Czy chytry dwa razy traci?

Prawdziwa historia. Wiem, że jestem przeszło 30-letnim nerdem i no lifem, że się przejmuje problemami zwłaszcza teraz w obliczu pandemii, globalnego ocieplenia, zbliżającego się kryzysu finansowego (od połowy 2017r go głoszą) itd. itp. ale taki jestem i chciałem powiedzieć coś o bzdurze. Poszedłem do punktu cukierniczego zamówić ciasto. (Mieszkam we Wrocławiu) Właścicielka doradziła mi ciasto snikers bo powiedziałem, że lubię mocne smaki nie będę zamawiał przecież w profesjonalnym punkcie szarlotki czy keksa. Taka autentycznie była rozmowa. Już w domu wysłałem do tej Pani sms z pytaniem jaka cena za ciasto snikers – odpowiedz 145 pln. Uderzyła mnie ta cena i doskonale zdawałem sobie sprawę, że słono przepłacam. Odpisałem w sms-ie ”trochę drogo ale nie zamawiałem jeszcze u Pani więc chciałem spróbować’ i złożyłem zamówienie. Poszedłem opłacić (145pln) ciasto jeszcze przed złożeniem zamówienia aby specjalnie powiedzieć, że nie ma problemu z odbiorem, mieszkam 3 minuty obok więc kiedy Pani upiecze i przyjedzie do zakładu odbiore. Specjalnie to zrobiłem bo chciałem żeby kobieta wiedziała, że mieszkam blisko jak mi zasmakuje będę przychodził częściej. No więc wszystko odbyło się profesjonalnie z moim zdaniem wyjątkiem nie profesjonalnego ciasta. Zamówiłem snikers dostałem snikers, powiecie o co mi chodzi i może macie racje. Ale znam się na słodyczach, przesadzam z nimi od małolata i za 145 pln za 1 blache ciasta oczekuje sztosu. A to jest dla mnie ciasto za słodkie, bez polotu. W smaku co najwyżej przeciętne. Słodycz jest skontrowana orzechami ziemnymi. Dla mnie te ciasto nie jest warte połowy tej kwoty. I chodzi mi o to, że jestem pewien, że 85% z Was po spróbowaniu tego ciasta przyznało by mi rację. Mamy tu pazerność na pieniądze i ewentualnie nie docenianie konsumenta, w tym wypadku mnie. Podczas gdy ja więcej do tego punktu nie przyjdę. I Ktoś z Was powie. wystarczy że każdy by przyszedł złożył takie zamówienie i będzie oszwabiony na gruby hajs a dla właścicielki kasa spłynie. Nie musi być jakość, musi być drogo i żeby jak najwięcej gawiedzi przyszło choćby po 1 zamówienie. Ale ja uważam inaczej. Bo gdyby te ciasto było po 60 -80 pln ale było Uber pro sztosem to ja by wracał i wracał i sumarycznie Właścicielka miała by wiele większy zysk. Pomyślcie sobie jakiej jakości oczekowalibyście ciasto w cenie 145 pln za 1 blache.

37
13

Praca zdalna

Szlak mnie trafia w dobie tej globalnej pandemii. Ponad połowa pracowników w mojej firmie poszła na pracę zdalną. I nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tylko niewielka część rzeczywiście będzie wykonywać swoje obowiązki w miejscu zamieszkania. Większość będzie niestety „palić głupa” i ciągnąć za to grubą kasę.
Dodatkowo część osób poszła na opiekę nad swoimi dziećmi, niektórzy się rozchorowali, ktoś tam spanikowany korzysta z urlopu… I kto zostaje na posterunku? Ja. Pełno roboty, bo trzeba zrobić wszystko, czego „zdalni” nie ogarną na odległość. W efekcie nie tylko ryzykuję codziennie życie (tak, lubię myśleć o sobie w kategoriach bohaterskich, nawet jeśli wyolbrzymiam), to jeszcze odwalam robotę nie tylko swoją, ale i innych, którzy grzeją dupki w domach i wykonują w najlepszym wypadku około 10 procent swoich normalnych obowiązków.

