Rozmowy telefoniczne

Jestem w związku na odległość. Piszemy do siebie, dzwonimy, a co weekend lub co dwa się spotykamy.
Ale temat jest o rozmowach telefonicznych. Na początku wymiana zdań, ‚cześć, co u Ciebie’, a później jakoś leci. Zazwyczaj mówi chłopak, bo ja jestem mało gadatliwa ogólnie.
Ale o czym on mówi? O imprezach. Na jakich był, kto był z nim, ile wypili, kto kogo poderwał, kto z kim rozmawiał, jak wrócił do domu. KURCZĘ. Wiecie, fajnie, że mi mówi o swoim życiu, skoro jesteśmy ze sobą na odległość, to takie rozmowy powinny cieszyć. Ale.
Mnie to nudzi. Mnie to naprawdę nudzi. Ile można gadać o tym samym i to o takich pierdołach? Nic się nie zmienia, wszystko jest takie miałkie i jałowe. Śrut.

67
60

Komentarze do "Rozmowy telefoniczne"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. za często gadacie albo zmień chłopaka.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ja jestem juz w takim zwiazku 3 lata i kazda rozmowa mnie cieszy nawet cisza podczas rozmowy poprawia mi humor bo slysze jego oddech ,wy chociaz sie spotykacie my nie bo nie pozwalaja nam na to pewne sytuacje ,zastanow sie bo jezeli jego glos Cie nudzi i caly ten zwiazek to cos nie tak jest albo to chwilowy kryzys

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Gdybyście widywali się częściej napewno by mówił ‚ale ostatnio było cudownie, zabrałem Cię na imprezę, po powrocie kochaliśmy się całą noc, teraz znów czekam i marzę o Tobie’ itp itd. Powiem wprost że on powinien chyba to napisać, sam nie wiem jak można spotykać się z kimś kto gada tylko aha fajnie nom spoko fajnie no widzisz itd. Ale pocieszę Cię, moja kiedyś nie odezwała się do mnie cały dzień, ja nie miałem możliwości nawet napisać, byłem za granicą, a ona była na imprezie, opiła się itd. Za to głupich 30gr na jedną wiadomość nie miała. To dopiero chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Dogódź kobiecie…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. @4 – to nie jest pocieszenie. Jak się spotykamy, to jest super, ale te rozmowy o imprezach i chlaniu, Jezus. Miętolenie o tym samym, tym bardziej, że wiem, że poza imprezami, to on niewiele robi w życiu.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Skoro nie macie innych tematów do rozmowy, to chyba coś jest nie tak. O czym będziecie rozmawiać za jakiś czas? Jak w ogóle widzisz waszą wspólną przyszłość? Czy jak odrzucicie rozmowy o jego szalonych imprezach, to coś wam zostanie? Zastanów się. Może to tylko przywiązanie i nie ma sensu mydlić sobie oczu i poszukać szczęścia gdzieś indziej. Z drugiej strony może to tylko chwilowe, więc nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie. Daj jeszcze sobie trochę czasu i sama pokieruj rozmową. Może to jest tak, że jemu już brakuje wątków, a ty nowych nie podejmujesz. A może nie dzwońcie do siebie codziennie? Byłam w związku 1,5 roku i codziennie gadaliśmy przez telefon. Z czasem stało się to dla mnie obowiązkiem, a to chyba źle. Chociaż z drugiej strony jego głos był tak czarujący, że mogłam godzinami słuchać o tym, co zjadł i co go dobrego spotkało w ciągu dnia. Niemniej uważam, że czasami może wystarczy po prostu napisać krótką wiadomość:)

    0

    0
    Odpowiedz
  8. W życiu nie słyszałem o udanym związku na telefon. To wygląda miej więcej tak ja zadzwonię do Ciebie, poprowadzę monolog, ty trochę przytakujesz dźwiękami typu echeee, yyychy itd. a potem odpalę redtuba i będę o tobie myślał. Taki związek jest utopia i na pewno nic z tego nie będzie więc może należy go zakończyć zaoszczędzając kilka złotych na telefonie. Na miejscu twojego telefonicznego gacha już dawno bym znalazł sobie kobietę bliżej.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. to go zostaw.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. A o czy ma ci mówić ? Jak zaliczył kolejną laskę po imprezie ? Przyjedź sama niespodzianie i przekonaj się na własne oczy. Pamiętaj jeden obraz wart jest 1000 słów.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Miej na uwadze to, że związki na odległość są nietrwałe. Mówi Ci o imprezach, no spoko, każdy ma prawo do imprezowania. Ale osobiście nie czułabym sie komfortowo. Różnie może być i na tych imprezach sam ma pierdyliard okazji żeby cie np. zdradzić, a nawet nie raz, nie dwa. Być może cię tym zdołowałam, ale tak najczęściej wyglądają związki na odległość. Oczywiście niczego nie doradzam, nie zalecam w powyższym, to Twoje życie. Jeśli chcesz być w takim związku, jest to twój wybór. Ale choćby dla zachowania świadomości wyrównanych rachunków, czemu sama nie pójdziesz raz na imprezę, nie zabawisz się ? Jeśli to robisz, to czemu też mu o tym nie opowiadasz ? Nie musi to być prawdą. Zwyczajnie pokaż, że jesteś z życia zadowolona, ale też że on nie musi wszystkiego wiedzieć. I wcale nie trzeba gadatliwości, milczenie jest złotem 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Zazwyczaj mówi chłopak bo ja jestem mało gadatliwa … Najlepiej mieć pretensje że coś cię nudzi gdy sama masz pewnie do powiedzenia : aha , no , fajnie … współczuje chłopakowi takiej dziewczyny ; (

