaki ma typ urody i ile odbiega od jakiegoś stworzonego przez durni ideału dla durni śliniących się do rozkładówki. Chodziło o to czy dba o siebie. No sorry, ale jeśli kobieta nie dba o siebie (nie mylić z toną tapety), jest zapuszczona brudem, tłuszczem i ogólnie łajzowata, a do tego np. dla niej szczytem dodania sobie urody jest pokrycie ciała tatuażami, to to nie jest wina urody, tylko charakteru baby. A skoro tak, to ciekawe ile w tym charakterze jest jeszcze takich „kwiatków”. No niestety tak to działa. Taka więc odpada już na starcie, bo nie warto tracić czasu i się z nią użerać. Ja nie szukam modelki. Wręcz przeciwnie, bywa że podobają mi się takie, na widok których niektórzy autentycznie pukają się w głowę a żaden się nie obejrzy. I dla mnie jej atrakcyjność niesamowicie wzrasta, jeśli ma odpowiednie cechy charakteru i poziom inteligencji. Wygląd w sensie typu urody, naprawdę jest drugorzędny. Zaniedbanie i zapuszczenie się odrzuca.

            I nie jest to to samo, co patrzenie na stan konta. Patrzenie na stan konta oznacza wyrachowanie. Wyrachowanie zaś oznacza, że ona kłamie i oszukuje i że nie da się na niej polegać, bo dziś mogę mieć miliony i wszystko będzie OK, a laska będzie zapewniać o swoim oddaniu, a jutro będę bez grosza, lub od biedy jakoś się utrzymywał na powierzchni, albo coś mi się stanie, a ona wtedy znajdzie sobie innego „misia”. Rozumiesz? I to jest właśnie taki „kurewski” charakter.

            BTW. Zrobiono kiedyś badania i okazało się, że atrakcyjność faceta jest uwarunkowana tylko jednym. Portfelem. Tymczasem badania na facetach wykazały, że na atrakcyjność kobiety w ich oczach, jej majątek i pozycja nie wpływa w ogóle. Dla nich dalej kobieta może być ładna/brzydka, mądra/głupia i nadal będą ją kochać lub nie. W przypadku kobiet tak nie jest. To chyba wystarczająco mówi za siebie, nie?

            8

            6
            Odpowiedz
          16. Mnie kryzys akurat tez dośc sponiewierał – akurat urodziłam pierwsze dziecko i planowałam zrezygnować z macierzyńskiego, żeby miec ciągłość pracy i zarobków, ale nie wyszło – nie było zleceń, po macierzyńskim nadal nie było zleceń, przekwalifikowałam się i – pomimo kryzysu i dówch dzieci na głowie wróciłam do poprzednich zarobków, chociaż muszę teraz myśleć jak wrócić do poprzedniego zajęcia, które lubiłam najbardziej. Widzisz – dobrze wyczułam – nie o kase tu chodzi tylko o stabilność, zaradność- czy mimo kryzysu dasz radę wyjść z niego i utrzymać rodzinę… tymczasem kryzys dał Ci po dupie i nadal czarno widzisz – pośrednio na temat kobiet, ale chyba coś tam pod tym przebija? Nie większa depresja i niepewność? Pomyśl o tym.
            A myślenie co do tego na co patrzą kobiety pociagnij dalej to może Ci wyjdzie z czego to się bierze. I przytocz badania, o których piszesz. Bo dla mnie nigdy nie liczyły sie pieniądze drugiej strony tylko kilka cech charakteru, które gwarantowały normalność. Na siebie potrafiłam zawsze zarobic. Ale obiektywnie patrząc – koleżanki, które strategicznie wybierały dzianych partnerów miały i lżejsze i nie tak narwane zycie jak ja. I w tych moemntach, w których ktoś odbiera mi prawo głosu i prawo do prawdy (bo wszystkie kobiety to kurwy i kłamią) to zastanawiam się po co? Po co mi to było skoro i tak siedzę w tym samym worku. Ale spoko – to tylko czasami, jestem duża dziewczynką i na co dzień mam wyjebane na opinie innych, kto nie chce słuchać i nie wierzy niech spada:)

            4

            1
            Odpowiedz
      2. Póki co to wcale nie ja się rzucam jak gówno w trawie:) To nie ja mam problem.

        Daruj już z tą kasą, bo jest od groma kobiet, które wiążą się z ludźmi bez pieniędzy, często tyrają na nich, męczą się z ich długami, a mimo to ich nie skreślają. A czy to dobrze? – moim zdaniem nie. Masz pretensje, że patrzą na status materialny? Masz – bo jesteś biedny. Gdybyś był bogaty, to pewnie nie zgłaszałbyś obiekcji. A czy kochając kogoś, nie chcesz dla niego jak najlepiej? Sam widzisz, że nie utrzymasz rodziny na przyzwoitym poziomie, więc po co robić patologię? Masz więc do nich pretensje o coś, z czego sam zdajesz sobie sprawę? – śmieszne. Bo co, bo to takie bezlitosne, wyrachowane? Nie bądź hipokrytą, sam oceniasz bez cienia empatii: ta głupia, tamta dziwka, tamta brzydka. Starczy, że uznasz dziewczynę za zbyt brzydką dla siebie i choćby była najwspanialszego charakteru, skreślisz ją z miejsca ( i nie pierdol, że nie, bo wbrew temu co ci się roi w głowie, nie jestem kobietą i wiem jak to działa). Takie życie. Musisz coś dać, żeby coś wziąć. Nie podobają ci się zasady gry, to nie graj, ale nie popadaj w przesadę. Jesteś przekonany, że masz rację, to spójrz do czego cię to doprowadziło. Jesteś w paranoicznej sytuacji, w której masz wielki żal (przeradzający się w nienawiść) do wszystkich kobiet ogółem, za to, że nie jesteś dla nich atrakcyjny, a jednocześnie dalej czegoś od nich chcesz. Miej trochę klasy i nie ciskaj się. Przy okazji przyjrzyj się swoim motywom postępowania i temu po co ci związek – nie ma tam żadnego wyrachowania ? Nie ma egoizmu? Wcale? Naprawdę?
        Ps. Na nic mi przykłady z twojego życia, bo wyszukujesz te, które pasują ci do tezy. Znasz pewnie kilku osobników płci męskiej, których można uznać jedynie za tępych troglodytów, ale jakoś nie przyjmujesz za pewnik, że wszyscy jesteśmy chujami i mendami.

        9

        7
        Odpowiedz
        1. „Daruj już z tą kasą, bo jest od groma kobiet, które wiążą się z ludźmi bez pieniędzy, często tyrają na nich, męczą się z ich długami, a mimo to ich nie skreślają. ”

          Nie ma takich (jak to ktoś w komentarzach zauważył, żule to najczęściej faceci -jakoś żadna przy nich nie siedzi). Chyba, że były na tyle głupie w młodości i teraz po prostu nie mają gdzie pójść, bo już nikt nie chce, albo są tak poobijane po mordzie przez „pana i władcę”, którego sobie wybrały, bo był „taaaaki męski” i mokro w gaciach się młodej głupiej blacharze robiło, że działa coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego.

          „Masz pretensje, że patrzą na status materialny? Masz – bo jesteś biedny. Gdybyś był bogaty, to pewnie nie zgłaszałbyś obiekcji.”

          Błędne myślenie. To, że mam coś w kieszeni, nie oznacza, że mam być na tyle głupi, by fundować to jakiejś wyrachowanej piździe, która pojawiła się i jest tylko dla kasy i nie da się na niej polegać. Bo niby z jakiej racji?

          I nie, nie jest tak, że z góry tak zakładam, że taka jest i dla kasy przyszła. Po prostu mam sposoby na to, że by to sprawdzić i przekonać się o tym.

          „Sam widzisz, że nie utrzymasz rodziny na przyzwoitym poziomie, więc po co robić patologię?”

          Ponowny błąd w rozumowaniu? Nie umiemy czytać ze zrozumieniem, czy po prostu musimy szczekać, co ślina na język przyniosła?

          1. To, że kiedyś nie miałem na tyle, nie oznacza, że tak jest do tej pory.

          2. To, o czym mówiłem, jeśli chodzi o utrzymanie rodziny, dotyczyło utrzymania jej na pewnym standardzie. I to dość wysokim (typu dom bez kredytu, zarobki sporo powyżej średniej itp.) a nie tego, że do gara nie byłoby co włożyć.

          „Masz więc do nich pretensje o coś, z czego sam zdajesz sobie sprawę? – śmieszne. Bo co, bo to takie bezlitosne, wyrachowane?”

          Jak nie zrozumiałaś, o co chodzi, to przeczytaj jeszcze raz. Do skutku, jak musisz. Mi szkoda czasu na strzępienie klawiatury na rzeczy oczywiste.

