Na łeb, na szyję – chyba już nie żyję

Ponoć to strona dla ludzi sfrustrowanych rzeczywistością, rozczarowanych do takiego stopnia, że aż kurwica się bierze i tak pojawiłem się ja wraz z moją historią, ale o co chodzi? No właśnie, chodzi o to całe popierdolone życie, które wszyscy do czasu na szczęście dzielimy. Może się użalam nad sobą, nie wiem, ale jebie mnie to w tym momencie – i tak zbyt długo czasu milczałem…

Codziennie wieczorem zasypiam z nadzieją, że już więcej się nie obudzę – a tu chuj, wstaję i muszę się wzmagać z moją pojebaną rzeczywistością, a raczej depresją i fobią społeczną jak to raczy określać mój lekarz psychiatra. Po lekkim szoku jakim jest poranna pobudka zmuszam się aby wstać, a częściej po prostu coś zmusza mnie do wstania – w postaci dzwonka do drzwi, czy domofonu. Już po tym jak wygramolę się z łóżka pora na lekarstwa – wpierdalam całą tablicę mendelejewa i chuj, nic nie pomaga. Nadal nie mam ochoty żyć, moja motywacja umarła, a myśli samobójcze rują mi dziurę w czaszce i w zasadzie nigdy nie byłem tego zdania, że samobójstwo rozwiązuje problemy, zaś za to je niszczy, ale powoli zaczynam wierzyć w to, że śmierć będzie lepszym rozwiązaniem niż męczenie się każdego dnia. Za każdym razem, gdy próbuję wyjść z domu mam tysiące powodów, by z niego nie wychodzić, a jak pomyślę sobie, że mieszkam w jebanym mieście, gdzie pełno jest ludzi to mnie paraliżuje. Staram się unikać wszystkich tylko jak to jest możliwe, ale łatwo zgadnąć, że to raczej nierealne chociażby w momencie, gdy trzeba jechać komunikacją miejską do jakiegoś punktu – wtedy serce prawie wyskakuje mi z klatki piersiowej, a chęć nieistnienia zatacza niewyobrażalne rozmiary. Oczywiście to nie tak, że coś dzieje się bez powodu, bo zrytą psychikę jeszcze jest się w stanie ukryć, lecz gorzej jest, gdy ta psychika wychodzi na światło dzienne i Twój wygląd staje się personifikacją choroby. Jestem niesamowicie brzydki i niejednokrotnie miałem okazję to usłyszeć, a na ulicy widzę jak ludzie się na mnie patrzą jakby kurwa pierwszy raz w życiu człowieka widzieli, a gorsi są Ci, którzy to jeszcze komentują i tym zachowaniem jeszcze bardziej dobijają i gdyby jeszcze było tego mało – wyglądam jak dziecko przez co większość ludzi mnie po prostu nie traktuje poważnie, chociaż teoretycznie jestem dorosły. Nie jakoś bardzo, ale jestem. Wiele razy miałem sytuacje, że ludzie wykorzystywali to, że młodo wyglądam. Chociażby kiedyś próbowałem komuś pomóc, chociaż sam byłem w dość krytycznym stanie, bo po kolejnym dołku ulżyłem sobie ciachając przedramię nożem, bo wiecie – ból uwalnia endorfiny, więc teoretycznie człowiek staje się weselszy na chwilę. Już nie chcę mówić, że ten chuj to widział, a był jeszcze na tyle bez szczelny, że po tym jak próbowałem mu pomóc wejść do klatki, bo niby zerwał z dziewczyną poprosił mnie, abym zaprowadził go na przystanek, a ta menda najzwyczajniej mnie okradła. Mogłem się wtedy bić, ale raczej nie miałem szans z kolesiem 10 lat starszym ode mnie i o 30-40 kilo cięższym. To tylko jedna sytuacja z wielu przez co przestałem ufać ludziom. Mam tylko nadzieję, że karma do niego wróci.

