Wyprzedzanie starych zasrańców (czyt.50-60latków) co to myślą, że jeszcze dużo mogą

Sytuacja wyglądała tak:
Jadę sobie zwykłą drogą asfaltową (dwa pasy ruchu). Przede mną dziadzio (rocznik na oko-’50-’60 -mam na myśli jego lata nie auta). Na tej drodze jedzie się średnio 80-90 km/h, a dziadziuś swoją skodą octavią popyla 60km/h. Doganiam go swoim autem (cały czas jadąc w granicach 80-90 km/h) i próbuję wyminąć, bo droga jest czysta, tzn. z nad przeciwka nikogo, do najbliższego zakrętu (łagodnego) jakieś dobre 200-300 metrów. Zabawa ze starym a głupim, albo raczej popierdolonym człowiekiem co myśli że jeszcze może zaczęła się już na etapie gdy zasygnalizowałem wjazd na przeciwległy pas ruchu, dając znak debilowi że chcę wyprzedzać. Dla tych co nie mają prawka taka informacja, że przy wyprzedzaniu zabronione jest zwiększanie prędkości przez samochód wyprzedzany (prawo o ruchu drogowym) – czyli reasumując dziadziuś miał zabronione dodawać gazu. Tymczasem dość raptownie zwiększył prędkość z 60 km/h do… uwaga! -do 120km/h… Tak, tak. Całe szczęście, że droga była czysta, zero przydrożnych pieszych, rowerów, psów, etc. W sumie jechałem tak do momentu zrównania się aut (jakby to był jakiś pierdolony wyścig), ale odległość do zakrętu zaczęła dość szybko „topnieć w oczach”, więc odpuściłem staremu, popierdolonemu debilowi – co mi tam. Niech mu chuj z radości stanie i orgazmu dostanie -jeśli jeszcze coś takiego może, w co wątpię na podstawie jego stetryciałego zachowania (kryzys wieku wapniaków – inaczej menopauza u mężczyzn). Acha, gdyby to było dla kogoś ważne i istotne to jestem facetem po 30-cie. Pozdrawiam dobrych, młodych kierowców rozważnie jeżdżących i nie przejmujących się starymi zakompleksionymi głupimi skurwysynami z rocznika ’50 i ’60! 😀

66
59

Komentarze do "Wyprzedzanie starych zasrańców (czyt.50-60latków) co to myślą, że jeszcze dużo mogą"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dobrze mówisz – przestrzeganie przepisów nie eliminuje ryzyka wypadków, ale na pewno redukuje niebezpieczeństwo.
    A tekst (pozwolę sobie zacytować) :

    Niech mu chuj z radości stanie i orgazmu dostanie -jeśli jeszcze coś takiego może, w co wątpię na podstawie jego stetryciałego zachowania (kryzys wieku wapniaków – inaczej menopauza u mężczyzn).”

    Jest po prostu cud, miód i malina 😀

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Coraz częściej zauważam narzekanie znajomych w tym temacie, ja jeszcze takiego dziadka nie spotkałem, jeżeli to się zdarzy to chętnie podzielę się na chujni 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Masz jakiegoś cienkiego złoma. Jak chcesz gazować to kup sobie jakieś 3.0 turbo i wtedy możesz pokazywać innym miejsce w szeregu, a starym prykom na cmentarzu.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. nibyś cwaniak, a nie wiesz co znaczy ‚wyminąć’

    0

    0
    Odpowiedz
  6. To teraz powiedz Nam co za auto masz xD i czy dziadek miał diezel’a czy benzynkę 🙂 :D?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Brykaj,brykaj póki możesz.Zaraz ty będziesz starym chujem-ani się obejrzysz.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Mój dziadek rocznik 36 popyla Corsą 120 km/h nic nowego.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Debila na drodze można spotkać w każdym wieku. Ja mam 55 lat i nigdy nie dodaję gazu jeśli ktoś mnie wyprzedza. Poza tym, jeśli jesteś facetem po trzydziestce, to za 20 lat będziesz po 50-ce, a więc „starym zasrańcem”. Zapewniam cię, że czas poleci szybciej niż się spodziewasz 🙂
    PS. Menopauza u mężczyzn to http://pl.wikipedia.org/wiki/Andropauza