          „Starczy, że uznasz dziewczynę za zbyt brzydką dla siebie i choćby była najwspanialszego charakteru, skreślisz ją z miejsca”

          Ponownie błędne rozumowanie. Owszem, są jakieś kryteria urody, każdy jakieś ma. Ale nie jest to czynnikiem decydującym o czymkolwiek. Mi wisi, czy ona jest blond, czarna czy ruda. Czy wygląda jak z plakatu czy nie. Itd.

          A jeśli chodzi o to, co odrzucam „za wygląd” (pomijając blachary, plastiki itp., bo to chyba oczywiste), to dotyczy nie tyle samej urody, co poziomu zapuszczenia. Bo to świadczy także o charakterze. Ot, choćby wspominana moja znajoma, która ma wręcz kompleksy na punkcie urody (przesadza) i do której naprawdę nie walą drzwiami i oknami. A mi się podobała, także fizycznie, choć być może wzbudzało to zdziwienie (jak ją kiedyś pokazałem z daleka żonie jednego kolegi, to była bardzo zdziwiona, bo nie przyszło jej do głowy, że za taką w ogóle można się obejrzeć).

          „Takie życie. Musisz coś dać, żeby coś wziąć.”

          Aaa… Czyli jednak mam rację z tym kurestwem (prostytucją)? To skąd to oburzenie? Cóż, ktoś kiedyś powiedział, że nie ma bardziej robiących z siebie święte niż dziwki.
          Jeszcze może cennik podaj.

          „Jesteś przekonany, że masz rację, to spójrz do czego cię to doprowadziło.”

          Ale przecież „takie życie”. Więc to ja się do tego doprowadziłem? A może miałem sam siebie oszukiwać? Po co? Żeby jakaś mogła na mnie żerować i żebym się musiał z nią użerać?

          Chujnia polega na tym, że tak jest, niezależnie ode mnie (bo przecież ja nie siedzę we łbach tych tysięcy popierdolonych, wyrachowanych i puszczalskich bab, każąc im tak się zachowywać), a nie, że ja rzekomo tak bardzo nienawidzę kobiet, że sobie coś tam wmówiłem. Jak to ktoś w komentarzach napisał, nie musisz próbować każdego muchomora, żeby móc powiedzieć, że wszystkie muchomory są trujące. Kapujesz?

          „Przy okazji przyjrzyj się swoim motywom postępowania i temu po co ci związek – nie ma tam żadnego wyrachowania ?”

          Jest. Tylko, że to jest zdrowy egoizm. Ja nie robię żadnej z nich wody z mózgu, żeby przy mnie siedziała po to, by była służba w domu i co wyruchać w wyrku. Natomiast każdy ma naturalną potrzebę bycia z kimś. I z tego wynikają też moje. To jest egoizm, bo wtedy mi będzie lepiej się żyło, ale ten egoizm jest zdrowy i działa w dwie strony, bo kobieta wyciągnęła by z tego dokładnie to samo. Wyciągnęłaby, gdyby nie to, że mają tak wyprane mózgi, że nie myślą takimi kategoriami. Liczy się wspomniana „masa, kasa i grubość kutasa” i frajer, który na jej zachcianki będzie zapierdalał, a którym, w ten czy inny sposób, będzie gardzić. I to jest różnica w „poziomie egoizmu” plus do tego dochodzi jeszcze babskie zakłamanie.

          „Na nic mi przykłady z twojego życia, bo wyszukujesz te, które pasują ci do tezy.”

          Otóż nie. Bo widzisz, problem w tym, że nie znajduję przykładów, które „nie pasują mi do tezy”, a znam ludzi pochodzących z różnych środowisk (nawet skrajnie różnych) i żyjących w różnych regionach kraju i nie urodziłem się wczoraj. Odnosząc to do twego przykładu z facetami-troglodytami: w tym wypadku są przykłady na to, że co któryś taki nie jest. W przypadku kobiet takich przypadków nie ma.

          8

          8
          Odpowiedz
          1. „Takie życie. Musisz coś dać, żeby coś wziąć.”

            Aaa… Czyli jednak mam rację z tym kurestwem (prostytucją)? To skąd to oburzenie? Cóż, ktoś kiedyś powiedział, że nie ma bardziej robiących z siebie święte niż dziwki.
            Jeszcze może cennik podaj.”

            Jesli nie masz niczego innego zo zaoferowania to tak – to się kończy na kasie. Jestem dopiero tutaj na komentarzach, ale jeszcze nie doszłam do tego, żebyś napisał o czym innym co masz do zaoferowania. Może będzie dalej:)

            1

            5
            Odpowiedz
      3. Czyją? Może się naczytała tego forum, które i Tobie pierze mózg i wbiła sobie do głowy, że jej wartość na rynku jest mała, bo nie jest młoda (a starzeje się już dwa razy szybciej niż mężczyzna w jej wieku – teoryjka z rzeczonego forum), jest po związku i ma dziecko, więc po prostu nie ma czasu na żałobę – musi natychmiast brać co sie da, żeby nie zostać samemu. Tak, tak… moze to nie kurwa, może to po prostu kobieta oświecona niepodważalna wiedzą samców;)

        5

        2
        Odpowiedz
        1. „wbiła sobie do głowy, że jej wartość na rynku jest mała, bo nie jest młoda (a starzeje się już dwa razy szybciej niż mężczyzna w jej wieku – teoryjka z rzeczonego forum)”

          To nie jest „teoryjka”. To nauka. Biologia konkretnie.
          Różnimy się fizycznie (kobiety i faceci) po prostu. Stąd proces starzenia się i jego tempo też jest różny.

          „jest po związku i ma dziecko, więc po prostu nie ma czasu na żałobę – musi natychmiast brać co sie da, żeby nie zostać samemu.”

          Nie. A wiesz dlaczego? Dlatego, że człowiek po takiej stracie, jeśli rzeczywiście kochał, długo się nie pozbiera. Więc nie ma szans, by myślał takimi kategoriami (przy założeniu, że w tych tragicznych okolicznościach w ogóle jest w stanie myśleć, bo często szok otępia na długo), o jakich mówisz. Ergo: to ponownie kwestia charakteru. Ot, do faceta przykleiła się laska, bo był ustawiony. Na tyle go omotała, że się z nią ożenił. I była z nim, bo było jej wygodnie, czyli po prostu wciskała mu kit. Ale się skończyło, to bez żalu szuka kolejnego. I fakt, śpieszy jej się. I jest przy tym na tyle wyrachowana, że ma w dupie własne dziecko i jego odczucia przy tym wszystkim. Powiesz mi, że to normalne (no może dzisiaj to faktycznie norma…)? I może, że to wynika z tego „oświecenia”? A gdzie jest ta część tego oświecenia, która wyraźnie mówi, że nikt nie szanuje i nie chce się zadawać z kurwami? Jak myślisz, kto do niej przyjdzie, skoro już tylko po tym wie, z kim ma do czynienia? Tylko taki, co chętnie poużywa na boku i bez żalu kopnie w dupę. Więc chyba błędna strategia szukania sposobu na ułożenie sobie życia „bo czas ucieka” i „wartość rynkowa maleje”, co? Ale ona tak nie myśli. Liczy się zabawa i potencjalny frajer, który dziś ją zapewni.

          4

          3
          Odpowiedz
          1. Mój komentarz był przesmiewczo – żartobliwy, a co ona myśli tego na pewno nie wiesz.

            2

            0
            Odpowiedz
      4. napisał wyraźnie „Takie znasz kobiety kumpli, jakich masz kumpli, z takimi kobietami byłeś, jakie do siebie dopuściłeś, jakie wybrałeś, jakie wybrały ciebie.” chujnia ciągnie do chujni tłumacząc na Twoje, dzielisz ludzi na wykształconych/inteligentnych i na pgrowskich meneli, wow! brawa za kategorię ludzkich szuflad. ja widzisz nie mam takich szuflad, wybieram osoby, które kierują się w życiu zasadami duchowymi (uczciwość, odwaga, otwartość umysłu, pokora itd) i dzięki temu nie muszę nazywać ludzi dookoła mnie kurwami EM

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Mądrze powiedziane. Przyklejam żółwika 🙂

      3

      4
      Odpowiedz
    3. „przez moje życie przewinęły się kobiety wartościowe, kochające, uczciwe, zaangażowane, inteligentne” – to gdzie one teraz są mądralo.
      „Spójrz na siebie i na swoje życie i zadaj sobie pytanie: „Z czym do ludzi?””- jeśli po tym tekście który napisał wydaje ci się że wiesz już o nim tyle że możesz pisać takie rzeczy to jesteś delikatnie mówiąc głupi.

