Wymagania

Czy zastanawialiście się kiedyś ilu z nas nie było by na świecie gdyby nasi rodzice dziadkowie i pradziadkowie mieli takie chore wymagania odnośnie partnera życiowego jakie ma teraz nasze pokolenie? Co by było gdyby taki typowy Janusz nie chciał się żenić z Grażyną, bo ta by mu nie odpowiadała z charakteru, a Grażyna nie chciałaby wychodzić za mąż za Janusza, mimo że ten stara się być dla niej oparciem i chce założyć z nią rodzinę, ale ona czuję że to nie to i czeka na księcia z bajki? Gdyby nasi starzy kalkulowali w związkach tak jak my, to pewnie ponad połowy z nas nie było by teraz na świecie. Teraz żeby „aplikować” do „poważnego związku” z kobietą trzeba stanąć kurwa na głowie. Przynieść kwity z trzech ostatnich wypłat, oczarować na starcie, tańczyć jak Maserak(bo jak nie potrafisz dogadać się w tańcu to tak samo będzie w życiu), zabrać do najdroższej restauracji w mieście i na wycieczkę minimum dwa razy do roku, do tego trzeba mieć 10 hobby i zainteresowań, żeby zaskoczyć swojego partnera swoją zakręconą osobowością. No i być szarmanckim dżentelmenem… ale z drugiej strony mieć coś z łobuza, bo hehe wiadomo- łobuz kocha najbardziej. No kurwa, rozumiem że trzeba mieć w życiu jakieś standardy, ale niektórych to już zdrowo pojebało, a ten wyścig szczurów sam się napędza, będzie tylko gorzej. Sami zabijamy siebie przez konsumpcjonizm i ciągłe podnoszenie poprzeczki, zamiast być szczęśliwym, przestać kalkulować, wyhamować trochę i brać życie takim jakie jest. Mam nadzieję że spotkam na swojej drodze jedną taką osobę która myśli tak samo jak ja, która ma w to wszystko głęboko wyjebane, w cały ten wyścig nie wiadomo gdzie. I nie chodzi tu o to że jestem jakimś pierdolonym leniem i człowiekiem bez zainteresowań: Pracuję, zarabiam wcale nie tak źle, staram się dbać o swój rozwój fizyczny i psychiczny, ale patrząc na to jaką ludzie przywiązują teraz wagę do materializmu i pieniędzy załamują mi się ręce. Nie chcę w tym uczestniczyć, ale nie chcę zostać też sam, bo ciężko jest iść przez życie samotnie, gdy wiesz że nikt cię nie wspiera, ani się o ciebie nie martwi. i vice versa, bo to powinno działać w dwie strony.

164
13

Komentarze do "Wymagania"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Skąd chłopie się urwałeś?Teraz by mieć dziewczynę musisz „tylko”: umieć obalić duszkiem sześciopak piw VIP,dymić do przypadkowych i słabszych osób,nosić zielone dresy,różowe buty i oczywiście bez skarpetek,mieć nadzianych starych lub ciągnąć od MOPSu,jeżdzić autobusem bez biletu i oczywiście uważać się za wielkiego gangstera z tego powodu a najlepiej na snap czymś tam się chwalić,mieć 190cm wzrostu i 50Kg wagi,słuchać peji lub innego ścierwa.Teraz każdy głupek może miec kobietę.Nieliczni normalni mają przejebane.

    18

    3
    Odpowiedz
  3. Zdajesz sobie sprawę, że w tym tekście zdążyłeś już sobie sam zaprzeczyć? I to chyba nawet w 2 kwestiach.

    6

    0
    Odpowiedz
  4. No ja jestem jak co heh

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Fajnie, powiedz tylko jeszcze, że jesteś rodzinny i nie masz za cel w życiu „zaliczać laski” to jesteś wymierającym gatunkiem, albo coś innego jest z Tobą nie tak 😛

    4

    1
    Odpowiedz
  6. Ja tam mam dziewczyny w grach komputerowych, ahahaha

    4

    1
    Odpowiedz
  7. Mówiąc w języku korpoludków, musisz sczendżować target.
    Jest bowiem pewna grupa kobiet, która postanowiła się wyzwolić i wysoko postawić poprzeczkę i sobie i mężczyznom. One mają cel, do którego dążą i wszystko planują sobie ze szczegółami. Dzieciak jeszcze nie spłodzony i pana do rozpłodu brak, ale ona już ma wybrany moment, w którym dziecko urodzi, już zaplanowaną ścieżkę edukacji i rozwoju tego dzieciaka (i w tym momencie cieszę się, że moje dzieciństwo przypadło w okresie siermiężnej komuny, gdzie dzieciak wyszedł ze szkoły, pierdolnął tornister w kąt i był wolny). Niestety, w tych planach zawiera się też między innymi dochód przyszłego faceta, jego pozycja społeczna, a jak wiesz, poprzeczka jest postawiona wysoko. Albo idziesz na to i podejmujesz wyzwanie, albo szukasz szczęścia w innej grupie. Może to nieelegancko zabrzmi, ale są młode dziewczyny po przejściach i one chcą mieć spokój, wyrwać się z rodzinnego domu, gdzie alkohol był na porządku dziennym wraz ze wszystkimi towarzyszącymi temu atrakcjami. One nie szukają księcia, wystarczy żebyś zarabiał jakieś pieniądze, nie uchlewał się i zachowywał w sposób przewidywalny. A jak do tego umiesz coś w domu zrobić i jakieś sprawy techniczno – remontowe ogarniasz to jesteś dla takiej dziewczyny jak książę z bajki.

    21

    2
    Odpowiedz
    1. „Może to nieelegancko zabrzmi, ale są młode dziewczyny po przejściach(…) One nie szukają księcia,”

      Ech, patałachu, patałachu… O ile jeszcze tego nie zrobiłeś, to uklęknij, a Pa twój, Mesio, w łaskawości niezmierzonej swojej, wyjaśni ci, dlaczego w 99,9% przypadków to gówno prawda.

      A więc po pierwsze. Zadaj sobie jedno proste pytanie: czy chciałbyś, żeby jakaś patologia wychowywała twoje dzieci i czy chciałbyś, żeby geny wspomnianej patologii (które mają kolosalny wpływ na to, że patusy są patusami) wchodziły w skład genomu tych twoich dzieci?

      Po drugie. W większości przypadków laska jest po przejściach na własne życzenie. Tym samym zadawanie się z taką to mega ryzyko, że zrobi ci z życia patologię (może tylko w jakimś zakresie, ale zawsze), co na zdrowie ci na pewno nie wyjdzie, albo że cię kopnie w dupę, gdy obrośnie w piórka. Albo jedno i drugie.

