Swędząca mała chujnia

Że gorąco nie trzeba nikogo uświadamiać. Że niewiele chłodniej w nocy – również. Co za tym idzie spanie w czymkolwiek jest niewykonalne. W związku z tym kładę się do łóżka jak mnie Pan Bóg stworzył. I co mnie budzi wczoraj w środku nocy? Cholerne swędzenie na plecach. Jakiś pierdolony komar ujebał mnie dokładnie w to miejsce na plecach, gdzie nie można sięgnąć żadną ręką. Dokładnie sam środek! Wyginam się więc jak kretyn i czochram o pościel pół nocy, bo oczywiście po jakieś narzędzie wstać mi się nie chce. Doprowadza mnie to do szału. Nad ranem przechodzi. Półprzytomny wstaję do pracy (stacja benzynowa). Rano swędzenie wraca, więc całe śniadanie drapię się widelcem.
Docieram do pracy z przerażeniem myśląc o tym, co będzie jak to cholerne swędzenie dopadnie mnie przy klientach. Na razie jest ok. Ludzie gnają nad jeziora a ja siedzę w tej cholernej budzie przy głównej na Mazury. Jak nietrudno zgadnąć to jebane swędzenie przychodzi dokładnie w momencie, kiedy za chuja nie mogę się podrapać.
Zaraz się wścieknę! Jak mnie swędzi! (Dzień dobry pani). Kurwa! Podrapać, podrapać!(Stanowisko nr 3. Bardzo proszę 120 zł).Podrapać natychmiast!(Proszę, coś jeszcze dla pani?)Jak zaraz tego nie podrapię, to oszaleję (Tak, mamy colę z lodówki).
Wpadam powoli w obłęd. Wiję się jak piskorz, co oczywiście żadnego efektu nie przynosi.Marzę o drapaczce, która przesuwa się po mich plecach. Z góry na dół. O takkkkk…niemalże widzę ją oczami wyobraźni. W życiu mnie tak nic nie swędział. Nie mogę robić wygibasów przy ludziach, zresztą i tak nie przyniesie to efektu.
-Kaśka! Podrap mnie po plecach! -syczę do ucha koleżance.
-Zwariowałeś?
-Błagam! Zrób to tak, żeby nikt nie zauważył, bo za moment oszaleję!
-Gdzie?
-Sam środek! Szybko!
Stara się to zrobić dyskretnie, ale oczywiście nie trafia w odpowiednie miejsce. Zaraz zaczną krzyczeć!
I w taki oto sposób minął mój dzień pracy. Noc była podobna do wczorajszej. Teraz siedzę przed lapkiem i ocieram się o szorstkie oparcie fotela. Od razu mówię, że fenistil i inne wynalazki nie działają!
Taka moja maleńka, ale bardzo dokuczliwa chujnia.

38
53

Komentarze do "Swędząca mała chujnia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Poproś klientów żeby cię podrapali:)Ewentualnie ocieraj się o dystrybutor:)

    0

    0
    Odpowiedz
  3. O tak, drapaczka do pleców to poezja. Latem się z nią nie rozstaję.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. człowieku zacznij pisać książki! nie no, ja tak na poważnie, masz niesamowity dar pisania! oczywiście współczuje chujni, bo chujnia to niewątpliwie jest, ale niesamowicie to opisałes! 🙂 pozdrawiam1

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Fakt….mam tak zwaną lekkość pióra. Nie zastanawiam się długo i jak zaczynam pisać to jakoś samo leci……
    Stąd też w tekście kilka literówek, za które przepraszam

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Lubię czytać o swędzeniu pleców i takie barwne opowieści czytałabym z radością każdego dnia 🙂

    2

    0
    Odpowiedz