46
15

Odchudzanie

Własnie się odchudzam i wiecie co mnie doprowadza do szału? Otóż za każdym razem sprawdzam zawartość kaloryczną danego produktu i wkurwia mnie, że na odwrocie podają tylko skład w 100 g i to wkurwia, bo za każdym razem trzeba sobie przeliczać szczególnie jak jest liczba nieokrągła jakby kurwa nie mogli podać od razu wyliczonych kalorii na tyle gram ile wynosi waga tego produktu a jeszcze bardziej wkurwia mnie, jak kalorie wyliczone są na tzw „porcję”, która jest jakimś oczywiście nieokrągłym ułamkiem całej zawartości i do niczego się taka informacja nie przydaje. Jakby kurwa nie mogli napisać że ten np baton to 250 kcal, a nie jakoś na okrętkę podawać w 100 g i weź se licz za każdym razem i marnuj czas. Nic tak nie wkurwia jak to, co oni myślą, że nie mam co robić w ciągu dnia tylko liczyć coś, co powinni producenci żarcia?? Masakra

39
17

Nieudacznik

Skończyłam studia techniczne w zeszłym roku. Od razu udało mi się załapać na staż w znanej firmie. Po nim obiecano mi prace. Skończył sie staż. Zaczęłam szukać czegoś innego, chociaż chciałam zostać tam.
I jest. Rozmowa rekrutacyjna z przełożonymi z zagranicy. Wszystko poszło super, ale nikt mi nie przekazał decyzji. Serio, nikt mi nie powiedział „jednak nie możemy Cie zatrudnić”. To był koniec roku, więc uznałam, że szukam czegos innego. Żeby nie zostać bez grosza nadal Pracowałam w tej firmie na zleceniu.
I bum. Zostań z nami. Inny dział chce Cie zatrudnić. Znów rozmowa. Obietnice. Nie byłam przekonana, ale oferta była dobra + dużo dodatków i w gruncie rzeczy namówiło mnie szefostwo (miałam juz coś innego na oku) . Oczywiście cała firma huczała od plotek, że zostaje itp. (ja nikomu nie powiedziałam. HR wszystkich powiadomił). I co? W dniu teoretycznego podpisania umowy powiadomiono mnie, że niestety ale nic z tego. Jednak sie odwidziało.
A ja? Znów zaczęłam od początku szukać pracy. I znów zostałam na tym chorym zleceniu, żeby mieć z czego żyć.
Czuje sie jak nieudacznik. Jak jakaś nienormalna. Teraz doszedł wirus,akurat kiedy znalazłam firme, która mnie zatrudni. Cóż, nie zatrudni, bo muszą mi zrobić konkretne badania, a nie są teraz w stanie tego zrobić.

I kolejny miesiąc na tym pierdolonym zleceniu. Czuję sie coraz gorzej. Moja psychika działa na to jak wypadam na rozmowach o pracę i koło się kręci.
Mam dość.
Nie umiem juz udawać, ze wszystko jest ok.

35
22

Wkurwienie narodu

Zainsirowany wpisem „Wredni ludzie” postanowiłem też dodać wpis o podobnej tematyce. Jednak tutaj stanę trochę w obronie narodu, bo każdy się dziwi dlaczego większość Polaków jest z natury agresywna albo chamska.
Ja się nie dziwię, bo mnie też to wkurwia, że w Polsce, żeby przeżyć na w miarę przyzwoitym poziomie, najkrócej można pracować 8 godzin dziennie (przynajmniej większość ludzi tak ma) a większość prac wymaga od ciebie 10-12 godzin dziennie i jeszcze dokładki w domu. Szaleństwa można dostać! Jak można się dziwić człowiekowi, że jest agresywny jak od lat musi tyrać 12 godzin dziennie za psie pieniądze i potem dostanie żałosną emeryturę, podczas gdy w bogatszych krajach, gdzie wystarczy pracować 6 godzin dziennie i już stać cię na opłatę rachunków, życie na dobrym poziomie i jeszcze na kupno porządnego samochodu. Kojarzy mi się scena z „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?” z tym robotnikiem co ma „bardzo dobre” połączenie. Wstawać przed świtem do roboty i wracać do domu tuż przed północą. Jak można kurwa tak żyć?! Człowiek pracuje, żeby żyć i żyje, by pracować!
I jeszcze jak wygląda dzisiaj praca większości Polaków? Zero jakiegoś kontaktu z pięknem świata, zero jakichś przyjemności, nawet ci nie wolno puścić sobie jakiejś relaksującej muzyki. Nie, nic nie wolno! Fabryki, beton, przemysł i gówniana atmosfera! Oto na co możesz liczyć pracując w Polsce. Więc wcale się nie dziwię, że 70% społeczeństwa jest skrajnie sfrustrowana.
A już najgorsze, że za nic w świecie nie da się w tym kraju ani skrócić do 6 godzin czasu pracy ani podnieść pensji do jakiejś ludzkiej ilości, bo zaraz jebani właściciele fabryk i przedsiębiorstw by chcieli sobie to odbić i podnieśliby ceny tak, że by na jedno wyszło.
Naprawdę serce mnie boli, że moja własna ojczyzna na każdym kroku mnie zmusza do wyjazdu z niej i bym nawet to zrobił, gdyby nie zamknięcie granic przez epidemię koronawirusa SARS-CoV-2.