      Po trzecie wreszcie. Zajrzyj na lento .pl, pójdź do linku „randki i przyjaciele” i zobacz, ile jest ogłoszeń „Pani szuka Pana”. A potem sobie zobacz, ile jest ogłoszeń „Pan szuka Pani”… I co, patałachu? Jakie wnioski?

      Ogłaszające się tam cebulaki płci męskiej najprawdopodobniej są zbliżone do januszowej normy. A więc wśród nich musi być jakiś odsetek facetów, którym relacja z taką po przejściach by odpowiadała i źle by jej przy nim nie było. Więc ta garstka Karyn po (rozmaitych) przejściach już dawno powinna stamtąd zniknąć. A tymczasem co? Siedzą lochy i każda franca, latawica i pustak czeka na „księciunia”, bo nadal nie dotarło, że taki książę, nawet gdyby się przypadkiem przyplątał, mógłby ją tylko śmiechem zabić na samą myśl o tym, żeby się z nią zadać (no chyba, że jest jeszcze niezła dupa i parę razy szpary popuści) i związek budować.

      Ergo: wychodzi na to, że lepiej być, nawet do usranej śmierci, samemu niż z czymś takim. Tak więc źle radzisz, patałachu. /Mesio

      PS. „Wy nie jesteście złe…” 🙁

      6

      9
      Odpowiedz
      1. A ty się w którym dziale ogłaszasz? Dla pań czy panów?

        2

        1
        Odpowiedz
        1. He, he… Pan twój nie musi. 😛
          I zresztą nie zagląda tam, by się z kimś kontaktować. Zagląda, m. in. na te ogłoszenia, celem studiowania natury ludzkiej. Takie hobby…, jedno z wielu. /Mesio

          PS. PS-a nie będzie, Pan musi iść się przejść pod latarniami…
          Na spacerze z czworonogiem of koz…

          0

          1
          Odpowiedz
          1. To kozy też wyprowadza się na spacer? 😉

            1

            0
            Odpowiedz
    2. No i taką właśnie dziewczynę chciałbym poznać, która nie szuka jebanego księcia z bajki tylko faceta który będzie dla niej oparciem i którego ona będzie chciała wspierać. Tylko tyle i aż tyle, kurwa mać…

      4

      2
      Odpowiedz
      1. „No i taką właśnie dziewczynę chciałbym poznać, która nie szuka jebanego księcia z bajki tylko faceta który będzie dla niej oparciem i którego ona będzie chciała wspierać. Tylko tyle i aż tyle, kurwa mać… ”

        W dzisiejszych czasach? Prędzej ci w jakimś biolaboratorium jednorożca wyprodukują… /Mesio

        PS. BTW i całkiem poważnie. Podobno za jakieś 2-3 lata mają wyhodować mamuty.

        6

        2
        Odpowiedz
      2. Jestem kobietą i wiem, że prócz mnie i 2% kobiet na świecie reszta to zwykle puste lale, której dają tu i tam, ale dalej szukają księcia z bajki po kuta.., portfelu itd. Więc Malo szans.. I na odwrót też ciężko znaleźć porządną kobietę , jak powyżej to może te 2%

        2

        2
        Odpowiedz
    3. „dziewczyny po przejściach” to prawdopodobne przejścia dla ciebie z taką dziewoją.

      5

      0
      Odpowiedz
  8. Polki nie są tego warte. Fatal error. Dostajesz kawałek cipy, a w zamian masz tańczyć jak bażant w okresie godowym. Dlatego mamy najwyższy stosunek samobójstw mężczyzn do kobiet w Europie.

    25

    6
    Odpowiedz
    1. Nasze buraczane „księżniczki” są wyrachowane. Wychodzi za mąż i na początku jest fajnie a po paru latach traktuje swego „ukochanego” jak skarbonke, parobka,głupka. Coraz więcej we łach sie przewraca. Mój kumpel sie z taką rozwiódł bo by go wykończyła. Zapisała sie na jakieś tam studia wieczorowe, on siedział w domu z dziećmi a ona bujała po dyskotekach po nocach a później awanturowała sie że nic w domu nie robi.

      6

      1
      Odpowiedz
    2. To ciekawe bo faceci (NA POZIOMIE!) zza granicy bardzo chwalą Polki, uroda, intelekt, wierność, zalety. Dla mnie żaden problem, ale młode dziewczyny już raz chętniej wychodzą za Anglików czy Niemców, także wiecie… Może najwyższy czas przestać srać we własne gniazdo? Sami robicie sobie słabe opinie i zmuszacie dziewczyny do tego, aby was olewały skoro prawie każdy post tutaj to hejt na samice.

      4

      7
      Odpowiedz
      1. Tak bardzo chwalą zwłaszcza jak sie puszczacie z nimi, bo są bogatsi i mówią obcym językiem

        12

        1
        Odpowiedz
  9. wymagania wobec ciebie w czasach nowej apokalipsie będą o wiele mniej skomplikowane niż obecnie stawia ci świat i kobiety.

    8

    0
    Odpowiedz
  10. Nigdy nie sądziłem, że ja sam będę miał tak wysokie wymagania co do mojej przyszłej ‚partnerki’. Kiedyś myślałem, że wystarczy mi mocne 6/10 nawet bez żadnych zainteresowań (bo i tak pewnie żadna inna na mnie nie spojrzy). Teraz chciałbym mieć tylko dziesiątkę (bez makijażu) o twarzy szarej myszki (twarz pretensjonalnej kurwy czy innej karyny – do kosza), najlepiej z wieloma hobby – takimi jak moje, obeznana kulturowo i inne takie pierdoły. Właśnie dotarło do mnie, że ‚odrzuciłem’ moją… koleżankę, w której kiedyś się kochałem (a jest taką 8,5), bo czekam na idealną Azjatkę o nieskazitelnej urodzie i całym tym szajsem. Powinienem się już zabić?

    14

    7
    Odpowiedz
    1. Marna prowokacja. Zaprawde powiadam ci, bedziesz walil kapucyna po wsze czasy bo twoja wymarzona 10/10 bedzie spogladac na ciebie pozadliwie tylko z ekranu komputera.

      6

      1
      Odpowiedz
    2. Gdyby to napisała kobieta, która szukała by idealnego faceta to dostała by gromadkę minusów i hejt, ze jest roszczeniową krwą, ale jeśli facet szuka idealnej laski to jest to już ok, esencja polskiego netu 🙂

      5

      7
      Odpowiedz
      1. To prawda, zgadzam sie z toba. Dalbym ci wiec plus, ale jestes kobieta, wiec dostajesz minus.

        4

        2
        Odpowiedz
  11. „Gdyby nasi starzy kalkulowali w związkach tak jak my, to pewnie ponad połowy z nas nie było by teraz na świecie.”

