Praca

Problem, który chce poruszyć to brak pracy, (który się przewija na tej stronie non stop) a raczej podejście ludzi do szukania pracy, studiów itd. Może opisze sytuacje na własnej osobie, bo tak będzie łatwiej. Maturę zdawałem jakieś 10 lat temu i już wtedy dokonałem błędnego wyboru. Dokumenty na studia złożyłem na 2 kierunki… jednym z nich był kierunek, który dawał praktycznie 100% szanse na dobrze płatna prace zaś ten drugi kierunek dawał mi 10% szanse na stałego klienta UP (aby mieć u. zdrowotne). Oczywiście jak się domyślacie wybrałem opcje 2-ą 🙂 chociaż tego akurat mocno nie żałuję bo przez całe studia pracowałem co rok parę miechów na wyspach (uczelnia załatwiała takie wyjazdy chcącym) dzięki czemu mogłem żyć w kraju na wysokiej stopie. Problem się rozpoczął po studiach…(tak w skrócie) byłem na 2 stażach, dawałem się robić w chuja w różnych firmach „krzak” aż wreszcie udało mi się znaleźć (nie wiem jakim cudem) prace w zawodzie. Ta nie była taka zła, ale tragicznie płatna, mimo własnego mieszkania (czyli opłaty miałem tylko czynszowe) ciężko mi było egzystować nie dopłacając do interesu (miałem trochę gotówki na koncie z wyjazdu zagranicznego na „czarna godzinę”). Po 6 miesiącach pracy z dokładaniem kasy z konta, aby „żyć godnie” rzuciłem tą prace i wyjechałem znów na wyspy gdzie czekała mnie w miarę sensowna praca za „normalne” pieniądze. Teraz nastąpi kolejny punkt zwrotny, mimo polepszenia swojego stanu życia cały czas czułem jakąś pustkę, prawdopodobnie spowodowaną tym, iż moją życiową ambicją nie było pracować w jakiejś fabryce z pracownikami, którzy za szczyt szczęścia uznawali najarać się jakiegoś gówna lub napić się i zwymiotować. Po około 10 miesiącach wpadłem na pomysł, że musze zmienić zawód na taki, który pozwoli mi w moim kraju (a nie grom wie gdzie) żyć na takiej stopie jak w UK. Początkowo strasznie się bałem wracać do kraju i zaczynać studia (ten kierunek, z którego zrezygnowałem po maturze) ale wiedziałem że muszę coś zrobić ze swoim życiem. Kolejny rok zostałem w UK tylko po to by brać dużo nadgodzin i żyć jak „mnich” tylko po to, aby móc studiować w kraju (kierunek nie istnieje w trybie zaocznym wiec liczyłem się z kosztami). Wróciłem mając 27lat i rozpocząłem te studia, mimo tego ze wszyscy znajomi się ze mnie śmieli, gadki w stylu ze jestem za stary itd. Początki na uczelni były okrutne, studia były tym bardziej ciężkie, że przez ostatnie lata nie byłem już przyzwyczajony do akademickiej dyscypliny (nauki). Musiałem również zamieszkać ze swoja mamą, co mimo tego, że kocham ją i dobrze się dogadujemy nie było dla mnie czymś wspaniałym. Teraz, aby się nie rozpisywać przejdę do zakończenia studiów. Już na ostatnim roku udzielałem się na wolontariatach oraz innych tego typu wymysłach tylko po to, aby nauczyć się zawodu w praktyce. Z pracą tez nie miałem żadnych problemów, tak naprawdę to nie mogłem się zdecydować gdzie mam zacząć prace …zaś rozmowy kwalifikacyjne nie wyglądały jak po pierwszych studiach (ulubiony kolor, co by było gdyby…. rany ale to było zryte)a były dość fachowe i rzeczowe. Reasumując zacząłem prace, która mi odpowiadała, za niezłe pieniądze jak na nasze realia krajowe, dzięki czemu mogłem sam się utrzymać + coś odłożyć. Wszyscy Ci, którzy się ze mnie nabijali jak zaczynałem studia nagle zaczęli mi gratulować, zapraszać na urodziny, imprezy tylko, dlatego, że okazało się ze osiągnąłem jakiś sukces (nie abym się chwalił, ale mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi). Wpis ten dokonałem tylko po to, aby pokazać innym, że ryzyko czasem się opłaca, że warto wziąć życie w swoje ręce i coś zmienić, chociażby zawód, aby nie musieć być ponizanym, popychanym i wyśmiewanym przez „nieudaczników” którzy myślą że coś znaczą. Nie warto słuchać innych (rany ilu mi mówiło, że nie dam rady, ze jestem za stary, że pora na dorosłe życie a nie nowe studia, że powinienem tyrać za 1200 i dziękować Bogu za to itp. Itd.). Ludzie nie bójcie się zmiany zawodu jeżeli tylko wiecie ze w nowym zawodzie znajdziecie prace, będziecie szczęśliwi itd. Nie słuchajcie tych ludzi którzy usiłują wmówić wam ze tylko za granica można znaleźć szczęście bo nie każdy chce u obcokrajowca cale życie pracować w fabryce. W naszym kraju też można coś posiadać, mieć tylko musicie mieć pomysł i go konsekwentnie realizować. ODWAGI!