    0

    0
    Odpowiedz
  10. stary, wiesz co to wymijanie ? może to tyś jest ten dziadosław… ?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. To nie jest kwestia wieku. Wielu młodych też tak jeździ.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Sam jesteś stary zakompleksiały skurwysyn. Rocznik nie ma nic do rzeczy, a raczej styl jazdy takiego delikwenta.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Obyś za 20 lat nie był wyzywany od wapniaka. Czuwaj!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. wspomniałeś coś o zakręcie. był tam znak „niebezpieczny zakręt w lewo, prawo”. Czasem sam robie tak jak ten dziadek, ale tylko po to by uchronić wyprzedzającego przed jego nieszczęściem, a jak wiadomo na drodze jego nieszczęście może stać się jego nieszczęściem. Może dziadek nie znał drogi i przyspieszył bo bał się że ktoś zza zakrętu wyjedzie. To był teren niezabudowany czy zabudowany?

    A co do Twojego wieku, to że jesteś po 30 – ce nie znaczy że jesteś rozważnym kierowcą. Sam w robocie widziałem starszych od Ciebie co jeżdżą bardziej brawurowo niż 18 – latek z wioski który dopiero dorwał BMW, które jest jego rówieśnikiem. Dla nich nie mieliśmy litości.
    Pozdrawiam, glina z WRD.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. No też nie raz się z takim czymś spotkałem. Wkurwiające na maks. Niestety, muszę Cię zasmucić, ja miałem takie przypadki z tzw. „młodymi kierowcami” a więc reguły tutaj nie ma.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Jak mnie wkurwia jak ktoś nie zna znaczenia słowa „wymijać”.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. dokładnie, „wymijać” to przejeżdżac obok pojazdu poruszającego się w przeciwnym kierunku. Autorowi tekstu pewnie chodziło o WYPRZEDZANIE. Mnie też to denerwuje. A co do kierowcy – autora: skoro koleś zaczął przyspieszać, to po co się z nim ścigałeś? Trzeba było odpuścić. Może on chciał żebyś nie wyprzedzał na zakręcie. Mówisz że był lekki zakręt w odległości 300 m. Gdyby zza zakrętu pojawił się pojazd który jedzie 120 km/h, dotarłby do Ciebie w takim czasie, że ty nie zdązyłbyś zareagować odpowiednio i mógłbyś stracić panowanie nad pojazdem i wylądować w rowie lub co gorsza na drzewie. Ci kierowcy których „pozdrawiasz” to typ który najczęściej powoduje wypadki gdzie są ranni i zabici. Fakt, kolizje, gdzie ubije sie lampa czy błotnik to często sprawka kobiet albo właśnie starszych dziadków. A uwierz mi, widziałem trochę w swoim życiu, mimo że jestem od Ciebie młodszy bo mam dopiero 28 lat.
    Pozdrawiam, autor komentarza numer 14

