Motylki w brzuchu poszły z wałem.

Jak w piosence Urszuli z lat ’90 – Czekam na miłość pełną spadających gwiazd. Przebieram, wybieram, a latka lecą. Żadna mnie już nie kręci tak jak tamta jedna sprzed lat. Wiem, że to głupie i że pachnie Dniem Świra (żeby mi tu nikt rewelacji na mój temat nie odkrywał). Jestem za młody na związek z rozsądku i może już za stary na petardy. Brać dziewczynę, bo jest „chętna i w porządku”, czy czekać na hollywoodzkie ochy i achy, które mogą nigdy nie nadejść (albo mogą nadejść i spierdzielić żywot gorzej niż samotność)?
Ani to szczególna chujnia, ani to śrut nie wiadomo jaki… Może ktoś tu ma za sobą taki dylemat, podjętą decyzję i podzieli się wrażeniami. Licealno-gimbusiarskich leśnych mędrców serialowych pozdrawiam a priori i szykuję rezerwę cierpliwości na ich głęboki i zbudowany na latach doświadczeń życiowych sarkazm spod znaku „ty to masz chłopie problemy…”

64
60

Komentarze do "Motylki w brzuchu poszły z wałem."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jeśli Ci to pomoże – ja spotykałam się z facetami, którzy mi średnio pasowali. Wkurzały mnie tylko te spotkania, miałam już w zasadzie dość wszystkiego i postanowiłam pójść na ostatnie, optymistycznie stwierdzając, że ‚jeśli nie ten to taka miłość jak w książkach nie istnieje’. I wiesz co? Istnieje, jak najbardziej. I nie warto być z osobą z którą się może żyć, trzeba znaleźć taką bez której się żyć nie potrafi 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  3. „Czekam na miłość” – to trafne słowa… ja na nią czekam, ale doczekać się nie mogę. Kiedyś poznałem śliczną, sympatyczną kobietę, po studiach, więc i mądra (choć jasne jest, że nie każdy po studiach jest mądry, wiem, ale uprzedzam, zanim się ktoś uczepi) perfekcyjna, pomimo swoich wad. Niestety los chciał, że wyjechała gdzieś na drugi koniec Polski, kontakt się urwał, a ja byłem nią tak zauroczony, że od tamtego czasu nie potrafię się zakochać. Owszem, nadal gdy spotykam kobiety, to przyglądam się im, jestem czasami zauroczony, ale takie uczucie jak na razie się powtórzyło… i boję się, że się nie powtórzy. Zbyt krótko się znaliśmy, aby coś większego wypaliło, ale fajnie spędzaliśmy czas, czułem, że jesteśmy dla siebie czymś więcej niż tylko znajomymi. Niestety, teraz mogę powiedzieć tak, jak Ty – „żadna mnie już nie kręci tak jak tamta jedna sprzed lat”… I w sumie nie wiem, po co to napisałem, bo niewiele to wnosi do Twojego wpisu, to nadawałoby się na nowy, kolejny… ale przynajmniej mam małą ulgę, mogłem wyrzucić z siebie, to co myślę. A teraz zostaje wrócić do codziennych zajęć i czekać, aż znowu pojawią się myśli o niej… a może pojawi się druga taka, jak ona?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. cytowanie urszuli nie jest twardzielskie

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Kurwa, ty to masz problemy. Pożal się panie..

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ja jestem dziewczyna przed 30tka i powiem ci ,ze wole czekac nawet do 90 niz brac kogos z rozsadku…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. moja rada taka,
    zwal se pan robaka !!!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Bierz chętną i porządną, holyłudzkie ochy i achy przejdą nim się spostrzeżesz i zamiast miłych wieczorów, fajnych rozmów, obiadków i wypranej koszuli będziesz miał holyłudzki rozwód 😉 No, chyba że ustrzelisz tę jedną jedyną na parę miliardów za pierwszym strzałem 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  9. 36 lat. Obawiam się, że i tak skończy się źle. Ożeniłem się przed 30 uważając, że dobrze wybrałem. Niestety bracie, dzisiejsze czasy są niedopasowane do genetycznych uwarunkowań obu płci i najprawdopodobniej skończysz marnie. Z przykrością stwierdzam, że ultymatywnym rozwiązniem to baba „od kotletów”. Robi żarcie, nie furczy, do wyra chętna, ale niestety nie pogadasz na żaden wydumany temat. Sorry, nie chcę dołowac, ale tak to widze.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Chujnie o miłości przestały być modne. Teraz są modne chujnie dla twardzieli – o pieniądzach. Prawdziwe kozaki z wyciętego lasu nie mają uczuciowych rozterek. Mają za to szacunek ludzi ulicy. Poczuj ten sarkazm joł!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. oj też mam taką jedną od motyli, ale wybrała innego, ciągnie nas do siebie jak cholera ale jednak nie jest ze mną.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. odbija ci….

    0

    0
    Odpowiedz
  13. a czego trzeba więcej od dziewczyny niż tego żeby była chętna i w porządku ?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Zwiększ masę Ziom, dla mnie sprawa jest oczywista. Czas spędzony na siłowni wyleczy Cię z lamenciego pitu-pitu.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Mam podobną chujnie, ale ona jest owiana szczególną intrygą, więc sobie daruję. Chociaż jestem racjonalistą, mam w sobie nieco romantycznej natury i podobne rozmyślenia na temat miłości, płynące z prądem mojej artystycznej duszy. Kurwa… napiłbym się z Tobą wódki. Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Miałem kiedys taki dylemat, nie zdecydowałem się jednak jeszcze i chyba juz nie zdecyduje by wiązać się z dziewczyną, która mnie do konca nie przekonuje, w końcu jak kraść to miliony, jak kochac to księżniczki 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  17. ty uważaj, bo ta pierwsza lepsza, ale chętna po roku dwóch zmieni się w żonę koszmar i będziesz tęsknił za latami wolności. Piszę to, a jestem kobietą. Ale jak się charaktery i serca nie dopasują to byle problem będzie się zmieniał w wielkie gówno. A co jeśli się ożenisz, a potem spotkasz miłość życia? To dopiero będzie historia a’la hollywood.

    0

    0
    Odpowiedz