Jestem sierotą życiową

Jak w tytule, chodzi o to że jestem totalną sierotą życiową. Z wieloma rzeczami w życiu sobie nie radzę, jak ktoś mi coś złego zrobi to sam sobie bym nigdy nie poradził, nie potrafiłbym zastosować samosądu, tylko musiałbym to zgłosić. Nie mam pojęcia jak np. płacić przez Internet, to znaczy nie wiem co zrobić by robić zapłaty za zakupy przez sieć. Gdy pracowałem w pewnym zakładzie to niektórych prostych rzeczy nie potrafiłem zrobić. Powiem jeszcze tyle, że mam już ponad 20 lat, a nie potrafię być samodzielny. Nie śmiejcie się ale taka jest ponura prawda. Wiele rzeczy robią za mnie domownicy, czuję się jakbym miał nie ponad 20 lat a jakbym miał 8, bo ośmiolatek też nie jest niezależnym, samodzielnym człowiekiem. Śmiało, piszcie, że jestem głąbem, bo taka prawda.

22
5

Usterka

Na wstępie zaznaczę, że nie będę zwracał uwagi na chamskie komentarze.

Ostatnio zgłaszałem właścicielce, że jest spiecie elektryczne i po chwili światło się włącza i wyłącza, i tak w kółko.
Czekalem z pół miesiąca aż właścicielka coś z tym zrobi.
Wreszcie przyszła z zarowką – ale potem jak mówię by dała żarówkę to może wymienię to Mi odpowiada, że NIE DA, BO JEST JEJ POTRZEBNA.

Ha!
Która jest jej potrzebna?
Ta stara, żeby wyrzucic do kosza czy ta z którą przyszła?
Co trzeba mieć w głowie z takim rozumowaniem?

2
18

Harmider

No nie!
Jak można ciągle dzień w dzień szurać drzwiami?
Wchodzić i wychodzić.
Niech seniorka ustawi sobie drzwi do pokoju raz na dobre i tak trzyma.
A tak skrzypi Mi tak od ponad pół roku kilka razy dziennie.
To nie łazienka, tylko właśnie nie wiadomo co.
Głupota ludzka chyba jedynie.

Tak samo tv.
Nic babka nie robi, tylko non stop ogląda tv.
Nie słyszę co mówią, tylko słyszę jedynie harmider.
Non stop !
Zwracam uwagę to jeszcze babka Mi mówi, że nic nie słychac… A MIESZKA TUZ POD MOIM POKOJEM !

Jak radzić sobie z takimi ludźmi??? Którzy nie mają w sobie żadnej empatii a jedynie egoizm!

11
8

Zostawiłem swoją kobietę dla jej własnego dobra

Może jestem dziwny, ale zrobiłem tak jak w temacie. Dziewczyna była praktycznie jak mój ideał. Przynajmniej z wyglądu. Ludzie, którzy nas widzieli mówili, że wyglądamy jak brat i siostra. Dogadywaliśmy się nieźle. W łóżku po prostu bajka. Nie odmawiała nigdy, a wiele razy była tak napalona, że zaczynała sama. Wiele razy kazała mi robić z nią wszystko na co tylko miałem ochotę. Nie czułem nawet nudy, jaka pojawia się zwykle. Po trzech latach nadal kręciła mnie tak samo.

Niestety skończyła trzydziestkę, no i i się zaczęło. A kiedy ślub? Ona chciałaby mieć już dzieci . Najlepiej więcej niż jedno. Temat wychodził na każdym kroku, już w nawet żartach na inne tematy.

Próbowałem przekonać się do tej myśli na rożne sposoby. Że może powinienem się zgodzić, że może będzie pięknie, że może trzeba, bo drugiej takiej nie spotkam. No nie dało się za chuj. To było coś, czego zwyczajnie nie czułem i nie chciałem. Poza tym tak się składa, że już jestem weekendowym tatą – mimo, że zawsze starłem się być dobry dla syna, po prostu wiedziałem, że na pewno nie chcę już mieć kolejnych dzieci.

Widziałem, że dziewczyna się z tym męczy. Niby było dobrze, ale ciągle powtarzała, że ona cały czas czeka, a ja nic. Kiedy wreszcie ona dostanie to o czym marzy? Mógłbym pewnie lawirować i mydlić jej oczy nawet jeszcze i z dwa lata, ale jednak nie chciałem w ten sposób robić. Więc po prostu zerwałem z nią. Wytłumaczyłem, że dla niej będzie lepiej jeśli poszuka swoje szczęścia z kimś innym.

Była tak wściekła i rozżalona, że aż trudno opisać. Oczywiście teraz mnie nienawidzi. Mnie też nie jest szczególnie przyjemnie. Próbuję sobie powtarzać, że przynajmniej raz kurwa zachowałem się uczciwie. Nie chciałem jej zwodzić. Po prostu mieliśmy rożne oczekiwania i nie było sensu się oczekiwać, że da się to pogodzić. Co nie zmienia faktu, że jest chujowo, a jeśli zobaczę ją z innym pewnie też to nie będzie miło.

