Sens życia i takie tam

Kolejny dzień, (kolejny wpis jakich wiele). Droga do pracy, budowa, czytanie dokumentacji, zamówienia, kontakt z ludźmi, trochę presji – brak perspektywy na rozwój. Jak pogoda ducha lepsza i to zadowolenie z tej pracy jest jakieśtam. Kasy tyle że kredyt 1000, autko, żarcie ale niestety bez odkładania (nawet dla dzieci na start). Miasto jedno z większych – Gdańsk. Ładnie, jest co robić. ale od 17:40 kiedy zasiadam do obiadu i „czas wolny” się zaczyna czasu wiele nie zostaje. Dzieciaki czekają – może plac zabaw? Starszy 4 lata, mała roczek. Żona świetna w zasadzie bez zastrzeżeń. Więc o co żal? Chyba głównie o te 10h w robocie i kilka stów braku – Schemat taki: jestem zmęczony, chcę coś zrobić dla siebie równocześnie spędzić max czasu z pociechami, uczyć bawić gałganić, ale trzeba posprzątać itd – pogodzić ciężko. Więc pojawia się frustracja, mimo przeczytanych poradników jak nie wylewać swojego szamba na dzieci to nerwy puszczają. A potem mam żal do siebie i jest mi przykro (podobno oddajemy to co dostaliśmy wcześniej). Dzieci spać – kolacja, film, projektowanie czegośtam do domu. I znów kolejny dzień. Ot taka chujenka niewielka.

49
10

Komentarze do "Sens życia i takie tam"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Z treści wpisu wnoszę że małolatem nie jesteś, a zajęcia mamy podobne o ile nie identyczne. Takie jest chłopie życie, tzw. proza życia. To chyba media albo co, wpływają na wypaczenie naszych oczekiwań od życia. Chłopie ciesz się że masz fajną żonę i zdrowe dzieci, ciesz się że nie siedzisz w pizdu na kontrakcie 300km od chałupy. A jak ci mimo wszystko dalej smutno to mam parę innych recept, których nie chcę bez powodu nadużywać. Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu.

    8

    1
    Odpowiedz
    1. dzięki za słowa otuchy. Z mediami to masz całkowitą rację, tyle że akurat ja jestem zbyt samoświadomym chujem żeby się na to łapać. Bardziej chodzi o zakodowaną w głowie potrzebę rozwoju i osiągnięcia czegoś – ale szans mało. Na jedną szalę też wszystkiego nie rzucę i nie zaryzykuję bo hipoteka, bo urodziłem się osobnikiem zachowawczym, bo cośtamjeszcze,.fakt też że ogólne zmęczenie zabija siłę do działania ku zmianom..i tu świadomość na tę chwilę nie starcza.

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Tak się wtrącę, ze swoimi paroma groszami. Odczuwasz skutki niewoli ekonomicznej. Poważnie. Byłem u naszych zachodnich sąsiadów i widziałem jak wygląda życie przeciętnego faceta w twoim typie, który pracuje, ma jakiś fach, żona, dzieci, kredyty (oczywiście nie na takim procencie jak w Polsce). To jest spokojne i dostatnie życie, pozostawiające czas i siły na pasje/hobby, rodzinę. Odpowiednio zbilansowany stosunek pracy do życia prywatnego. To o co Polak walczy codziennie, tam ma status oczywistej bzdury i jest dostępne dla każdego. Problem nie tkwi w tobie. Rozwój? -a jak się masz rozwijać będąc tak „wyżyłowanym”, doby przedłużyć się nie da. Zresztą, zawsze możesz dać z siebie 110% normy, tylko, że w końcu się zarżniesz, a i zysku z tego będzie niewiele (za to straty niepowetowane). Frustracja to rzecz nieunikniona, jeśli na swoją zgubę, posiadłeś samoświadomość dającą ci większe pole widzenia, niż przeciętnemu wołowi roboczemu, których tu w koło bez liku. Możesz uciekać, albo jebać w tym kieracie do końca życia. Nie mogę się nadziwić, że ludzie nawet o średnich dochodach zakładają tu rodziny, bo to zbrodnia na sobie i na rodzinie.

