Podcinanie skrzydeł przez rodzinę

No szlag mnie trafia. Po raz kolejny z przykrością stwierdzam, że nikt nie potrafi skuteczniej podciąć człowiekowi skrzydeł, niż jego rodzice. Całe kurwa dzieciństwo i młodość tak było, niemal każdy mój poważniejszy pomysł był wyszydzany, wykpiony, w najlepszym przypadku przodowały teksty typu „ty się lepiej w to nie pchaj”, „nic ci z tego nie wyjdzie”, „po co ci to” itp, itd. Przodował ojciec. Nigdy kurwa nie pochwalił, czy to tak ciężko powiedzieć własnemu dziecku: cieszę się, że się starasz? Ja jebie, jak będę mieć swoje dzieci to zrobię wszystko, żeby wyrosły na ludzi wierzących w siebie. Nawet dzisiaj, jak już od 10 lat nie mieszkam z rodzicami i staram się jakoś podnieść po utracie pracy,rozkręcić swoją działalność, nad którą pracuję, to słyszę tylko ciągłe marudzenie i jęki z jego strony, że to się na pewno nie uda itp, itd. A najlepsze jest to, że on się kompletnie na tym nie zna, nie ma żadnych bliższych informacji na temat tej działalności, ale wystarczy tylko hasło, że chciałabym coś zacząć, że pracuje nad czymś, to już milion, pierdylion powodów wyliczy, dlaczego miałoby się nie udać. Ktoś, w kogo rodzice od małego wierzyli i wspierali, nawet nie wie, jakim jest szczęściarzem. A tu nie dość, że musisz zacisnąć zęby, żeby sobie jakoś samemu życie poukładać, bez żadnej pomocy, to jeszcze ci rodzice dosrają tak, że się odechciewa wszystkiego. Chora polska mentalność. 20 lat rycia beretu w domu, to teraz chyba drugie 20 trzeba będzie spędzić, żeby sobie pod deklem naprostować trochę. Jak nie pomagasz, to chociaż nie przeszkadzaj. Szanuje swoich rodziców, są jacy są, ale czasami jak jestem wśród innych ludzi, w ich domach, poznaje ich rodziców, patrzę, jak ze sobą rozmawiają, to jest mi strasznie żal, bo wtedy widzę wyraźnie, że moja rodzina jest chora, chociaż na pierwszy rzut oka, wszystko ok. Nie ma przecież bicia, picia, to wszystko super… Dziękuję, dobranoc.

115
45

Komentarze do "Podcinanie skrzydeł przez rodzinę"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chociaż nie jestem sam. Witam w klubie, jak żyję 21 lat zawsze opierdol i ,,mogło być lepiej”.

    5

    0
    Odpowiedz
  3. Moja matka jest identyczna, cały czas w kólko powtarza że nie zdam matury…:C

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Widzę ktoś z moim problemem. Najlepiej to ignorować, i iść własną drogą. Rozmowa nie da większych efektów, trzeba zdać się na siebie. Ja w Ciebie wierzę 🙂 Trzymaj się.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Moja rada to powiedzieć to mu prosto w twarz. Jak sie zabuldoczy to znaczy że jest głupim fiutem i tylko ci pogorszyć może więc odetnij kontakt ze starym.

    2

    1
    Odpowiedz
  6. Rodzicie też we mnie nie wierzą za bardzo a szczególnie stary dlatego odpuściłem sobie większość marzeń jak np. zostanie astrofizykiem chuj z tymi jebanymi katolomi cebulakami i ciemnogrodem chuj chuij i śrut nienawidzę wszystkich niech zdechyją w chuj…

    0

    3
    Odpowiedz
  7. Doskonale Cie rozumiem autorze. Mnie też bardzo boli gdy moja matka wypomina mi jaki to jestem słaby i nigdy nie powie, że we mnie wierzy czy chociaż, że mi pomoże. W