48
8

Nic tak nie uczy cierpliwości jak…

Hey 🙂 taki wpis medyczny skoro koronawirus, ale tak na ulgę tego wszystkiego, bo mnie już sraka z nim bierze. Napisałem to dla wyluzowania. Otóż nic mnie tak nie nauczyło cierpliwości jak… leki psychotropowe, a dokładniej poddawanie się leczeniu nimi (w moim przypadku skojarzone równolegle z psychoterapią, ale to osobny temat już, o tym tu nie piszę).
Biorę od ponad pół roku dwie substancje psychotropowe: fluwoksaminę i kwetiapinę. Fluwoksamina to lek przeciwdepresyjny, a kwetiapina to lek przeciwpsychotyczny o dość szerokim działaniu na wiele układów receptorowych w mózgu, leczy się nią schizofrenię także. W moim przypadku jest to leczenie depresji, lęku uogólnionego z ostrymi napadami dziwnych i przerażających myśli (w tym samobójczych). Fluwoksaminę zażywam normalnie rano po śniadanku. A kwetiapinę przed spaniem. Ona działa lekko aktywizująco, przeciwlękowo, antydepresyjnie, przeciwwytwórczo i przeciwautystycznie – lekko zmienia osobowość, znosi napięcie, otwiera ludzi na świat. Niestety po jej przyjęciu działy się troszkę dziwne rzeczy, otóż wtedy nagle spadają neuroprzekaźniki w mózgu. Zaczyna się od niepokoju psychicznego, nagłym niekontrolowanym napływem złych wspomnień, lekkie rozdrażnienie wobec tego, potem paradoksalny lęk przed samym sobą, własnymi myślami, lęk przed spojrzeniem na siebie w lustrze, na koniec niepokój fizyczny (akatyzja) czyli niespokojne nogi. Potem zasypiam. W nocy dalej neuroprzekaźnictwo osłabione więc mamy koszmary senne niestety spowodowane spadkiem noradrenaliny w mózgu, która wpływa na porządkowanie informacji. Ale po przebudzeniu po 2 godzinach jak dochodzimy do siebie po złej nocy jest już bardzo dobrze. Wszystko się normalizuje, neuroprzekaźniki wracają do normalnego poziomu, logicznie myślimy, a jak jest piękny słoneczny dzień to wręcz poezja, lekka euforia może nas brać, wszystko wokół piękne, chce się żyć!!! Chyba serotonina lekko się podnosi. No ale trzeba mieć tego świadomość, trzeba chodzić na psychoterapię, żeby leczenie było wszechstronne i uporządkowane. Prócz objawów psychiatrycznych jeszcze są kardiologiczne (walenie serca jak młot bo znowu noradrenalina) no i neurologiczne (dopamina) i laryngologiczne (krwawienia z nosa, wysychanie śluzówki, bo histamina) ufff… no właśnie dużo działań nieporządanych, ale trzeba znosić, bo po 6 miesiącach już nie ma koszmarów, złego pobudzenia, lek bardzo ładnie ukołysze mnie do snu, sny są neutralne, dość spokojne, nie ma nawrotu przykrych myśli. Dużo trzeba wytrzymać, ale da radę. WSZYSTKO da radę w życiu 🙂 trzeba tylko na to sobie zapracować!!! osoba, która pracowała na coś, która zrobiła coś ważnego dla siebie/innych może być w pełni szczęśliwa! Wierzę, że terapia zakończy się powodzeniem. Jeszcze trochę. Jednak nie wiadomo, czy znowu działanie leku przejdzie na ten zdezorganizowany tryb. Ufff… jedziemy dalej. Życzę wszystkim zdrowia i wytrwałości w walce z chorobami! Choroba to rzecz mega okrutna i leczenie chorób nie jest rzeczą łatwą, lekarz to naprawdę bardzo trudny zawód! Jeszcze raz, ZDROWIA!!! 🙂