        13

        2
        Odpowiedz
        1. dzięki. daje do myślenia

          0

          0
          Odpowiedz
    2. czołem. Kolego, jakbym czytał o sobie. miałem to samo, jakas wydumana pogoń „chuj wie zaczym”. W tym durnym kraju miałem 1os dzialanosc gospodarczą (najglupszy pomysł na jaki wpadłem). Ale jakos to ciągnałem. rocznie przychod ok 140-160tys. i tak przez 10 lat. Użeranie sie z debilami, urzedasami, zusami, vatami, pitami, pipami i chujami innej maści, matką, ktorą mysli ze „sobie siedzi i klika w te komputery”. Każdy tylko daj daj, postaw postaw, bo zarabasz. W koncu kruwa czułęm się jak chomik w karuzeli ktory biegnie bez celu az zdechnie z wycieńczenia. Do tego przypłaciłem to wszystko nerwicą, deprechą i problemami z erekcją przez permanentny stres. I na chuj mi to wszystko powiedz? Czy mi czegos brakowalo? nie. mam zdrowe dzieci, super żonę, nikt głodny nie chodzi, auto sobie kupiłem za 100k, troche sprzetu w domu, z czego okazało się z czasem że jedynie mi do życia laptop jest potrzebny a nie pierdylion gadżetów „ktore musisz mieć”. Choroba zwana lemingozą. Ale naszczeście w porę się opamiętałem. Rzuciłem to wszystko w pizdu. Wyjechałem na ukraine. mam tu tak:
      czarnoziem doookoła, słońce praktycznie non-stop, ciepło, darmową wode, energię z paneli słonecznych. jestem samowystarczalny. co wsadzisz w ziemie to wyrosnie. Do tego mam internet i np popracuje zdalnie 1 dzien to mi starcza na 2 tygodnie. niczego nie brakuje. chce to jade sobię 1000km na parę gdzies. Zdala od tego calego polskiego burdelu, zusów. fiskusów, awizo, wezwań, komorników i innego skurwysynstwa. W niedziele na targ po zaopatrzenie. W nocy mogę wyjsc przed dom posłuchac swierszczy, czy popatrzec w gwiazdy. Powrót do natury. Człowiekowi tak naprawdę nie trzeba wiele, a juz na pewno nie to co „lansuje sie w tv” i jak wkręca go w te trybiki systemu typu „wez kredyt, zapiedalaj do usranej smierci na bank, a moze nie stracisz swojej 2 pokojowej nory. Pierdole system i chuj mu w dupe. Zycie w rutynie to piekło.

      6

      1
      Odpowiedz
  3. Widzę, że opis jest autentyczny. Mój wyglądałby bardzo podobnie, trochę mniej jestem w robocie. Też dwójka dzieciaków. Fajna żona. Powinieneś być szczęśliwy. Moje przemyślenia są bardzo podobne do twoich dlatego teraz jestem na etapie pewnych reorganizacji czasu bo też chciałbym mieć go trochę dla siebie, chociaż też szkoda mi czasu bez dzieciaków. Nie daję żadnych recept, uważam, że masz bardzo OK sytuację wyjściową do tego aby było lepiej tylko trzeba się trochę sprężyć i pomyśleć. Na pewno większa kasa dałaby ci satysfakcję i poczucie że nie stoisz w miejscu. Może trzeba pomyśleć o tym aby jeszcze coś na boku porobić swojego. Czas? To może rozejrzeć się za inną robotą, powoli bez nerwowych ruchów. Pozdrawiam.

    1

    5
    Odpowiedz
    1. Rozglądam się..wiesz powoli. Myślę ciągle co by tu swojego i dla siebie – najgorsze w tym wszystkim że umiem i znam się na rzeczach wielu i jednocześnie odwrotnie proporcjonalnie nie umiem i się nie znam (na tyle by wziąć w swoje ręce). Możliwości jest wiele tylko który temat drążyć? a na zbytnią brawurę mnie nie stać. pozdrawiam

      0

      1
      Odpowiedz
  4. Dobrze słyszymy? Brakuje kilku stów? Od 17:40 masz czas? Ale ze trzy stówy chyba odłożyłeś przez te lata? Jeśli tak, to mamy świetną wiadomość. Prowadzimy właśnie nabór pracowników na wieczorną zmianę, od 18:00. Dwa tryby do wyboru: 8 x 7 x 52 albo 10 x 5 x 52. Trzy stówy do łapy i pędź złożyć CV na taśmę do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Zamiast jak pizdeczka siedzieć z żonką w domu, to weźmiesz się za ostre męskie tyranie i wpadnie dodatkowo 800 zł brutto. To chyba nawet więcej niż kilka stów? Jak będziesz siedział w domu i dziadował, to żonka sfrustrowana brakiem pieniędzy w końcu popuści szpary komuś innemu. Córka zacznie się puszczać, a syn okradać sklepy. Ta „rodzinka” bez kasy to tylko ułuda.