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Nie wiem co rodzice myślą, gdy wypowiadają takie rzeczy. Że niby zmotywują mnie do jakiegokolwiek działania ? Mnie demotywują takie słowa do jakiegokolwiek posunięcia, że własna matka Ci mówi jaki jesteś bezużyteczny…

    5

    0
    Odpowiedz
  9. Znam ten ból…u mnie też ojciec zawsze odpowiadał za pesymizm i marudzenie.Przez niego jestem zbyt zachowawczy w życiu i boję się ryzyka.Jeszcze pewnie kilka lat minię zanim dojdę do równowagi psychiczne że tak to nazwę.Trzymaj się i nie daj się.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Mam to samo bracie :/

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Mam dokładnie tak samo. Rodzice prędzej mi coś odradzą niż do czegoś zachęcą, o dopingowaniu nie ma mowy. Ale może to było takie pokolenie nieogarów życiowych bez ambicji i w sumie nie ich wina, że nie umieją potem dać dziecku wsparcia w jego celach? Ja już się dawno nauczyłem by polegać tylko na sobie. Jest to ciężkie, ale tylko tą drogą wyjdziemy w przyszłości na „kogoś” i jeśli będziemy mieć dzieci, to będziemy mogli być dla nich rodzicami, jakich zawsze chcieliśmy mieć. Ta myśl mnie właśnie motywuje do rozwoju osobistego i posiadania dzieci w przyszłości 🙂

    2

    1
    Odpowiedz
  12. To i tak nie masz tak źle, np ja miałem tak: (jak się już urodziłem), to prosto z porodówki zapierdalać do Huty na poranną zmianę ;/ .

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Admin, mógłbyś zadbać o poziom tej strony. Zacznij od wyrzucenia małpy do zoo, niech tam dokazuje i robi fiki-miki.

    0

    1
    Odpowiedz
  14. cóż, nie wszyscy powinni mieć dzieci, a co najgorsze za cholerę rodzice nie mogą zrozumieć że ich własne dziecko może mieć więcej racji od nich samych. – pozdrawia osoba, która rozumie problem

    4

    0
    Odpowiedz
  15. Dasz radę. Wierzę w Ciebie. Trzymaj się.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. U mnie tak samo – wieczne narzekania i oświadczenia że jestem do dupy a dodatkowo wymagania jak z księżyca (w szkole: czemu tylko piątka z minusem a nie piątka z kropką, czemu nie najlepszy na sprawdzianie itp; a gdzie indziej : nic nie umiesz, do niczego się nie nadajesz, nigdzie cie do pracy nie przyjmą).

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Ja mam podobnie. Szczerze wspołczuję…

    0

    0
    Odpowiedz
  18. @5 fajny zawód astronom astrofizyk też chciałem tym zostać ale sie popierdolilo i zostałem humanista w dupe jebana mac;) nie odpuszczaj jak jesteś młody;) pzdr

    0

    0
    Odpowiedz
  19. chujnia chujnie pogania… widze że jest więcej osób z takimi rozterkami… ja niestety jeszcze z rodzicami mieszkam i z podobnymi problemami sie borykam. Ale opracowałem wachlarz obronny ! nic nie mówię, robie swoje i nie pytam o zdanie… najgorsze że większe wsparcie mam w kolegach niż we własnych rodzicach… chujnia to mało powiedziane, PIZDA w bukszpanie. Pozdro

    2

    0
    Odpowiedz
  20. @12 – facet weź się ogarnij i przestań wklejać wszędzie tą twoją małpe fiki miki.Jednym słowem WYPIE**ALAJ a nie spamujesz pod każdą chujnią.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Moja loszka też miała nieciekawą rodzinę, ale wyszła na ludzi. W tym, co kocha – robieniu loda – osiągnęła absolutne mistrzostwo. Każda Polka mogłaby się od niej wiele nauczyć, ale moja loszka woli ssać moją pałę niż uczyć tego jakieś tępe dzidy.