    Tak jak to by była jakaś strata, patałachu…

    Poza tym, jak wielu, popełniasz błąd, idealizując dawne czasy. Skurwysyństwo (rozmaitego kalibru) było zawsze i miało się równie dobrze co dzisiaj. Pamiętaj choćby o tym, co jest nazywane najstarszym zawodem świata. /Mesio

    PS. Tak naprawdę to największym problemem świata jest jedno: ta dziwka z kosą (BTW, Rockefeller się przekręcił, co smuci Pana waszego, Mesia, niepomiernie, bo to oznacza, że nadal nie ma możliwości zapewnienia sobie nieśmiertelności, a czas ucieka i do piachu coraz bliżej…). Gdyby nie to, ludzie mieliby wyjebane na wiele rzeczy i żyliby szczęśliwiej (przynajmniej ci, którzy mają olej we łbie a nie gówno). W tym także na związki, zwłaszcza te z przymusu posiadania kogoś czy z wyrachowania (szeroko pojętego). Świat byłby inny pod wieloma względami. Pomyślcie, patałachy…Wyobraźcie sobie, że żyjecie wiecznie, w pełni sił i zdrowia. Macie czas na wszystko. Zajebioza nie z tej Ziemi normalnie. Kto by się wtedy przejmował tym, że jakiś związek się rozleciał, albo, że zostanie się samotnym, czy że trzeba mieć dzieci, żeby było komu schedę zostawić, albo tym, że ZUS nie będzie płacił emerytury itd.. Robicie, co chcecie, macie wszystko w dupie, nawet macie czas na poprawę błędów, na ustawienie się, na rozwój, i po prostu cieszycie się życiem. A tak to co? Gówno, patałachy cebulą natarte i spirytem oraz tanim piwskiem z Biedry ziejące. Wegetacja dopóki robaki nie wpierdolą i tyle. Tagline Koheleta wiecznie żywy.

    14

    5
    Odpowiedz
    1. Oho, nie dość że ekonomista to jeszcze filozof. I tak wszystko marność – tak sobie roztłumaczasz na starość swoje przegrane życie? Faktycznie, narzeka się na te dzieciaki, jak już są, ale jak ich nie ma – jest gorzej. A najgorzej jest wtedy, gdy sobie zdajesz sprawę, że twój czas już minął i ich mieć nie będziesz, prawda?

      3

      1
      Odpowiedz
      1. „Oho, nie dość że ekonomista to jeszcze filozof.”

        Pan twój znany jest z rozlicznych talentów.
        Np. koncertowo potrafi grać… Na nerwach. /Mesio

        PS. „tak sobie roztłumaczasz na starość swoje przegrane życie?”

        I tu jesteś w błędzie, patałachu. 😛 Choć dzieci Pan twój aktualnie nie posiada, bo akurat tak się poskładało, to jednak wszystko przed nim i na dobrej drodze. A nawet gdyby okazało się, że jednak ich nie będzie, to brak potomstwa nie spędzi snu z powiek Pana twojego. Nie każdy uważa reprodukcję za swój życiowy priorytet, inaczej Pan twój zapłodniłby tabuny loch (albo i więcej, biorąc pod uwagę możliwości współczesnej medycyny) na przestrzeni ostatnich 20 lat.

        A tak z punktu widzenia „filozofii” to, patałachu, nie ma czegoś takiego jak „wygrane”, czy „przegrane”, życie, albowiem wszyscy skończymy tak samo (a przynajmniej na to się zanosi). Co najwyżej możesz to życie przeżyć lepiej (lub produktywniej) albo gorzej. I z tego punktu widzenia nieistotnym jest, co po sobie zostawiłeś czy ile miałeś. Tylko to, jak żyłeś.

        9

        2
        Odpowiedz
      2. I znowu „mesia” zamurowało.

        2

        1
        Odpowiedz
  12. Bardzo dobra chujnia. Pozdrowienia dla autora.

    6

    4
    Odpowiedz
  13. Byłoby nas mniej i bardzo dobrze! Odpowiadając na pierwsze pytanie. Jest za dużo ludzi, stanowczo za dużo, więc w czym masz problem?

    9

    2
    Odpowiedz
  14. Oj tam pierdolisz, jest sporo normalnych dziewczyn której wcale nie trzeba imponować pieniędzmi czy chuj wie jakim hobby. Nie udaje Ci się i szukasz wymówek. Takie jak opisałeś też są, i wiesz co, zaskoczę Cię – za czasów naszych starych i dziadków też takie były!!! Mało tego, przed wojną Twoi starzy by Cię wydali za jakąś zjebaną Wiesławę dla posagu w postaci dwóch krów i hektara pola. To dopiero był materializm w czystej postaci. Nie narzekaj, weź „Nipierdol” i działaj, na pewno znajdziesz fajną dziewczynę.

    19

    0
    Odpowiedz
    1. „Oj tam pierdolisz, jest sporo normalnych dziewczyn której wcale nie trzeba imponować pieniędzmi czy chuj wie jakim hobby. Nie udaje Ci się i szukasz wymówek.”

      Buahahahaha… /Mesio

      PS. Patałachy płci odmiennej, jesteście tak żałośnie przewidywalne…
      PS2. Choć to o tej Wiesławie to akurat ma sens. 😉

      1

      7
      Odpowiedz
    2. No to jeszcze powiedz mi gdzie taką znaleźć? Zresztą myślałem że taką znalazłem, zakochałem się w niej po uszy, do tej pory mnie trzyma i tylko o niej myślę. Była normalna, wydawało się że poważnie myślała o życiu, nawet byłem z nią blisko przez jakiś czas i wydawało mi się że ona chce ze mną być… wydawało mi się, bo mnie zostawiła, mimo że starałem się jak pojebany dla niej. Nawet nie wiem dlaczego to zrobiła, ponoć byłem najwspanialszym facetem jakiego poznała, dogadywała się ze mną, cała rodzina mówiła jej że od razu widać że szaleje za nią(bo tak było) i że świetna z nas para. I chuj bombki strzelił, po 2 miesiącach szczęścia nagle sms że musimy poważnie porozmawiać. Więc koleżanko nie pierdole, bo tego szukania fajnych dziewczyn jak na razie mam powyżej uszu, bo jakbym miał drugi raz trafić tak samo to chyba skończyłoby się to „na sznurku”.

      3

      3
      Odpowiedz
      1. Bo byłeś dla niej za dobry, to prawdopodobna przyczyna dlaczego ciebie zostawiła. Zapraszam na forum braciasamcy.