      4

      5
      Odpowiedz
      1. Jedne odeszły swoją drogą, inne są nadal, inne będą. To nie są przedmioty, to nie własność z fritzlowej piwnicy, tylko ludzie którzy o sobie decydują i z którymi się wchodzi w interakcję. O autorze chujni mogę pisać na podstawie tego co w niej przeczytałem i co widzę w jego odpowiedziach. A co tu mamy? Przekonanego o swoim geniuszu palanta, który autorytatywnie stwierdza, że wszystkie kobiety to kurwy, a prostytucja jest jedyną podstawą relacji z nimi. Oczywistych argumentów nie przyjmuje, po wytknięciu błędów myślowych stwierdza, że nie rozumiem czytanego tekstu, albo, że się oszukuję. Chuj z nim, nie widzę sensu dalszej „dyskusji” ze spaczonym frustratem. Przy czym bycie spaczonym frustratem to jeszcze nie grzech, ale niedostrzeganie tego i nie dopuszczanie myśli o własnym błędzie to już dno. Możesz sobie uważać, że jestem głupi, czeka na ciebie ścieżka twojego mistrza. Smutna to ścieżka, ale każdy ma to na co zasługuje. Szkoda na takich czasu.

        13

        5
        Odpowiedz
        1. „To nie są przedmioty, to nie własność z fritzlowej piwnicy, tylko ludzie którzy o sobie decydują i z którymi się wchodzi w interakcję.” CUDOWNE! obawiam się jednak, że autorowi chujni zajmie kilkanaście żyć, żeby mieć takie podejście do ludzi, a kilkadziesiąt żeby mieć takie podejście do kobiet;) oczywiście EM

          3

          0
          Odpowiedz
  11. Podejrzewam, że nie zostaniesz tu ciepło przyjęty bo to w większej mierze forum niewyżytych seksualnie frustratów, ale bądź co bądź powiedziałeś prawdę, do której każdy gość, który wolałby fajną, ciepłą rodzinę ponad stukanie sekretarek na boku, doszedł sam po tym, jak zawiódł się na kobietach. Na tym, że nie można im ufać bo jak tylko trafi się lepsza okazja to odejdą, a jeszcze zabiorą połowę tego co Twoje. Na tym, że zamienią Twoje życie w piekło, stawiając jedynie oczekiwania, a nie dając nic w zamian (a już na pewno nie bez wiecznych pretensji i wyrzutów). Na tym, że dla kobiet liczy się tylko dziecko i to, żebyś tą parę utrzymywał i o ile od dziecka możesz liczyć na miłość w kryzysowej sytuacji, tak baba zostawi Cię dla pierwszego z brzegu gacha. Kobiety nie znają takich rzeczy jak lojalność, miłość, szczerość, oddanie, zaufanie, szacunek, wierność. Kobiety znają tylko zakochanie, siłę, seks, pieniądze, a najbardziej uwielbiają jak ktoś nimi pomiata. Broń Boże nie traktuj ich na równi z sobą, bo w ich przepełnionych próżnym egoizmem i hipokryzją umysłach pojawi się tylko czerwona migająca lampka, że jesteś słabeuszem, nigdy, że ją kochasz i szanujesz. Lampka zielona sygnalizująca uczucie, pojawia się wtedy kiedy pojawia się też zielony od hajsu portfel. I możesz taką bić, poniżać, zdradzać itp. ale one to kochają, bo dla nich liczy się tylko to co napisałem wyżej, nawet jeśli mają się tym dzielić z inną. Takie są fakty i tak zaprogramowała to biologia i ewolucja. A teraz idę po popkorn i czekam na hejty :*

    29

    21
    Odpowiedz
    1. Popcorn jak już :*

      5

      6
      Odpowiedz
  12. I gdzie te Twoje kobiety? Myslalam ze przeczytam o facecie rozwodzacym sie nad kobietami z ktorymi byl w swoim zyciu. A tu? sorki ale widze ze najbardziej bola cie mysli o matce.

    12

    7
    Odpowiedz
    1. Właściciel strony chujnię umieścił, ale zmienił jej tytuł. Stąd być może nie jest o tym, czego oczekiwałaś.

      6

      1
      Odpowiedz
  13. Przeczytaj jakąś książkę Marka Kotońskiego, najlepszy spec od psychiki kobiet w Polsce.

    Będziesz wiedział na przyszłość, co i dla czego się dzieje.

    9

    11
    Odpowiedz
    1. Czytałam z ciekawości Kotońskiego i śmiem wątpić w jego mądrości

      12

      11
      Odpowiedz
      1. Bo jesteś kobietą, ale my mamy to gdzieś. My czytamy dalej Kotońskiego 😉

        13

        8
        Odpowiedz
        1. Gdyby nie chujnia.pl to bym nie wiedział kto to Kotoński xDDD

          17

          0
          Odpowiedz
          1. I tu się mylisz. Ja na niego trafiłem inaczej. Wpierw zacząłem się interesować redpillmanem itp. a potem jakoś przez Google’a trafiłem na Kotońskiego 🙂

            1

            5
            Odpowiedz
        2. Nie wszyscy. To guru -pajac dla sfrustrowanych impotentów. Zarabia kasę na frajerach.

          5

          1
          Odpowiedz
        3. Macie to gdzieś że jestem kobietą? No przecież własnie Kotoński skupia się na kobietach

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Czytaj ze zrozumieniem. Mamy gdzieś twoje zdanie na jego temat a nie ogólnie temat kobiet.

            1

            0
            Odpowiedz
        4. Czytacie i wyłączacie krytyczne myślenie, a pan sie mota niestety, nie jest spójny i prowadzi Was ku samozgładzie. Nie to, żeby było mi żal, to jest po prostu fascynujące – jak wyprac niby logicznym facetom mózg i wdrukować im jedyny słuszny punkt widzenia świata:)

          3

          1
          Odpowiedz
          1. W jaki sposób prowadzi ku samozagładzie?

            1

            0
            Odpowiedz
  14. Człowieku myslisz że za 2 tyś utrzymasz rodzinę? Sorry ale nie.

    8

    5
    Odpowiedz
    1. Mój stary zarabiał 3200 netto i utrzymał mnie do 21 roku życia, 17 siostre, i żonę która pracuje w domu która sie zajmuje domem. Mama ma mózg i potrafi zarządzać kasą na życie… Jedyny kretyt jaki mamy to mieszkanie jeszcze do spłacania, a tak zero długów.

      12

      3
      Odpowiedz
      1. Taaa. Niezła ściema. 3200 zł. Kredyt – 2000zł, to zostawało wam 1200 zł na czynsz i jedzenie. Fajowo.

        2

        3
        Odpowiedz
        1. Nie takich cudów dokonują kobiety:) Ale te ich zdolności nie są w cenie niestety.

          3

          2
          Odpowiedz
  15. Oj już bez przesady! Kolejna chujnia o tym jacy mężczyźni są wspaniali a kobiety beznadziejne. Bzdura, społeczeństwo upada, bez względu na płeć. Coraz więcej jest wychuchanych, leniwych, nic nie potrafiących, oprócz lampienia się w facebook’i, marzącym o bogactwie cwaniaków, którzy chcą się dorobić: broń boże nie pracą, tylko mieć kaskę, ale się nie narobić. I jeszcze twierdzących jakimi to oni nie są ideałami. Najgorsze przekleństwo dzisiejszych czasów.
    Kiedyś było tak, że dziewczyna potrafiła zadbać o dom: posprzątać, ugotować, ogarniać w miarę, tworzyła domowe ciepło, i coś umiała, pracowała zawodowo czy nie to już kwestia ustaleń. Męża szanowała za to, że daje jej bezpieczeństwo, pracuje by utrzymać rodzinę, i ogólnie jak jest ciężko to można na nim polegać, bo coś wymyśli.
    Facet z kolei pracował, potrafił w domu coś zrobić: naprawić czy zrobić jakąś półkę, naprawił sobie samochód, czy coś pomóc w domu, i ogólnie jak szanował i żonę i dzieci i wszystko cacy.
    Teraz przyczyny dlaczego tak już nie jest:
    – przez te Internety wszystko się posypało, ludzie spędzają na tym bardzo dużo czasu, nic to w ich życiu nie zmienia: ale jedynie widzi się: a ta głupia Jolka to wyjechała za granicę, a to Ci mają nowy dom, a to ten dostał awans. I BÓL DUPY ROŚNIE. Chciwość zwycięża.
    – kiedyś uroda kobiet była bardziej naturalna i nie było takich różnic, i mężczyźni jak poznawali dziewczyny (w realu) to zwracali uwagę na cechy charakteru. Teraz latają za wypindrzonymi laseczkami, które rzeczywiście są piękne, ale zazwyczaj jak pierwsze zauroczene przejdzie, albo się z nią zamieszka to widać, że uroda to już wszystko co taka ma do zaoferowania. Bo wszystko taka dostała za darmo, wszyscy całe życie ją wyręczali i ani to do pracy, ani do opieki nad dziećmi, ani to nie umie się zająć domem, i jeszcze oczekuje że jej mąż bedzie jej usługiwał i zarabiał bóg wie ile, a ona bedzie wydawała. Niestety, tak się kończy jak się myśli nie mózgiem. Dobre dziewczyny są, jest ich mało, ale niestety, często są pomijane już na starcie.
    – ale tak, mężczyźni też teraz często takie dupy, dużo jest takich co w domu nic nie zrobi, leżą przed kompem, albo telewizorem, chodzą na siłkę, wychuchany przez rodziców do żadnej roboty się nie nadaje.
    – żyjemy w takich czasach, że większość 20-parolatków miało już co najmniej kilkoro partnerów seksualnych, im więcej taka osoba ich ma przed ślubem tym więsze prawdopodobieństwo, że nie będzie umiała dotrzymać wierności po ślubie. Nie trzeba być Sherlockiem, żeby wpaść na taką zależność. Kiedyś ogólnie jakoś ludzie nie mieli kasy, siedzieli więcej w domach, trochę inne podejście, i tego nie było na taką skalę. No i wcześniej się żenili/ wychodzili za mąż.
    – generalnie za dobrze się powodzi i z nudy przychodzą do głowy głupie rzeczy, kiedyś ludzie mieli więcej zainteresowań, czytali książki, wymyślali sobie zajęcia w domu, bo na inną rozrywkę nie było czasu lub/i pieniędzy, bardziej szanowali to co mieli i swoją rodzinę, pracę, przyjaciół, sąsiadów. Teraz czasem mam wrażenie, że najbardziej naturalne środowisko dla ludzi to centra handlowe- bo tam jest ich najwięcej.