18
16
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Nic tak nie uczy cierpliwości jak…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Nie wiem co bierzesz, ale CHCĘ TO!!! 🙂

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Bądźcie szczerzy – ktoś z Was zaraził się Covid-19, lub chociaż jest na kwarantannie z powodu przebywania w obecności osoby z koronawirusem?

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Do Choroszczy z toba.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Od tych psychotropów totalnie ci odjebało gościu.

    0

    3
    Odpowiedz

Od informatyka – praca zdalna i inne gówna

Jestem zmęczony, zły i dobity brakiem ogarnianiania podstawowych spraw przez współpracowników.
Pracuje jako szef informatykow w średniej wielkości firmie i od 2 tygodni narasta we mnie ogrom frustracji po właściwie każdym kontakcie z innymi pracownikami spoza mojego działu.
Koronaszajs spowodował że nagle bilion osób chce „pracować zdalnie” i w sumie popieram – bezpieczniej, ale do cholery praca zdalna oznacza że wygląda to ciut inaczej niż na miejscu i trzeba się tego nauczyć i przyzwyczaić a nie roszczeniowo pierdolić jak to teraz „trudno”.
SZEFOSTWO:
1. Nie ma czasu aby się spotkać i omówić temat, ustalić zasady, sposoby rozliczenia, omówić możliwości i ograniczenia.
2. Szasta zgodami na pracę zdalną na lewo i prawo bez pozyskania informacji merytorycznej.
3. Nie szanuje czasu i pracy włożonego w cały proces przygotowania sprzętu i systemow, nie mówiąc już o pracownikach.
PRACOWNICY:
1. Nic nie rozumieją ani sposobu działania, a nierzadko i celu działania czegokolwiek, ale „chcą” i w efekcie marnują masę zasobów i naszego zdrowia.
2. Kłamią w żywe oczy traktując informatyków jak półdebili nieumiejących dodać 2 do 2.
3. Są najmądrzejsi w każdym jebanym temacie bo brat szwagra kuzynki ciotki z niemiec jest informatykiem w „wielkiej korpo” i mówił że się da.
4. Nie przyswajają wiedzy i umiejętności – wytłumaczysz, pokażesz, dasz do zrobienia a i tak następnego dnia dostaniesz maila ze „coś nie działa”. Po sprawdzeniu okazuje się że rzeczywiście nie działają synapsy między aksonami w jego mózgu.
5. Wg ich własnych słów „są humanistami”. No i właśnie kurwa nie, nie są. Żaden humanista nie scierpialby nie dość że tak ogromnej ignorancji to jeszcze tłumaczenia swojej niedolęznosci umysłowej właśnie tym „humanizmem” .

Po wyprawieniu do pracy zdalnej ponad 80 osób, przystosowaniu systemów i sprzętu, jak najprostszemu skonfigurowaniu środowiska żeby ludzie mieli jak najmniej problemów, utworzeniu kilkunastu tutoriali pisemnych i filmowych, utworzeniu osobnego, dedykowanego „zdalnym” systemu zgłoszeń helpdeskowych, przeorganizowaniu pracy działu, wyrobieniu 60 nadgodzin w 2 tygod ie, nie zgodziłem się na podłączanie do sieci firmowej prywatnych urządzeń pracowników i w efekcie dowiedziałem się że… nie jestem elastyczny.
Nosz kurwa! Nie do chuja, wy niewdzięczni idioci, ja nie jestem mało elastyczny, ja kieruję się rozsądkiem, logiką i dobrem firmy. Nie pozwalam Wam na zrobienie sobie krzywdy.
To wszystko wy zakłamane i roszczeniowe surykatki umysłowe.
Serdeczna chuj Wam w dupe.

