Piękne związki

Niebawem stuknie mi 30 lat. Może mi ktoś odpowiedzieć jak ja to robię, albo inaczej – co w głowie może mieć płeć przeciwna przy wyborze chłopaka albo może ja, że jestem wolny? To jest niezrozumiałe. W gimnazjum miałem jedną dziewczynę z którą rozmawiałem cały czas. Próbowałem się z nią umówić, bezskutecznie za pierwszym razem. Potem gdy pewien znajomy ogarnął numer do dziewczyny umówiła się z nim… po 15 minutach rozmowy. Niesamowite. Skończyłem rozmowy szybko. W liceum dwie dziewczyny. Byliśmy sobą zainteresowani. Znaczy ja jedną nie. Drugą bardziej. Ale nagle po trzech miesiącach ma chłopaka. No dobra. Pojawiła się trzecia. Ale ona miała chłopaka. Na nic się nie nastawiałem. I całe szczęście. Studia. Zdaje się, że to ostatnia chwila. Myliłem się, studia informatyczne sprawiły 0 dziewczyn a na imprezy w akademiku były łagodnie mówiąc przygodne dziewczyny które mnie nie interesowały. Ale i tak nie żadną zainteresowany. Chemii nie było. Dobrze. Hobby i praca. Albo powoli. Jeszcze internet. Też był przy drodze mej samotności internet, gdy na studiach nie szło. Oczywiście byłem biednym studentem, więc dziewczyny z internetu mówiły mi, że powinienem pracować i studiować skreślając mnie w kwalifikacjach o randkę. Czyli bez szans na randkę. No… Niektóre umawiały się z litości jakby, na jeden raz i chwilę. Dobrze. Poszedłem do pracy, skończyłem studia. To i w internecie była dziewczyna. Zainteresowanie, długie rozmowy. Mówiła że chce się spotkać ale tylko słownie. Znaliśmy się 3 lata z przerwami. Miała chłopaka w tych przerwach. Akurat w niej byłem mocno zauroczony, ponieważ jak ją zobaczyłem nie była jakaś super z wyglądu ale miałem wewnętrzny głos, że będzie moją żoną. Ale już to przerwałem. Druga dziewczyna. Nawet była randka. I co? Skończyło się po drugiej. Robiła sobie przerwy od chłopaka, kiedy to mówiła że z nim zrywa. Było odwrotnie. Byłem pocieszycielem. Przejdźmy zatem do hobby i pracy, kiedy to olałem internet. Przy hobby jest dziewczyna, ale młoda. Różnica wieku 10 lat. Na Pan się zwraca, więc też odpada. Swego czasu sama zaproponowała spotkanie. Lecz tylko na tym się skończyło. Może się jeszcze ułoży. Praca. Też są wolne dziewczyny. Chyba wolne, bo tego nie mówiły a na fb można sobie wpisać co się chce. Chociaż nie ma okazji porozmawiać z tymi dziewczynami, bo pracuje się jako informatyk. Akurat młode bardziej ogarnięte od starszych. Rzadko kiedy wzywają do problemu. A jak chciałem dać dziewczynie swój numer (okazyjnie, nie chciałem być nachalny) to mnie zbywała, ale podałem. Niedługo kupuję mieszkanie w Warszawie, jeżdżę autem z salonu. Co do mieszkania – bez kredytu, albo może z małym jak zdecyduję się na większe. Nie wiem. Niby dziewczyny narzekają po forach, że na portalach randkowych są życiowo niezaradni gołodupcy albo zboczeńcy. Ale gdy z takim mają do czynienia, to wybierają innych albo są same. Nie chcę tu dyskryminować ich partnerów których wybrały, ponieważ szanuję każdego bez względu na to co reprezentuje. Z drugiej strony nie mam takiego ciśnienia na związek jak kiedyś i samotność nawet czasem zdaje się lepsza. Niby trzeba się starać. Momentami od starania grożono mi policją. Nie wiem o co chodzi. W sumie to się zastanawiam jakie pytanie zadać i jakie wnioski wyciągnąć. Bo dziewczyny nie powiedzą mi co robię złego. Może chcą abym był kolegą. Bo nie widzi im się aby z informatykiem który lubi sport spędzać życie. Ale moi koledzy z pracy żony mają, więc argument wysoce nietrafiony. Ponury też nie jestem, chyba pierwszy raz od dłuższego czasu napisałem tyle kropek, bo zazwyczaj mój nastrój opisuje doskonale emotikona dwukropek z dużą literą D. A i zupełnie nie zwracam uwagi na komentarze rodziny. Mieszkam z rodzicami, może to mnie skreśla? Dużo dziewczyn mnie o to pytało, szczególnie w pracy. Ale żonatych, więc zapewne dla zaspokojenia ciekawości. Tylko jak rodzice przyjeżdżają od rodziny mówi mi zaraz abym kogoś znalazł. Śmieszne. Ja mówię całej rodzinie, że mogę być sam. Mi to wcale nie przeszkadza. Po bracie żonatym też widzę, że odkąd jest w tym stanie polubił wycieczki na południe Europy, gdzie będąc wolnym był najdalej 100km nad morzem. Polubił inny typ aut, gdzie będąc wolnym wolał inny. Oczywiście wiem kto może mieć wpływ na te decyzje. Dlatego też się zastanawiam czy żywot w małżeństwie jest faktycznie taki piękny. Nie wiem. Nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Ale tak raz na jakiś czas zastanawiam się, czy muszę mieć jakąś supernaturalną moc aby mieć dziewczynę? Czy może od razu na pierwszym spotkaniu proponować związek co odczuwałem za niesłuszne? Czy kobiety widzą że się nie nadaje na faceta i może być tylko kolegą? Owszem z bycia kolegą można być wkrótce chłopakiem. Ale… to chyba mało realne. Sam już nie wiem. Zapewne lepiej się znacie. Temat zostawiam wam.