        2

        3
        Odpowiedz
      2. „mimo że starałem się jak pojebany dla niej.” dla kobiety nigdy nie można się tak przesadnie starać. Nie masz być służącym, ale masz być kapitanem na okręcie.

        3

        0
        Odpowiedz
        1. To nie było służenie, tylko ot po prostu kurwa zaangażowanie. Żeby wiedziała że mi zależy, że jestem odpowiedzialny, że chcę być z nią itd.
          To chyba o to chodzi gdy chce się zbudować związek, no nie? Czy może coś innego trzeba robić, oświećcie mnie kurwa, bo może źle robiłem. Ale gdybym się nie starał to nawet jej uśmiechu bym w życiu nie zobaczył, więc chyba dobrze kombinowałem.

          3

          1
          Odpowiedz
          1. „To nie było służenie, tylko ot po prostu kurwa zaangażowanie.” Tak to sobie tłumacz. Ewidentnie byłeś służący i miły, ale nie chcesz tego dostrzec. Kobiety nie chcą być z miłymi gościami, chyba że taka zechce go wykorzystać. Dobrze, że nie postanowiła ciebie wykorzystać, ale nie wykluczone, że za jakiś czas się odezwie to wtedy miej się na baczności. Obejrzyj na YouTube: „Miś! Byłeś za dobry! Nie wiem co czuję! Zostańmy przyjaciółmi! – braciasamcy.pl” i stamtąd (ten kanał i to forum) zacznij poznawać damską naturę bo będzie po tobie człowieku jak nie ogarniesz tej sfery życia.

            2

            2
            Odpowiedz
      3. sytuację, która trwała DWA MIESIĄCE Ty naszywasz związkiem??? po DWÓCH MIESIĄCACH znajomości Ty oszacowałeś, że normalna i poważnie myśli o życiu? ile Ty masz lat? 15? jak nie, to być Tobą to dopiero śrut i chujnia
        mgr chujozologii i śrutologii

        8

        1
        Odpowiedz
  15. Szkoda, że te kosmiczne wymagania rzuca tylko jedna strona

    6

    2
    Odpowiedz
  16. Dobrze prawisz. Wódki Ci dać.
    Też widzę to co Ty widzisz, dlatego już dałem sobie spokój z tymi całymi amorami.
    Po co się starać jak i tak księciem z bajki nie jestem…
    Już położyłem lagę na kobiety i nawet na jakiekolwiek relacje koleżeńskie.
    Piszesz, że kobiety mają wymagania w relacjach damsko-męskich, ale ku mojemu zdziwieniu nawet (jak do nie dawna myślałem) mój jedyny, prawdziwy kumpel, też zaczął mieć wymagania według, których będzie prawdopodobnie dobierał sobie znajomych.
    Ja pierdolę, parę miesięcy się nie widzieliśmy i kilka dni temu zadzwonił do mnie żeby się spotkać. Okazało się wyżej sra niż dupę ma, bo zapierdala na magazynie, jeździ dwudziestoletnim gratem, chodzi do kina na najnowsze, najzebistsze, amerykańskie produkcje i w ogóle jest zajebisty, natomiast ja jego zdaniem jestem chujowy, bo nie wygrywam życia tak jak on, chcę dalej studiować i lubię oglądać nienajnowsze filmy („Człowiek z blizną” na przykład, majstersztyk moim zdaniem). Super wygrywanie życia, chłop przed trzydziestką, nadal mieszka z rodzicami (tak samo jak ja), jak skończył szkołę średnią to parę lat się byczył, w końcu na studia poszedł, dopiero co je skończył i on śmie ze mnie szydzić.
    Cieszyłem się z tego, że jakoś mu się zaczęło lepiej układać, że ma robotę i w ogóle, ale teraz mam to w piździe, już mu nie bedę kibicował, bo widzę jak zmieniły go te odnoszone przez niego „sukcesy”.
    Kurwa, mam 21 lat, chcę po licencjacie jeszcze magistra zrobić, zadbać o swoje zdrowie (mam w planach zacząć chodzić na siłownię, chcę trochę wyprostować mój kręgosłup). Nie mam potrzeby na razie iść do pracy. Uczelnie polskie oferują stypendia, z których da się jakoś wyżyć. Nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek narzekałem w tym temacie, bez problemu można dołożyć się do rodzinnego budżetu i jeszcze zostaje człowiekowi parę groszy na własne wydatki.
    Podsumowując, na razie pierdole wszelkie relacje z kobietami i niby kolegami, na studiach tylko „cześć, siema” i zero gadki, skupiam się wyłącznie na sobie i na nauce.
    Konsumpcjonizm zżera nam mózgi, to fakt. Owszem, dorabiajmy się, ale ze zdrowym rozsądkiem, bez dowartościowywania się tym, że ktoś ma gorzej od nas.
    Powinno się kochać i lubić ludzi tak po prostu, bez wymagań, bez oceniania i porównywania do kogolwiek i do samego siebie.
    Stawiam teraz na rodzinę, tylko z nimi trzymam sztamę, niespokrewnionych mam już gdzieś, bo mają za wysokie wymagania, których nie potrafię spełnić.
    Pozdrawiam Cię autorze.
    Trzymaj się.
    Pokój!

    12

    3
    Odpowiedz
    1. Dzięki za pozdrowienia, rozumiem cię że masz wyjebane na związki i kobiety, sam tak miałem przez dłuższy czas gdy byłem młodszy, głównie z tego powodu że panny które mi się podobały nie zwracały na mnie uwagi(a ja w myśl zasady „po co robić z siebie debila” nie narzucałem się żadnej)… ale przychodzi taki czas że samotność zaczyna kurewsko doskwierać, nawet jak masz zorganizowane mocno życie. Jeszcze pół biedy jak ciągle jesteś samotny i nie masz „punktu odniesienia” do innej sytuacji. Ja tak miałem przez całe swoje życie, ot po prostu byłem sam i mi to bardzo nie przeszkadzało. A potem niestety zakosztowałem związku, mimo że był praktycznie jednostronny(choć ciężko to rozgryźć, chyba napiszę na ten temat chujnie, może ktoś mi wytłumaczy o co tej kobiecie chodziło), ale ta czułość, bliskość drugiej osoby, przywiązanie i chęć dbania i wspierania się wzajemnie były tak przyjemne że teraz samotność doskwiera mi stokrotnie mocniej. Chciałbym jeszcze raz poznać tak czułą i fajną dziewczynę tylko żeby jeszcze mnie pokochała.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. To ja autorze, ten co chciał wódki Ci dać ;-).
        Też tak właśnie miałem, jak byłem nastolatkiem, że dziewczyny, które były obiektami moich westchnień, nie zwracały na mnie uwagi.
        Dla odmiany na studiach, coś konkretniejszego się działo w tym temacie, i właśnie po wydarzeniach z dwóch ostatnich lat, mam obecnie wyjebane na kobiety.
        Nie mówię, że ten stan będzie trwał całe życie, ale na razie nie mam zamiaru bawić się w amory.
        Te wszystkie flirty i podrywy pochłaniają tak dużo czasu i energii, a koniec tych wszystkich starań jest tak bardzo przewidywalny, że nie mam ochoty się starać 😀

