Życie w blokach

Wkurwia mnie jebane życie w blokach. Jak nie jebani sąsiedzi napierdalają muzyką albo chleją, to jakieś bachory drą ryja cały dzień. Okazjonalnie jakiś chuj wierci ściany, bo przecież już 500 dziur w ścianie mu nie wystarcza. A no może jeszcze jebnąć sobie grilla pod oknami albo drzeć japę o 3 w nocy wracając najebanym z imprezy. Do tego jakieś domofony, cuda na kiju, inspekcje typu czy ma pan chuja w dupie i w kominie. Wciskanie ulotek wszędzie gdzie się da. Wystawianie śmieci na klatkach schodowych. Śmierdzące mieszkania, zapachy spod pachy czy papierosów raczące w korytarzach. Powiecie, że mieszkam w jakimś patologicznym bloku i dlatego tak jest. Niestety nie. Mieszkałem w różnych blokach i osiedlach, z racji, że moja praca jest dość ruchoma i zazwyczaj w centrach miast. Zawsze, gdzieś trafi się jakiś zjeb. W tanich mieszkaniach zwykła patologia Seba i Karina normalna rodzina, w nowych wieśniactwo, które dopiero co przyjechało do miasta, a w drogich bogate snoby i banany.
Ja nie mam wyboru, ale jeśli ktokolwiek powie wam, że powinniście mieszkać w bloku, bo coś tam, to wyśmiejcie go.

84
10

Komentarze do "Życie w blokach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W drogich w sensie? Centrum miasta wojewódzkiego? Ja kupuję teraz mieszkanie za 430 tyś z garażem , czy to jest Twoim zdaniem snobizm? Raczej brak wyboru, bo kooorwa wszystko tu jest drogie, jakby to ze złota było…

    10

    0
    Odpowiedz
    1. Mieszkanie za 430 tys ? człowieku za tą kasę to dom wybudujesz i wiem co mówię, bo za 450 wybudowałem, a właściwie zleciłem budowę firmie gdzie od pierwszego wkopania łopaty po oddanie domu pod klucz upłynęło 10 miesięcy.

      5

      2
      Odpowiedz
      1. W tv z budowaniem domu zapierdalają w 7 dni a nie kurwa 10 miesięcy.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. 430? Na serio? A ile zarabiasz? Ja celuję w max 130 000, ale wolę bezpiecznie i szybciej spłacić kredyt i celować w coś za 80 000.. chujnia i tyle

      4

      0
      Odpowiedz
      1. mam 65 m2 ale to jest stan developerski i w centrum wrzeszcza- centrum gdańska. Takie są tam ceny 🙁

        3

        0
        Odpowiedz
  3. Jakie to prawdziwe

    3

    1
    Odpowiedz
  4. Widocznie jestem jakimś szczęśliwcem, bo zawsze mam cichych sąsiadów.

    6

    0
    Odpowiedz
  5. Życie w bloku wkurwia owszem, wiem bo na studiach mieszkałem. Ale powiem Ci, że mieszkając w 2 piętrowym domu teraz i wcześniej tylko ja i moi pojebani rodzice, w małym pustym miasteczku to jest taka cisza że gdy w najdalszym możliwym pokoju od ich wyra mi długopis spadnie czy broń Boże pójdę się odlać do kibla to już po chwili ta stara kurwa (mój ojciec) piłuje ryja „czego tak lomoczesz! 1 w nocy!” kurwa nie mogę nic zrobić, oni nawet słyszą jak odrywam kawałek papieru żeby konia zwalić, a w bloku? Ha, w bloku to normalka, więc luzik, możesz nawet półgłośno muzykę puścić i nikt ci nic nie zrobi. Więc ciesz się że mieszkasz w bloku, bo w domu byś musiał szczać do butelek i walić do skarpetek jak ja teraz muszę robić żeby tych kurew nie obudzić.