39
6
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Od informatyka – praca zdalna i inne gówna"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nic dodać nic ująć.

    Jedyne do można dodać to co drugi ogląda pornole, a potem lament że nie działa. Bezpieczeństwo ????? Przecież nic się nie dzieje, a potem jak kolega pisze lament. Zabezpieczenia???? Zlikwiduj Pan, bo to za trudne. Nawet głupiego hasła nie potrafią wpisać.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Zapraszam do Wyszogrodu. U nas nie ma koronawirusa, przynajmniej oficjalnie potwierdzonego.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. 5G to przyszłość.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Mam podobnie z tym, że z moim zdaniem się liczą i jak powiedziałem, że nie to tak jest i nikt nie podskakuje. Przynajmniej oficjalnie.

    1

    1
    Odpowiedz

Nie potrafimy rozmawiać

Wkurza mnie strasznie,że w Polsce nie da się już prowadzić dyskusji,właściwie na żaden temat,szczególnie bliski polityce. Schamienie i ogłupienie zaszło już tak daleko.że naprawdę z cudem graniczy zebranie chociaż kilku osób,które nie będą drzeć mordy,wyzywać kogoś od lewaków,a jednocześnie użyją w swej wypowiedzi argumentów. Co gorsza,media i politycy jeszcze tą spiralę wrogości nakręcają.

49
3
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Nie potrafimy rozmawiać"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A po jaki dzwon dyskutować.
    Lewaki,prawaki,pederaści ,zieloni,tęczowi Pies ich wszystkich jebał.
    Narzędzia w rękach elyt.
    Dziel i rządź.

    6

    1
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Też to zauważyłam i też mnie to wkurza. Z jednej strony większość Polaków patrzy na Zachód z zazdrością. „o jak tam zajebiście, ludzi zajebiści. Nie to co w naszym kraju kwitnącej cebuli” po czym sami zachowują się jak zwierzęta i nijak nie przyczyniają się do poprawy i „nadganiania” Zachodu przez nasz kraj…

    8

    0
    Odpowiedz
  5. A na chuja na polityka?

    1

    0
    Odpowiedz

Tycie

Moja chujnia polega na tym że tyję od srania, nie wiem jak to możliwe, ale taka sytuacja, wstaje rano ważę się na czczo waga pokazuje równe 80 kg parę minut później czuję że coś czai się w jelitach więc udaję się do łazienki robię swoje, i z ciekawości wpadło mi do głowy żeby sprawdzić ile balastu zrzuciłem na jednym posiedzeniu(w między czasie nic nie piłem i nie jadłem) wchodzę na wagę a tam 80,7 kg wniosek przytyłem ponad pół kilo od samego srania.

34
26
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Tycie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kłamiesz jak z nut. Przestań żreć tyle, zrób sobie siłownie w domu (bo koronawirus i siłki zamknięte) i po miesiącu zaczniesz zauważać efekty.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Nastaj na wagę!

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ale ty jesteś kurwa głupi. Po pierwsze waga nie jest wyznacznikiem formy bo możesz ważyć 80kg i być zajebiście umięśnionym, a możesz też być ulańcem. Kolejna sprawa istnieje coś takiego jak błąd pomiarowy.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Wniosek geniuszu? Wagę masz zjebaną!