82
45

Kurs Euro

Od zarania dziejów sprytnie robi się z Polaczków niewolników i utrzymuje się ich sytuację materialną na takim poziomie, żeby tylko nie zdechli z głodu i wydawało im się, że im się poprawia, kiedy realnie zarabiają wciąż tyle samo. Chodzi o to, żeby utrzymać w ryzach największych niewolników Europy, a jesteśmy nimi my. Wykorzystuje się kolejne proste triki do tworzenia iluzji dobrobytu, utrzymując ten sam, lub nawet gorszy status przeciętnego niewolnika Polskiego. Polaczek myśli, że zarabia więcej, a w rzeczywistości jest na tym samym poziomie dobrobytu, albo jeszcze niższym. Wystarczyło, że w dwa miesiące globalne elity i banki centralne udupiły złotówkę o kilkanaście procent, a w połączeniu z inflacją realną pożarło to realnie kilkadziesiąt procent wynagrodzenia Polaków od początku roku. Więc de facto mediana zarobków Polaczka to dalej 500 euro. Zebrały się szychy i dyskusja wyglądała tak: Ok, drukujemy, tu granicę zamykamy, tu zostaje, ok, a co robimy z Polaczkami? A no to jepnijcie złotowkę o kilkanaście procent w dół, żeby to bydło przez ten czas tanio robiło dla zachodnich firm. Potem się coś wymyśli. Jak 10 lat temu, gdy euro było po 3 zeta z hakiem, a teraz już szoruje po 4,60 to co nam się poprawiło? Oczywiście 90 procent Polaczków nadal się nie kapnęło, że nie ma żadnego progresu w naszym dobrobycie i nigdy nie będzie. Progres to mają w innych krajach
. My tylko oddalamy się od krajów wysoko rozwiniętych, zamiast się do nich zbliżać. No, ale wkrótce cały nasz naród wymrze, bo na szczęście jakoś nie chce się rozmnażać. I bardzo dobrze. Po co płodzić kolejnych niewolników dla zachodnich koncernów, makiawelicznych polityków i polskich Januszy biznesu? I tak to wszystko jebnie, bo na glinianych nóżkach stoi i całe szczęście. Ludzie już się tylko męczą. Jak myk z Euro spełni swoją rolę to wymyślą kolejny, jakiś inny, żeby Polaczkom skrócić łańcuch. Już piertolą coś o suszach i pewnie skończy się tak jak zawsze. Polaczki stracą hajsy. Następnie będzie pieprzenie przez 5 lat, że COVID nadszarpnął wszystko, więc firm nie będzie stać na podwyżki, a ceny będą musiał jak zawsze wyjebać do góry, nie w dół. I tak się Polskich niewolników redukuje, żeby zawsze za więcej niż michę ryżu nie tyrali. Jak usłyszycie jakieś nowe słowa: helicopter money, redukcja czegoś tam, otwarcie, zamknięcie, musimy się wspierać, tarcza, nowy projekt, nowa ustawa, drzewko (nie ma czegoś takiego, ale może coś wymyślą i tak to nazwą), zmagamy się, przede wszystkim chcemy… to wiedzcie, że to są tylko puste frazesy na nazwanie tego samego zjawiska: zabranie polaczkom hajsu, żeby mieli mniej. Po prostu ciągle robi się to samo, ale wymyśla nowe twory, żeby mózg Polaczka czymś zająć, gdy będzie biedniał.