    Teraz najważniejsze, to nie tak, że uważam, że za komuny to było lepiej, bo nie było, ale takie zaobserwowałam zależności i nikt mi nie powie, że czegoś w tym nie ma. Jestem dziewczyny i też jestem sama, jest mi z tym cholernie źle, mimo że też oj daleko jestem od doskonałości i takiej nie szukam, póki nie znajdę kogoś uczciwego i pracowitego, który bedzie szanował siebie i mnie, tak będzie, nawet jeżeli potrwa to do mojej śmierci. Nie skreślajmy ludzi, wśród tych tendencji które opisałam zdarzają się jeszcze dobre egzemplarze, chociaż niestety wszyscy niestety poddajemy się temu złemu stylowi życia, bez wyjątków, trzeba z tym trochę chociaż walczyć.
    Mam nadzieje jednak, że ostatecznie, jakoś to bedzie i że i autor odnajdzie tego co szuka i to, na co zasługuje.

    33

    5
    Odpowiedz
    1. Najlepszy komentarz 🙂

      6

      1
      Odpowiedz
    2. „Kolejna chujnia o tym jacy mężczyźni są wspaniali a kobiety beznadziejne.”

      Nie. Aczkolwiek odsetek facetow-kutasów jest dużo mniejszy niż 100% czego nie można powiedzieć o kobietach.

      8

      15
      Odpowiedz
      1. Autorze – myliłam się, czytając Twoje komentarze, widzę, że rzeczywiście jesteś skrajnym egoistą, do tego jak zgorzkniałym, chciałbyś dla siebie ideału, sam nie widząc żadnej ze swoich wad, a jest ich sporo. Dobra dziewczyna nie zasługuje na kogoś tak ograniczonego jak Ty.
        I tutaj dla precyzji tłumaczę: ograniczony to nie znaczy prosty, niewykształcony, po zawodówce, biedny, ze wsi, nieinteligentny, tylko po prostu jesteś ubogi duchowo i emocjonalnie, i myśli i podejście też masz prostackie. Nie boję się stwierdzić, że 85% ludzi prostych są o wiele bogatsi niż ty.
        Może rzeczywiście dziewczyny, których szukasz Cie omijają, mają taki „radar” na takich zakłamańców, lub się nie afiszują, bo na tym polega ich właśnie piękno.

        12

        4
        Odpowiedz
  16. Ja uważam, że jesteś z tych inteligentniejszych tzn. bardzo szybko się spostrzegłeś na czym wszystkim to polega i w wyniku tego za szybko się zestarzałeś. Nie byłeś tym młodym i naiwnym. Ma to swoje plusy i minusy jak wszystko.

    15

    7
    Odpowiedz
    1. Chyba inteligentny inaczej.

      2

      1
      Odpowiedz
  17. Każdy ma takie kobiety na jakie zasłużył, i na odwrót. Tyle w temacie.

    18

    5
    Odpowiedz
  18. A może porządne kobiety po prostu uciekają przed twoim marudzeniem? Siedzenie przed kompem i użalanie się, psioczenie na kobiety nie pomoże ci w poznaniu tej właściwej… chociaż ty chyba i tak tego nie chcesz bo wtedy nie miał byś na kogo najeżdżać. Znajdź sobie jakieś hobby albo zapisz się do psychiatry

    21

    8
    Odpowiedz
    1. Nie pieprz głodnych kawałków, kobieto. Jak masz do czego, to się odnieś konkretnie do tematu. Na pseudo-psychologiczne brednie nabieraj jakiegoś frajera. Argumentum ad personam, przy braku jakiegokolwiek merytorycznego, świadczy wyłącznie o tym, że mam rację. Tym samym nie ma z kim polemizować.

      Cóż, uderz w stół…

      11

      21
      Odpowiedz
      1. Po pierwsze – pomyliłeś koleżanki 😀 Ale to powinieneś już wiedzieć skoro sam większość chujni tutaj wypisujesz i sam sobie odpowiadasz. Albo choroba psychiczna, albo jakiś tam pseudozarobek na pisaniu wypocin. Po drugie, chcesz merytoryki? To: zamieszczaj sensowne chujnie i komentarze, zmień styl pisania – identyczny niemalże wszędzie – toż to razi po oczach i demaskuje automatycznie …. co jeszcze? po prostu dopuszczaj innych do głosu – a może więcej osób tu przybędzie i zechce wypowiedzieć się również merytorycznie w zależności od problematyki.

        4

        4
        Odpowiedz
        1. Za dużo teorii spiskowych, dziecko. 🙂

          3

          5
          Odpowiedz
  19. 100 % racji w tej chujni. Typowa życiowa huśtawka, z której co i rusz ktoś jest zwalany. Kiedyś usłyszałem historię jednego takiego menela okolicznego o wspaniałym małżeńskim życiu jakie kiedyś wiódł. Z czasem zacząłem poznawać inne historie bezdomnych i rozpijaczonych facetów i to zmieniło mój stosunek do nich i mimo że wkurwiają mnie wypraszaniem się o jakieś 2 złote to daję jak mam bo znam wiele historii takich ludzi. Zauważcie, że po dworcach łażą sami faceci. Kobiety bezdomne to nawet nie jest 1% wszystkich bezdomnych. Te historie, których się nasłuchałem nie dają mi spać i skutecznie wyhamowały mój zapęd do małżeństwa. Kobieta zawsze dostanie pomoc OPS, policji, kościoła, różnych fundacji a facet ? „A weź sie pan za robote”. Wyjebani na ulice w majestacie prawa, ogołoceni ze wszystkiego i pozbawieni praw do swoich dzieci. Facet ma być źródłem utrzymania a nie mężem i ojcem. Ma zasuwać aż mu będzie pot po jajach leciał żeby księżniczka miała na zachcianki i dzieci co do których ojcostwa biologicznego to żaden mąż nie może być pewien. Ja żyję podobnie autorze jak Ty i to od 7 lat i się to pewnie nie zmieni. Pracuję w dużym skupisku ludzi i to co widzę przeraża mnie. Zero absolutne. Żadnych zasad moralnych po obu stronach płci. Eh tylko się wyrzygać na to wszystko.

    24

    9
    Odpowiedz
    1. Ocywiście – wszyscy menele byli super mężami, nie pili, nie palili, nie zdradzali, nie przepieprzyli kasy na głupoty, tylko grzecznie zsuwali i dostali kopa w tyłek od złej baby…aha. Wziąłeś chociaż raz od numer telefonu, żeby wysłuchać drugiej strony historii?

