Perypetie w sklepie

Witam wszystkich.
Chciałbym napisać o sytuacji, która denerwuje mnie od paru lat, ale dopiero teraz o tym piszę. Czy Was też denerwują przeważnie starsze osoby w sklepach? No kurwa, uwielbiam gdy nie mogę przejść pomiędzy regałami bo trzy czy cztery sąsiadki nagle się spotkały w sklepie, blokują przejście wózkami w których są góra dwie rzeczy i rozmawiają jak ją bolą plecy, nogi czy jaki to zrobi barszczyk na obiad. Inny rodzaj Januszy w sklepach to ludzie, którzy gdy np. jest jeden dzień wolny od handlu, albo weekend to robią zapasy jakby szła apokalipsa. I tak w sobotę wyjście po bułki do sklepu, 2/3 czasu zajmuje czekanie aż Janusze skasują swoje tony żarcia na niedziele. Nie wiem czy ktoś tutaj z czytających pracuje w sklepie, ja osobiście nie, ale denerwuje mnie, gdy kasjer(ka) daje tabliczkę „proszę do następnej kasy” to te debile się wpieprzają do tej kasy. No kurwa, każdy chce zrobić sobie przerwę, ma inne obowiązki, albo kończy zmianę a głupio jest im powiedzieć klientowi by wypierdalał po prostu do innej kasy i tak klienci się wpieprzają do tej kasy z żadnym poszanowaniem dla pracownika. Wyjście do takiego sklepu np. w sobotę jest przepełnione śrutem aż po brzegi, nie pozdrawiam nosaczy.

29
9

Komentarze do "Perypetie w sklepie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W Biedronce w Wyszogrodzie przy ul. Mickiewicza 16 też jest ten problem. Tłok w pizdu że ho, ho, ho.

    3

    1
    Odpowiedz
  3. tez bedziesz kiedys stary i bedziesz robil to samo i taki ktos jak ty w odniesieniu do ciebie pomysli ,powie ,napisze … ze wkurwia go taki staruch jak ty

    2

    3
    Odpowiedz
    1. No i dobrze, to że ktoś jest stary nie uprawnia do bycia chamem.

      5

      0
      Odpowiedz
  4. Nie wiem jak autora, ale mnie ogólnie wkurwiają te jebane sklepy.
    Co raz jakiemuś debilowi uwidzi się zmiana wnętrza i kurwa zmienia te gównoalejki jakby to miało sprawić, że kupię więcej czy szybciej, tylko się nawkurwiam, że to co zawsze leżało w tej alejce, teraz jest chuj wie gdzie.
    Po kurwa maratonie szukania moich produktów, przychodzą te jebane kasy, zawsze kurwa czy to rano, południe, popołudnie czy kurwa noc w jebanym Tesco całodobowym, zawsze są jebane kolejki. Nigdy kurwa wszystkie kasy nie są otwarte i trzeba stać jak debil, chyba że ma się odrobinę szczęścia i w momencie przyjścia pod kasy, akurat otwierają kolejną.
    Później jeszcze nie da ci ten kurwiszon kasjerski zapakować i pozbierać się z zakupami.
    W małych sklepikach to samo gówno, a do tego drożej. W Żabce i innych gównach napierdolone promocji jakby to był supermarket, a do tego kolejki.
    W osiedlowych ceny z kosmosu, do tego gówna przeterminowane, takie same jak w marketach, tyle że drożej i mniej świeże, bo wolniej schodzi. Do tego zazwyczaj mam takie szczęście, że obsługuje mnie jakaś stara baba, która ma totalnie wyjebane i czeka na emeryturę i obsługuje mnie 10 lat, oczywiście nie jestem jakimś pojebem, ale jak widzę takie anemiczne ruchy, to jak ja bym tak pracował, to by mnie wyjebali z roboty już dawno.
    Skoro czas to pieniądz, to dlaczego kurwa w każdym jebanym sklepie czy innym gównie kurwa czekam, a potem jeszcze tkwię w tych jebanych korkach.
    Ale, żeby jeszcze marnowania życia bez sensu było mało, to kurwa są jeszcze urzędy, banki i inne gówna. Dlaczego kurwa nigdy nie ma tylu ludzi ilu być powinno?

    8

    2
    Odpowiedz
    1. Człowieku, żebym ja miał takie problemy jak Ty. Nikt Ci nie każe spierdalać z zakupami z lady bo ktoś po Tobie czeka do kasy. Jebaj resztę i rób swoje. Zapakuj zakupy i wtedy odejdź, masz do tego prawo, na ziemi tego robić nie będziesz? Kolejki są i będą większe. Twój wkurw nic nie da. Ale jak otwierają pustą kasę w Lidlu to trzeba się wpierdalać i też być cwaniakiem. Proste nie? Przestań marudzić jak baba.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Sama prawda. Od siebie dodam, że w już i tak ciasnych korytarzach nastawiają kolejnych regałów do tego stopnia, że przejście przez korytarze wymaga ciągłych slalomów. A jak się trafi na kogoś starszego i np. niedowidzącego czy też na gówniarzy, którzy traktują sklep jak plac zabaw, biegając wszędzie, to nie ma żadnej pewności, że wyjdzie się ze sklepu żywym. A kiedy już dojdzie się do kasy w Lidlu czy innym Kerfiucie, mając nadzieję, że to koniec, to oczywiście okaże się, że ktoś stojący wcześniej zapragnął jakiegoś luksusowego, niespożywczego towaru z promocji. Oczywiście towar nie ma kodu, więc kasjerka dzwoni do kierowniczki zmiany, więc wyjście opóźni się o kilka minut. Często jeszcze trafi się seniorka lub senior, który przy płaceniu wyjmie rękę pełną ciężkiego szmalu żeby kasjerka przeczesała ten złom, bo klient „nie wie ile ma tych drobnych”, nawet gdy końcówka to jedenaście groszy. Jak człowiek na zakupy po robocie, to powrocie do domu ma tyle energii, że nawet pójście do kibla staje się wyzwaniem. Chuj z tym całym marketingiem.

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Dobra chujnia. Serio

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Same shit dif day . It is NOT bcauseof Polan .

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Jak widzę grupkę ludzi, na przykład na samym wejściu do sklepu, bo sobie pogaduchy uskuteczniają, blokując przy tym całe to wejście, to rzucam tylko „JESZCZE SOBIE KURWA GRILLA ROZPALCIE….” Tępe chuje….

    4

    0
    Odpowiedz
  9. Też to zauważyłem, ludzie pierdolca dostają w tych wszystkich biedronkach… jebani łowcy biedaokazji. Nie chodzi mi tu o ludzi biednych, prostych i skromnych, bo takich to mi żal, tylko o pomieszanie: cebulaka, cwaniaka i beneficjenta 500+ w jednej osobie.

    3

    0
    Odpowiedz