Szczerze to nie wiem ile jeszcze zdarzę uciągnąć to piękne życie, bo i nawet nie wiem po co to robić. Wszyscy w końcu i tak kiedyś zdechniemy, pamięć o nas przeminie, a chwila przyjemności jakie życie potrafi dostarczyć ma być rekompensatą za nieunikaną śmierć? To co przeżyliśmy zza życia i tak nie będzie miało znaczenia, żadnej wartości, no chyba że ktoś wierzy w bajki, ale to temat na inną notkę. To jak podawanie ostatniego posiłku osobie skazanej na śmierć, po chuj jej to? Zresztą – po co ja w ogóle to piszę?

64
9

Komentarze do "Na łeb, na szyję – chyba już nie żyję"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Miałam podobnie teraz jest troche lepiej. Pewnie nie miałam tak zawansowanego stadium jak ty. Ale mimo oswijeniem się z ludźmi myślę że najszczęśliwsza bym była gdzieś na odludziu zajmując się ogród, a do najbliższego sąsiada miała bym 10km

    3

    2
    Odpowiedz
  3. Zatrudnij się u Mesia, będziesz nakurwiał cały dzień, a za zarobione piniondze kupisz sobie taki zegareczek z niebieskim podświetleniem. Problemy egzystencjalne znikną.

    3

    3
    Odpowiedz
  4. Jak zalałeś łeb dopaminą po prochach to tak wygląda życie po. Najwięcej endorfin uwalnia 5 kopiatych łyżeczek glukozy do porannej kawy. Idź na solarium 5 minut, poczytaj jakąś książkę naukową sprzed 1975 roku (oni tryskali tam nadzieją na rozwój nauki i możliwymi jej zastosowaniami – zobaczysz co z tego weszło do rzeczywistości dnia dzisiejszego) może odkryjesz coś co można by wdrożyć .

    5

    1
    Odpowiedz
  5. Patałachu. Nie pierdol. Wyjedź/wyprowadź się na wieś (mało ludzi) i zajmij się ogrodnictwem -uspokaja.
    Tylko pamiętaj: sadzi się zielonym do góry. 😛

    Ewentualnie trzy stówki w łapę, papierowa torba na głowę, i pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego…

    A w każdym przypadku, wydymaj sobie jakąś (te dwie stówki cię nie zbawią…). Dobrze ci to zrobi. /Mesio

    PS. A co do twojego wyglądu… Jeśli wyglądasz tak: www. movies-net. com/media/actors/ulrich-matthes. jpg, to masz problem. W przeciwnym razie pierdoli ci się we łbie i może trzeba tylko tabletki zmienić.

