Tchórz

Mój chłopak to śmierdzący tchórz. Nie jest zły, nie zdradza mnie, szanuje, docenia, ale jest tchórzem. Ale nie zgadniecie w jakim aspekcie. Boi się prawa jazdy. Przez ileś lat nie chciał iść na kurs prawa jazdy, a jest dorosłym chłopem. W końcu tak mu wierciłam dziurę w brzuchu, że poszedł i zapisał się. Teraz wydaje mi się, że zrobił to tylko po to żebym przestała mu o tym mówić. Później na każde pytanie, jak mu idzie, odpowiadał, że to nie moja sprawa, że nie chce o tym rozmawiać, żartował tylko czasami, żebym nie wychodziła z domu jak ma jazdy. Potem zaczęło się jęczenie na egzamin. Początkowo nawet chciał zrezygnować i nie iśc na niego! Bo się kurwa nie uda. Bo kurwa po co. No ale w końcu zdał egzamin, za drugim razem. Jaki był dumny, ja też się cieszyłam, bo to w końcu jakby dla mnie zrobił, dałam mu to odczuć, że jestem dumna. No i powstał potem problem kupna auta, bo w sumie nas stać a skoro już zrobił prawko to wydawało się to naturalne. I wiecie co on mi powiedział? Że nie kupi samochodu bo i tak by nim nie jeździł. Na pytanie dlaczego nie, odpowiedź brzmiała: SKARBIE BO SIĘ BOJĘ JEŹDZIĆ! Kurwa mać! Rzuciłabym go gdyby nie te inne dobre cechy, i gdyby nie to, że naprawdę nam dobrze, ale jak mam się oddać tchórzowi? No jak, na litość boską????

37
130