Ale w takich sprawach nie da się iść na ustępstwa. Potem wynikają z tego rodziny, w których ludzie męczą się ze sobą i nikt tak naprawdę nie jest szczęśliwy. Wybrałem więc tak jak wybrałem.

Co nie zmienia faktu, że chujnia.

57
20

Telefony

Boli mnie to, że ostatnio gdy spotkałem się z koleżanką ona stała z telefonem i gapiła się w niego jakby miała umrzeć i jej telefon to jedyny ratunek przed nadchodzącą śmiercią. Powiedziałem jej cześć, głośno i wyraźnie, a ona nawet nie spuściła zwroku z jebanego ekranu nawet na pół sekuney. Przechodziłem obok i nie miała słuchawek więc raczej normalna osoba by odpowiedziała (w tych chorych czasach już takich osób nie ma) i na pewno to słyszała. Chwilę później widziałem jej koleżankę, jak szła się z nią spotkać, oczywiście ona była również wgapiona telefon tak samo jak ona i prawdopodobnie z nią pisała będąc od niej jakieś 15 metrów. Co się z tymi ludźmi dzieje… to ja kurwa nie mam pojęcia, może ja jestem jakiś zacofany, że nie noszę i nie wyjmuję telefonu w każdej możliwej sytuacji, gdy nie jestem w domu? Pewnie takie osoby, jak durna koleżanka opisana wyżej myślą o takich ludziach jak ja, że są jakimiś psycholami, durniami, idiotami. Bo przecież jak to? Nie patrzysz w telefon gdy idziesz kurwa na środku ulicy? Co ty?! Chory jakiś jesteś? Idź się lecz człowieku! Rok temu na wakacjach spotkałem się z kuzynką to było podobnie, i co roku zauważam coraz gorszą zmianę. Przywitam się to powiedzą, że jakiś opętany, bo przecież jak to? Witać się w rzeczywistości? Jeszcze będzie się na mnie stać i gapić jakbym jej wymordował całą rodzinę. Szkoda, że przez takie rzeczy traci się też dużo znajomości, no ale trudno. Ja z baranami się nie będę zadawał, a na pewno nie z ludźmi, którzy idą ze szkoły do domu nie odrywając wzroku ani na sekundę, może jedynie jak otwierają drzwi od domu, a przy pasach jeszcze używają swojego pewnie w miarę sprawnego słuchu aby usłyszeć czy jedzie samochód, czy nie, no bo ich wzrok nie jest chyba wyśmienity.

50
3

Wesoła szkółka

Siema. Moja chujnia dotyczy liceum do którego niestety chodziłem. Upokorzenia, poniżania i cała masa tego typu wesołych historyjek. Przez kilka lat naprawdę sporo się tego nazbierało. Czysty odlot. Zawsze ten sam schemat :przygłup świadomy swojej marności (fizycznie silniejszy, bardziej bezczelny, chamski, agresywny) znęca się fizycznie i psychicznie nad słabszym, który nic właściwie nie zrobił. Kolejna wariacja tego schematu : grupka przygłupów znęca się nad jednym chłopaczkiem albo laską. Nauczyciele przez długi czas udają, że nic nie widzą i nie słyszą, rodzice wcale nie lepiej. Oczywiście schemat tego typu wraz z kilkoma wariacjami zawsze się powtarza jak historia. Do porzygu i obsrania ciągle to samo. Dopiero jak jest już pozamiatane i ofiara dostaje od tego traumy i kompleksów nagle zaczyna się wielkie dochodzenie kurwa detektywistyczne : Czyja wina, kto powinien wziąć za to odpowiedzialność, ze ziomek 16 lat zaczął strzelać w szkole. Obojętność, znieczulica i olewanie. Nic dziwnego, że tyle osób nienawidzi budy. Pozdro dla osób, które jakoś to gówno przeszły. Yo.

64
1

Sztuczne kobiety

Wkurza mnie bardzo jak kobieta sobie np. powiększa piersi, farbuje włosy czy nawet maluje paznokcie. Poważnie mówię. Nigdy bym nie chciał mieć za dziewczynę kobiety, która ma sztuczne cycki. I jeszcze wkurwia mnie myślenie, że naturalna dziewczyna jest biedna. Ja tam dziewczynom niczego nie zabraniam, jak jakaś chce to niech robi z siebie plastik ale jak już mówiłem – sztuczność u dziewczyn jest chujowa i przenigdy nie wyjdę za kobietę, która robi z siebie sztuczną. A co do makijażu to powiem, że dopuszczam ale łagodny. Nie ma mowy o intensywnym malowaniu się. Szacun dla dziewczyn, które nie robią z siebie sztucznych dziwadeł.