    0

    2
    Odpowiedz
  22. Jak u Ciebie na pierwszy rzut oka jest wszystko OK, to może tak samo jest w tych innych rodzinach, które odwiedzasz. U mnie doszedłbyś do podobnego wniosku. No, a skoro rodzice Ci nie pomagają, to czemu dalej cokolwiek im mówisz ? Nie musisz, nie mieszkacie razem, dobrze, że ich szanujesz, ale słuchać już nie musisz.

    4

    0
    Odpowiedz
  23. Wy wszyscy chcecie zwalić na rodziców swoje niepowodzenia. Biadolenie typu: chciałem być tym czy tamtym ale mamusia mi powiedziała, że nie dam rady to sobie opuściłem naukę matematyki świadczy tylko o waszej nieudolności. Mi też rodzice tak mówili, że czegoś nie dam rady zrobić, żeby się w coś nie pakować itp. ale taka postawa tylko motywowała mnie do działania, żeby pokazać, żedam radę lub sklaniała do ponownego przemyślenia sprawy. Chwalić to można po tym jak coś się zrobi i będzie to dobrze zrobione, a wy byście chcieli, żeby rodzice bez niczego was chwalili, do kazdej głupoty zachęcali, a najlepiej to, żeby jeszcze sami te wasze plany zrealizowali.

    0

    4
    Odpowiedz
  24. do 11: z tego co wymieniłeś to piwo najzdrowsze. amen.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. U mnie to samo :/ Zawsze obiecalem sobie, ze nie bede takim samym z*ebem, jak moj ojciec. Po co mam krzywdzic nastepne pokolenia. Juz nie mieszkam ze starymi od ponad 10 lat i dalej sobie nie moge z tym poradzic. 1000 km od rodzinnego domu, a kiedy podejmuje jakies decyzje, to mysle o tym co by powiedzial, jakby dosral. Mam juz prawie 30-tke na karku i codzennie mam zal za ten psychologiczny terror. Taki potencjal byl do wykorzystania i dupa, strach przed wszystkim, myslenie typu – do niczego sie nie nadaje, bla bla bla. Chuj! Nie ma innego wyjscia, trzeba sie jakos ogarnac i przec do przodu. Moja rodzina bedzie normalna, szczesliwa albo nie bedzie jej wcale 😀 Pozdrawiam

    4

    0
    Odpowiedz
  26. To samo tylko jeszcze rodzice wkręcają mi że jestem uzależniony od narkotyków -_- chociaż w rzeczywistości nigdy nie brałem żadnych narkotyków,ale i tak wyzywają mnie od ćpunów

    0

    0
    Odpowiedz
  27. no tak. Ten kto zaznał takiej przemocy słownej każdego dnia przez wiele młodych lat w dorosłym życiu zmaga się z problemami życia codziennego bardziej dotkliwie niż dzieci wychowywane w rodzinach budujących. Ja też to przeszłam. Brak więzi w rodzinie spowodował iż szukałam miłości i akceptacji na zewnątrz. Niestety ja dziewczyna dziś wiem że zgrabna, szczupła i atrakcyjna uwierzyłam w to,że jestem tak beznadziejna iż na męża wybrałam kandydata o bardzo niskim wzroście z ogromnymi problemami osobowości. Ten człowiek i jego kompleksy prawie zniszczyły moje zdrowie i życie. Dzisiaj jestem po rozwodzie. Nigdy nie jest za późno aby się obudzić i zacząć życie od nowa. Z dala od ludzi którzy wpływają negatywnie na Twoje samopoczucie, zdrowie, życie. Bo oni często mimo,że są rodziną nie są Twoimi przyjaciółmi.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Święta słowa!!!

      0

      0
      Odpowiedz
  28. Eeee tam, polska mentalność. Ja po prostu nie słucham moich rodziców, no czasem mamę, bo ma jakiś wieszczy talent, ale jak chce mi bredzić o czymś o czym nie ma pojęcia, to każę jej natychmiast zamilknąć po czym zadaję pytanie mocno w temacie tej rzeczy. Biedna miesza się tak, że miesiąc potem nie pieprzy głupot.

    0

    0
    Odpowiedz