    9

    14
    Odpowiedz
    1. Nie wpierdalaj się jak rozmawiają poważni ludzie szczeniaku.

      16

      6
      Odpowiedz
  5. Większość ma to samo. Ja pracuję od 2 lat dopiero, bo 2 lata temu skończyłem szkołę a już mam dość wykonywania tych samych czynności przez 8 godzin dziennie. Ale kto z nadzieją patrzy w przyszłość ten cieszy się z teraźniejszości. Jestem pasjonatem wspinaczki górskiej, więc co urlop jeżdżę w góry – teraz tatry ale za rok zamierzam w alpy a może kiedyś nawet na kakuaz? Więc w zasadzie żyję od urlopu do urlopu – od wyjazdu w gór do kolejnego. Reszta roku jest tylko oczekiwaniem. Chujnia, ale cóż, niektórzy (w zasadzie większość populacji świata) ma gorzej. Jedynie lepiej ma około 3% ludzi – tych najbogatszych, którzy mają niebo na ziemi.

    4

    3
    Odpowiedz
    1. wiesz. ważne co Ty czujesz – jeśli Ci to odpowiada to nie ma tematu. A z drugiej strony filozoficznie – nie zaniżaj poziomu do innych bo będziesz krakać jak oni – no i masz na co się godzisz. Złoty środek jest rozwiązaniem idealnym – na niektóre rzeczy będziemy się godzić do końca życia zasranego. Podziwiam ludzi którzy o tych prawidłach zdają się nie wiedzieć i brną jak taran do przodu i zdobywają co chcą, potrafią spojrzeć szerzej niż miesiąc i oszacować zyski i straty dużo dalej – to daje im przewagę w działaniu (lub przewagę daje im to że mają więcej w dupie niż np. ja). Wydaje mi się też jednak że takie „wybitniejsze” jednostki są ciut bardziej samotne.

      1

      1
      Odpowiedz
    2. Zawsze się w takich chwilach zastanawiam – gdzie wy żyjecie? Na jakimś podkarpaciu? Co to za problem dokształcić się, nie mówię nawet studia, ale jakiś krótki kurs programowania, czy obsługi jakiejś niszowej maszyny. Nawet w średnim mieście w Polsce bez problemu wpadnie praca za 4-5 tysięcy na rękę. Nie mów, że nie wyżyjesz za tyle. Może to nie są kokosy, ale można utrzymać rodzinę i coś odłożyć. A to dopiero początek drogi. Kilka kursów i nawet taki „mesiu” się schowa z tymi swoimi 18 tysi netto.

      2

      3
      Odpowiedz
      1. Ja się zastanawiam gdzie ty żyjesz, krótki kursik i 4-5 tysięcy na rękę… weź nie pierdol, błagam.

        2

        1
        Odpowiedz
        1. Nie no typ powyżej ciebie dobrze gada. Rozumiem że Polska to nie Ameryka i trudniej się tu dorobić, ale skąd biorą się takie spierdoliny, co niby zdrowe, niby wolne, a ciągle tylko pierdolą, że brakuje kasy, że ledwie koniec z końcem, że może kiedyś własny biznes? Nie jest w tej Polsce też tak całkiem źle. Jeśli chodzi o poziom życia, to spokojnie zmieścimy się w pierwszej ćwiartce rankingu światowego. Różne cele ludzie mają. Jak chcesz zarobić, to rusz głową, oszczędzaj, nie wydawaj hajsu na jakieś spierdoliny i się skumuluje.

          1

          4
          Odpowiedz
  6. Częściej odwiedzaj srajewo od żony 😉

    2

    3
    Odpowiedz
  7. To nie chujnia, to debilstwo

    3

    4
    Odpowiedz
  8. K….obejrzyj Rodzinka pl. Nie pijesz rano bez pośpiechu soczku pomarańczowego w wysokiej szklaneczce?.. masz rozumiem rafkę czyli toyo Raw4? I nie 3 dzieci? W ładnie wyposażonym domu? Chłopie. ..obiad…jesteś szczęśliwy…jeżdżę po 15 godzin na dobę. …dbaj o dzieci…eeech

