„Kiedyś to było…”

Zazwyczaj tu nie zaglądam i ostatnio dodałem jakiś wpis ponad rok temu, ale jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Istnieje seria prześmiewczych memów o typowym polskim Januszu narzekającym, że „Paanie, kurła, kiedyś to byuo, a tera już ni ma…” – ale ja się z tym zgadzam w 100%. Urodziłem się na początku lat 90-tych, więc dobrze pamiętam to dziesięciolecie i jakoś w relacjach międzyludzkich, mimo, że nie były to aż tak bardzo zinformatyzowane czasy, nie było takiej znieczulicy i zachłanności, jaką obserwuję dzisiaj. Kiedyś ludzie naprawdę byli bliżej siebie i znajomości trwały latami albo przez resztę życia, zaś na podwórkach, osiedlach, na wsiach i w miastach dzieciaków tętniących życiem było wszędzie pełno i na każdym kroku. Później zauważyłem, że to wszystko z jakiegoś powodu się załamało: wszystkie place zabaw, wsie, miasta i osiedla dosłownie świecą pustkami. Dzisiaj, jeśli widzi się jakąś grupkę dzieciaków czy to w autobusie, galerii handlowej i na ulicy, wszystkie wgapione w smartfony i pochłonięte wirtualnym, fikcyjnym światem kreowanym przez portale społecznościowe. Nie ma normalnych relacji międzyludzkich, tylko lajkowanie sobie zdjęć przerabianych w photoshopie, z pojedynczych wypadów na zagraniczne wakacje, żeby wyjść na kogoś bogatego i zarabiającego astronomiczne sumy niedostępne dla przeciętnych zjadaczy chleba lub chwaląc się nowym samochodem, który w rzeczywistości musi być na kredyt, podczas posiadacz tonie w długach i ma komornika na ogonie – ale chuj z tym, bo wygląda na bogato. Mało kto sobie pomaga, ludzie nie zawierają ze sobą przyjaźni czy znajomości, a łączą ich już tylko interesy albo kombinują, jak tu zdobyć doraźny zarobek. Nie mówię, że pieniądze i technologia nie są ważne, ale nie można zastępować sobie rzeczywistego świata grami komputerowymi, YouTube’m, kliknięciami czy lajkami, bo ludzie stają się znieczulonymi, odwróconymi od siebie bezmózgami oderwanymi od rzeczywistości, na których działają już tylko reklamy i świecidełka, a jak widzę jakąś lalunię, która nawet się nie ogląda idąc z mordą przyklejoną w smartfon i ze słuchawkami na uszach to nic tylko modlić się, żeby nie wpadła pod samochód. Kiedyś, jak wybuchnie jakiś kryzys, konflikt lub odpukać wojna, bo historia przecież się nie skończyła, założę się, że wszyscy nagle się ockną i dopiero zauważą, że są od siebie współzależni – ale okaże się nagle, jaka ta młodzież siedząca na słuchaweczkach w call center, chodząca w rurkach, kolorowych podróbkach markowych adidasków czy fryzurkach zaczesanych żelem na bok jest niezaradna i nawet nie będzie potrafiła przeładować karabinu czy stanąć na froncie, bo obsra się po nogach i ucieknie z płaczem, że nie ma internetu i facebooka.

43
16

Komentarze do "„Kiedyś to było…”"

  1. gimbaza nie pamięta konsoli
  2. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach ja urodziłem się w latach 80 i wydaje mi się że kiedyś faktycznie było inaczej tak jak np stosunki rodzinne, otoz kiedyś utrzymywalo się kontakty z dalszą rodzina jakimiś dalekimi ciotkami, wyjazdy w gości albo spontaniczne wypady ot tak kogoś odwiedzić nawet bez uprzedzenia a dzisiaj w przypadku mojej rodziny nawet rodzeństwo jest jakoś tak daleko od siebie i nie chodzi mi o kilometry wcale, każdy zajęty swoimi sprawami żyje swoim życiem niechętnie się spotykając a dalekie ciotki to tylko raz na 10 lat widzi się na weselu ewentualnie pogrzebie. Fajne były te zabawy na podworku, robienie bazy, ganianie po opuszczonych terenach fabryk czy ogniska wieczorem najpiękniejszy był ten spontan. A dzisiaj tylko sztuczny świat FB, Instagram lajki już nie jest takie samo jak kiedyś

    12

    1
    Odpowiedz
  3. To się nazywa mięso armatnie. Tacy pójdą na przód żeby wróg mial chwilę zajecia..

    6

    0
    Odpowiedz
  4. Film „Player One” ukazał spędzanie większości czasu w wirtualnym świecie, ponieważ rzeczywistość była koszmarem – polecam obejrzeć.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Niestety będzie coraz gorzej. I do czego nas ta debilna technologia doprowadziła? Za 20 lat większość obecnych dzieci i 20 – latków będzie ślepymi i garbatymi. To przerażające. W dodatku będą zjebanymi umysłowo, nastawionymi jedynie na zysk po trupach.