        2

        0
        Odpowiedz
    2. „Konsumpcjonizm zżera nam mózgi, to fakt. Owszem, dorabiajmy się, ale ze zdrowym rozsądkiem, bez dowartościowywania się tym, że ktoś ma gorzej od nas.
      Powinno się kochać i lubić ludzi tak po prostu, bez wymagań, bez oceniania i porównywania do kogokolwiek i do samego siebie”.
      Aż nie do wiary, że to pisał tak młody człowiek. Ty mi przywracasz wiarę w ludzi. I możesz mi nie wierzyć, ale Ty, z takim podejściem do życia i ludzi dla niejednej kobiety byłbyś księciem z bajki. Jeśli kiedyś będziesz chciał żyć w związku, to życzę Ci, żeby był udany, żebyś znalazł swoją księżniczkę i mógł całe życie żyć w zgodzie z tym co tu napisałeś.
      PS. Mam nadzieję, że Twoi rodzice mają więcej dzieci? Takich ludzi jest stanowczo za mało 🙂

      4

      2
      Odpowiedz
      1. Z tej strony młody człowiek, przywracający Ci wiarę w ludzi 😉
        Dziękuję za miłe słowa.
        W dzisiejszym świecie moje podejście do życia jest niedzisiejsze.
        Odpowiedź na pytanie z post scriptum:
        Trójka rodzeństwa (licząc razem ze mną), z takim samym, niedzisiejszym podejściem do życia 🙂

        3

        1
        Odpowiedz
        1. Ej Zią, to zupełnie jak u mnie! Piona!
          Dobrze wiedzieć, że są jeszcze porządni ludzie. Też mam teraz wywalone w związki, mimo że lata lecą (27 w tym roku). Ciężko jest wybierać w tym „morzu gówna”, niestety.

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Piona ziom!
            Ciężko jest wybierać, masz rację.
            Dlatego dobrze, że mamy wywalone, zaoszczędzamy sobie przez to sporo nerwów.
            Pozdrawiam w moim imieniu i w imieniu rodzeństwa.
            Pokój!

            0

            0
            Odpowiedz
      2. Heh, pewnie że dobrze napisał, tylko najczęściej faceci którzy myślą tak jak ten chłopak zostają sami, no chyba że jakiś cudowny traf go spotka… choć może lepiej nie, mnie taki „traf” spotkał i do dzisiaj liżę po tym rany.

        1

        0
        Odpowiedz
        1. Nikt nie obiecywał, że będzie lekko. A im bardziej chcemy żyć w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami, tym bywa trudniej. Wiem jak jest.
          Sama jestem po związku (4 lata) gdzie miłość, wierność i uczciwość spotkała się z manipulacją, kłamstwami, zdradami, wykorzystywaniem zaufania do kochanego człowieka. Naiwna dziewczyna z głową pełną marzeń i wyobrażeń dostała zimny prysznic od życia. Bolało. Bardzo. Ale nie żałuję. To była lekcja życia. Na wzmocnienie wiary w siebie i poczucia własnej wartości. Musiałam to w sobie zbudować właściwie od podstaw. Warto było, żeby móc stworzyć związek w jakim jestem teraz. I nie szukałam nikogo. Sam się znalazł.
          Dlatego ja uważam – nie żałuj. Wszystko co prawdziwe i wartościowe często rodzi się w bólu i na zgliszczach. Jesteś silniejszy, bogatszy o doświadczenia. Rany się zagoją. Będziesz może uważniejszy.
          Dla mnie ważne jest, żeby żyć (na tyle na ile potrafię) tak, żeby na stare lata nie żałować, że bałam się żyć. A cierpienie, smutek tak jak radość i poczucie szczęścia są naturalnymi składnikami życia. Nie da się całkiem ich uniknąć. Byleby się nie zniechęcać, nie zamykać i żyć. W związku czy samotnie, jak kto woli.

          3

          0
          Odpowiedz
  17. Jakby Janusz z Grażyną cię nie urodzili, to byś nie miał teraz takich problemów – proste.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. A gdyby zapierdalał od świtu do zmierzchu i od zmierzchu do świtu w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym, też by ich nie miał… /Mesio
      PS. Ze zdublowaną mocą, of koz. 😉

      5

      0
      Odpowiedz
  18. Bo mężczyźni nie mają wymagan…

    5

    1
    Odpowiedz
    1. A kto powiedział że nie mają… mają, ale mniejsze. przeciętny facet zwiąże się z kobietą przeciętną i nie będzie narzekał. Przeciętna kobieta przeciętnemu facetowi postawi tyle wymagać że albo da radę i „z łaski” z nim będzie, albo odprawi go z kwitkiem. A nawet jeśli się zwiąże to ciągle będzie kątem oka szukać lepszego samca.

      7

      4
      Odpowiedz
      1. Bo kobieta to kobieta. Hipergamistka więc chce lepszego od siebie mężczyzny i stąd te wymogi.

        0

        4
        Odpowiedz
      2. „mają, ale mniejsze” Bzdury.
        „przeciętny facet zwiąże się z kobietą przeciętną i nie będzie narzekał” – nie, nie będzie narzekał (być może) pod warunkiem, że: dostanie wszystko na każde skinienie i bez angażowania go do pomocy, będzie chwalony za wszystko co w swojej łaskawości sam raczy zrobić (och, kochanie, wstawiłeś naczynia do zlewu – dziękuję, jesteś kochany), będzie miał wszystko poprane, poprasowane, posprzątane. Żona (oprócz obowiązków w domu) ma pracować zawodowo, a pensję wpłacać na jego…. tj, sorki – wspólne konto. Ma być zadbana, ubrana, uczesana (ale – uwaga – on może dojść do wniosku, że ona kogoś ma lub chce mieć). Ma pamiętać, że on zawsze jest pierwszy w kolejce do niej i nie ważne jak bardzo płaczą głodne niemowlaki – ON odciął przecież już pępowinę. Ma sama otwierać słoiki. Przy znajomych nie zabierać głosu, chyba że po to by chwalić mądrość Onego. Nie wychodzić bez niego – tylko po zakupy. On domator (czasem do kolegów na piwko) i ona ma z nim siedzieć w domu. A że on nie lubi jej koleżanek – koniec z koleżankami. No i jeszcze parę takich tam… drobiazgów.
        A po kilku lub kilkunastu latach ona słyszy – Wybacz, zakochałem się. Ona jest inteligentną, młodą kobietą. Mam prawo do szczęścia. Do ciebie od dawna nic nie czuję. Wybacz. I nie rób scen. Rozstańmy się jak dorośli ludzie.