95
83

Komentarze do "Praca"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  3. mógłbyś pochwalić się jaki to kierunek ? gratulacje

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Gdybyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak jak ja, dostałbyś staż za granicą z odpowiednim zarobkiem i pozycją. Jednak jak każdy polaczek-cebulaczek na zachodzie „leniuszek przy stosie puszek”. Nie masz żadnych predyspozycji oraz umiejętności do objęcia stanowiska lepszego od dziadka klozetowego albo ciecia.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. AUTORZE – możesz się podzielić, co to za kierunek studiów? Też zacząłem późno robić jeden z kierunków medycznych. Napisz co skończyłeś, było by sensownie dowiedzieć się i może samemu wybrać. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Toś mnie pocieszył 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Autorze, pochwal się, jaki był ten drugi kierunek studiów? Medycyna czy prawo?

    0

    0
    Odpowiedz
  8. A co to za kierunek który daje 100% szansy na pracę?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Studia niestety nie gwarantują pracy w Katolandzie. Chyba że seminarium duchowne. Wtedy jesteś gość bo ciemnota księdzu nie podskoczy a tak skończysz studia i dalej gówno a polactwo na to jak na lato bo będą mogli dosrywać ci naokrągło.Nic bardziej polaczka nie cieszy jak powiedzieć z uśmiechem na twarzy „mówiłem że ci sie nie uda”. Ty nie ma perspektyw w tym smutnymgrajdole. jak studia czy jakaś szkoła to lepiej za granice uciekać. Najgorsze jest to właśnie że kończysz studia i byle fizol może sie śmiać bo te głąby idą do łopat, kupują golfa III za 5000, naklejają nalepki typu Rieger czy NRG, ze środka bumc bumc bumc i zaadowolony. Inteligentnemu człowiekowi jakoś tak nie pasuje iść gdzieś do fabryki z debilkami po których nie wiadomo czego sie spodziewać.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. No i w cipę jest stary!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Ja pierdole kurwa mac nie mozecie pisac konkretami tylko ‚ jakies tam studia’ jakke kurwa? Jak mnie denerwuja takie ogolniki.:/

    0

    0
    Odpowiedz
  12. w czym chujnia? mam ci gratulowac?

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Więc nie powiesz co to za kierunek?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Pamiętaj opierdalacz homonta w parku w nocy to nie zawód 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Wreszcie jakiś konkretny wpis a nie jakieś bzdury i stękanie. Oby więcej takich. Z ciekawości- zdradzisz nam co to za nowy zawód/studia?

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Pierdolenie, Napisał byś chociaż jakie te studia skonczyłeś a nie rady dajesz bez żadnych konkretów.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @8: lepiej ci, że „dojebałeś” pracownikom fizycznym?? wielu ciężką pracą dorabia się porządnych pieniędzy w odróżnieniu od tych całych „magistrów”. według mnie tytuł magistra w Polsce znaczy dziś mniej niż tytuł robola.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Do @3 SSIEJ pałę, cioto

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @OD AUTORA: Nie chodzi o to, jaki kierunek skończyłem, opisałem tylko swoja sytuacje, aby wyjaśnić dokładniej, o co chodzi. Tutaj nie chodzi o moją drogę (bo każdy ma swój) tylko o to że jeżeli coś się chce osiągnąć to nie należy się bać, ani słuchać ludzi którzy często tylko „podcinają skrzydła”. Pomysłów można mieć dużo, istotne by nie siedzieć na dupie i nie narzekać na brak pracy, brak możliwości itd. bo jeżeli jest się zdrowym i młodym to trzeba też być kreatywnym. Nie wskaże nikomu „ścieżki” jaką ma iść, jedynie chce stwierdzić że czasem warto podjąć działania mimo przeciwności losu. Moją chujnią było to, że nikt we mnie nie wierzył (jedynie rodzina dodawała mi odwagi) i każdy się śmiał ze mnie ze wróciłem do Polski, aby zmienić zawód. Niestety żyjemy w kraju gdzie każdy by każdego widział najlepiej w „obozie pracy” tyrającego za 500zl+ miskę ryżu. Wpisem tym nie chciałem się chwalić (bo nie mam takowej potrzeby) a jedynie uświadomić „coś” ludziom którzy są na zakręcie życiowym takim jak ja kiedyś byłem (same rozmowy o prace były tak poniżające czasami że łapki opadały). Wracając do tematu: nie ważne czy to studia, kurs czy jeszcze coś innego, to czasem warto podjąć działania bo tylko dzięki temu jest szansa na zmianę swojego życia i nie warto się poddawać tylko dlatego że ktoś usiłuje Ci wmówić że nie dasz rady.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. @13 wiesz co to homonto?

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Pewnie medycyna.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. 16. Zależy co kto uważa za porządne zarobki. Jeden powie że to 10000 minimum a tacy jak ty powiedzą że „dużo” to 2200. Widziałeś ty razem więcej niż 2000? Jeden powie że dobry samochód to jaguar za 100000 a ty powiesz że golf III. Jeden lubi Chanel 5 a drugi jak mu z pod pach capi po robocie. „W Polsce tytuł magistra znaczy mniej niż tytuł robola”. Bo POlska to dziki zacofany kraj i najlepszy zawód to zawód syn albo ksiądz no można być jeszcze przygłupim robolem cieszącym sie z 2000 wypłaty. I od kiedy robole mają tytuły?

    0

    1
    Odpowiedz