Studia

Moja chujnia polega na tym że zjebałam sobie życie na własne życzenie. Miałam możliwość zrealizowania swoich marzeń o studiach, idąc na wymarzoną uczelnię o której myślałam już od gimnazjum. Uczelnia była płatna więc nie sądziłam że będzie mnie na nią stać, jednak moja sytuacja finansowa zmieniła się o tyle na lepsze, że spokojnie mogłam opłacić tam dwa kierunki które mnie interesowały. Poza tym uczelnia ta umożliwia wyjazd na stypendium do kraju który zawsze chciałam odwiedzić. Zdałam maturę na tyle dobrze że chyba nie miałabym problemu żeby dostać się na jakąkolwiek uczelnie w Polsce, więc na płatną tym bardziej. Jednak strach przed niepowodzeniem, samodzielnością i dużym miastem sprawiły że zostałam blisko rodzinnej miejscowości. Na początku było w miare ok, nowe miasto, nowi ludzie, nowe ŻYCIE. Jednak szybko dostałam z buta w twarz od rzeczywistości, już po pierwszym semestrze miałam ochotę nigdy więcej tam nie wrócić. Na uczelni można policzyć na palcach jednej ręki osoby które mnie tolerują, reszta, z wykładowcami włącznie, ucieszyłaby się gdybym zniknęła i nigdy więcej się nie pojawiła. To wszystko mnie tak przybiło, że już od 2 lat wegetuję, zaniedbałam się, przestałam rozwijać talenty, nic mnie nie cieszy, a wszelkie próby, żeby to zmienić – o ile uda mi się już do tego zebrać – kończą się niepowodzeniem. Jestem w tej chwili uosobieniem powiedzenia że pieniądze szczęścia nie dają, bo stać mnie na wszystko, a jedyne na co mam ochotę to kupić paczkę fajek i siedzieć w czterech ścianach. Mam mega doła na myśl że mogłam spełniać marzenia, a zostałam tu i najlepsze lata życia spędzam w tej dziurze dając sobie pluć na ryj. Nie przeniosę się teraz bo różnice programowe są zbyt duże, a przerywać i zaczynać od zera też nie chcę, bo za dużo lat już tutaj straciłam. Dodatkowo niedawno zmarła bliska mi osoba, teraz została już tylko jedna z którą mam tak dobry kontakt. W ogóle mam przesrane w życiu, często słyszę że ktoś inny na moim miejscu by się zabił, ale ja chciałam i chcę żyć bo miałam i nadal mam nadzieję, że to się zmieni. Śrut.

32
20

Komentarze do "Studia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jprd na Ukrainie czy w Afryce zabili by się… Żeby mieć to co Ty!

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Niby prawda, ale ten argument nie pomaga (wiem z doświadczenia). Każdy w zależności od sytuacji ma inne problemy.

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Szwadron Śmierci wybije wam studia z głów przystawiając wam łby pod ostrza mielarki do mięsa

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Goj zmaruje sobie życie na melanżach albo ciągłym siedzeniu nad książkami tylko po to aby sobie ten papierek magisterski spalić w piecu albo użyć do podcierania dupska

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Namysłów pachnie różami

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Jestes prostytutką?

