Rozpłaszczony kot

Witam!
Napisałem kiedyś chujnię o skrzyżowaniu przy którym mieszkami i przez które samochody zapierdalają jak opętane, choć mieścina mała i niby ograniczenie do 40 km/h na godzinę jest.
Wychodzę sobie dzisiaj rano do sklepu po bułki. Jak zwykle, przez bramę wjazdową. Robię dwa kroki i widzę swojego kota, który praży się w słoncu przy ulicy. Robię następne dwa i juź wiem, że praży się tam nie z własnej woli, tylko został rozjechany przez jakiegoś chuja. Kocia łachudra postanowiła wyjść sobie na spacer i nie zdążyła przejść na drugą stronę ulicy. Zrobiło mi się przykro, bo choć nie pałałem nadzwyczajną miłością do tego zwierzęcia, nie powinno ono tak skończyć. Będzie mi brakować tego darcia mordy, kiedy wjeżdżało się do ogrodu (Kot mieszkał w ogrodzie). Będzie mi brakowało piłowania japy rano pod drzwiami żeby dać mu jeść. Będzie mi nawet brakowało kocich kłaków na schodach, na których łachudra wyłuszczała się pieczołowicie. Jak się okazuje, chyba byłem z nim w jakiś sposób zżyty. Niefajnie jest :-/

32
53

Komentarze do "Rozpłaszczony kot"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. łączę się z Tobą w bulu :((( B.K.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. W mojej wsi jest podobnie, o ile nie gorzej. Niby ograniczenie do 50, miejscami znaki do 40, ale nie, kurwa, paniska w BMW, Leksiach i Mesiach zapierdalają ile fabryka dała. Parking przy sklepie, przedszkole, szkoła, przejście dla pieszych – oni są ponad prawem, ograniczenia prędkości tylko dla frajerów i pospólstwa. Tor wyścigowy. 120km/h a poboczem idą dzieciaki – norma. Dzwoniłem na policję, żeby ustawili jakiś fotoradar, próg zwalniający, albo przysłali policyjnych snajperów, cokolwiek. Od czterech lat nic, bo to w gestii zarządcy drogi, a w urzędzie biurokracja, bezwład i wesoła choinka. Nic nie mogą zrobić. Bezradność, taka , kurwa, powszechnie akceptowana i nieleczona choroba jebanych urzędasów. Stare, grube biurwy – do kamieniołomów. Ciekawe, kiedy rozjedzie jakiegoś czterolatka, co przed wejściem do przedszkola matce ze smyczy się urwał. Nie wspomnę o nielegalnych wyścigach motocykli. Meta co prawda jest przed wiochą, ale z 260km/h raczej trudno zwolnić na odcinku 10m. Przeważnie kończą hamować w środku wiochy. W każdy pogodny weekend zapierdalają aż drzewa zawijają korzenie i przenoszą się do innego zagajnika. Same 850-tki lub 1100. Za nimi policja w jakimś dorżniętym KIA „io-io-io”, bo komenda w powiecie nie ma więcej radiowozów – farsa, groteska i komedia. Mówię do policjanta: to ja może stalową linkę rozwieszę, kilku kutasom obetnie te głupie, puste pały i może zakończą wyścigi.
    – Nie rób tego, zabijesz skurwiela, a osądzą cię jak za człowieka – pouczył mnie stróż prawa drogowego. – Nam nawet nie można rozkładać kolczatek przed motorami, gdy nie zatrzymają się do kontroli. – No to co w takim razie mam robić? – Nie wychodź z domu, przeżyjesz. I tak właśnie jest w tej pierdolonej, skurwiałej „polsce”. Sukinsyny szaleją a normalni ludzie morda w kubeł i bulgotać. O! – możesz iść na wybory i zagłosować, jeżeli miałoby to poprawić twoje samopoczucie. Przez chwilę będziesz miał ułudę, że coś znaczysz. Chuj, tyle na dziś.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Sierściuchem był i jak sierściuch zginął, ot wszystko.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. łachudrą to ty jesteś!kot powinien mieszkać w domu.Nie w ogrodzie!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Tak to się kończy jak się nie dba o zwierzęta.. I kierowcy za swoją głupotę nie obwiniaj..

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ej, no. Koleś nie mieszka w bloku…
    Ma ogród, kot wychodzi. Co za znaczenie gdzie kot śpi? Kot śpi tam gdzie chce. Chyba że go się z domu wywala. Ale to i tak bez różnicy.
    Bo za dnia przeciez kota grzech trzymać w domu jak jest ogród!

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Takiego kierowcę jak łapie to ma cienko ze mną. Już trzech grzywny miało. Wspolczuję Ci bardzo, bo kocham koty.

    1

    0
    Odpowiedz