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Związki na odległość są możliwe, ale trzeba do nich dojrzeć. Nie zalecam ich zatem osobom poniżej 35 lat.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Jesteś mało gadatliwa, a nudzi Cię, jak on mówi> Ja pierdziele, co za kobieta… to otwórz jadaczkę i zarzuć jakiś temat, a nie ‚mało gadatliwa jestem’… Modzi jesteście, Twój wybranek pewnie dużo imprezuje, bo to taki wiek… to o czym ma opowiadać? Innych ciekawszych rzeczy pewnie nie ma.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. @ 26. Może jeszcze nie czas na takie dramatyczne zmiany, tym bardziej, że życie lubi paradoksy i akurat teraz możesz spotkać fajnego gościa,którego zniechęcisz swoim nowym imagem. Z moich obserwacji wynika, że zazwyczaj wartościowe babki zbyt długo nie pozostają samotne. Mój serdeczny kolega, naprawdę wartościowy facet, trafił ostatnio na sensowną babkę i mam nadzieję, że u niego sprawy też się w końcu ułożą. Pozdrawiam autor wpisu nr 19.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. no jak Cię nudzi to jest za nudny, odstaw tego znajdzie się ciekawszy, to pewne

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Bo to gówniarz jakiś jest, wiem, bo tylko tacy (no i może studenciaki) próbują w ten sposób imponować dziewczynom. Umówiłabyś się ze mną to regularnie bym Cię zaskakiwał. Pozdrawiam, trzymaj się !

    0

    0
    Odpowiedz
  18. To sie tak czy owak nie skonczy dobrze. Szukkaj chlopaka albo doroslego mezczyzne na miejscu, takiego, ktory Ci bedzie odpowiadalal pod wzgledem sympatii, zapachu i seksualnym. Im predzej to uczynisz , tym lepiej. Dobrze Ci zycze. Mialem kiedys przed laty podobna sytuacje. Wyszal z tego po prostu w efekcie koncowym MEGA-CHUJNIA NA CALEJ LINII.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Widzę że sam nie jestem, choć nie wiem czy się z tego cieszyć czy raczej współczuć osobą które podzielają mój los. Chyba jednak nie ma nic w czym jestem dobry, jedynie lenistwo, o czym doskonale wiem jednak za chuja nie potrafię tego zmienić(brak motywacji- jedyne co może mnie zmotywować to chyba miłość, która w moim przypadku ma raczej 0.01% szansy na powodzenie, lub odrobina szczęścia w życiu i poczucie że mam po co żyć). Jeszcze nie wspominałem że mam bardzo wkurwiającą przypadłość zdrowotną jaką jest zespół drażliwego jelita. gówno, którego nie da się wyleczyć a potrafi skutecznie obrzydzić życie. Ciągłe bóle brzucha i stres. To cholerstwo chyba najbardziej mnie blokuje. no i właśnie to mnie wkurwia, że to życie jakoś za szybko wskoczyło na obroty materializmu, a ja nie potrafiłem się do tego przystosować. Jeszcze kilka lat temu dziwiłem się z kolegami dokąd ci wszyscy ludzie tak zapierdalają? Po co im ten wyścig szczurów? a teraz moje pokolenie robi dokładnie to samo, ale jeszcze szybciej, zaczęli jeszcze wcześniej. A ja „nie zaskoczyłem”. Nieliczni znajomi z szczenięcych lat śmieją się że ja to się nic nie zmieniłem- i nie kto jest gorszy- ja, że zostałem w tyle czy oni, że tak wyjebali do przodu za karierami. A pisząc „zawsze znajdzie się coś, co mnie zablokuje” bardziej miałem na myśli problemy zdrowotne i odwieczny brak szczęścia niż moją słabą determinacje. Człowiek który próbuje, próbuje i ciągle jest w czarnej dupie, w końcu trafia na swój próg wytrzymałości i się poddaje. Choć przyznaje, lenistwo to też jeden z czynników przez które jestem kim jestem. Ale na pewno nie główny. tak, chyba to początek „pięknej” depresji. Brak pewności siebie to rzecz pewna- ale kiedy i jak ją zdobyć skoro wszyscy wkoło mieli cię w dupie i traktowali obojętnie? Chyba to też przez moją psyche, bo zawsze bardziej przyjmowałem do siebie zlewanie mnie niż jakiekolwiek formy sympatii- po prostu tych pierwszych było więcej. Mówiąc o przyszłości uderzyłeś w to samo co boli mnie- nie chce życia którego nie będę lubić. Jestem pełen obaw o to że skończę w chujowej pracy, będę wracał do domu który jest pusty, lub w którym czekać będzie kobieta, której nie będę nigdy kochał. Po prostu boję się o to, że życie będzie chujowe- chyba jest nawet na taki stan pogląd filozoficzny lub kulturowy? Czy to chyba sie nie nazywa Egzystencjalizm a la Jean-Paul Sartre? Pozdrawiam wszystkich równie nie przystosowanych do świata.

    0

    0
    Odpowiedz