    6

    0
    Odpowiedz
  6. Pierdolisz jak potłuczony, kolego

    2

    10
    Odpowiedz
  7. Ziściły się „przepowiednie” pisarzy SF z ubiegłego wieku. Technologia, ułuda, sztuczność. Ilość moich znajomych spadła drastycznie, bo każdy tylko czubek swojego nosa widzi. Widać tak miało być 🙂 Nie mam FB od pół roku i od razu moje życie stało się przyjemniejsze. Polecam.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Sporo w tym prawdy, relacje się pogorszyły, też jestem millenialsem urodzonym z początku lat dziewięćdziesiątych grającym w piłkę dopóki było ją widać, a jak się ściemniło to w chowanego ;). Trenuję jednak sztuki walki od 10 lat, uprawiam mocno sport, zysk bardzo ważny, ale nie najważniejszy, w rzeczywistość wirtualną nie uciekam i śmieję się z chujów, którzy tak robią ;), telefon „niedotykowy” więc wdowiego garba nie dostanę, ale pomimo tego wszystkiego co sobie posłodziłem, też nie jestem pewny czy potrafiłbym przeładować karabinu bo nigdy nie miałem go w ręce. Ani wojska ani pozwolenia —_— 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To, o czym piszesz nie stało się z dnia na dzień i wcale praprzyczyną nie był rozwój technologii w ostatnich latach. Źródeł należy szukać w decyzji pewnego okularnika w generalskim mundurze 13 grudnia 1981 roku, to właśnie wtedy ludzie przestali się odwiedzać i spotykać. Wcześniej imieniny, urodziny, każdy pretekst do imprezy w gronie rodziny i znajomych był dobry. Za wiele to może w sklepach nie było ale na stole nigdy nie zabrakło sałatki, kiełbasy, bigosu, galartu i wódki, więcej do dobrej zabawy nie było potrzeba. Wracało się do domu nieraz nad ranem w stanie niekoniecznie do końca trzeźwym. Nagle wszystko się skończyła, godzina milicyjna i tak jakoś ludzie przestali u siebie bywać, dość szybko się do tego przyzwyczaili. Komuna padła, przyszły lata dziewięćdziesiąte i wszyscy ruszyli w pogoń za forsą, życiem które sobie wymarzyliśmy gdzieś przed telewizorem w latach osiemdziesiątych oglądając na ekranie zachodnią rzeczywistość w „Dynastii”. Wielu z nas wkrótce przekonało się, że kapitalizm dobrze się ogląda w telewizji i wcale nie ma takich kokosów, jakie naiwnie sobie wyobrażaliśmy obwiniając mityczną komunę o całe możliwe zło. Dość szybko też podzieliły nas pieniądze – jeden miał smykałkę do interesu i mozolnie ale jednak dorobił się lepszego samochodu, większego domu, mógł pochwalić się zagranicznymi wakacjami, inny Rockefellerem się nie urodził i chociaż uczciwie pracował to jego sytuacja materialna niewiele się od tej sprzed 1989 różniła. Dzisiaj dzielą nas inne sprawy ale tak naprawdę rozeszliśmy się właśnie wtedy, gdy po upadku komuny zaradniejszej części powiodło się bardziej niż tej mniej zaradnej, pojawiła się najpierw zazdrość, później zawiść. Komuna wprowadziła równość – czytaj bylejakość, wszyscy mieli po równo – czyli nic. Po 1989 roku to się zmieniło, do dziś wielu z nas nie potrafi się z tym pogodzić.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Masz świętą racje
    Urodziłam się na początku lat 2000 i mogę powiedzieć tyle: moje miasto w którym się wychowałam, gdzie tyle przeżyłam, jak kiedyś było pełno dzieciaków biegających po ulicach i bawiących się, spędzających ze sobą czas… Tak dzisiaj tego nie ma. Mimo że nie jestem z lat 90 to i tak pamiętam te czasy. I kto by pomyślał że w ciągu tych kilku lat aż tyle się zmieni. Niestety nastała era srajfonów i tych wszystkich gówien… Nie mówię teraz wcale że to się nie przydaje. Ale ludzie zamiast używać tego z rozwagą i rozumem (choć wielu ludzi juz się rozumu pozbawiło przez te gówna) to doprowadzili do tego, że dziś idąc przez przez pasy widzisz napis ,,uważaj na samochody, odłuż telefon” czy coś takiego. No ja pierdole. Gdy pierwszy raz to zobaczyłam to nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Kiedy myślę o ,,starych czasach” to aż się łezka w oku kręci. Jednak możemy być pewni że te czasy juz niestety nie wrócą