        7

        3
        Odpowiedz
        1. „dostanie wszystko na każde skinienie ” i „będzie miał wszystko poprane, poprasowane, posprzątane” – bzdura, facet jak jest facet to robi to co do niego należy i oczekuje że kobieta która jest prawdziwą kobietą(jak to lubią sobie siksy wstawiać na portale społecznościowe) też będzie swoje robiła(czyt. obowiązki w domu).
          „Żona (oprócz obowiązków w domu) ma pracować zawodowo, a pensję wpłacać na jego…. tj, sorki – wspólne konto” Nie wiem jak u innych, ale odpowiadając za siebie: Dla mnie kobieta może nie pracować, to nawet lepiej, bo wiem że sam utrzymam dom i rodzinę, pod warunkiem że owa kobieta NIE BĘDZIE MIAŁA CHUJ WIE JAKICH WYMAGAŃ finansowych. Jeśli kobieta nie narzeka ciągle że jest mało kasy to dla mnie może sobie z czystym sumieniem siedzieć w domu i opiekować się dziećmi/domem. Ale nie, przecież kobiety teraz mają zakodowane że muszą się realizować i robić karierę, to nic że na kasie w żabce czy innej biedronce, ważne że praca jest. Dla mnie wychowywanie dziecka powinno być kwalifikowane przez państwo jako praca, nie płatna, ale powinien to obejmować system emerytalny.
          „Ma być zadbana, ubrana, uczesana (ale – uwaga – on może dojść do wniosku, że ona kogoś ma lub chce mieć)” – jak byłem z dziewczynom którą chciałem uważać za kobietę swojego życia, to za każdym razem gdy mocno się umalowała mówiłem jej że najlepiej wygląda i najbardziej ją pragnę wtedy gdy jest tylko lekko umalowana lub bez makijażu, i ta naturalność mnie właśnie najmocniej kręci u kobiet, ale to też tylko za siebie mogę odpowiedzieć, choć myślę że wielu takich chłopaków jest którzy wolą naturalność. Zadbana owszem, ale bez przesady z tapetą, bo to wcale nie pomaga.
          „On domator (czasem do kolegów na piwko) i ona ma z nim siedzieć w domu. A że on nie lubi jej koleżanek – koniec z koleżankami. ” Koleżanki najczęściej lubią najbardziej mieszać w związkach/małżeństwach, więc nie dziwota że faceci ich nie lubią, jak się jest z kimś i chce się z tym kimś zakładać rodzinę to chyba naturalnym jest że koleżanki i koledzy odchodzą na drugi plan- i to chodzi o obie strony.

          „A po kilku lub kilkunastu latach ona słyszy – Wybacz, zakochałem się. Ona jest inteligentną, młodą kobietą. Mam prawo do szczęścia. ” A to jest skurwysyństwo i robią to obie strony, kobiety również zdradzają, więc nie generalizuj że tylko faceci to potrafią.
          „Do ciebie od dawna nic nie czuję. Wybacz. I nie rób scen. Rozstańmy się jak dorośli ludzie.” A ten frazes to mogę się założyć że częściej słyszą faceci.

          Przedewszystkim chodzi o to żeby obie strony patrzyły na siebie jak na partnerów, a nie jak na frajerów, których trzeba wykorzystywać. Chyba o to chodzi w związku, żeby była współpraca i zrozumienie.

          2

          3
          Odpowiedz
          1. ” kobiety teraz mają zakodowane że muszą się realizować i robić karierę”- niektóre tak, ale często nie chodzi o karierę. Wiele kobiet ma dosyć poddaństwa związanego z zależnością finansową. Zbyt wielu facetów wykorzystywało fakt utrzymywania rodziny do manipulowania i dominowania. Poczytaj sobie też wcześniejsze Chujnie, jak wielu facetów uważa, że kobieta tylko czyha na JEGO kasę. Siedzi w domu, nic nie robi i chce kasy. A to „siedzenie w domu” to najcięższy zawód i najbardziej niewdzięczny bo zwykle mało kto dostrzega i docenia (na dłuższą metę) jej efekty. Brak emerytury też ma znaczenie. Z kolei w przypadku rozwodu faceci bywają okrutni – znam babkę, która po szkole wyszła za mąż, opiekowała się dziećmi i mężem. Kiedy się zakochał w młodszej i odszedł, płakała, że nie ma na jedzenie dla siebie i dzieci „są jabłka na werandzie”-usłyszała. Takie historie też mają swój wpływ.
            „kobiety również zdradzają, więc nie generalizuj że tylko faceci to potrafią” – nigdy nie generalizowałam (to wy jesteście w tym mistrzami) po prostu piszę o wymaganiach czy też „braku” wymagań wobec kobiety, z punktu widzenia kobiety.
            „Przede wszystkim chodzi o to żeby obie strony patrzyły na siebie jak na partnerów, a nie jak na frajerów, których trzeba wykorzystywać. Chyba o to chodzi w związku, żeby była współpraca i zrozumienie.”- piękne słowa, ale w większości przypadków tylko słowa. O konieczności partnerstwa sama pisałam nie tak dawno.
            Nie będę już z Tobą dyskutować. Trochę to bez sensu bo ja piszę będąc od dawna w związku, a Ty teoretyzujesz. Mam nadzieję, że w swoim życiu będziesz realizował wszystko to co tu piszesz i stworzysz szczęśliwy związek. Mój, musiał przejść kilka etapów, ale jest już Ok.