56
27

Nowe pokolenie, nowe zasady

Chciałbym się tutaj pożalić pewną rzeczą, mianowicie zmieniającymi się zasadami. Bardzo lubię rozmawiać z moją babcią i często gdy to robię, dowiaduję się nowych rzeczy. Nikogo dorosłego chyba nie zdziwi fakt że gdy byliście nastolatkami (tak, wy, ja sam jeszcze nim jestem) to chcąc zapalić papieroska, chodziliście tam gdzie nikt was nie znajdzie, bo byłby przypał. Teraz jak tak patrzę na osoby w moim wieku, albo i młodsze, prawie KAŻDA osoba pali, albo chleje jak zaprawiony w boju. Nie wiem skąd nastolatkowie mają wprawę w chlaniu wódy, albo jaraniu fajek, ale to trochę straszne. Cały czas gdy zaglądam na Snapchata to widzę jak znajomi chwalą się jak to „dorośli” nie są wrzucając zdjęcia gdzie trzymają wódę, fajki, piwo, albo mają taki rozpierdol na stole gdzie leży wszystko co wcześniej wymieniłem. Może nie wszyscy się tym chwalą, ale z pewnością to robią. Idzie taka grupka przygłupów z liceum, albo z szóstej klasy i wyglądają jak typowa patologia. Przeklinają ile się da, są głośni, przygłupi i bardzo agresywni. Pominę fakt że dziewczyny ubierają się jak… dopowiedzcie sobie resztę. Spróbuj na takich spojrzeć to Cię zabiją, bo są przecież tacy „dorośli”. Nie mogę, coraz bardziej odczuwam że tutaj nie pasuję.

82
8

Pszczoły – niechęć do nich

Ten wpis będzie o pszczołach. Nie denerwują mnie pszczoły, tylko ludzie, którzy uważają że są one niepotrzebne i je zabijają. Trzeba być zjebem by zabijać tytułowe stworzenia. Dzięki nim zapylane są kwiaty i są owoce. Bez nich byłoby bardzo źle. Czy do matołów, którzy zabijają pszczoły nie dociera że są one pożyteczne?! Szerszenie zabijać należy bo są podłe, ale nie pszczoły. Pozdrawiam każdego, kto szanuje pszczoły, a nie pozdrawiam tych co je eliminują.

77
5

Alkoholizm i zdrada

Witajcie. Jestem tu nowy i od razu opiszę swój problem. Mam 33 lata moja kobieta 26, jesteśmy 7 lat w związku. Sytuacja jest tego typu, że któryś już raz z rzędu kłócimy się ostro i zazwyczaj po pijaku. Sam zacząłem z nią więcej pić, jest tak, że wracamy po pracy do domu, i pierwsze co to leci do sklepu po piwo. Nie ma praktycznie dnia żeby nie było najbiedniej tego 1, 2 piw. A zazwyczaj po 4 na głowę wieczorami to standard. Jeśli wróci mocno zmęczona czasami to wtedy nic nie pijemy ale to zdarza się sporadycznie. Rozmawiałem już z nią o tym nie raz i nie dwa, żeby przestać, zmniejszyć te ilości i częstotliwości bo naprawdę wkurwia mnie wstawanie co drugi dzień na kacu do roboty i męczenie się potem pół dnia. Jej ojciec był alkoholikiem, miał rozrusznik na sercu i nawet to go nie wystraszyło bo chlal dalej aż w końcu pikawa stanęła. Jej to chyba niczego nie nauczyło bo jest non stop tak samo. Druga rzecz-rok temu zostawiła mnie. Dla frajera którego wpuściła do mieszkania, mnie wyjebała (ma swoje mieszkanie), twierdząc że już dawno się nam nie układało. Po 2 miesiącach miłości okazało się, że koleś jeszcze bardziej lubił wypić i do tego przyćpać. Nie pracował, ona go utrzymywała. Więc „miłość” potrwała tylko 2 miesiące. Rozstali się tak szybko jak zeszło, i do mnie ze zrobiła błąd że to było złe itd. A ja miękka dupa do niej wróciłem…… I teraz znowu zaczyna się srać, kłótnie wracają o byle gówno, picie itd. Każdy mnie ostrzegał, znajomi i rodzina za głowy się lapali jak dowiedzieli się że wróciłem po czymś takim. Wiem wiem że jak skończony kretyn się zachowałem. I teraz dlaczego z nią nadal chciałem być? Lata spędzone razem, wspólne chwile fajne których też dużo było, nie powiem bo i jest opiekuńcza, ugotuje i są momenty gdzie da się zauważyć że mnie kocha ale tych chuj owych sytuacji i klotni znowu jest coraz więcej. I dość mam już pustych buteleczek po małpkach pochowanych po szafach między ubraniami albo wynoszenie pełnego wora puszek po piwie co drugi dzień do śmietnika. Proszę poradźcie mi co z tą sytuacją zrobić. Boje się samotności a jeszcze bardziej tego że będę tęsknił za tymi wspólnymi latami. Pojebana sytuacja :/ Pozdrawiam

14
34
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Alkoholizm i zdrada"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. koleś ścierke wyciskal 2 miesiące, a Ty się bablasz w tej kałuży….jak ludzie mogą być takimi pizdami rzRzyciowymi jest to niepojęte przeze mnie

    39

    0
    Odpowiedz