    5

    3
    Odpowiedz
  6. Zawsze pojawia się w takich sytuacjach, że ktoś mówi/pisze, że coś musisz, np. zacząć się ruszać. Wiem jak to jest dlatego lepiej zacząć od czegoś łatwiejszego, a ruszanie jak wiadomo i w pełni zdrowym nie wychodzi 😉 Moje musisz dotyczy żywienia. Może nie zdajesz sobie sprawy jak dużo zależy od tego co pochłaniamy. Skoro i tak siedzisz w domu i jak sądzę spędzasz czas w necie, czytaj o żywieniu, o tym co trzeba jeść, tylko nie artykuły z głównych portali. Polecam czytać artykuły pasjonatów żywienia, oni zwykle mają już wybrane informacje przedstawione w przystępny sposób. Poczytaj też i obejrzyj na youtubie wykład dr Dąbrowskiej na temat postu leczniczego. Gwarantuję Ci, że efekty są spektakularne. Mówi Ci to osoba, która też często już po przebudzeniu, a zanim jeszcze otworzyła oczy rano, miała dość wszystkiego. Nie ma co więcej pisać, bo depresja (itp.) to temat rzeka. Mnie dieta pomogła, ale potrzebowałam wielu lat by do tego dojść. Wiem jak to jest się męczyć samemu ze sobą, stąd odpowiadam na post.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Podobnie jestem zdania, że to co zjadamy ma istotne znaczenie jeśli chodzi o zdrowie, a w szczególności zdrowie psychiczne. Umiar – słowo klucz. Proste, różnorodne, przygotowane przez siebie posiłki – podstawa. „Nie” dla gotowych, sklepowych słodyczy i dań. Po tygodniu odczuwasz efekty. Pozdrawiam. Zdepresjonowana.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Ja jednak nie jestem za umiarem. Jestem za zdrowym jedzeniem. Jedz ile chcesz, ale zdrowo i gwarantuję, że wszytko będzie w porządku. Tylko właśnie zdrowo. Zamiast w umiarze przykładowo skrzydełka z kurczaka z frytkami i plastrem pomidora, wpierdziel 2 brokuły. Żołądek też ma limit i fizycznie nie rozciągnie się w nieskończoność. W końcu się zasyci. A na takiej diecie naprawdę można jeść i nie liczyć kalorii, spokojnie – nie przytyjesz. Organizm warzywa strawi szybko, ale wyciągnie z nich to co najlepsze. Problemem wcale nie będzie to czy organizmowi dostarczyliśmy odpowiednich składników, tylko problemem będzie umysł, który przez lata przyzwyczajony do smacznego (czyli głównie smażonego, tłustego) jedzenia będzie jak narkoman domagał się takich produktów. I tu już wychodzi nasza silna wola i determinacja. Czy to my rządzimy naszym ciałem, czy nasze ciało nami. Oprócz tego, że zrobimy dobrze dla organizmu dając mu np. więcej surowizny (chodzi o warzywa) to jeszcze dodatkowo wpłynie to na nasze samopoczucie, bo da nam to świadomość, że wygraliśmy sami ze sobą i nie poddaliśmy się nawykowi złego jedzenia. Same plusy 🙂

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Akurat przezwyciezanie checi zeby cos ,,dobrego” zezrec to obciazenie dla psychiki, powoduje dyskomfort, doswiadczenie negatywne. Rekompensata jest pozytywne doswiadczenie z tego ze sobie udowodnimy ze dalismy rade, ale wydaje mi sie ze bilans tylko tego wychodzi ujemny. I moze powiecie a co tam takie obciazenie – moze i racja ale grosz do grosza a bedzie kokosza. Np. jak kiedys narobilem sie, bylem bardzo zmeczony, leb mnie bolal, do tego bylem glodny i ciotka stara prukwa wyleciala na mnie z krzykiem o to ze kartofle dla kur sie gotuja i smierdzi ( a nie ja je wstawialem) to nie wytrzymalem tego bilansu negatywnych odczuc i to wydarlem morde ze ma sie zamknac ( niby nie wypada tak do starszej osoby i do tego rodziny) a jakby mnie leb nie bola albo bym byl pojedzony to bym tego pewnie nie zrobil. Bo generalnie zawsze dla niej staralem sie byc uprzejmy, ale w tym momencie bilans negatywnych emocji spowodowal ze postapilem inaczej. Noi koniec koncow jak sie tak w dopowiedni sposob nazbiera to sie czlowiek moze zajebac. Oczywiscie jak nazrecie sie zdrowych rzeczy to powinniscie sie lepiej czuc ale ja chcialem tylko o bilansie odczuc powiedziec.

          0

          0
          Odpowiedz
  7. Nie poddawaj się! Są lepsze metody wyzwalania endorfin : Sport, Spotkania z przyjaciółmi, grupą, czas na świeżym powietrzu – poza miastem, ASMR. Poszukaj książek n/t rozwoju osobistego i walki z depresją, spróbuj terapii, lub leków. Musisz zbudować poczucie własnej wartości. Polecam Ci książkę „Życie po życiu” R. Moodyego. I pamiętaj o jednym: Sukces odnoszą nie Ci, którzy są najpiękniejsi i najmądrzejsi, ale Ci którzy najlepiej zaadaptują się do panujących warunków. Tak działa przyroda i tak działa nasza rzeczywistość. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    9

    2
    Odpowiedz
    1. „Sukces odnoszą nie Ci, którzy są najpiękniejsi i najmądrzejsi, ale Ci którzy najlepiej zaadaptują się do panujących warunków.” puk puk przecież jego obecna sytuacja wynika z głupiego myślenia i robienia wczoraj, a ty mu polecasz książkę po której tylko powiększy sobie doła, raczej przeczytaj książkę ” Potęga podświadomości ” Murpiego.
      Uważaj co myślisz bo to ma większy wpływ na życie niż higiena i mycie ;).