108
300

Przepych

Wkurwia mnie otaczający mnie przepych wśród ludzi. Jesteśmy społeczeństwem i cywilizacją iście konsumpcyjną i wszystko obraca się tylko wokół pieniądza a dokładniej rzeczy materialnych, jak najlepszych, jak najdroższych i jak najbardziej idealnych. Mówił o tym nawet ostatnio jeden z popularnych na yt trenerów. Wszyscy faceci i wszystkie kobiety wyglądają po prostu w 99% tak samo. Wszystko musi być oryginalne, buty, zwężone spodnie, koszulka z Calvina Kleina, Levisa, Giorgio Armani, no po prostu wszyscy kurwa wyglądają tak samo i dążą do tego, żeby te łachy kupić. Wszyscy faceci obcięci na pędzla a wszystkie laski te same proste i farbowane włosy, te same brwi zrobione henną, te same makijaże, klony po prostu. I najśmieszniejsze jest to, że ludzie spędzają pół swojego życia na tym, żeby tylko i wyłącznie na to zarabiać i siedzieć 3 h w łazience i pokazać się potem światu i być akceptowanym w społeczeństwie i wyglądać jak z gazety. A wszystko po to, żeby każdy na Ciebie spojrzał i żebyś był/a w normie i podobała się innym. Nie ma już w ludziach normalności. Spontaniczności, naturalności. Nikt nie jest sobą. Bo każdy jest kopią. Usilnie dążącą do bycia zajebistą. Jesteśmy bandą coraz większych debili, naprawdę, świat zmierza w opłakaną stronę.

156
11

Wyłudzanie danych

Krótko: wkurwia mnie niemiłosiernie to, że na każdym kroku próbuje się wyłudzać nasze dane. Firmy takie jak Google czy Microsoft wykorzystują każdą okazję, byle zmusić użytkowników do zakładania kont i w konsekwencji – podawania swoich danych. Konfigurujesz telefon? Podaj swoje imię, nazwisko, datę urodzenia. Chcesz aktywować licencję na Office’a? To samo. Chujnia i śrut.

88
6

Fenomen youtuberek

Zastanawia mnie ten fenomen wyrastających jak grzyby po deszczu kolejnych żądnych sławy youtuberek. Kto to w ogóle wymyślił i – przede wszystkim – po co? Roi się od nich na całym Youtubie. Pozują na popularne, przebojowe i światowe, podczas gdy w rzeczywistości są bezbarwne, nudne i nijakie. Próbują pokazać, jak ciekawe życie wiodą, jak bogate jest ich wnętrze, jak dobrze orientują się w modnych gadżetach, w jak ciekawych i alternatywnych miejscach bywają, jak zdrowy tryb życia prowadzą itp. W istocie jednak sprzedają swoje życie prywatne za bezcen, kosztem szacunku do siebie i najbliższej rodziny. Często są szykanowane, wyśmiewane i obgadywane. Na rozmaitych forach powstają nawet wątki poświęcone poszczególnym youtuberkom. A same youtuberki chcą pławić się w tej sławie niczym znane celebrytki tylko dlatego, że upubliczniają swoje życie prywatne i intymne. Konsumpcjonizm pełną parą. Ja się pytam: po co kolejna i kolejna „gwiazda” zakłada kanał? Ileż można gadać o tym samym? Większość tych youtuberek to osoby mało urodziwe, często żyjące skromnie, zazwyczaj pozbawione jakichś wyjątkowych talentów czy pasji. Każda stara się być do tego stopnia wyjątkowa, że staje się identyczna jak cała reszta. Prawie wszystkie te vlogi nagrywane są na jedną modłę i są kalką tego, co na amerykańskim Youtubie modne było kilka lat wcześniej. Te youtubowe gwiazdy są tak potwornie schematyczne i przewidywalne w swoich stadnych odruchach, że aż trudno w to uwierzyć. Niewolnice systemu, ludzkich osądów i spojrzeń. Bez własnych poglądów i odrobiny kreatywności. Całe życie w szaleńczym, obłąkanym pościgu za akceptacją, modą i brakiem odrzucenia. Pod dyktando innych. Po co to badziewie nagrywać? Po co pokazywać się w samochodzie w drodze do Lidla, po co opowiadać, co się zjadło na obiad, po co robić te całe „haule” zakupowe? Kogo to obchodzi? I skąd one mają tyle „fanek”? Czym ludzie oglądający te kanały się zachwycają? Czym te internetowe gwiazdki chcą zabłysnąć? Ile można patrzeć na tę nudną codzienność, jaką każda z nich tak samo przeżywa? Nie pojmuję tego.