            1

            1
            Odpowiedz
          2. „Z kolei w przypadku rozwodu faceci bywają okrutni” hehe, no bo kobiety to aniolki przy rozwodach, a ograniczanie ojcom praw do dzieci, zbieranie halow i zakladanie niebieskich kart na komendach to wszystko z winy faceta przeciez… W mojej rodzinie byly dwa rozwody, w obu przypadkach kobieta zdradzila. Jedna po 2 latach malzenstwa, druga po chyba 13. W tym drugim przypadku byla zona zabrala mojemu wujkowi wszystko, jeszcze na koniec skasowala ich samochod. Teraz wuja wiaze koniec z koncem, leci na pozyczkach(sam mu pozyczalem nieraz forse) wynajmuje kawalerke, jezdzi starym gratem tylko do pracy, a polowe wyplaty daje na alimenty dzieciom ktore sa jeszcze nastawiane przeciw niemu przez byla zone. Tak go zalatwila. Napisalem dluzsze poematy nt tych 2 przypadkow, ale sie skasowaly. Co do Manipulowania kobieta poprzez zarobki to uwazam ze to takie samo skurwysynstwo jak manipulowanie facetem poprzez seks. Jak swoj trafi na swojego to chuj z nimi, ale gdy kobieta jest dobra a facet wykorzystuje fakt ze zarabia zeby dominowac to cos jest nie tak, tak samo w przypadku gdy facet sie stara a kobiete wiecznie „boli glowa”. Paranoja. Po prostu trzeba sie dogadywac ze soba, wiele zalezy tez od wychowania.
            Praca w domu nie jest wcale taka najciezsza, chociaz owszem jest niedoceniana. Ale kobiety tez nie doceniaja facetow, a nieraz trzeba zapierdalac i zyly sobie wyprowac za pare groszy, takie mamy realia w tym kraju. Jak ktos wraca po 10 godzinach ciezkiej pracy to nie ma ochoty sluchac narzekania, chce po prostu odpoczac, zjesc i byc szanowanym przez swoja kobiete. Gdzies kiedys czytalem fajna sentencje na ten temat: „kobieta powinna byc dla faceta odpoczynkiem wojownika” czy cos w tym rodzaju. Chyba kapujesz o co chodzi. Gdy ktos przez caly dzien zapieprza to w domu chce miec azyl i ukojenie, bo jesli jeszcze w domu bedzie mial nerwy to dlugo nie pozyje. To faceci masowo odwalaja kite w wieku 35-55 lat, nie kobiety. Dlatego ze ciagle zyja pod cisnieniem. Zapieprzac zapieprzac i jeszcze raz zapieprzac, az wyzioniesz ducha i tyle z tego masz.

            1

            1
            Odpowiedz
  19. a najlepsze jest to,że większość facetów od lasek najbardziej wymaga wierności i nie odstawiania cyrków, niby rzeczy oczywiste, a one nie potrafią sprostać tak banalnym wymaganiom, dzisiejsze laski to żenada i pomyłka

    15

    7
    Odpowiedz
  20. Gdyby Janusze i Grażyny używali mózgów do dobierania się w pary i planowania rodziny, to pewnie większość z nas nie przyszłaby na świat, ale też i życie większości z nas nie wyglądałoby jak totalne gówno.

    11

    4
    Odpowiedz
  21. Taki stan rzeczy to niestety częściowo wina facetów. Zwłaszcza ci młodsi mają wyprane mózgi tymi pornuchami i gołymi zdjęciami, że najgłupszej, najbardziej tępej piździe weszliby w tyłek z buciorami tylko dlatego, że jest ładna. Zacznijcie od tych pizd coś wymagać poza urodą. Nie masz zainteresowań, jesteś intrygantką, nie szanujesz siebie ani innych? To wypierdalaj, zero szacunku i ustępowania. Wy żeście je nauczyli, że wystarczy mieć cipe, żeby nic więcej nie umieć, to teraz macie skutek. Na szacunek i względy trzeba sobie zasłużyć a nie tylko posiadać dziure (jakby to było wielkie osiągnięcie).

    29

    4
    Odpowiedz
    1. Bo ludzi po prostu ciągnie do bliskości, w tych czasach to mniemam że facetów nawet bardziej do tego ciągnie niż kobiety. Facet chce po prostu mieć przy kim się położyć i dla kogo wstawać, przynajmniej ja tak mam. W swoim „związku” poszedłem na wiele ustępstw, tolerowałem wady swojej wybranki, dlatego że chciałem ją wspierać i tego samego oczekiwałem od niej- żeby chciała być ze mną i przy mnie. Ale ona jak widać miała większe wymagania. I teraz oboje kładziemy się spać sami, nie mamy się do kogo przytulić, nie mamy z kim pogadać o głupotach.

      4

      1
      Odpowiedz
      1. To nie o jej większe wymagania chodzi tylko o to, że nie pierdolnąłeś pięścią w stół gdy ona ci wchodziła na głowę. Ciągle ustępowałeś i tolerowałeś jej wady zamiast wymagać od niej czegoś więcej bo jak nie, to wypad za drzwi.

        0

        0
        Odpowiedz
  22. Masz rację. Byłem w kilku związkach, ale teraz jestem już sam z wyboru, bo nie mam zamiaru płaszczyć się przed jakąś lalą. Ciężko jest już trafić na normalną dziewczynę. Narobił się wysyp instagramowych księżniczek z ego nadmuchanym komentarzami psiapsiułek i włazidupów. Zero jakichkolwiek zainteresowań poza malowaniem ryja i paznokci, zero pojęcia o świecie i praca za 1500 zł w sklepie z ciuchami albo na kasie. Ale od faceta wymaga dojebanej Audicy za 50 kafli, własnej firmy, poczucia humoru, wielu pasji i zaangażowania, żeby widziała, że mu zależy. Tylko dlaczego taki gość miałby myśleć o związku ze stereotypową Polką? No i nie myśli. Tylko wykorzysta ją, zerżnie i zostawi dla zabawy, bo na jej miejsce czeka 40 innych. A ona będzie siedzieć i beczeć, jaki to łobuz i drań. Zabawne w chuj, ale i smutne zarazem.

    29

    6
    Odpowiedz
    1. No można powiedzieć że streściłeś moje myśli. Najgorsze jest to że one podjęły to za standard że to facet ma je obskakiwać z każdej strony… to znaczy taki facet który chce być z nią w stałym związku, bo „łobuz” to nie, łobuz może przyjść, zawrócić w główce, wyruchać i zostawić, a potem płacz w poduszkę.