      8

      3
      Odpowiedz
      1. A gdzie one miały oczy ich wybierając?

        Powiem ci jak było i gdzie miały oczy. W młodości (w szkołach, na dyskotekach itp.) tym laskom było mokro na widok „macho”, „szpanerów’ itp. I takich wybierały, młodo wychodząc za mąż, często po wpadce. A potem klamka zapadała i budziły się z ręką w nocniku. Bo „macho-szpanerek” ledwo zawodówkę skończył i zarabiał grosze, imprezował dalej, ale laska już nie mogła, bo dom, dzieci, długi, praca, lub choćby kolejka w MOPS-ie. Więc dla niej zabawy już nie było, jak dawniej, to nic dziwnego, że hulanie chłopa się przestało podobać jak w czasach, gdy śluz po majtkach spływał. A to, że „jest taaaaki męski” mógł tylko jej okazać, jak jej przyładował, bo zupa była za słona, albo szef go wkurwił, ale tam musiał pokornie łeb spuścić, bo skończyły się czasy podwórka, gdy mógł pomiatać jakimś kujonem ku uciesze głupiej lochy, a po tym jak ona już rozłożyła nogi, mógł wrócić do domku, gdzie mamusia z obiadkiem czekała.

        Tak wiec „druga strona historii” jest gówno warta. Bo jak sobie pościeliły, tak się wyspały.

        10

        4
        Odpowiedz
        1. Aha i Ty uważasz, że to wina kobiet, że facet okazał się kurwiarzem i ochlaptusem? To one mu wkładały butelkę do ręki albo tę rękę brały i się nią uderzały w twarz?

          6

          4
          Odpowiedz
          1. „Aha i Ty uważasz, że to wina kobiet, że facet okazał się kurwiarzem i ochlaptusem?”

            Oczywiście, że tak. Przecież ktoś go wybrał. Jak sobie wybiorę zdzirę, to do kogo potem mam mieć o to pretensje jak nie do siebie?

            Wiele lasek, zwłaszcza młodych-głupich, ciągnie do takich, bo „wy nie jesteście złe… Wy jesteście tylko bezdennie głupie”. Żaden normalny facet nie zada się z kobietą będącą w jakiś sposób patologią (chyba, że jest skurwysyn i sobie poużywa jednorazowo, jak jest fizycznie niezła). A w odwrotnej sytuacji? A w odwrotnej sytuacji większość kobiet zrobi to bez problemu i zastanowienia.

            I nie, nie jest tak, że ona „bidulka nie widziała”. Co więcej, ludzie, na jakimś poziomie wychowania i zasad, nawet jak w późniejszym wieku wpadną w alkoholizm, to w zachowaniu pod wpływem wielu granic nie przekraczają długo a czasami nawet nigdy ich nie przekroczą. To także zależy od osobowości. A wódka doskonale to obnaża. I widywałem to. Aż za często.
            Żeby być opisanym wcześniej przeze mnie „lumpem”, to już trzeba się takim wychować i taką mieć naturę.

            7

            8
            Odpowiedz
          2. No tak najłatwiej – winna jest albo biologia, albo w ostateczności baba, facet nigdy nie jest niczemu winny:) Czekaj…to juz gdzies było… chyba na osławionym forum zarzucano kobietom, że zawsze zwalą na coś wine i odwrócą kota ogonem… Jesteś babą?

            7

            1
            Odpowiedz
        2. Ale dzwonileś do drugiej strony i znasz fakty, czy fantazjujesz sobie?

          1

          0
          Odpowiedz
  20. Pewnie cie tu zjadą w komentarzach ale ja mam podobne doświadczenia i przemyślenia. Już za młodu postanowiłem być sam widząc co stało się z rodzicami, wujostwem itd. Dorosłem i mimo że sobie coś wcześniej obiecywałem to i tak jedn owineła mnie wokół palca. A skończyło się „nie wiem czego oczekiwałeś”. Mąż to nie rodzina tylko bankomat do dziecka. Pozdrawiam

    14

    4
    Odpowiedz
    1. Niektórzy mężczyźni nie mają ochoty uczestniczyć w życiu rodziny. Sami ustawiają się w roli „bankomatów”. Jeśli mąż nigdy nie ma czasu (lub ochoty) poświęcić choćby w dzień wolny od pracy, trochę czasu żonie, pograć z synem w piłkę, warcaby czy pojechać na wycieczkę bo woli gazetę i pilota od TV, to niech potem nie biadoli.

      12

      2
      Odpowiedz
      1. Oczywiście, że tak. Nikt nie mówił, że wszyscy są święci.

        2

        0
        Odpowiedz
  21. 100 % chujni w chujni.

    7

    1
    Odpowiedz
  22. Zastanówcie się przez chwilę czego kobieta oczekuje od faceta. Oczekuje tego aby był ostoją rodziny. Co to znaczy? Tak, to znaczy, że umie zarobić pieniądze dla swojej rodziny, że ma w nim oparcie, jest operatywny co często wiąże się z utrzymywaniem interesujących kontaktów towarzyskich. Oczywiście powinna go wspierać w jego działaniach także w chwilach trudnych. Jest nowoczesny i nie marnuje czasu marudząc na forach dla nieudaczników. Dlaczego kobieta ma wybrać kogoś kto nie spełnia jej oczekiwań to ja tego nie rozumiem. To na czym według was polega bycie głową rodziny? Rozwaliły mnie stwierdzenia że 100% kobiet to kurwy i jeszcze ten gość który napisał, że często rozmawia z jakimiś żulami i w oparciu o ich opowieści buduje swoją opinię o kobietach bo oni skończyli na ulicy , no ludzie! Oczywiście jest kategoria kobiet nie wartych uwagi zgadzam się w 100% ale bez przesady. Ale to samo dotyczy mężczyzn. Mimo wszystko radzę zacząć od siebie i jak napisała jedna z naszych rozmówczyń wrócić trochę do podstaw. A w ogóle to ja myślę, że kobiety mają większe pojęcie o tym czym jest prawdziwy związek aniżeli mężczyźni w szczególności młodzi (motylki w brzuchu i dobry sex przez pierwszy miesiąc). W łóżku to każdy potrafi być facetem.
    I to napisałem ja – facet.

    16

    9
    Odpowiedz
    1. Nie popieram jojczeń autora chujni bo uważam, że ma dziecinne oczekiwania co do kobiet (programowanie społeczne u niego widać dobrze zadziałało i ciągle dziwi się że nie ma św. Mikołaja), ale ty też pierdolisz. Kobietę (mówimy tu o standardowym przypadku) chuj obchodzi czy facet jest zaradny czy nie. Ważne by już teraz miał zasoby, nie ważne czy je zarobił od zera napierdalając się od dziecka z problemami nieznanymi zamożniejszym z domu rówieśnikom, czy wprost zajebał je komuś, czy ma je po krewnych lub z ich wydatną pomocą. Jeśli ma taką możliwość to gościa nawet z wyższym potencjałem od rywala (ale jeszcze nie na etapie zbierania żniw), choćby nie wiem jak dobry był dla niej i lepiej do niej pasował, jebnie w kąt dla tego który już ma i też jest na nią zdecydowany bo nie ma czasu ani ochoty czekać ani ryzykować czy coś z tego potencjału będzie, za szybko jej wartość na rynku spada. Po prostu chce dobrze i wygodnie żyć, zachowuje się w tym celu jak biznesmen przyjmujący tymczasowo kiepskie zlecenia w oczekiwaniu na wieloryba, czyli zdarza jej się wchodzić w tymczasowe związki na zasadzie koła ratunkowego lub poczekalni, albo nawet w kilka na raz sondując który może i chce dać na ten moment więcej, a reszta to tylko takie pierdolenie i nawijka dla wybielenia się w społeczeństwie, żeby na materialistyczną nielojalną bezduszną i niewdzięczną kurwę przed otoczeniem nie wyjść. Ja to rozumiem, nie oceniam, jej prawo, ale po chuj tak kolorować i doszukiwać się jakichś szlachetnych pobudek, że niby „docenia pożądane społecznie dobre cechy, takie jak zaradność” itd. Chuj ją to przecież obchodzi, czy to co ma zarobił, dostał czy komuś zajebał, grunt że ma a inny nie.
      PS. Tak wiem mężczyźni mają swoje grzeszki, ale tutaj mówimy o kobietach.

      7

      7
      Odpowiedz
      1. „Nie popieram jojczeń autora chujni bo uważam, że ma dziecinne oczekiwania co do kobiet”

        Tak jest… Oczekiwanie, że kobieta będzie wierna, będzie miała zdrowy system wartości i będzie stanowić pewne wsparcie w małżeństwie to dziecinne oczekiwania…

        Choć z drugiej strony w takim społeczeństwie to nie dziwota w sumie…

        Natomiast co do reszty wywodu, to bardzo trafnie. Ja może podam przykład ilustrujący to, o czym napisałeś.