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Autor chujni w jednoznaczny sposób zdradza nam epitety jakimi częstował go ojciec, matka lub koledzy w wieku dziecięcym gdy coś mu się nie udało lub zawalił w szkole. Całkiem możliwe jest też to, że to matka w ten sposób ujadała na ojca, a on identyfikując się z nim przyjmował bluzgi do siebie i teraz wyzywa w taki sam sposób jak jego wyzywano.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @14 – jeżeli rzeczywiście jesteś glina, to za przyspieszanie podczas wyprzedzania powinni wyjebać się z drogówki i przenieść na księgowego lub szatniarza. Chciałbym zobaczyć jak mięknie ci rura, gdy w połowie manewru wyprzedzania koleś którego wyprzedzasz (załóżmy, ze jedzie w Subaru Impreza STI) dociska dechę, żeby uchronić cię przed nieszczęściem. Wtedy to dopiero zafundowałby ci nieszczęście. Myślenie za kogoś (w twoim przypadku trudno rozważać ten proces) nie jest dobrym pomysłem. Przepis o zakazie przyśpieszania podczas wyprzedzania wprowadzono po to, żeby uniknąć wydłużania niebezpiecznego manewru. Ba, kultura wymaga, aby wyprzedzany samochód zwolnił, jeżeli wyprzedzający nie daje sobie rady, a z naprzeciwka nadjeżdża jakaś sportowa wersja czołgu bez lufy. Sam mam auto z 245-konym silnikiem i czasami bardzo mnie kusi, żeby „pouczyć” jakiegoś leszcza w Golfie III lub starej BM-ce, ale puszczam szczawi przodem. Tak jest bezpieczniej i kłopotów mniej.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. kolego spod 19. – nie widziałem sytuacji, po prostu czasami tak robią kierowcy, że przyspieszają przy wyprzedzaniu. Oczywiście częściej taki manewr jest niebezpieczny, ale zdarza się że wychodzi na dobre. Jak zaczynałem też myślałem że przede wszystkim trzeba pilnować prawa co do literki. A to gówno prawda. Trzeba tak pilnować, żeby było dobrze, czyli z rozsądkiem i żeby nikomu nie stała się krzywda. Mnie w swoim życiu zdarzyło się przyspieszać jak byłem wyprzedzany dwa razy. Nie będę Ci opisywał całej sytuacji ale raz zdarzyło sie że koleś po wyprzedzeniu mnie już w bezpieczym miejscu puścił mi awaryjne na dzięki, mimo że mu nie zjechałem. Zrozumiał że popełnił błąd i ja go uchroniłem przed jego tragicznymi skutkami. Na polskich drogach nie jest najważniejsze prawo, tylko rozsądek i myślenie, którego mi raczej nie brakuje, a mów sobie co chcesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Jeśli miał więcej niż 60 to pewnie do roboty jechał. Co z tego, że stary, po zsumowaniu waszych lat z wiekiem samochodów różnica pewnie się zatarła.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Cześć! Teraz kilka słów od autora tego postu:
    Najpierw chciałbym skierować kilka słów korekty i PRZEPROSIN dla osób
    (w szczególności tych urażonych):
    @6, @8, @10, @11, @12, @13, @15.
    Teraz kilka słów wyjaśnień.
    Po pierwsze opisałem sytuację pod kątem NIEBEZPIECZEŃSTWA które wynikło EWIDENTNIE z winy.. khm khm.. dobra -wujątkowo teraz dla Was nazwijmy go pobłażliwie czyli debilem z ok.50’ką na karku – jakoś łagodniejszych słów moja klawiatura „nie chwyta”.
    Po drugie zgadzam się, że to nie jest reguła jeśli chodzi o WIEK, lecz jeśli już mówić o latkach, to uważam, że człowiek z rocznika 50-60 (nie mówiąc o starszych ludziach) powinien mieć „trochę” więcej oleju w głowie, jakiegoś mądrego doświadczenia, mądrości życiowych – żeby nie robić CELOWO w czasie jazdy takich rzeczy jak robił.
    Nie dociera do mnie tłumaczenie, że np.bał się i przyspieszy „by uchronić wyprzedzającego przed jego nieszczęściem” – kolego z @14 i prawdopodobnie też spod @20 – jak przeczytałem te twoje idiotyczne wypociny o mało co nie spadłem z krzesła ze śmiechu jacy to „inteligenci” czasem potrafią napisać na tym forum.
    Po trzecie nazywając tego dziadzia tak i owak miałem TYLKO jego na myśli z uwagi na wiek, doświadczenie życiowe, zachowanie na drodze jako kierowcy i jak to w praktyce wyszło, a jak w najgorszym wypadku wyjść mogło, ale na szczęście nie doszło.