      6

      4
      Odpowiedz
      1. Zabawne, cóż za przypadek, że te opisane przez ciebie dziunie maja największe wzięcie 🙂
        Jestem spokojną dziewczyną, mało mówię, moją pasją jest nauka, ulubione wieczory to te spędzone z nosem w książkach, mam duże ambicje i masę zainteresowań, ostatnio rozpoczęłam kurs paralotniarstwa i jakoś żaden facet się w pobliżu mnie nie kręcił, a jak raz zaryzykowałam to zostałam odprawiona z kwitkiem. U podobnych do mnie koleżanek też pustki, a takich jak my jest dużo, nie jestem wyjątkowa. A tępe, acz ładne tapeciary z zerową ambicją, pracujące w butiku za 1200 złociszy na rękę mają branie jak stąd do San Escobar. I to nie tylko u podobnych sobie tępaków, bananowych Sebiksów, ale też u normalnych fajnych, spokojnych facetów. Wniosek: Nie opłaca się szlifować osobowości, jedynie ciało i twarz. Dla was wystarczy mieć ładną, wytapetowaną morde i cipkę, i najlepiej nie być mądrą tudzież inteligentną bo to was też odstrasza, by baba była lepiej ogarnięta od was, bowiem jak tu błysnąć wtedy 🙂
        Narzekacie na instagramowe księżniczki, a sami je komentujecie, mówicie co byście z nimi zrobili, plusujecie, podziwiacie. Sami napędzacie tą karuzele spierdolenia, robicie im fejm, pokazujecie młodym dziewczynom co robić, aby mieć branie.

        10

        2
        Odpowiedz
        1. Chciałbym taką spotkać, taką jak ty, tylko gdzie, jeśli wszędzie widzę właśnie te pierdolnięte księżniczki?

          0

          0
          Odpowiedz
  23. Przesadzasz, opowiadasz bzdury i straszysz ludzi. Jesteś przewrażliwiony i zakompleksiony.

    5

    7
    Odpowiedz
  24. Jak to śpiewał pewien wokalista/artysta …” To poczatek końca …,Już umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma…, cześć, cześć, cześć, cześć… ” , tyczy się to także cywilizacji łacińskiej , która juz wielokrotnie została zgwałcona przez pseudo modernistyczne ideologie uciemiężenia i ubezwłasnowolnoenia a bękarty wałęsaja sie bezkarnie sącząc jad i obłude w każdej dziedzinie zycia , Ty to widzisz a nie każdy chce , nie każdemu jest to dane, czy to przekleństwo? , żyj dla siebie .

    5

    0
    Odpowiedz
  25. Dzisiejsze „kobiety” tylko wymagają i wymagają, żądania, roszczenia, pretensje, od siebie oczywiście nic. Nie są wierne, kochające, porządne, nie mają żadnych zainteresowań poza pindrzeniem ryja przed lustrem, wiecznie tylko intrygi, kłamstwa, ego wyższe niż Pałac Kultury, zero jakichkolwiek oznak zdrowego rozsądku ani okruszka inteligencji. Oczywiście przekonane, że im się wszystko należy, bo mają „dziurkę”. I nie, faceci tak się nie zachowują. To jest chore, porządna, poczciwa dziewczyna zawsze ma szanse na związek, a prawie każdy porządny, zwykły koleś jest sam.

    13

    8
    Odpowiedz
    1. Prawda, ale troche przesadzasz. Każdy po prostu widzi to ze swojej strony…

      3

      3
      Odpowiedz
    2. Tak, tak, baby złe, a wy święci, skąd ja to znam. ps. Rozumiem, że ty to właśnie „ten porządny” 😀

      4

      2
      Odpowiedz
  26. Oj tam. Można być zwykłym „sebo” co książki nie przeczytał, co nie umie policzyć do 20 i wypowiedzieć zdanie bez 3 k….w. Idź w mase, narów bandziorskich „dziar”, naucz nap…..ć i „świnie” poznasz jeszcze szybciej niż ten co ma 10 hobby.Tu jest Wolska! Pamiętaj.

    2

    1
    Odpowiedz
  27. Aż włos jeży się na głowie kiedy czytam te wszystkie komentarze. Powiem tak. Myślę, że ogólnie z ludźmi dzieje się coś niepokojącego. Ja akurat jestem kobietą, która nie ma bóg wie jakich wymagań, o jakich wspomina autor. Ponad to (w skrócie) nie jestem materialistką, jestem osobą bardzo wartościową, nie kurwię się na prawo i lewo, nie potrzebuję kilo tapety na twarzy, żeby w ogóle z domu wyjść, jestem ładna i bardzo młodo jak na swój wiek wyglądam. Mam swoje pasje, a nie tylko ciuszki/imprezki itp. A niestety nie wiedzę, żeby mężczyźni ustawiali się do mnie kolejkami. I śmiało mogę powiedzieć o płci męskiej to samo co autor o płci żeńskiej. Dla facetów byłam zawsze, albo za ładna albo za brzydka, za dobra, za miła za taka siaka i owaka. Można by wymieniać. Ba spotkałam nawet i takiego, który oceniał mnie pod względem zasobu wiedzy geograficznej, jak i ogólnie pod względem słownictwa. Więc może jednak wszystkim się w głowach pierdoli po równo, a nie tylko jednaj ze stron? Ciężko dzisiaj komukolwiek dogodzić.

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Bo ludzie są dzisiaj tak skonstruowani, że panicznie boja się porażki. od małego wpajaną maja potrzebę sukcesu i każde niepowodzenie także na polu kontaktu z płcią przeciwna przyjmują jako osobista porażkę. To rodzi frustrację i niechęć do podejmowania działań, widać to na tym portalu. Tego rodzaju wpisy to woda na młyn dla nich właśnie stąd tak duża ich liczba. Lepiej napisać, że kobiety to dziwki, materialistki, roszczeniowe suki itd. odsuwając od siebie odpowiedzialność i uzasadniając samotne życie koniobijca.

      2

      0
      Odpowiedz
    2. No to nie mam pojecia jak taka perelka sie uchowala jeszcze na tym swiecie 🙂

      2

      0
      Odpowiedz
  28. Cholera, czy tylko ja tutaj wytrzymuje ładnych kilka lat w związku? Co się z Wami dzieje?? Wiadomo,że każdy ma wady, trzeba umieć je akceptować, wspierać się a przede wszystkim kochać. Może zaznacie kiedyś tego uczucia,tak silnego,że oddalibyście życie za ukochaną osobę, jak ja. Relacje między sobą się naprawia rozmową a nie przekreśla i do kosza, następny/następna. Teraz wiem,że miałam farta,albo Bozia pozwoliła mi spotkać tego jedynego, i dziękuję za to, bo jak widzę jacy są dzisiejsi faceci to mnie normalnie kurwa bierze. Jeden głupszy od drugiego, jak nie pijak to ćpun, skoksowane cwaniaczki,które myślą,że laski szczają na ich widok, ha! Często mają siłkę zamiast mózgu. Zero szacunku do kobiet, bo za dużo testosteronu? Śmiech na sali. Boże,jakie ja mam szczęście…

    1

    0
    Odpowiedz
  29. Święte słowa człowieku…..

    0

    0
    Odpowiedz