    1

    2
    Odpowiedz
  7. Pierdolisz farmazony. Nikt mnie nie lubi, nic mnie nie cieszy, nie rozwijam talentów, mam kupę kasy…po prostu masz chujowy charakter i tam gdzie chciałaś pójść też nikt by ciebie nie lubił. myślisz , że tam są inni ludzie? za dużo masz i w dupie ci się poprzewracało z dobrobytu i tyle. Możesz zmienić uczelnię, nikt cie na siłe nie trzyma, tylko łatwiej truc dupę niż zrobić jakiś krok. Jesteś naprawdę walnięta, następna niedorobiona.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. Jak masz kasę to ją mądrze wykorzystaj. Wiele osób nawet nie ma szansy studiować, a ty masz. Pierd*ol tą uczelnię i znajdź jakąś inną. I wcale nie musi być płatna, bo na płatnych to siedzą małe goje, które myślą że są lepsze bo mają forsiastych rodziców a tak naprawdę są dymane przez naród wybrany.
    I pierd*ol różnice programowe, albo kup sobie rafinerię w Izraelu.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Strach przed dużym miastem? hmm. A jak wegetujesz to może wpadłaś w depresję? W depresji człowiek się zaniedbuje i dobry specjalista może pomóc, ale radzę iść do prywatnego.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Mam podobnie, jednak marzyłem o kierunku po którym w Polsce nie ma pracy, chyba że jesteś ultra dobry albo masz rodziców architektów. Dlatego teraz jestem na chujowych studiach po których można znaleźć w miarę pewną pracę. pozdrowienia.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Co Ci mogę powiedzieć… Nie przejmuj się i tyle. Studia to tylko studia, miną i ci wszyscy ludzie znikną. Ostatecznie zawsze możesz zacząć studia tam gdzie chciałaś i koniec. W dupie ze „stratą czasu”, bo co to jest? Co z tego, czy skończysz studia w wieku 24 lat, czy w wieku 27 lat? Jeśli tracisz czas, to właśnie teraz. I wcale nie masz aż tak przesrane, inni mają gorzej, nie przesadzaj, tylko bierz się w garść.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Lepszej rady nie dostaniesz, zabij się

    1

    6
    Odpowiedz
  13. Dziewczyno, rusz doopę i do roboty. Podstawówka z czerwonym paskiem, potem egzaminy wstępne do technikum, na koniec pierwszego roku nagroda dyrektora. Po 4tym roku areszt za głupotę młodości. Wyjście dzięki rodzicom. Studia wymarzone, na ósmym semestrze wywalili dyscyplinarnie. Myślałem, że to koniec. Wstałem,otrzepałem się, zapisałem się na nowe zaoczne. Pomyślałem wtedy, że szkoda 4ech lat straconych, ale nie ma co się dołować. Jak nie pójdę na nowe studia, to za 5lat czas minie, a studiów nie skończę, więc poszedłem. Licencjat obroniłem pierwszy na roku w trybie przyspieszonym, potem mgr. Obecnie pracuję jako konstruktor. Robię od 12lat to co lubię i w całej Polsce widzę swoje prace. Wniosek. Przstań się koorwa użalać, bierz doopę w troki i do roboty. Jak nie radzisz sobie z ludzmi, to kup sobie książki o stosunkach międzyludzkich, socjotechnice itp. Naucz się tego, czego nie umiesz w życiu, a nie dorwałaś internet kupisz paczkę fajek, zaraz zaczniesz chlać browary i za 5lat powiesz, sobie jaka porąbana byłam, że wtedy pisząc na chujni niczego z tym nie zrobiłam

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Dla wszystkich wymarzone studia stają się przekleństwem a to dlatego że jest tam pełno przedmiotów niezwiązanych z kierunkiem. Idziesz na swój wymarzony kierunek i okazuje się że uczysz się wszystkiego tylko nie tego co miałaś studiować. Tak niestety wygląda w polsce, uczelnia daje

    6

    0
    Odpowiedz
  15. Dla wszystkich wymarzone studia stają się przekleństwem a to dlatego że jest tam pełno przedmiotów niezwiązanych z kierunkiem. Idziesz na swój wymarzony kierunek i okazuje się że uczysz się wszystkiego tylko nie tego co miałaś studiować. Tak niestety wygląda w Polsce, uczelnia daje etat swoim znajomym po jakiś gówno kierunkach – filozofie i inne gówna , po czym oczywiście nie mają pracy, no ale po znajomości mogą być wykładowcami i zasmiecać głowy studentom, i jeszcze się wyżywają na Tobie, bo im w życiu nie wyszło. To jest normalne w Polsce, więc każdy student to przechodzi

    4

    0
    Odpowiedz
  16. Zapierdalam dzis po trawce na komarze!
    Cos nie mogę trafić na melinę!
    Nie ma chuja zaraz flaszkę kupie!
    Nie ma chuja zaraz flaszkę kupie!
    220 volt śpiewam dla was tak, 220 volt śpiewam dla was tak kurwa wasza kurwa wasza mac!

