Powitać.
Dziś pogadamy o tym, jak ulegle przyjmujemy tyranię i wyzysk w naszym „kochanym” kraju przyszłości. Dlaczego np. Francuzi – mimo że mają trzy razy lepszą sytuację niż my – potrafili wyjść na ulice i pokazać jaja, gdy podbili im paliwo? Nawet naród uważany za tchórza potrafi teraz więcej niż Polaczki, którzy tylko biernie narzekają w necie czy na forach. Przecież u nas za średnią krajową kupujemy trzy razy mniej benzyny niż we Francji i oni idą protestować, a my tymczasem siedzimy cicho. Sam czuję się jak taka stuleja, która żyje w komfortowej wegetacji i daje się kroić z własnej kasy i godności. Choć mam świadomość, że gdyby tylko jakaś grupa się organizowała, to bym wyszedł na protesty – mam już dość tego syfu. Wolę umrzeć od pały policji niż żyć jak warzywo bez krzty dumy.
Dlaczego robią z nami co chcą i wszystko przechodzi bez echa? Jedyny bunt to szum w mediach, a aferzyści i tak zawsze wychodzą na czysto – wrzucają mema, robią jakieś przesłuchania i ani słowa o realnych sankcjach. Ilu polityków i ludzi z elity było uwikłanych w afery, a teraz grzeją sobie wygodne fotele za kosmiczny hajs? A Polacy patrzą na to w TV zmęczeni po robocie, a ich jedyny „aktywizm” to doniesienie na jakiegoś młodszego kolegę w pracy.
Jak długo jeszcze będą kraść i rozdzielać nasze pieniądze między siebie? Jak bardzo muszą zrujnować budżet, żeby ktoś tu w końcu ogarnął? Urobili nas jak chcieli – wszystko jest zaplanowane, te same partie wygrywają wybory i będą to robić latami. Polacy dają się dymać wszystkim: rządowi, kapitalistom i Januszom. Jak chcesz się tu rozwinąć w kraju rządzonym przez układy, gdzie monopol mają populiści a koneksje decydują o sukcesie na starcie?
Wiem, zaraz pojawią się „motywatorzy” z tekstami typu „jesteś kowalem własnego losu”. No niby racja, ale macie za wąskie pojęcie sprawy. Nie piszę o indywidualnej karierze, tylko o tym, dlaczego 3/4 społeczeństwa jest dymane i utrzymywane w bierności wobec totalnie chujowej sytuacji. Dlaczego mamy mieć gorsze warunki, żeby „kuć swój los”? Przecież do rozwoju potrzebujesz kapitału na start, którego nigdy nie wypracujesz za polską medianę. To samo z edukacją – to wszystko kosztuje czas i kasę. Ktoś ze słabej pozycji nie ogarnie zmiany od razu. Dlaczego nie mamy tego, co Europejczyk ma codziennie – mediany zarobków, która daje wybór? Tam można coś odłożyć albo zainwestować, a w Polsce przy tych kosztach życie to tylko przepierdalanie kasy na przeżycie. Ilu przedsiębiorców rozwinęło się bez żadnego kapitału i pomocy? Praca za 2,5K nie jest takim gruntem. W Europie niby drożej, ale spójrzcie na proporcje: ile benzyny kupi Niemiec za swoją medianę w porównaniu do nas? Nadwyżka kasy daje start, a u nas prawie nikt jej nie ma, więc większość ludzi ma związane ręce. Jak Polak wyjedzie za granicę i będzie tam uczciwie wegetował, to przywiezie grube pieniądze na rozwój. Tutaj też się wegetuje podobnie, ale nic nie zostaje w kieszeni.
I chodzi jeszcze o godność. Typowa reakcja Polaka na nowy podatek czy chujowy przepis to wrzucenie oburzonego mema do sieci i pogodzenie się z tym po tygodniu. Potem najwyżej ponarzeka na to w stołówce ze spoconymi współpracownikami.
Poczekaj na wodorowe.
Elektryki są chujowe, z pierdolonymi akumulatorkami, najbardziej chujowymi ze wszystkich.
To jebane gówno jest teraz wszędzie.
Chujstwo wybuchające od zwykłego nacisku hydraulicznego.