    4

    0
    Odpowiedz
  6. tobie się sranie z jedzeniem chyba pomyliło

    4

    0
    Odpowiedz
  7. #Zostańwdomu – w ramach tej akcji polecam zostać w domu i pokonać wszystkich Groksów tak jak Ja. Wprawdzie Groksów pokonałem długo przez koronawirusem, ale ten kto jeszcze tego nie zrobił to niech to teraz zrobi, zamiast wychodzić na próżno z domu. Polecam.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  9. Pewnie to chińska waga i marne tensometry w niej zastosowane.Wejdź na wagę dwukrotnie w odstępie 30 sekund i na pewno pokaże różne wartości.wszystko co chińskie to badziewie.nawet te smartfony Xiaomi mają chujowe menu.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Gówno wylazło i do jelit wiecej powietrza wlazło, powietrza wiecej niż gowna i tak wyszło. Ewentualnie wagę masz chujowa i krzywo postawiona

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Problemy pierszego świata aaaaahahahaha ale wy jesteście puści jak dzbany 😀

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Masz cale plemie mini kosmitow ktorzy zyja w twojej dupie.Musisz trzymac dildo w swojej dupie 24/7

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Kup se nową wagę koleś

    1

    0
    Odpowiedz

Mirki w serwisach

Mój dzisiejszy ból dupy to następna nowa awaria po kolejnej wizycie w serwisie samochodowym specjalizującym się w obsłudze aut pewnej francuskiej firmy. Od pewnego czasu ujeżdżam taką maszynę i wcale nie narzekałem dopóki nie musiałem niedawno podjechać do serwisu. Niestety, co za fachury w tych warsztatach pracują to głowa mała. Rozumiem, gdyby to była jakaś nora nieogarniętych mechaniorów gdzieś na zapadłym uboczu Polski C, ale nie serwis z dużego miasta stale ogłaszający w fachowej prasie swoją specjalizację w naprawach samochodów dużego koncernu. Człowiek jedzie do nich z nadzieją że oddaje swoje auto godnym zaufania specjalistom a chyba lepiej by zrobił gdyby samemu wjeżdżając na kanał/podnośnik i zakasując rękawy samemu zajął się naprawą. A tak panowie w serwisie A naprawiają silnik uszkadzając skrzynię biegów (automat) której nie mogąc naprawić odsyłają mnie do serwisu B. W serwisie B naprawiają skrzynię ale jednocześnie niepoprawnie montują sprzęgło i dwumasę. Niestety wkrótce po tym biorą sobie zaległy urlop i zamykają na miesiąc firmę a na naprawę odsyłają mnie do serwisu C w którym mi naprawiają mi sprzęgło i dwumasę ale manewrując samochodem w warsztacie uderzają nim w inny pojazd czekający na naprawę. W efekcie wgnieciony błotnik, pęknięty zderzak i lampa w moim samochodzie. A zatem czekają na mnie blacharz i lakiernik w serwisie D. W serwisie D ktoś rozpinając (albo niepoprawnie spinając po naprawie) instalację elektryczną doprowadza do zwarcia, w efekcie częściowo pada komputer pokładowy auta. Czyli będzie konieczna wizyta w serwisie E zajmującym się elektryką i elektroniką samochodową…

I tak do zajebania. Co się polepszy, to się popieprzy. Jak który warsztat coś naprawi to jednocześnie coś innego popsuje. Wiosna idzie i człowiek chciałby wreszcie znów pobrykać po mieście swoją zajebistą furką a tak skazany jest na turlanie się starym seiczento matki.

Śrut, śrut i … śrut

37
10
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Mirki w serwisach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Trzeba było lewaku się nauczyć jeździć na manualu a nie psującym się automacie proste. Pewnie też głosujesz na partię rządzącą to karma.

    0

    2
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    3

    0
    Odpowiedz
  4. Czy jest wśród Was ktoś kto ma COVID-19 lub chociaż jest o to podejrzany?

    4

    0
    Odpowiedz
  5. tak to jest z mechanikami, nie ma to jak samemu robić sobie wszystko

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Francja i zajebista furka? To chyba jakiś Niemiec sprowadzony zza granicy.

    1

    3
    Odpowiedz
  7. Francuska firma i zajebiste auto? Niech zgadnę Peugeot 406 coupe?

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Witamy w POlsce

    3

    0
    Odpowiedz
  9. MIĘĘĘSOOO

    0

    1
    Odpowiedz
  10. #Zostańwdomu – w ramach tej akcji polecam zostać w domu i pokonać wszystkich Groksów tak jak Ja. Wprawdzie Groksów pokonałem długo przez koronawirusem, ale ten kto jeszcze tego nie zrobił to niech to teraz zrobi, zamiast wychodzić na próżno z domu. Polecam.

    1

    1
    Odpowiedz