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Mesiu, możesz mnie w dupę pocałować, pod warunkiem, że se mordę wymyjesz.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Jeśli chcesz dalej wytrwać i ukończyć uczelnię, to olej wszelkich ludzi na semestrze, nie szukaj tam przyjaciół ani kumpli, a skup się tylko na nauce. Odrabiaj na bieżąco wszystkie zadania, powtarzaj regularnie materiał, przygotowuj się do egzaminów. Pytaj osoby na wyższych semestrach o materiały i jacy tam są wykładowcy. Uczelnia to nie szkoła, tam każdy musi radzić sobie sam. Przyjmij, że później w życiu już tak będzie na co dzień. Poczułaś tam efekt rywalizacji, który występuje w postaci zdobywania jak najlepszych ocen (studenci mają fioła na liczeniu swojej średniej i na jej podstawie ocenianie swojego statusu lepszy gorszy). Na pierwszym roku jest sporo buractwa, które zostanie przesiane. Na wyższych studenci zaczynają doceniać, że potrafią przetrwać i się nadal trzymają. Są z tego dumni. Liczy się tylko relacja Ty-Egzaminy. Resztę olej! Pozdrawiam. PS. a przyjaciół szukaj po za uczelniami.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Weź przestań,przejmujesz się tym że banda frajerów cię nie toleruje? Przez to przerwałaś studia i wpadłaś w depreche? Ogarnij się dziewczyno,ludzie mają gorsze problemy i jakoś z tym żyją. Wyobraź sobie że mój ojciec wyrzucił mnie z domu zaraz po moich 18 urodzinach (nie jestem z patologicznej rodziny,ojciec nie pije)poprostu moja mama wyjechała za granicę a ze starym nie mogłem się dogadać. No i co miałem się załamać,zapić? Albo zabić! Nigdy,zacząłem od zera. Znalazłem pracę,kiepską ale potrzebowałem hajsu. Później zmiana na inną i tak do przodu. Mieszkałem po kątach u znajomych,a to u babci… miałem dni że chciałem rzucić się na linę alo to było wtedy gdy musiałem spać gdzieś na ławce. Teraz jest ok, z rodzicami mam spoko kontakt,pracuję i zarabiam sam na siebie. Mam w dupie to co powiedzą inni,od tamtej pory nie pozwalam na to by ktokolwiek mnie obraził. Straciłe przez to trzy prace,kiedy mój szef chciał mnie poniżyć mieszałem go z błotem. Dosyć często musiałem się bić. Nie poddawaj się,przyj do przodu. Pierdol innych pierdol to co mają do powiedzenia. Jeżeli masz więcej wrogów niż przyjaciół wtedy wiesz i czujesz że żyjesz. Nigdy nikomu się nie podlizuj,wszystkich tarktuj tak samo. Nie pozwól aby ktoś cię poniżał. Bądź sobą i prdol wszystko.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Mam prawie identyczną sytuację, z tym że nie mam teraz aż tyle kasy. Ale właśnie przez ludzi i brak dogadania się z nimi nie skończyłam tych studiów co trzeba, tylko inne. No i czuję że się marnuje, nie wiem co chce robić w życiu, czy mieszkać w PL czy jechać na emigrację. Pomimo tego, że mam pełno pomysłów, ale mam depresję która utrudnia mi realizację planów. d
    Depresja jest powiązana z ludźmi. Najbardziej boję się właśnie ludzi i tego co może mnie spotkać złego z ich strony. Rywalizacja jest na studiach, pełno skurwysynów to też prawda. ale tak jest właśnie wszędzie. Więc nie mówcie tu o o jej rzekomo chujowym charakterze, bo ludzie są podli i tak zawsze było. I właśnie to jest najgorsze, że jak się tu cieszyć ze swoich osobistych sukcesów i być miłym dla kogoś, skoro wiesz że gdyby mógł to by cię utopił w łyżeczce wody? Dlatego zapewne wielu ludzi życie nie cieszy i są wredni. Każdy wie jak to wygląda, ale nie wielu ma odwagę powiedzieć o tym głośno, ponieważ najczęściej nie są wysłuchiwani a nawet wyśmiewani pogardliwie. A ty autorko trzymaj się, uwierz w siebie i idź na studia tam gdzie masz ochotę. Pozdrawiam.