        Kojarzycie taką sucz, co zwie się Iza Łukomska-Pyżalska?
        Była modelka, i rzeczywiście ładna pomimo upływającego wieku, inteligentna, wykształcona, bodaj niedoszła parlamentarzystka itd. No ideał, niejeden do jej obrazu pewnie walił, tak? I nie jeden i to dobrze ustawiony i coś sobą reprezentujący by się do niej w kolejce ustawił, byleby go zechciała…

        A jak jest naprawdę? A naprawdę to żona podrzędnego gangstera m. in. po wyrokach za napady na tiry (ciekawe ile mu grzeszków nie udowodniono), na bazie czego posiadają majątek. Powstaje więc pytanie: co laska takiego kalibru robi w towarzystwie kogoś takiego o ślubie z nim nie mówiąc?

        I o tym właśnie komentarz wyżej gość napisał, w którym wyjaśnił mechanizm. Tak to u kobiet działa. Dokładnie tak.
        Więc o czym tu mówić…

        3

        4
        Odpowiedz
      2. Dokładnie, jesteśmy tylko trochę bardziej skomplikowanymi robotami skonstruowanymi przez ewolucję. Dlatego omijam ludzi bo ten cały cyrk nie ma żadnego sensu.

        5

        0
        Odpowiedz
      3. W swoich przemyśleniach pominales najistotniejsza kwestię czyli każda rozsądna kobieta szuka mężczyzny który przekaze dziecku najsilniejsze geny a z genami najlepsze cechy. Zaradność też do nich należy. Więc wybierze Pana z potencjałem na dorobku a nie wybrakowanego spadkobiercę. Nie pozwoli też by jej dziecko chodziło głodne.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Umie zarobić czy ma ustawionych starych ? Bardzo często owa „zaradność” za którą „kochają” kobiety to po prostu nic innego jak ustawieni rodzice, którzy wychuchali i wydmuchali kochanego synusia aby był „dumą rodziny”. Facet, który wychował się w domu dziecka albo chowała go ulica ma dwie opcje: albo powielić to w czym sam żył albo szybko zarobić gdzieś kasę na lewo żeby móc normalnie funkcjonować. Przestań z łaski swojej pierdolić o „ostoi rodziny” albo o tym że ktoś „umie zarobić pieniądze” albo operatywności . Bo cała ta ostoja to wsparcie bogatych rodziców, umiejętność zarabiania pieniędzy na rodzinę to wynik „interesujących kontaktów towarzyskich” czy innej protekcji. W jakim ty świecie żyjesz ? Jakie umiejętności ? Teraz tylko znajomości się liczą i jeśli takie masz to awansujesz a jak nie masz to wegetujesz. A od biednych ludzi i bezdomnych to się odczep bo nie dorastasz im do pięt i kreatywności i operatywności to mógłbyś się od nich uczyć o ile w rzeczywistości jesteś facetem. Nie zbudowałem opinii o kobietach tylko na opowieściach bezdomnych, którym pomagałem. Moja matka wypieprzyła ojca z domu jak miałem osiem lat, siostra poszła w jej ślady a brat został wyrzucony na ulicę 2 lata po ślubie bo jego żonie tak „mamusia kazała”. O swoich przeżyciach nawet nie będę wspominał. Uczciwi faceci, nie mieszający innych z gównem, przestrzegający zasad i szanujący swoje kobiety nie mają prawa bytu. Babom trzeba tylko dwóch rzeczy: kasy i emocji. Jak to zapewnisz jesteś panem dla nich a cała reszta jest nazywana „niezaradnymi”.

      9

      6
      Odpowiedz
      1. W tej twojej rodzinie to same Xeny wojownicze księżniczki a faceci to chyba palcem zrobieni wszyscy.

        2

        0
        Odpowiedz
      2. Brat się nie nauczył na błędzie ojca i wszedł w niekorzystny związek, dał się wyrzucić z domu – co z tego, że uczciwy, jak głupi?

        5

        0
        Odpowiedz
    3. uwielbiam Cię 🙂 prawdziwy facet jesteś.

      0

      0
      Odpowiedz
  23. Przejrzałem te wasze żeńskie wypociny i powiem jedno. Nie zamierzam brać udziału w tej dyskusji bo nie ma z kim jej prowadzić.

    3

    7
    Odpowiedz
    1. Ale koniecznie musiałeś o tym napisać? No to już wziąłeś udział w dyskusji;) Panienka;)

      2

      0
      Odpowiedz
  24. Bardzo dobra chujnia! A kobitki w komentarzach niech się tak nie oburzają, bo przecież oczywistym jest, ze na kilka miliardów bab na tym swiecie nie kazda jest kurwą ale po prostu ich odsetek wzrasta w zatrważającym tempie.

    8

    2
    Odpowiedz
  25. Rozumiem, że jesteś mega wkurzony i rozżalony. I nie dziwię się. A skoro w takim chujowym kręgu się obracasz to może powinieneś go zmienić. Nie przyszło Ci na myśl? Bo na serio nie jest aż tak źle jak to widzisz. Nie wszystkie kobiety to zaraz kurwy. Myślę że potrzeba Ci czasu na ochłonięcie, przerobienie tego całego gniewu i zluzuj kolego. Radzę żebyś potem pomyślał o skupieniu się na pozytywach w życiu. Czasem trzeba je samemu sobie znaleźć. Przestaniesz srać żarem to na pewno przyciągniesz jakąś wartościową osobę. Wyjdź przedewszystkim z cienia matki i siostry.
    Pozdrawiam- kobieta nie kurwa

    6

    3
    Odpowiedz
    1. Prawda, autor przegina i to bardzo.
      A jeżeli ktoś myśli, że im lepiej wykształcony tym porządniejszy to jest w głębokim błędzie, sama obserwuje ludzi w różnych kręgach i wręcz zauważam tendencje odwrotną. Choć nie ma zasady, oczywiscie.

      6

      0
      Odpowiedz
    2. „A skoro w takim chujowym kręgu się obracasz to może powinieneś go zmienić.”

      No dobrze, tylko powiedz, na co zmienić. Pisałem to już wcześniej. To są obserwacje i doświadczenia zebrane w rożnych warstwach społecznych od dosłownie patologi na „po-pgr-owskiej” wsi, bo wierchuszkę młodych, wykształconych, inteligentnych, mieszkających w dużych miastach. I wszystkim tym, co jest pomiędzy. I do tego moje doświadczenia sięgają jeszcze PRL-u. Naprawdę nie urodziłem się wczoraj… I to zarówno w mojej okolicy jak i w regionach położonych na przeciwległych krańcach kraju (bo bywam tu i ówdzie i mam często bliskich znajomych i rodzinę mieszkających w różnych województwach). I wszędzie jest to samo. To na co mam zmienić? Na księżyc się wyprowadzić i Marsjankę poderwać?

      No tak, znów kobieta napisała… Nic dziwnego, że w ten sam deseń: skup się „na pozytywach w życiu”. To jest tylko niewiele mówiący ogólnik, tym samym (niestety) żaden argument.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. Guru – facet – mówi dokładnie tak samo;)

        0

        0
        Odpowiedz
  26. Autorze, a jaka jest Twoja opinia na temat kobiet spoza naszego kraju? Bo jeśli dobrze rozumiem, tutaj mowa była o naszych rodaczkach.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Nie znam ich na tyle. Podejrzewam, że trend w krajach „kultury zachodniej” jest ten sam. W końcu, po pierwsze, wszyscy jesteśmy ludźmi. Po drugie, żyjemy w podobnym kręgu kulturowym i na plus minus podobnej stopie życiowej (no to ostatnie to może nie z Niemcami ale z np. Czechami). Po trzecie, to do nas napływają wzorce z zachodu, a nie od nas wychodzą. Więc skoro u nas kobiety są takie, to Zachód nie ma pod tym względem lepiej. Oczywiście, jeśli w danym kraju szary Kowalski żyje na dobrej stopie życiowej, to jest mu łatwiej kogoś znaleźć i przeżyć nawet i całe życie szczęśliwie, myśląc, że nie jest tak, jak wcześniej pisałem. Ale to z tego względu, że poziom zarobków i życia jest na tyle wysoki, że odpada jeden z istotnych czynników, które mogą być przyczyną kłótni, rozpadów związków i kryteriów wyboru faceta przez kobietę -finanse. W Polsce, gdzie większość żyje za liche pensje, te różnice w majątku ludzi są bardziej odczuwalne i przez to bardziej widocznym jest to, do czego lgną kobiety i ile są za to w stanie zrobić. A przecież nieważne, czy rozłożyła nogi za stówkę przy autostradzie czy za milion w luksusowej willi. To dalej jest „za forsę”.