    —-

    Teraz chciałbym podziękować za słowa wsparcia i zrozumienia dla ludzi,
    którzy potrafią „czytać między wierszami” oraz ze zrozumieniem(a więc we właściwy sposób wykorzystujących swoją inteligencję),a także mających na tyle doświadczenia i mądrości życiowej, iż wiedzą co znaczy opisana przeze mnie sytuacja.
    @1 – 🙂 – tekst był wymyślony i wypowiedziany na poczekaniu jeszcze w aucie
    @2 – ja z kolei chętnie poczytam, bo bardzo jestem ciekawy tzw. kolejnej konfrontacji z popierdolonym, stetryciałym, zakompleksionym dziadziem – przy okazji kolego życzę na tyle szerokiej drogi, żebyś nie musiał tak się wkurwiać za kółkiem jak ja, no i żeby cała sytuacja skończyła się dobrze.
    @19 – WIELKIE DZIĘKI za wytłumaczenie debilowi spod @14 o co chodzi i rozjaśnienie sytuacji.
    Dla Was wszystkich szczere słowa podziękowania i pozdrowienia!

    —–

    A teraz kilka słów dla idiotów, „mistrzów prostej” ludzi ubogich w rozum, i dzieci neo, którzy niczego nie zrozumieli.
    Jeżdżę Seat’em TDI 2.0 – rocznik 2002, podrasowany przez poprzedniego właściciela. W tym samochodzie z dodawaniem gazu (przyspieszaniem) jest tak, że wciska w fotel, wskazówka niemal skacze na drugą połowę skali prędkościomierza. Nie wiem kurwa i dla Was nie będę tego wyliczał w ile czasu mógłbym WYPRZEDZIĆ tego KONKRETNEGO starego pokurwionego wapniaka. Wniosek jest taki, że skoro redukując bieg i dodatkowo wciskając pedał gazu do dechy, nie byłem w stanie wyprzedzić to stetryciały bezmózgowy ramol musiał dysponować Skodą Octavią z podobnym silnikiem.
    Teraz jeszcze taka sprawa:
    Po pierwsze to jest stronka o nazwie? no właśnie – CHUJNIA.PL – można tutaj napisać co człowieka wkurwia, a jako że nie jest to forum ortograficzne z języka polskiego + to, że człowiek jak to opisuje też jest trochę wkurwiony i robi literówki może się czasem zdarzyć, że RAZ napisze przez pomyłkę słowo WYMIJANIE zamiast WYPRZEDZANIE (tak na marginesie słowa WYPRZEDZANIE użyłem w całym poście dwa razy – raz w tytule i raz w tekście, więc chuj wam w oko z tym całym zwracaniem uwagi).
    Po drugie droga wyprzedzania: to była prosta o długości ok.1 km = 1000 metrów = 100000 cm – piszę jak dla debili, bo w tym momencie odpisuję debilom.
    WYPRZEDZANIE zaczęło się po przejechaniu ok.600-700 metrach TEJŻE drogi. To był teren niezabudowany, zakręt NIEOZNACZONY jako ostry/niebezpieczny, było za to ok.10 metrów przed zakrętem ograniczenie do 60km/h – bo nie widać co jest za zakrętem. Droga taka, że można jechać szybko, ale zbyt wyboista żeby szarżować tak jak do tego zachęcają tacy kretyni jako niby-glina spod @14 – wracaj do swojego GTA na kompie dziecko zanim Tatuś wyłączy kompa.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Generalizując – jeśli wyrazisz jakąś opinię – nawet jeśli to będzie opinia: według mnie 1+1=2, i tak znajdzie się ktoś kto uważa że jest inaczej. Nie wiem jak jest najlepiej, ale jeśli chcesz nie wzbudzać kontrowersji to napisz jak jedynka alibo dwójka.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. @22 – 10 letnie TDI w Hiszpańskiej obudowie … nie ogłuchłeś jeszcze? Poza tym, redukowanie w Turbo Dieslu, to nie jest najlepszy pomysł. Najprawdopodobniej max. moment obrotowy masz w okolicach 2000/obr na min i redukowanie biegu, czyli zwiększanie obrotów powoduje, że za wyprzedzanie zabierasz się z mniejszym momentem i w trakcie wyprzedzania musisz zmieniać bieg, bo przy 4000 obr/min już nie masz ciągu. Jeżeli gościu miał w miarę nową Octawię z silnikiem TSI (nie daj Boże 2.0, pożyczył od wnuczka) – byłeś bez szans. Jakbyś zmieniał furę, zastanów się na 3.0 lub 3.5 DCi – modele w PL niedostępne, ale można ściągnąć z DE za naprawdę niewygórowana cenę.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Witam,
    naprawde bardzo zgrabnie i interesująco opisujesz swoją chujnię. W duzej mierze mogłbym sie pod tym podpisać i pewnie wielu 35-40 latków. Uwaga ze w Czadzie jest gorzej mysle jest pozbawiona sensu bo autor doskonale to wie – nie wyolbrzymia swojej chujni tylko dosc obiektywnie ją autodiagnozuje – nie ma zadnej tragedii niby, jest robota, rodzina i co jednak chujnia?
    Ano chujnia bo któregos entego dnia okazuje sie ze chodzi się jak robot bez wiekszego sensu do roboty której sie nie lubi i nie tak latwo ją zmienic na lepsze, ba mozna zmienic na gorsze a majac rodzine ta zgniła reasekuracja jest niestety niezbędna jesli sie jest odpowiedzialnym – co zrobie jak mnie wypierdolą po miesiącu?
    NA pocieche coz moge powiedziec – to chujnia która nie jest jednostkowym wypadkiem a w kupie zawsze troche rażniej na duszy jesli sie ma swiadomosc ze nie jest sie jedynym.
    Moim zdaniem chujnia tego rodzaju jest wypadkową kilku decyzji które do niej prowadzą – /wybór szkoly, pracy, miasta w którym sie mieszka, partnera/ki, – jest sporo prawdy w stwierdzeniu ze ma sie taką chujnie na jaką sie zasłużyło.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Z takimi dziadkami jest problem. Zresztą z młodymi głupimi w starych beemwicach i innych golfach także. Dlatego jak mam takiego wyprzedzać to NIGDY nie podjeżdżam mu pod bagażnik ale robię odstęp. Potem redukcja i ognia. Teraz mam 2,5V6 turbo i to daje radę, ale nie raz widziałem podobne zdarzenia. Chuj im w dupę, byle gruby, żeby mieli tę swoją przyjemność.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Zazdroszczę Ci, że dla Ciebie to jest taka chujnia, że aż musiałeś się z nią podzielić…