    14

    12
    Odpowiedz
    1. To się wyprowadź jak tak Ci źle skończony debilu.

      10

      0
      Odpowiedz
      1. nie mam gdzie. pracować mi się nie chce.

        4

        7
        Odpowiedz
  6. Kupić mieszkanie za 430 tysięcy to trzeba być i d i o t ą do potęgi. Jeszcze pewnie z 60m w jakimś mrowkowcu nowo wybudowanym, czyli tyle ile u mnie salon + taras. Za 430 tysięcy synku to ja bym wybudował 200m dom pod miastem i jeszcze by zostało na Tajlandie z żoną i dzieckiem w 5* hotelu. Nie ma to jak w czerwcu wyjść sobie że śniadaniem do ogrodu posłuchać śpiewu ptaków, a ty co? Z jednej strony srajacy sąsiad, z drugiej najebany. Jak za kare

    14

    6
    Odpowiedz
    1. „Kupić mieszkanie za 430 tysięcy to trzeba być i d i o t ą do potęgi.”

      Takich nie brakuje. 🙂 Pół biedy w dużym mieście, tam przynajmniej łatwiej znaleźć innego debila i mu sprzedać lub wynająć. Ale znam takiego pajaca, „frajera wśród frajerów”, który w średniej wielkości mieście, z lichym ruchem w nieruchomościach, zapłacił za mieszkanie minimum 3 tys za metr (60 m. kw.) i co najmniej 2 tys włożył w kapitalny remont. Wyszło mu drożej niż ceny nowych na rynku, a za tę kasę, to by się pobudował. W zamian ma wyczyszczone konto, pojebanych sąsiadów i gnieździ się z rodziną w trzech ciasnych pokoikach. Frajerów jest wielu.

      5

      6
      Odpowiedz
    2. A gdzie byś ten dom wybudował? Na jakimś wypizdowie. Nie wszyscy chcą mieszkać na wsi!

      10

      5
      Odpowiedz
    3. Tak, ale w Gdańsku ziemie są cholernie drogie, za 300 tyś minimum ,a posarwienie domu drugie tyle lub więcej. Postaw dom w centrum gdańka, albo na jego przedmieściach. Bo to jest finansowo niemożliwe

      6

      0
      Odpowiedz
    4. Jak słyszę tych mądrali od budowy domów to mnie skręca. Po pierwsze przyjmij do wiadomości, że nie każdy chce w domu mieszkać a powodów jest kilka. Pierwszy to lokalizacja w jakimś Pierdziszewie bo tylko tam większość takich jak ty frajerów stać na jakikolwiek grunt. A nie każdy ma w genach przodków, którzy byli kmieciami i chce mieszkać poza miastem. I nie pierdol o śpiewie słowików na tarasie bo częściej tam słychać jebane wioskowe kundle, które jak zacznie jeden to po minucie drą mordy wszystkie we wsi. I tak przez dzień cały wystarczy, że ktoś rowerem przejedzie. Ja jak chcę posłuchać śpiewu ptaków to idę sobie z dzieciakiem do parku ( mam trzy w najbliższej okolicy, pięknie utrzymane i zadbane). I nie muszę zapieprzać z kosiarką czy pierdolić się z chwastami bo robi to za mnie zieleń miejska. Sprawa kolejna – po zmroku w takich miejscach jak twoje zazwyczaj jest ciemno jak w dupie a ja nie po to żyję w XXI wieku żebym nie miał normalnie zelektryfikowanych ulic. Kto nie wierzy niech sprawdzi, wyjedźcie wieczorem kawałek za miasto. Twój 60 metrowy salon też mam w dupie bo co niby miałbym w nim robić? Jeździć na wrotkach? Zrozum człowieku, że nie każdy traktuje swoje miejsce zamieszkania jak jakieś sacrum nad którym się codziennie ślini, wącha kwiatki i słucha ptaszków jedząc jajka na tarasie. Ludzie cenią sobie bliskość restauracji, kin, teatrów, galerii, sklepów do których mają rzut beretem, lubią po prostu atmosferę wielkiego miasta i dlatego kupują mieszkania w centrum nawet kosztem metrażu, ceny czy twoich słowików. Cenią sobie to, że dzieci wychodzą same do szkoły i po 10 minutach siedzą bezpieczne w szkolnej ławce, mają blisko na zajęcia pozaszkolne, do kolegów i nie muszą być całe dnie wszędzie dowożone bo nie mają czym i jak dojechać. To jest po prostu inny model życia. A ostatecznie zawsze mogą kupić sobie kawałek działki za miastem aby mieć gdzie spędzić weekend jak będą mieli akurat ochotę i będzie pogoda. O zimie nie wspomnę bo ja bym się chyba zastrzelił zimą na jakimś zadupiu. I na koniec sprawa czysto finansowa. Z moich obserwacji wynika, a też kupiłem mieszkanie ( z garażem podziemnym do którego nie muszę odśnieżać dojazdu bo robi to za mnie firma porządkowa) w centrum dużego miasta, że inwestycja polegająca na budowie domu na prowincji jest marna. Ciężko jest taki dom sprzedać a w życiu różnie bywa. Środki wyłożone na jego budowę i wykończenie nie zwrócą się z całą pewnością. Nie wiem jaki w ogóle jest sens stawiać dom za miastem bo jest tam masa domów do sprzedaży a ceny można negocjować bardzo nisko. Tak to już jest, że wszystko ma taką wartość ile ktoś chce za to zapłacić. Natomiast grunty i mieszkania w centrach dużych miast cały czas powoli drożeją. Wiąże się to min z tym, że duże miasta cały czas inwestują w nowoczesną infrastrukturę i takie miejsca stają się po prostu coraz bardziej nowoczesne i atrakcyjne. Także jedź kolego do tej Tajlandii i przemyśl sobie to wszystko zanim zaczniesz udzielać komuś swoich uniwersalnych rad.