      3

      1
      Odpowiedz
      1. Mi ta książka bardzo pomogła w pozytywnym spojrzeniu na świat.

        0

        0
        Odpowiedz
  8. Nie wiem w jakim jestes wieku ale cos mi mowi ze jakos troche po 20tce. Tez przechodzilam w tym wieku dokladnie to samo (problemy z psychiką, dodatkowo problem alkoholowy ojca, ktiry ciagnal sie ok.20 lat, najwazniejszych w rozwoju jednostki). Obecnie mam lat 36. Tak od okolo 10 lat po wyprowadzce ojca z domu, nadrabiam zaleglosci. Nauczylam sue miec w d…. co pomysla o mnie inni, ze niczego sie nie dorobiłam, nie mam dzieci, nie zrobilam kariery.. Minie mize jeszcze wiele lat zanim zrozumiesz jakas część tego „po co to wszystko?” ale musisz dac sobie szanse i nie ogladac sie na innych, poniewaz kazdy z nas ma inna droge. Nie bd sie tu rozpisyeala bo pisze ze smartfona i nie jest mi za bardzo poręcznie. Ale chciałbym żebys dożyl tych lat co ja. Nie bd sciemniac ze zycie jest piekne bo nie jest, ale czuje ze nie jestesmy tu bez przyczyny. Nie ma czegos takiego jak choroba psychiczna, to jest po prostu rozchwianie duszy, nastaly takie czasy glupie, w których wielu brakuje ” harmonii” w samym sobie, szukaja spokoju na zewnątrz ale na zewnatrz sie jej nie znajdzie. Wez na youtubie wpisz „psychologia duchowa” oprocz lekow sa inne metody, moze Ci sie to przyda, sama tez czasem z tego korzystam, poniewaz leki nic mi nie dawaly na dluzsza mete. Trzymaj sie ciepło.

    5

    0
    Odpowiedz
  9. Też byłam w takim złym stanie, nie chciało mi się z łóżka wstawać i cały dzień leżałam, pojechałam z bratem i siostrą 4 dni nad morze i czuję się już dobrze. Rusz się z domu i przewietrz głowę.

    3

    3
    Odpowiedz
  10. Kiedy się tu zdążyć zakochać ze wzajemnością i stanąć przed ołtarzem, potem mieć dzieci i zarobić kasę na to wszystko.