    0

    0
    Odpowiedz
  11. No ja się urodziłem w 70-tych. To były dobre czasy.
    Wszędzie były krowy co srały pod siebie. Każdy dom miał płot ze sztachetami. Sztachety się wyrywało, nabierało krowie placki, rzucało po ścianach a potem spierdalało z rechotem przed wkurwionym właścicielem. Nazywali ten proceder „gówno na łopacie”.
    Do tego chłopstwo miało całe skrzynie jaj w stodołach. Jaja oczywiście lądowały na ścianach podobnie jak krowie gówna.
    Były też w okolicy pokaźne drzewa nad samą drogą. Siedziało się na gałęzi i jak jechał chłop furmanką, szczało się na niego i chuja mógł zrobić oprócz wyzwisk. W odpowiedzi był rechot i „Możesz nam do dupy naskoczyć frajerze”.
    Była jedna droga aswaltowa z drzewami obok. Brało się żyłkę, zawieszało jajo przez gałąź i puszczało w ruch jak jakiś kaszlak albo duży fiat jechał. Jak się trafiło w szybę to była okazja do opowieści w podstawówce na pół roku. Były też polowania na właściceli wspomnianych fiatów za pomocą portfela albo flaszki po wódce połączonej żyłką do operatora. Samochód się zatrzymywał, kierowca się zchylał po zdobycz, a ta mu odskakiwała. Nazywało się to „łapanie samochodów”.
    Wszędzie były pola pszenicy i żyta po których można było robić korytarze i wpierdalać rosnące obok truskawki. Nieważne że były zielone. Paru głupoli nawet miało winogrona i drzewa z orzechami. Oczywiście wszystko było cały czas wyżarte a właściciel mógł tylko wyklinać na „jebanych gówniarzy”.
    W szkole też było fajnie. Co 45 minut była przerwa i można było się tłuc z resztą gówniarzy po mordach pięściami. Młodszych się łapało i robiło np. „pająka”. Polegało to na tym że się delikwenta łapało za kończyny i robiło „hopa”.
    Było parę stawów z kiełbami, karasiami (łapało się toto do słoików) i co najważniejsze żabami do których się strzelało z procy albo przerabiało na galaretkę za pomocą tyczek od głupków co chodowali fasolę i sztachet. Teraz jak jestem w podeszłym wieku, to mi tych żab trochę szkoda, bo komary i muchy jadły. Aaa, muchom się srzydła wyrywało i wbijało szpilkę w bok – chodziła w kółko i był ubaw.
    W wieku 12+ lat odkrywało się cudowne wrażenia dostarczane przez „jabole” (Tanie wino marki wino). Było też kurewsko gorzkie piwco marki „Łańcut” które było dostępne bez ograniczeń w każdym sklepie spożywczym.
    A żebym nie zapomniał, wszystkie lokalne gówniary uwielbiały się bawić w „doktora” co polegało na dokładnych badaniach małoletnich cipek.
    Żebyście nie myśleli że gówniarstwo było kompletnymi szkodnikami, torturowaliśmy i mordowali stonkę ziemniaczaną w ilościach przemysłowych.
    Szczęśliwe dzieciństwo miałem…

    0

    0
    Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Kryzys demograficzny | Idiotyczna moda na tatuaże | Bezsensowne "prace" | Karierowicze w szczurzym wyścigu | Dlaczego współcześnie młode kobiety są tak nudne i płytkie? | Młodym kobietom wydaje się, że są królowymi życia | Dorabianie filozofii do tego, gdzie się mieszka | Kolejna chujnia o fetyszach... | Zmarnowane życie | Konar | Miłość to gówno... | Nie potrafię pracować | Piłka nożna | Seks = zwyrodnialstwo | Beznadziejnie zakochana w zajętym facecie | Kto tu jest nienormalny? | Chujnia do potęgi... | Święta... | Mam dość robienia pod czyjeś dyktando! | Pizdowata osobowość | Paliwo | Podawanie przebiegu samochodu | Karygodne traktowanie uczniów w szkole | Urosły mi cycki... a jestem facetem! | Zawód inżyniera budownictwa | Cenzura w internecie | Brak poczucia sensu życia | Cierpienia młodego samuraja | Narzekanie | Czy faceci NAPRAWDĘ muszą generować taki hałas? | Taktowność | Odnośnie "chorób psychicznych" | Chujowe pomidory | Praca w ochronie | Życie w kraju zimnych, egoistycznych i naiwnych ludzi | Możliwa utrata mieszkania | Cholerne reklamy świąteczne | Co to za życie bez drugiej osoby | Kłamcy | Sami sobie zgotowaliście ten los | Facebook - niewolniczy portal | Chciałem być sprytny | Jestem biednym śmieciem | Jebane święte krowy | Autobusowe szaleństwo | Słów kilka o feminizacji, kryzysie męskości i polityce społecznej | Sport to zdrowie? | Państwowa posadka | Starzy ludzie (starsi ode mnie)