86
3

Empatia, a raczej jej brak

Cześć, chcę Wam opowiedzieć o jednej z profesorek (od ekologii ) na uczelni, na której studiuję. Otóż problem polega na tym że wymaga ona cholera wie czego a sama nie fośc ze na problemy z naprowadzaniem studentów na do sedna danego zagadnienia to jeszcze odpisuje na malie z tygodniowym opóźnieniem chociaż ktoś może potrzebować szybszej odpowiedzi -w dodatku w niedzielę wieczorem, dzień przed naszymi zajęciami z ekologii. Kiedyś wyslałam jej mapkę którą robiliśmy na zajęciach, dostałam odpowiedź dopiero w niedzielę o 22(!!!) kiedy niektórzy już śpią żeby wyspać się na zajęcia. (Głowa też musi dobrze pracować:) ) Ponadto odpisała mi że niedokładnie ją zrobiłam bo umieściłam jeden symbol o milimetr za daleko (wg Pani profesor.) A jak teraz mamy zajęcia online to przy sprawdzaniu listy każe nam włączać kamerki i mikrofony, jakby jej sama odpowiedź głosowa nie wystarczyła. Normalnie matkę by oddała by studentów uwalić. Nieraz proponowała zacząć kolokwium o tej samej godzinie ,o której kończymy języki obce które mamy w innych budynkach uczelni.
Mam nadzieję tylko że zaliczę u nie egzamin… jak nie to będzie porażka totalna. Dlatego zacznę uczyć się do niego już 1,5 miesiąca przed sesją żeby zagwarantować sukces. Ja jej jeszcze pokażę i udowodnię, że -jak mówił Pudzian- tanio skóry jej nie sprzedam!

11
32

Odchudzanie

Własnie się odchudzam i wiecie co mnie doprowadza do szału? Otóż za każdym razem sprawdzam zawartość kaloryczną danego produktu i wkurwia mnie, że na odwrocie podają tylko skład w 100 g i to wkurwia, bo za każdym razem trzeba sobie przeliczać szczególnie jak jest liczba nieokrągła jakby kurwa nie mogli podać od razu wyliczonych kalorii na tyle gram ile wynosi waga tego produktu a jeszcze bardziej wkurwia mnie, jak kalorie wyliczone są na tzw „porcję”, która jest jakimś oczywiście nieokrągłym ułamkiem całej zawartości i do niczego się taka informacja nie przydaje. Jakby kurwa nie mogli napisać że ten np baton to 250 kcal, a nie jakoś na okrętkę podawać w 100 g i weź se licz za każdym razem i marnuj czas. Nic tak nie wkurwia jak to, co oni myślą, że nie mam co robić w ciągu dnia tylko liczyć coś, co powinni producenci żarcia?? Masakra

28
33

Jestem sierotą życiową

Jak w tytule, chodzi o to że jestem totalną sierotą życiową. Z wieloma rzeczami w życiu sobie nie radzę, jak ktoś mi coś złego zrobi to sam sobie bym nigdy nie poradził, nie potrafiłbym zastosować samosądu, tylko musiałbym to zgłosić. Nie mam pojęcia jak np. płacić przez Internet, to znaczy nie wiem co zrobić by robić zapłaty za zakupy przez sieć. Gdy pracowałem w pewnym zakładzie to niektórych prostych rzeczy nie potrafiłem zrobić. Powiem jeszcze tyle, że mam już ponad 20 lat, a nie potrafię być samodzielny. Nie śmiejcie się ale taka jest ponura prawda. Wiele rzeczy robią za mnie domownicy, czuję się jakbym miał nie ponad 20 lat a jakbym miał 8, bo ośmiolatek też nie jest niezależnym, samodzielnym człowiekiem. Śmiało, piszcie, że jestem głąbem, bo taka prawda.

142
34

Usterka

Na wstępie zaznaczę, że nie będę zwracał uwagi na chamskie komentarze.

Ostatnio zgłaszałem właścicielce, że jest spiecie elektryczne i po chwili światło się włącza i wyłącza, i tak w kółko.
Czekalem z pół miesiąca aż właścicielka coś z tym zrobi.
Wreszcie przyszła z zarowką – ale potem jak mówię by dała żarówkę to może wymienię to Mi odpowiada, że NIE DA, BO JEST JEJ POTRZEBNA.

Ha!
Która jest jej potrzebna?
Ta stara, żeby wyrzucic do kosza czy ta z którą przyszła?
Co trzeba mieć w głowie z takim rozumowaniem?

8
79

Harmider

No nie!
Jak można ciągle dzień w dzień szurać drzwiami?
Wchodzić i wychodzić.
Niech seniorka ustawi sobie drzwi do pokoju raz na dobre i tak trzyma.
A tak skrzypi Mi tak od ponad pół roku kilka razy dziennie.
To nie łazienka, tylko właśnie nie wiadomo co.
Głupota ludzka chyba jedynie.

Tak samo tv.
Nic babka nie robi, tylko non stop ogląda tv.
Nie słyszę co mówią, tylko słyszę jedynie harmider.
Non stop !
Zwracam uwagę to jeszcze babka Mi mówi, że nic nie słychac… A MIESZKA TUZ POD MOIM POKOJEM !

Jak radzić sobie z takimi ludźmi??? Którzy nie mają w sobie żadnej empatii a jedynie egoizm!

27
33