    2

    6
    Odpowiedz
    1. z wzajemnością, kurwa… w totolotka też można wygrać…

      5

      0
      Odpowiedz
  11. Napisze kiedyś chujnie o swojej niespełnionej, nieszczęśliwej miłości, na razie waham się bo muszę podać miejsce i czas akcji.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Jak to mówił wieszcz narodowy, miej wyjebane a będzie ci dane. Zacznijmy od tego że fobia społeczna to tak naprawdę nerwica lękowa, na początek polecam to
    https://www.youtube.com/channel/UCcpYOp–pcSg9E6nfeebGNA zajebiście postawiło mnie na nogi. Kolejny etap to schodzenie z leków. A urodom się nie przejmuj, po prostu jesteś brzydki, ale to nic nie znaczy, kobiety myślą inaczej niż my więc może i patrzą na urodę, ale jak dasz jej poczucie bezpieczeństwa i będziesz się o nią starał to ci da (wiem co mówię, urodą też nie grzeszę), tylko się nie użalaj nad sobą bo tego nienawidzą. Ja walczę z nerwicą 2 lata z depresją z 5 i powiem ci że są dni lepsze i gorsze, tyle że ja na własne życzenie, przez marihuane która podobno nie szkodzi. Co do leków to musisz wiedzieć że mogą pomoc ale są ucieczką a nie rozwiązaniem. Tak że z fartem, w końcu ktoś nas wrzucił do tego pojebanego świata i liczy chyba na to że się potkniemy, więc z czystej złośliwości powiedz mu a takiego wała i chuj.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Jedyna opcja to dobrze dobrane leki. Widocznie twoj psychiatra przepisal ci niewlasciwe. Dobrze dobrany lek blokuje negatywne mysli. Przyblokuj je farmalogicznie i zacznij zyc. Z wygladem jest wieksza chujnia. Na pewno masz przez to problemy z plcia przeciwna, co nakreca dodatkowo depresje i fobie. Po lekach na pewno uda ci sie wyrwac jakiegos paszteta, ale z paszteta nie bedziesz zadowolony. Wiec moze isc dalej, sprobowac z operacjami plastycznymi. Niestety nic sie nie zmieni jesli nie zsczniesz dzialac, bedzie tylko gorzej. Potrzeba radykalnych krokow. A radykalne kroki wymagaja zmiany myslenia, zmien leki. Moze pozniej dojdziesz do stanu, w ktorym w koncu uporzadkujesz zycie i bedziesz mogl przesyac je brac.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. 2+5=7, 2017-7=2010 więc rozpoznanie depresji zajęło Ci 2 lata , pomyśl czy nie mam racji.

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Trudno skomentować taką Chujnię, żeby nie być trywialnym. Nie będę Cię przekonywać, że życie jest piękne itp, ale jest mi cholernie smutno i źle, kiedy pomyślę o ludziach, którzy nie mogą znaleźć dla siebie odrobiny sensu czy radości życia. Tym bardziej, że niewiele brakowało, żebym znalazła się wśród nich. Nie jestem psychiatrą, ani nikim takim i może się mylę, ale napiszę Ci co myślę. Myślę, że zanim podejmiesz jakąś radykalną decyzję, spróbuj (co masz do stracenia) poszukać jakiejś sensownej terapii grupowej. Z mojego doświadczenia wynika, że same pogaduchy z np. psychologiem to czysta teoria.
    Jak nauka pływania bez basenu. Zajęcia w grupie pozwalają przeżyć w bezpiecznym środowisku trudne emocje i poskładać się na nowo. Niestety tu sztuka polega na znalezieniu człowieka, który prowadzi zajęcia w sposób sensowny, i do którego ma się zaufanie.
    Może i jesteś brzydki. Nie wszyscy jesteśmy ładni. Niektórzy mają trudniej bo spotykają się z komentarzami na temat swojego wyglądu. Na pewno nie jest to łatwe, ale można się nauczyć ignorować troglodytów. Mam znajomego, który jest mały jak 10/12 letni chłopak. Twarz ma też dość charakterystyczną. Był dłużej (o ile wiem) z co najmniej dwiema kobietami, jest artystą malarzem, ma kilka nietuzinkowych zainteresowań, mieszka w pięknym miejscu i …. nie, nie powiem, że jest szczęśliwy. Jest alkoholikiem. Jest tak zakompleksiony, że nie widzi nic dobrego w tym co robi i co go w życiu spotyka, tylko swoje kompleksy. Szkoda, że dopiero kiedy się napije można z nim fajnie pogadać. To naprawdę mądry, nietuzinkowy facet.
    Nie znam się na depresji, ale spróbuj poszukać sensownej pomocy. Co Ci szkodzi, w końcu przecież i tak kiedyś umrzemy. Ale po co skracać dany nam czas jeśli można spróbować przeżyć coś dobrego. Czy ważne jest to co przeżyliśmy za życia? Ja myślę, że tak. A co konkretnie i dla kogo ważne – na to każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