    3

    4
    Odpowiedz
  9. Trzeba było zostać starym kawalerem jak ten facet z wpisu z przed kilku dni 🙂

    1

    2
    Odpowiedz
  10. Na pysk patałachu! Gdybyś zarabiał 80 tysi euro netto miesięcznie i jeździł Lamborghini Aventador tak jak Ja, też nie miałbyś dużo wolnego czasu. Dzień w pracy spędzałbyś na poganianiu roboli i wyrobnic, tudzież byłbyś dojony przez podwładnego swojego i trafiałoby do głównego zbiornika (ach, ta aromatyczna wanilia w napojach z biedry). Zapinałbyś też co lepsze wyrobnice (wszystkie są chętne – w końcu przerwa w tyrze piechotą nie chodzi – ale Jego Ekscelencja wybrednym jest). Dla relaksu i sportu, waliłbyś to tępe robocze bydło nahajką po plerach, a gdybyś zapragnął mocniejszych wrażeń, wyrobnice zrobiłyby ci spanking twoją nahajką. Za to po pracy! O patałachu! Wsiadałbyś do swojego 750-konnego potwora i jechał do willi z basenem za 5 baniek. Tam czekałyby na ciebie najlepsze lochy gotowe na wszystko. W barku najlepsze alkohole i kubańskie cygara, a nie jakaś podróba whisky, którą patałach z chujni poniżej pije raz na miesiąc po wypłacie (Jego Ekscelencja nie będzie się aż tak poniżać, żeby takiemu wyjątkowemu patałachowi odpowiadać, ale powinien se kupić nalewkę za 4 zł i nie strugać konesera w Lanosie). A gdybyś wyszedł w miasto to najlepsze lokale takie jak The Eve albo Chmielarnia w Wawce stałyby dla ciebie otworem. Mógłbyś tam pogadać i napić się z Ludźmi Sukcesu, słynnymi prawnikami, lekarzami, politykami i biznesmenami. No, fajnie pomarzyć patałachu, co? Ale czas wrócić do rzeczywistości. Skoro jesteś Januszem biznesu, to zostaje ci jebać od świtu do nocy na dzieci i żonę i ZUS. I to pokornie, bo jak cię locha w dupę kopnie to stracisz wszystko, bo intercyzy na pewno nie podpisałeś. /Byczywąs P.S. A twoja locha dlaczego za robotę się nie weźmie? Księżniczka w domu siedzi?

    10

    7
    Odpowiedz
  11. A mogłeś być szczęśliwym hikikomori jak ja i całe dnie spędzać na graniu w gry video, oglądaniu anime i czytaniu mangi. To jest coś niesamowitego jakie to życie jest piękne! Pozdrawiam z Japonii.

    5

    2
    Odpowiedz
  12. A kto Ci kazał robić dzieci, jak mężczyzna może późno zostać ojcem? Kto Ci kazał kredyt brać? Masz mało czasu i jeszcze 2 godziny wieczorne marnujesz na filmy? Gardzę takimi ludźmi jak Ty, dzieci tego nie docenią, zobaczysz. Dla nich nie będziesz bohaterem, tylko przeciętniakiem, co poświęcił swoje życie nie wiadomo po co.

    3

    2
    Odpowiedz
  13. Taki nasz szczurzy los…. jeśli nie urodziliśmy się na pałacach 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  14. Takie życie sobie wybrałeś to teraz nie marudź. Nikt nie zmuszał ciebie do zakładania rodziny a jeśli myślałeś, że to będzie sielanka jak w filmach to no cóż… przejechałeś się.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Bredzisz !!!
      Gówno wiesz o życiu !!! Napierdalasz na człenia bo co – urodziłeś się synem króla nafty ??? Bo masz lajtowe życie ??? Bo wstajesz rano i jedyne zajęcie jakie masz to opierdalać wszystkich dookoła ??? Takim ” doradcom” to wszyscy z góry dziękują. Złote myśli zostaw mamie lub szwagrom , jeśli tak owych masz albo po prostu walnij baniaka pod trzepakiem i idź spać – „książę” …

      0

      1
      Odpowiedz
  15. Ciesz sie ze nie masz wiekszych problemow! Owszem, mogloby byc lepiej, ale nie masz zle czlowieku! Zona bez zastrzezen, 2 dzieci, robota jest – ciesz sie tym co masz! Mysl co najwyzej o zmianie roboty. [prawicowiec]

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Nie wieszając się niczego nie zdziałasz…

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Co ty narzekasz??? Mamy podobną pracę i Ja spędzam 3max 4 godz. Dziennie. Reszta z rodzinką,znajomymi.

    0

    1
    Odpowiedz