      Przy okazji. Zetknąłem się kiedyś z opinią, że wśród Ukrainek panuje olbrzymia moda na wygląd laski z plakatów, które mogłyby reklamować dyskoteki, lub z teledysków. Wiesz, wyuzdane, plastikowe, z toną tapety itp. Dlaczego? Bo tamtejsza bieda powoduje, że dziewczyny widzą dobrobyt w TV i innych mediach (np. na teledyskach czy filmach) i uważają, że jak się upodobnią fizycznie do takich lasek, to ktoś zasobny, najlepiej z zagranicy, zwróci na nie uwagę, bo „będą atrakcyjne”. I rośnie takie pokolenie „galerianek”. Taka na kogoś o niższym statusie materialnym nawet uwagi nie zwróci (stąd np. Ukrainki wolą choćby Polaków niż Ukraińców). A za dobrobyt zrobi wszystko bez zahamowań. Jak te polskie modelki, które bez problemów pozwalały, by za kilkanaście tys USD szejkowie srali im prosto w usta (dosłownie; rzecz była szeroko opisywana w mediach swego czasu).
      Takie czasy.

      4

      0
      Odpowiedz
  27. Autor tej chujni musi być całkiem inteligentny.

    5

    3
    Odpowiedz
  28. W życiu nie słyszałem większych bredni. Jesteście po prostu frustratami i kobieta wyczuje to na milę. Chcesz mieć kasę to ją zarób a nie oczekuj, że ktoś ci ją da. Reprezentujecie rodzaj napastliwości charakterystyczny dla nieudaczników. Nie weszliście jeszcze w samodzielne życie ale już chcielibyście mieć wszystko na tacy bo jeden z drugim miał i przez to czujecie się gorzej. Nauczcie się jednego trzeba być SAMODZIELNYM zawsze a nie wytykać innym bogatych tatusiów. A jak nie umiecie zarobić kasy to się ożeńcie z jakąś kasiastą kobitą na której nikt nie chce oka zawiesić.

    7

    8
    Odpowiedz
  29. Taki fenomen – moja kuzynka, przepiękna kobieta, super figura (trenuje sport, który ma na to dobry wpływ), długie jasne, kręcone włosy, normalna, dobra istota z tradycyjnej rodziny, dobrze wychowana, ugotuje, posprząta itp. Własne mieszkanie, niezła praca… ale sama, od wielu lat sama. Nie, że chce być sama, bo nie chce, ale problem leży w jej naturze – faceci nie chcą takiej spokojnej, ułożonej dziewczyny. Każda wymalowana pindzia z zaburzeniami jest lepsza, bardziej interesująca, daje wiecej adrenaliny. To nie kobiety są pokopane, faceci również i to ostro.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. umówisz mnie z nią?

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Nie, dopóki nie wyjdziesz z tej depresji.

        0

        1
        Odpowiedz
    2. Jasne. Nie wierzę, że nikt jej nie chce. Tam pewnie coś nie gra o czym nie wiesz.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. No nie gra – napisałam co, nie tylko z własnych obserwacji, podpytałam też tego i owego. Ale oczywiście wiesz lepiej:)

        1

        1
        Odpowiedz
  30. Ale pierdolisz chłopie, psychę masz już kompletnie zrytą. A wiesz co ci powiem? Ja się nie dziwię że nie możesz sobie żadnej znaleźć, i dobrze. Gnij sobie dalej w tym swoim jadzie i nienawiści do wszystkich kobiet. Prawda jest taka, że na dłuższą metę chuj kogo obchodzi twoja opinia na temat kobiet, życie toczy się dalej. A po drugie nie jesteś jedynym facetem na świecie, nie jesteś też może tak wyjątkowy jak ci się zdaje, z takim podejściem to ja się nie dziwię że laski spierdalają do innych facetów, a ty jeszcze narzekasz że jesteś sam. Możesz sobie zarabiać tysiąc, 10 tys. czy milion, chuj mnie to obchodzi. Nie obejrzałabym się za tobą choćbyś miał z 10 bilionów, co mało facetów na świecie?

    7

    5
    Odpowiedz
  31. Jestem kobietą i uwierz,że Cię rozumiem, bo tu chyba nawet nie chodzi o płeć, tylko o ludzi, „obywateli świata XXI wieku”. Stuknęła mi 30stka i jako, że jestem jedynaczką, ciąży nade mną „parcie” na potomka. Tylko z kim?! Myślałam, że mam kogoś takiego, ale okazuje się, że jest to typowy narcyz, zapatrzony w swoją mamusię i synka z pierwszego małżeństwa. Naprawdę wierzę, że coś między ludźmi może być, mogą się kochać, ale jak kochać kogoś, kto z Tobą najlepiej sie czuje tylko wtedy jak dasz mu jeść i wieczorem pobzykać? Zawsze się starałam, próbowalam zrozumieć wszystko, myślałam, że to jest to, przewróciłam świat do góry nogami, żeby być z nim a on…on tylko patrzy kiedy będzie popołudnie, żeby jechać do mamusi, albo weekend, żeby spotkać sie z dzieciakiem. Gotuję, piorę, sprzątam, pracuję i staram się, żebyśmy wreszcie wyprowadzili się od moich rodziców. Kochamy się wieczorami, staram się akceptować jego dziecko i rozumieć, że pomaga matce i siostrze, która bądź co bądź mieszka w domu który mu przepisali rodzice i pożycza od niego kasę (ojciec nie żyje, matkę ma na opiece). Ale oni są ok a ja już nie, jak pomagam swoim…Nie robię awantur, gdy się upije, znosiłam długi czas upokorzenia jego byłej, która bądź co bądź, nie mogła się pogodzić, ze on ma mnie. Jeśli jest ze mną, to popoludnia spedza na facebooku, gadając z dzieciakiem, lub przeglądając olx i wiochę…Spacer ze mną odpada bo on jest ciagle „zmęczony”… Zostać, zyc z nim? Odejść? do kogo? Mam zostać sama? Kochamy kolego z chujnia.pl, nie jesteś sam, ale może los się do Ciebie wreszcie uśmiechnie… 🙂

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Bycie z kimś ze strachu przed samotnością jest najgorszą chujnią.

      7

      0
      Odpowiedz
    2. Nie marnuj na niego czasu, jeszcze znajdziesz kogoś i zdązysz miec dzieci – szukaj młodszych:)

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Tylko on ciągle mówi, że tak bardzo mnie kocha…ja go też, ale już nie wytrzymuję…czuję się jak dodatek do jego życia

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Napisałaś, że narcyz, więc popatrz, czy naprawdę kocha Ciebie, czy siebie przy Tobie + obsługa + wygoda… bo tak to wygląda. Lepiej pobyć samemu trochę – to bardz dobry start do prawdziwego szczęscia – jak nauczysz się być szczęsliwa sama z sobą to i łatwiej będzie Ci z kimś innym. Zresztą nie namawiam, popatrz tylko, że lepiej nie będzie, więc jak sobie z nim zrobisz dziecko to i tak będziesz z tym sama;)