    1

    1
    Odpowiedz
  14. Pierdolisz.
    Żyjesz dla siebie, a nie dla innych.
    Też jestem brzydki i też patrzą się na mnie jak gdyby widzieli różową żyrafę. Mnie to pierdoli.
    Może moje słowa będą radykalne, ale nikt ani nic Ci nie pomoże. Nie wierzę jakoś by tabletki mogły pomóc na problemy z psychiką. Jesteś po prostu lekko jebnięty (i nie mów że nie) i tego wyleczyć się (jak na razie) nie da. Są pewne rzeczy których się nie da, ale przecież nie można położyć się i zdechnąć. Jesteś jaki jesteś i przecież nie miałeś na to żadnego wpływu. Próbuj żyć, a jeśli się nie da, no to… trudno.
    Ile masz lat?

    1

    1
    Odpowiedz
  15. Jedz do Syrii na wakacje to przestaniesz pierdolic farmazony ty posiadający za dużo w dupie idioto. Przestań wpierdalac tabletki i zacznij żyć

    0

    7
    Odpowiedz
  16. Uważam że to przez nadmiar emocji które zzeraja człowiekowi silna wolę Po prostu nieraz się można przegrzać i wyłączyć
    Jak się nie oglądam za siebie to dla mnie jak stracić zimna krew i dążyć do samozniszczenia,udaje że problemu nie mam ,jednym zdaniem to nic nie daje ,nie wiem przez co te emocje psycholog może terapię jaka by dał .
    Pamiętam taki film o nieśmiałym chłopaku ok 30 jakas dziewczyna zwróciła na niego uwagę Ale co on mógł zrobić spuszczoną głową znikim nie rozmawia nawet z bratem nieśmiały .Ubzdural sobie że plastikowa Lalka to żywa dziewczyna jego kobieta ,potem niby ona umarła i co ?wyrósł z tej nieśmiałości i był normalny jak wszyscy inni .To Lalka to była jego terapia która ostudzila mu emocje przez dystans jakiego mógł nabrać,i potem mógł zagadac do tej dziewki z początku i to chyba był miłość larsa

    0

    0
    Odpowiedz
  17. No tak to niestety bywa. Ja jak przeanalizowalem moje ostatnie 10 lat ( a mam 23) to doszedlem do wniosku ze jak taka chujnia ma sie ciagnac kolejne 20 albo i dluzej ( a dodam ze wszelkie mozliwe proby, z wyterzaniem wszystkich sil do granic mozliwosliwosci dodatkowo w sytuacji gdy teoretycznie mialem sprzyjajacy okres ( teraz moze juz byc tylko gorzej) aby poprawic to co nie daje jakos scierpiec zycia, dowiodly ze NIC SIE NIE ZMIENI CHOCBYM SIE ZESRAL) to ja pierdole takie dalsze zycie. Swiadomie, bez zadnej deprechy czy jakiegos innego popierdolenia umyslu, podjalem decyzje ze nie chce zyc, nie zalezy mi na zyciu, bez uzalania sie. Po prostu mam prawo taka decyzje podjac i chuj innym w dupe co o tym mysla. Dalem sobie czas do konca lipca, jak sie okaze ze ten miesiac byl rownie chujowy jak ostatnie dziesiec lat to koncze swoj byt. A jak uznam ze bylo znosnie ( nie wymagam zadnych fajerwerkow, juz mam wszystko w dupie) to dam se kolejny albo dwa i zobaczymy.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Ja mam psychoze z borderline moj organizm przyjol wszystkie mozliwe leki psychotropowe jakie sa w koncu dobrali mi jakies ze jestem w stanie normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie ale wymaga to w chuj wysilku nie czytaj rad tutaj bo to chuja da uswiadom sobie ze twoj problem jest czyms czego nie pokonasz w pare miesiecy tylko do tego trzeba lat – niby duzo ale co masz do stracenia podstawa to szukaj pomocy wsrod lekarzy to ci troche pomoze ale zeby przejsc dalej potrzebujesz cudu tu polecam kosciol. Tyle

    0

    1
    Odpowiedz