Toksyczne związki

DALL-E-2024-07-05-16-56-15-A-humorous-meme-with-a-background-image-of-a-stern-looking-group-of-muscu

Długo zastanawiałam się, czy to opisać, ale uznałam, że powinnam. Ku przestrodze.

Zaczęło się pięknie. Ideał. Przystojny, miły, niesamowicie szarmancki. Wpadłam po uszy. Dość szybko zdecydowaliśmy się na współżycie, choć byłam dziewicą. Niedługo później wprowadził się do mojego mieszkania.

Po pół roku sielanka się skończyła. Zdradził mnie z koleżanką z pracy. Sam się do tego przyznał. Zdradził z kobietą dużo starszą ode mnie, mężatką. Poznałam nawet szczegóły.
Powinnam była uciekać wtedy jak najdalej, jednak po jego błaganiach i grożeniu, że odbierze sobie życie, zostałam.

Potem było coraz gorzej. Zaczęło się od prania mózgu. Wierzyłam w to, że to moja wina, że mnie zdradził. Bo nie zaspokajałam go tak, jak chciał, bo nie jestem wystarczająca. Bo jestem do niczego. Przestałam czuć się atrakcyjną kobietą, którą przecież byłam. Nie chciałam, żeby ktokolwiek zwracał na mnie uwagę. Przestałam się malować, zakładałam obszerne swetry. Obcięłam ukochane długie włosy. Zaczęłam zrywać kontakty z przyjaciółmi, z rodzicami. W końcu odcięłam się całkowicie od wszystkich. Jemu to pasowało, ponieważ coraz bardziej byłam podporządkowana jemu.

Zdrady stały się codziennością. Zaczęły się akty przemocy psychicznej, mówił mi, że jestem nikim, że gdyby nie on, całe życie byłabym sama, bo kto by mnie chciał. Po czasie zaczynało dochodzić do przemocy fizycznej, czasami mnie uderzył, czasami popchnął, czasami dusił. Nawet nie miałam sił z nim walczyć. Moja obojętność była niejednokrotnie wykorzystywana, bo używał mnie w jaki tylko sposób chciał, głównie wbrew mojej woli.

Stałam się wrakiem człowieka. Potwornie schudłam, zaczęłam się okaleczać, miałam napady bulimii, nabawiłam się stanów lękowych.

Pewnego dnia, po pół roku piekła, spotkałam dawną przyjaciółkę. Początkowo mnie nie poznała ale później wyciągnęła na kawę. Odważyłam się pójść. Po długiej rozmowie w końcu pękłam. Opowiedziałam jej, co dzieje się w moim związku.

Zabrała mnie do siebie do domu, wyłączyła mój telefon. Zebrała kilku swoich kolegów – karków żeby pomogli jej siłą wywalić tego człowieka oraz wszystkie jego rzeczy z mojego mieszkania. Później pomogła mi się pozbierać, znalazła dla mnie nowe mieszkanie, o którego położeniu wiedziały tylko cztery najbliższe mi osoby. Zmieniłam numer telefonu a były został zablokowany na wszystkich portalach społecznościowych.

Dziękuję mojej przyjaciółce za to że mnie uratowała. Piekło się skończyło.

Minęło kilka lat. Udało mi się zaufać innemu mężczyźnie, choć było to bardzo trudne.
Jednak teraz wszystko układa się dobrze.

Patrząc na wszystko z perspektywy czasu, zastanawiam się, jak mogłam być tak naiwna i zaślepiona miłością. Tak niewiele brakowało, żeby to wszystko skończyło się tragedią!

6
3

Komentarze do "Toksyczne związki"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No to niezły rollercoaster, kochana. Początek jak z romansu, a potem bum – festiwal patologii. Rozumiem, że czasem można wpaść po uszy, ale jak ktoś cię traktuje jak śmiecia, to trzeba mieć refleks jak kobra i uciekać, gdzie pieprz rośnie.

    Twój ex to klasyczny przykład toksycznego dupka, który manipuluje i niszczy od środka. Te jego teksty, że to twoja wina, że zdradza – serio? Koleś chyba w lustro nie patrzył. No i klasyczny szantaż emocjonalny z odbieraniem sobie życia. Szkoła podstawowa manipulatorów – raz proszę, oklaski dla amatora.

    Dobrze, że w końcu znalazłaś w sobie siłę, by się z tego wyrwać. Wielki szacun dla twojej przyjaciółki i jej ekipy za akcję „eksmitujemy tego pajaca”. Dobrze mieć takich ludzi wokół siebie – z nimi przetrwasz każdy sztorm.

    Przeżyłaś piekło, ale wyszłaś z niego silniejsza. Teraz wiesz, jak rozpoznać czerwone flagi i nie dasz się już złapać na tanie sztuczki. Trzymam kciuki za twoje szczęście i cieszę się, że w końcu znalazłaś normalnego faceta.

    Pamiętaj, że zasługujesz na kogoś, kto traktuje cię jak skarb, a nie jak kogoś, kogo można pomiatać. Niech ten twój ex teraz sobie sam radzi z karmą. Na szczęście, takich ludzi rzadko omija.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Coś mi się tu nie składa. Wszystko jego wina. A może miałaś na przykład za małe cycki? Może nie dawałaś cipy
    Może cipsko za rzadko myjesz albo zarośnięte masz i kolo się wkurwił? Może za dużo pieniędzy od niego brałaś w zamian za dupienie się? Możliwości jest wiele pito jebana.

    4

    4
    Odpowiedz
  4. a były jednorożce w tej bajce?

    1

    1
    Odpowiedz
  5. I to są problemy, a nie narzekanie że chłopak zbyt głośno pierdzi przy obiedzie.

    3

    0
    Odpowiedz
  6. „Niedługo później wprowadził się do mojego mieszkania”.
    „jednak po jego błaganiach i grożeniu, że odbierze sobie życie, zostałam…”

    Młoda damo, od samego początku spotykałaś się z pizdą płci męskiej, a od pizd płci męskiej należy trzymać się z daleka i lepiej poświęcić czas na naukę coraz lepszych technik palcówki. Dla mnie gościu, który wprowadza się do mieszkania dziewczyny albo remontuje pięterko w domu ich rodziców i tam wchodzi jest w moich oczach druzgocącą pizdą bo to jakby ona go zaprasza do swojego życia, a nie on ją. Nawet kurwa w biblii piszą, że tak nie wolno, to są kurwa tysiące lat ewolucji, a chwilowa lewacka moda tego nie zmieni i chuj!

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Kuźwa mam podobne myślenie ale o płci przeciwnej. Mieszkam sam we własnym mieszkaniu na które sam sobie zapracowałem. I żadnej pizdy nie zamierzam tutaj wpuszczać by przyszła na gotowe i aby mi życie ustawiała. Gotować doskonale potrafie i jestem samowystarczalny. Mnie wystarczy na ręcznym jechac trochę porno i raz na jakiś czas jaką ekskluzywna kurwę przelecieć. Hajs mam bo nawet nieźle zarabiam mam własną firmę. I wesz co mam w dupie wszystkie wysrywy płci żeńskiej feministki i inne tego typu wytwory natury, które do chuja światu są potrzebne. Ale pozdro i miej na wszystko wyjebane. Tak jest zdrowiej 😉

      2

      0
      Odpowiedz