          1

          1
          Odpowiedz
  32. 140 komentarzy! Sami fachowcy od związków na tej chujni:-D Ani się tego czytać nie chce.

    1

    3
    Odpowiedz
  33. Trafiłam na tę stronę przypadkiem ale uwierz mi autorze tej chujni, że jako kobieta mam analogiczną sytuację życiową pod względem relacji z mężczyznami. Już 5 lat sama od czasu pierwszego studenckiego związku. W międzyczasie skonczylam studia, wyemigrowalam, wrocilam i zalozylam wlasna firme. Constance w moim zyciu jest jeden – niechec do mezczyzn, robienie im shittestow aby potwierdzic ze kazdy to moralne dno (mysle o tym w podobny sposob jak ty o kobietach), strojenie sie i dbanie o siebie, rozwijanie wlasnej firmy nie po to zeby stworzyc jakis zwiazek, ale wrecz zeby pokazac mezczyznom jak dobrze mi w zyciu bez nich i juz po tych kilku latach szczerze mowiac uwierzylam w to wszystko. Mysle ze zaawansowanie mojej chujni jest nawet wyzsze niz u ciebie bo nie mam juz mysli w stylu – z kim by tu stworzyc zwiazek / dom, a jedynie z kim spedzic troche czasu, zeby sie w to przypadkiem nie zaangazowac i miec pelna kontrole. Pada zazwyczaj na osoby mieszkajace za granica (obojetnie Polak czy cudzoziemiec, chodzi o dystans) albo przynajmniej w odleglym miescie, kilka spotkan zeby zapchac czas i do widzenia. Zrodlo mojego podejscia tez jest analogiczne do twojego – trudna sytuacja rodzinna, ojca stracilam jeszcze zanim rozpoczelam szkole i ledwo go pamietam, za to ojczym doprowadzil niestety do smierci mojej matki, po czym popelnil samobojstwo. Tak ze kilka lat temu zostalam sama na tym swiecie ze spadkiem po rodzicach i nienawiscia do mezczyzn. Nie pociesze cie, bo z czasem to sie tylko pogłębia, wprawdzie nie probowalam terapii ale wszelkie rozmowy na ten temat ze znajomymi i przyjaciomi, inicjowane najczesciej przez nich samych, koncza sie moja irytacja, moglabym cytowac z pamieci durne argumenty w stylu „nie kazdy jest taki”. Sami tkwią jednak w beznadzejnych zwiazkach w strachu przed byciem samemu. Dla mnie to juz zamkniety temat i gdyby nie przejsciowe turbulencje w firmie (zatrudniam kilka osob i wlasnie musze niektore z nich wymienic, niestety jest to bardziej stresujace niz mogloby sie wydawac) to kazdego wieczora mialam w zwyczaju celebracje samotnosci, swoje rytualy, znajomych z branzy, czasem „randka” ale tez spotykajac sie z kims nowym zwracam uwage glownie na to, czy mieszka w jakims malowniczym miejscu (góry albo morze), czy moge dowiedziec sie od niego czegokolwiek pozytecznego, zapoznać ludzi mogących otworzyc mi jakies dalsze kontakty itd., nawet w glowie mi nie przemyka mysl o zwiazku i nie ukrywam sie z tym, zaden nie wytrzymuje dluzej niz kilka tygodni. I polecam taki styl zycia takze tobie, bo co ci z osoby siedzacej w twoim domu i opowiadajacej kazdego dnia o tym co w jej nudnej pracy, u jej durnych kolezanek i moze jeszcze gotuj takiej/ takiemu. Tworzenie zwiazkow jest przereklamowane i powinienies cieszyc sie, ze nie wpakowales sie w jakies dzieci, malzenstwa bedac mlodym i glupim, znajomi zawsze beda probowali sprzedac ci swoj styl zycia jako najlepszy na swiecie, bo woleliby zebys jak oni uzeral sie z kims kto kilka lat temu mial z toba cos wspolnego ale obcenie jest twoim managerem obgadujacym ciebie z twoja wlasna rodzina i rozporzadzajacym wiosenne porzadki w twoim wlasnym domu.

    1

    2
    Odpowiedz
    1. Kiedy takie życie, o jakim mówisz, to nie dla mnie. A za stary jestem i mentalność mi się już nie zmieni.
      Poza tym sama wiesz, że koniec końców smutna jest taka egzystencja.
      Najlepszego.

      0

      0
      Odpowiedz
  34. sporo ludków napisało Ci mądre rzeczy
    faktycznie najlepiej zacząć od siebie
    cudów nie ma
    skoro wybrałeś sobie do układania życia dużo młodszą osobę czyli DZIECKO to chyba można oczekiwać, że dziecko będzie się chciało bawić a nie partnerować Ci w chodzeniu po domu w ciepłych kapciach… każdy wiek ma swoje prawa, dlaczego nazywasz ją kurwą tylko dlatego, że nie spełniła Twoich oczekiwań? że wybrała inne życie?
    i tutaj zacząć od siebie znaczy – może trzeba szukać partnerki w swoim wieku

    na chuj szukać dookoła syfu, w matce, siostrze i wdowach znajomych?
    skąd wiesz co one czują, myślą, co nimi kieruje? nie jesteś w ich głowach
    Ciebie też można w ten sposób oceniać i oszacować, że jesteś kurwą, co rozkłada nogi

    1

    1
    Odpowiedz
    1. „skoro wybrałeś sobie do układania życia dużo młodszą osobę czyli DZIECKO to chyba można oczekiwać, że dziecko będzie się chciało bawić a nie partnerować Ci w chodzeniu po domu w ciepłych kapciach…”

      O, jeszcze ktoś tu jednak zagląda…

      A co do meritum. To, że akurat okazała się znacznie młodsza to totalny przypadek (i tak przy okazji, to wcale nie dziecko, 25 lat). Przypadkowo się spotkaliśmy, a nikt przecież nie ma wypisane na czole wieku. Tak po prawdzie, to z początku myślałem, że jest kilka lat starsza (wtedy miała 20). No dziś nawet trzydziestolatki wyglądają młodziej niż 20 lat temu.

      W każdym razie okazała się sporo młodsza. I długo się zastanawiałem, czy w ogóle cokolwiek próbować zaczynać. Nigdy nie szukałem kogoś o tyle lat młodszego, zawsze myślałem że to będzie w okolicach ok. 5 lat różnicy. No ale zapomnieć nie mogłem. I w końcu kiedyś pomyślałem sobie, że skoro zdarza się różnica wieku 10+ (i w sumie niewiele ponad tę dychę, no czy naprawdę warto zwracać uwagę na metrykę w przypadku roku czy dwóch powyżej tej 10? To już nie ma znaczenia. Poza tym ja jeszcze nie jestem „dziaduniem w kapciach”. 😉 Jeszcze do niedawna musiałem dowód pokazywać, bo nikt nie wierzył w mój wiek.) i ludziom się układa, to w sumie co mam do stracenia?

      „dlaczego nazywasz ją kurwą tylko dlatego, że nie spełniła Twoich oczekiwań? że wybrała inne życie?”

      Dlatego, że wszystkie są takie same?
      Powiedzenie mówi, że „w każdej kurwy 2/3”, nie? I jest w tym duże ziarno prawdy. Ona wydawała się wyjątkiem, okazała się kierować tymi samymi kryteriami. Aczkolwiek, gwoli sprawiedliwości, nie stoczyła się jeszcze. Niestety, jest na dobrej ku temu drodze. Po prostu taki jest świat i tacy ludzie, jak ona, chcąc nie chcąc, dostosowują się do niego. Ja na to nic nie jestem w stanie poradzić, zwłaszcza, że nie posłucha „nudziarza”.

      „i tutaj zacząć od siebie znaczy – może trzeba szukać partnerki w swoim wieku”

      Jak mówiłem, nie szukałem dużo młodszej, los tak pokierował.

      Aczkolwiek w przypadku kobiet w moim wieku rzecz jest jeszcze gorsza. Raz, jest trudniej znaleźć kogoś odpowiedniego, dwa, wiek kobiety robi swoje jeśli chodzi o zegar biologiczny (no sorry, tak to działa), trzy, one są czasem gorsze niż te młodsze -życie, z wiekiem, po prostu skutecznie doprowadza do jeszcze większego wyrachowania.

      „na chuj szukać dookoła syfu, w matce, siostrze i wdowach znajomych?”

      Ale ja nie szukam. Ja to po prostu widzę.

      „skąd wiesz co one czują, myślą, co nimi kieruje?”

      Bo mam oczy, tzw. doświadczenie życiowe i umiem myśleć?

      „Ciebie też można w ten sposób oceniać i oszacować, że jesteś kurwą, co rozkłada nogi”

      Nie, nie da rady. Bo do tego trzeba mieć jeszcze jakąkolwiek, choćby najmniejszą podstawę.

      0

      0
      Odpowiedz
  35. Nie no kolego w żadnym stopniu nie przesadziles w tym liście do nas;) jestem takiego samego zdania a najlepsze jest to ze matka mi mówi żebym znalazł dziewczynę kasiasta 😉 aczkolwiek mama szanuje i kocham. Po prostu baby to pizdy każdy lovelas zakochany nie raz się przejedzie na tym chujowym wózku piątka dla autora chwała mu! 😉

    2

    2
    Odpowiedz
  36. Mnie zrobiła w chuja jedyna kobieta na której mi zależało, straciłem prawie 4 lata z mojego życia dla niej, a ona będąc ze mną w związku – tak przynajmniej ja to widziałem – od samego początku naszej znajomości pierdoliła się na boku regularnie z gościem który był od niej starszy o 10 lat, miał żonę i trójkę dzieci, a żeby było śmieszniej ja uważałem go za kumpla. W weekendy przyjeżdżaliśmy do niego razem z nią na grilla, fajna atmosfera itp, a ona nazajutrz potrafiła dać mu dupy w samochodzie po robocie. Minęły prawie 4 lata zanim sukę przejrzałem, inni wiedzieli o tym, a ja wychodziłem na skończonego durnia i pomyśleć, że widziałem w niej matkę mych dzieci i chciałem się z nią ożenić. Może mi przejdzie ale mimo tego, że minęło już parę lat emocjonalnie jestem sponiewierany i nie potrafię się z nikim związać. Wolę już nie mieć do kogo ryja otworzyć niż przechodzić przez to raz jeszcze. Nie chcę powiedzieć, że wszystkie kobiety są taki i że tak o nich myślę ale mam blokadę i nie potrafię już im zaufać, poza tym czuję, że jestem w środku pusty i wypalony.

    1

    0
    Odpowiedz