    0

    0
    Odpowiedz
  28. @24 Wyprzedzanie TO NIE JEST wyścig, tylko manewr, który się wykonuje. Skoro gościu chciał kulturalnie wyprzedzić dziadziusia jadącego dużo wolniej, to na chuj tamten dziadziuś dostał szału gdy miał zostać wyprzedzony? Urażona duma? Zakompleksienie? Syndrom duża fura=mały ptaszek? Grzyb na jajach? No kurwa nie rozumiem zachowania dziadka, który rzeczywiście musiał być jakiś pojebany. Czy ten staruszek jeszcze pamiętał coś z przepisów ruchu drogowego? Wątpię. Współczuję autorowi chujni.

    0

    0
    Odpowiedz
  29. znam to : ale to nie tylko ludzie starsi. W każdym wieku znajdzie się jakiś chuj. Ja takiego wyprzedzam wracam na pas bez włączania kierunku przed maską chujowi wjeżdżam, a co ( oczywiście upewniam się czy za chujem nikt nie jedzie)prawa noga na gaz lewa delikatnie na hamulec (tak żeby tylko stop się zaświecił). Efekt gwarantowany. Od razu odpowiem: nie to nie jest zagrożenie dla innych uczestników ruchu, a chujem się nie przejmuje przecież ja to robię w obronie własnej bo to przecież ten niemyślący/niemyśląca chciał/chciała mnie zabić.

    0

    0
    Odpowiedz