Miesiączka i ‚tajny’ szyfr ciecia.

Zmęczony pracą rozmyślam o zaciszu domowym. Wsiadam w metro gdzieś w Centrum i kieruję się na stację Bielany. Zimno i ponuro. Mam ochotę na grzane piwo i jakaś kolację na ostro. Coś z kuchni meksykańskiej. Wstępuję do ‚przytułku’ z wielkim szyldem xxx, aby dokonać szybkiego i małego zakupu. Ludzie w koło się kręcą, ja konkretnie wiem co chcę i biorę to w ręce. Cztery piwa i dobrej jakości wino włoskie tak ze środkowej ‚półki’ cenowej. Docieram szybko do kasy aby uniknąć jakiś wielkich ‚koszyków’ i zbędnego stania. Kasa numer 3 lub 4 od ściany z cieciami. Młoda brunetka przy kasie. Przede mną kończy płatność starsza pani i nadchodzi moja kolej. W miedzy czasie podbiega z ukrycia jakiś fagas (cieć pełnej maści, bo widać było to po słomie którą deptał za sobą tworząc ścieżkę ze źdźbeł tej trawy na mokrej glazurze) do owej brunetki i uwaga „szyfrem” mówi coś o ‚tę panią dzisiaj zwolnimy…’ czy jakoś tak. Odchodząc patrzył się w oczy jakby co najmniej gwiazdę wiejskiego szeryfa mu dzisiaj przyznano. Nie spuściłem z pajaca wzroku. Coś mnie tknęło to jego anomalne zachowanie. W ułamkach sekund różne myśli (gej, faszysta, złodziej, szpieg itd itd…?) przez głowę przeszły. Teraz moja kolej. Pani brunetka, młoda ‚siksa’ (widać było, że warunkiem jej przyjęcia do pracy na kasie było absolutne posłuszeństwo ‚władzy’ tego ‚przytułku’) spogląda na to co mam na taśmie i oznajmia mi dość głośno i prosto w oczy: „Ja pana nie obsłużę”! Zastanawiam się czy to jakaś ukryta kamera czy jakiś przedświąteczny żart i błyskawicznie pytam: „A to dlaczego?” Pani odpowiada: „Nie sprzedam panu alkoholu i nie muszę się z tego tłumaczyć dlaczego”. Cóż, pomyślałem xxx to xxx wszyscy wiedzą co tam się dzieje i jak jest. Może pani (pisana z małej litery) miała jakieś problemy rodzinne, albo może była zastraszana, a może po prostu miała okres i gorszy dzień. Będąc wyrozumiałym powiedziałem dość uprzejmie: „No trudno, to pójdę do innego sklepu. Dowiedzenia”. I tyle.., ale gdzie puenta? Otóż właśnie w tym, że xxx i jego pracownicy często werbowani z jakiś zapyziałych prowincji powiatów czy gmin coby koszta były mniejsze i szacunek do pracy większy traktują po swojemu klienta. Wyobrażają sobie, że mogą jedynym zdaniem na odczepnego odmówić zawarcia umowy (sprzedaży) bez jakiegokolwiek uzasadnienia i wysłać klienta za drzwi. Gdy dotarłem do domu poprosiłem małżonkę aby na mnie spojrzała, zdziwiła ją moja prośba. Potem Jej wyjaśniłem to chore zajście. xxx sam w sobie jest tym czego chciałbym nie nazywać po imieniu, ale za ten epizod ‚brunetkę’ z tego dnia zapamiętam. Aha, tego od ‚słomy’ również.

62
91

Komentarze do "Miesiączka i ‚tajny’ szyfr ciecia."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. sprzedawcy już się oduczyli że nasz klient nasz pan. niestety ale każdy sprzedawca który uważa że jest inaczej jest głupi, i szybko będzie zmieniał branżę albo zbankrutuje i nic nie będzie sprzedawał.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Źle zrobiłeś, ja najpierw opierdoliłbym ją głośno przy klientach, a następnie udał się do kierownictwa złożyć stosowną skargę na poziom obsługi klientów. Jeśli zaczęliby szczekać mordami, to wyszedłbym na sklep i odpowiednią wiązanką poprawił renomę tej placówki. Nie można chować głowy pod skrzydło i odpuszczać. Dlaczego pracownicy dają się zastraszać ? Bo boją się odezwać, postawić pracodawcy. Tak samo klienci. Dlaczego są nabijani w butelkę ? – odpowiedź prosta: bo się dają. Następnym razem pokaż jaja chłopie !!!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. tzn że o co ci chodzi?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. odjebało ci…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie spotkałem się jak dotąd z tak dziwaczną sytuacją w sklepie. Na pewno nie zostawiłbym tego tak jak ty ale z pewnością były by to moje ostatnie zakupy w tym miejscu.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Jejku, pani dziecku wina nie chciała sprzedać, dramat nie z tej ziemi!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. #6 Pracowniku sklepu, kompleksy to nie to Forum. Idź do psychicznych.
    …. Gościu opisał coś co zaczyna się rzeczywiście dziać w polskich sklepach. Też to zauważyłem. Dla mnie, jako handlowca od 40 lat do jakieś ZBOCZENIE, DEWIACJA i rzecz, która w PALE się NIE MIEŚCI. U mnie, taka „Panienka”, wyleciała by na kopach na zbitą mordę. SZOK !

    0

    0
    Odpowiedz
  9. pewnie sprzedawali alko w kasie nr 1 a ty sie juz schlapales ze cie nie chciala obsluzyc 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  10. gej, faszysta, złodziej, szpieg xD

    0

    0
    Odpowiedz