      17

      7
      Odpowiedz
      1. 100% racja, ja mieszkam w małej mieścinie na skraju miasta i tam są dzielnice domków jednorodzinnych. I dużo tam ma szyldów na sprzedaż, nawet te nowo wybudowane. Co mi po domu na zadupiu, z dala od wszystkiego, skoro będę musiała przeznaczać połowę wypłaty na dojazdy do zewsząd? Co mi po dużym metrażu, skoro będę się na takim zadupiu zwyczajnie nudzić? Już wolę zapłacić ciężkie pieniądze na klitkę w cetrum miasta wojewódzkiego, gdzie jest łatwo o pracę, i ma się dostęp praktycznie do wszystkich typów usług? Do tego rozrywki i spontaniczne wypady kiedy mam ochotę. Ani trochę nie żałuję decyzji o kupnie mieszkania w centrum za 500 tyś

        6

        2
        Odpowiedz
      2. „Pierwszy to lokalizacja w jakimś Pierdziszewie bo tylko tam większość takich jak ty frajerów stać na jakikolwiek grunt.”

        No na przykład Gudzowaty 😀 co mieszkał w Wólce Węglowej pod Warszawą, małej wsi z autobusem co godzinę 😀

        3

        1
        Odpowiedz
    5. Mieszkanie w bloku a mieszkanie w domu to dwie diametralnie różne sprawy. Żeby mieszkac w domu trzeba umieć trzymać szpadel i siekierę w łapie, a nie być wymuskanym lalusiem co się boi ubrudzic łapki. Dom to pozeracz czasu i pieniędzy. Ale za to nie masz sąsiadów za ścianą, masz ogródek i taras. W bloku przychodzisz, zjadasz obiad i zasiadasz przed tv czy innym fb i masz wszystko w d… nie zastanawiasz sie skąd bierze się ciepła woda w kranie, ciepłe grzejniki i dlaczego brama się nie domyka. Luz. A że sąsiad drze ryja? Coś za coś. Wkurwiaja mnie ludzie, którzy idealizują mieszkanie w domu i to na wsi.

      11

      2
      Odpowiedz
  7. Całą resztę rozumiem. Co do dzieci, módl się żebyś ich nie miał :> Dzieci to fajna sprawa, fakt zapierdol, ale uśmiech wynagradza wszystko. To, że krzyczą hmmm to zależy, emocje z dzieciaków jakoś muszą zejść, pomijam już dzieci w wieku podstawówki, które drą ryja, bo są debilami. Pozdrawiam.
    Uciekłem z wioski do miasta, wykańcza mnie każdy dzień, ale generalnie i w bloku i w kamienicy sąsiadów mam w miarę. Owszem dźwięki mimo wszystko dochodzą do mnie, co osobiście wkurwia, ale cóż, jak floty mało, to musiałem brać co było 😉 Dałbym wszystko, żeby wrócić na wieś, ale żona nie chce… proza życia. Może kiedyś jej się odwidzi, albo żonę zmienię hehe 😉