    2

    0
    Odpowiedz
  21. @19. „Mesiu, możesz mnie w dupę pocałować, pod warunkiem, że se mordę wymyjesz.” Nice try, robaku atencji poszukujący. 😛 /Mesio PS. Pan twój prędzej łeb do szamba w jakimś szczurowisku lub innej melinie wsadzi niż cię choćby kijem dotknie. Na szczęście nahajka Byczywąsa jest długa… Przekonasz się, patałachu, przekonasz…

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Przepis na życiowy sukces: Rób to, co lubisz robić za darmo – tylko że rób to za pieniądze. Pozdrawiam 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  23. a dajesz w kakało?

    0

    1
    Odpowiedz
  24. Masz depresję lub stan depresyjny. Zacznij uprawiać sport i zadbaj o życie towarzyskie. Plus świeże powietrze i lepsza dieta. Potrzebujesz endorfin.

    2

    0
    Odpowiedz
  25. Dziewczyno – masz pieniądze, to rzucaj uczelnię na której jesteś i z wynikami matur przenoś się na Twoje wymarzone studia. Nie ma nad czym się zastanawiać, lepiej nie mieć papierka w ręku i cieszyć się z tego, że cały czas się walczy, niż skończyć studia mając poczucie, że to nie jest to. Swoich marzeń nie oszukasz; każdy człowiek który stara się walczyć ze swoimi marzeniami/pragnieniami ląduje po pewnym czasie u psychoterapeuty. Nie chcę Cię straszyć, czy coś z tych rzeczy, ale ludzie nie wpadają np. w alkoholizm, bo czują się szczęśliwi – przeważnie są to osoby, które zaprzepaściły szansę, które podsuwało im pod nos życie (podobnie jak Ty bali się różnych rzeczy i dlatego nie sięgali po to, co chcieli wziąć).
    Wiesz, nie ma ludzi, którzy się nie boją – jednak Ci zwycięzcy życiowi (osoby spełnione) działają mimo strachu, obaw. Gen. to jestem zdania, że pewność siebie i szczęście nie wynika nawet z samych osiągnięć życiowych, ale właśnie ze świadomości, że potrafimy konfrontowować się z rzeczami, których się boimy (czyli nie uciekamy od nich, ale stajemy z nimi twarzą w twarz i czekamy, co nam zrobią [faktem jest, że zazwyczaj nasze obawy zupełnie nie pokrywają się z rzeczywistością].
    Także głowa do góry, odezwij się do tych kilku bliskich osób które masz, pogadaj z nimi o tym, co dzieje się w Twoim życiu. Jestem zdania, że nawet jak jesteś na 5. roku, to opłaca się rzucić uczelnię i w końcu wziąć się za to, co zawsze chciałaś robić (sam mam za sobą podobny motyw – to chyba najtrafniensza decyzja w moim życiu).
    Trzymam kciuki. 🙂

    4

    0
    Odpowiedz
  26. Zròb coś dobrego dla społeczeństwa i się zajeb ! Co za kurrrrwa debilna szmata.

    1

    6
    Odpowiedz