    3

    4
    Odpowiedz
  8. Postaw sobie szałas w lesie albo wynajmij sobie pomieszczenie w piwnicy to będziesz miał spokój.

    5

    1
    Odpowiedz
  9. Gdybyś zarabiał grube tysie netto (wy już wiecie, ile, patałachy; nic tak dobrze plebs nie liczy jak cudzą kasę :P) i pomykał ulicami Łodzi mesiem (W212), to nie miałbyś takich problemów… A tak to skazany jesteś na jakiś mrówkowiec, czy inne szczurowisko. I ciesz się, dziękując swojej urojonej bozi, bo mogłeś trafić gdzieś do slamsów latynoamerykańskich lub zdychać na HIV w jakiejś dziurze na Czarnym Lądzie. A jak ci nie pasuje, niewdzięczny lumpenproletariacie, to trzy stówki w łapę, CV w zęby… Resztę śpiewki znasz, prawda? /Mesio
    PS. A pozostając w temacie…
    https://www.youtube.com/watch?v=IE8ER2bobIc
    😉

    6

    7
    Odpowiedz
    1. A spierdalaj fałszywa podszywko!

      1

      6
      Odpowiedz
  10. A najpiękniej jest na parterze, gdy chcesz wyjść na balkon np. ściągnąć pranie a jakiś chuj z góry -menda niewychowana, trzepie Ci dywan na łeb. Noż kurwa trzepak ma pod blokiem ale nie – koniecznie swoje obcięte pazury, syf, i gnój musi na Twój balkon strzepać bo mu się dupy nie chce ruszyć na dół. Dobrze, że jeszcze wora nie trzepie bo wtedy tylko się pochlastać pozostaje i tyle w temacie.

    5

    1
    Odpowiedz
  11. Miasto to dżungla w której łatwo zgubić człowieczeństwo i zostać krwiożercza bestią i prymitywną istotą nielepszą od ameby i dlatego aby jak największa ilośc ludzi straciła bezpowrotnie ludzką twarz i stała się żałosną jego imitacją spędza się ich jak największą ilość do miast i na tą potrzebę też zwiększa się urbanizacje betonując kolejny skrawek przyrody co jest równoznaczne z zabójstwem w człowieku jego duszy i istoty bytu bo człowiek to część przyrody,jej element bez którego nie będzie w stanie przetrwać i jeżeli kolejny skrawek lasu,łąki i pola zostanie zalany betonem to zalane betonem zostanie również wnętrze człowieka,i cóż taki betony posąg tyle że chodzący będzie wart.

    18

    2
    Odpowiedz
    1. Co bierzesz i gdzie to kupić?

      1

      0
      Odpowiedz
  12. Wolisz mieszkac w normalnym domu tylko zobacz ze co roku musisz pociac drzewo na całą zime i przezucic pare ton wegla i rozpalac codziennie w piecu, odsnieżać podwórko. A latem kosic trawe itp. A w bloku tego niemasz i zyje sie wygodniej. Wracasz z roboty i niemusisz nic robic wiecej.

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Złoooo! Całe szczęście, że mieszkam w Zachodnich Niemczech i tu zasady tak zwanego miru domowego są w pełni respektowane i z sąsiadami żyjemy super. Żadnych hałasów w porze popołudniowej drzemki, absolutny brak wiercenia. czy napierdalania czymkolwiek w niedzielę. Deutschland FTW!

    11

    0
    Odpowiedz
  14. Jesteś kupą gówna i nierobem, i dlatego tak masz.

    0

    3
    Odpowiedz
  15. Wybuduj lub kup dom i wyprowadź się, w czym problem?:)

    0

    2
    Odpowiedz
  16. moja siostra mieszka w bloku i nie narzeka. choć zanim dostała dobrą pracę, to na czynsz jej nie starczało. ja za to mam ‚dom’ ale wygląda jak barak, nikomu oprócz taty nie chce się w zimie podkładać rano do pieca który jest w garażu na dole, więc mam utrudnienie z uprawianiem sportu bo nie zawsze jest ciepła woda by się umyć. ogólnie zimno mi w zimie i są grzyby na ścianach

    2

    2
    Odpowiedz