Trzeci kierunek studiów – klapa!

Witam wszystkich, mam 21 lat i jestem studentem. Ostatnio złapał mnie zły nastrój i stres związany ze studiami. Otóż w tym roku akademickim zacząłem studiować matematykę (1 rok). Dlaczego ją? Bo ją lubiłem w szkole, zawsze podziwiałem osoby z analitycznym umysłem i też chciałem takim zostać. Ponoć też zarobki fajne 🙂 No ale co się okazało, pewne rzeczy nie wchodzą mi za nic, a pewne wchodzą gładko. Staram się rozumieć te twierdzenia i tak dalej, ale bardzo mnie te studia męczą, zacząłem nawet mieć koszmary nie wiadomo skąd. To już mój trzeci kierunek i jestem zdołowany… wcześniej studiowałem biologię (przerwałem z powodu poprawy matury), a potem chemię (podobały mi się laboratoria na biologii z chemii, praca w labo fajna by była) ale na chemii miałem problemy z zaliczeniem fizyki. Sam już nie wiem co robić. Czy ja w ogóle mogę mieć wyższe wykształcenie. Trochę mi głupio, że tak błądziłem po tych kierunkach i nic nie wychodzi za bardzo 🙁 Porozmawiam o tym z rodzicami… serio przybiło mnie to, boję się o swoje życie teraz, o to czy w ogóle pracę znajdę, bo chce mieć chociaż średnie wykształcenie, ale w szkołach policealnych te zawody, no… coś tam by było, ale czwarty kierunek studiów OBY BYŁ TRAFNY ufff… na maturze zdawałem biologię i chemię, chemia słabo mi poszła, biologia dużo dużo lepiej, tylko botaniki nie cierpiałem.

Myślę jednak żeby w mojej pracy był kontakt z człowiekiem, może być coś powiązane z anatomią człowieka bo lubię czasem poczytać takie nawet bardzo naukowe rzeczy o człowieku, genetyce itd. Mam nadzieję, że problem się rozwiąże wkrótce, coś mi zaświta dobrego…

16
46
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Trzeci kierunek studiów – klapa!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kolego, w dzisiejszych czasach w większości przypadków kierunek studiów nie decyduje o twoim życiu. Lepiej zastanów się jaki zawód chcesz wykonywać i zdobądź do niego odpowiednie kwalifikacje. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Znam ten ból, może nie tak duży, bo jestem po jednym

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Znam ten ból… może nie tak duży, bo jestem po jednym kierunku na którym się nie umiałem odnaleźć, ale wiem o co chodzi. Myśle, że każde doświadczenie jest uczące, teraz przynajmniej wiesz co Ci siada a co nie. Biorąc pod uwagę te przedmioty na maturze może Żywienie człowieka i ocena żywności jest kierunkiem dla Ciebie? Masz tam chemie i do w dużym wydaniu, a ponadto anatomię i jak najbardziej biolke.

    Pozdrawiam, bedzie dobrze!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Nie przejmuj się tylko szukaj dalej. Gościu, nawet jakbyś miał zaleźć swoje konika w wieku 35 lat i dopiero wtedy zaczynać zarabiać lepiej niż średnio to i tak jesteś w lepszym miejscu niż Ci, którzy od 19 roku życiu postawili na karierę, zbieranie przedmiotów, ale jedynym czego pragną to byle do piątku, byle zaruchać, stały dochód i raz w roku olinkluziw. Naprawdę zrób wszystko żeby nie stać się kolejnym średniakiem-frustratem, a dziedzina/dziedziny, którą/które uwielbiasz i jesteś w nich co najmniej dobry to jest jedyne wyjście. Robisz codziennie to co lubisz w miejscu, które sobie sam wybrałeś i masz z tego dobre profity. Foczki/drogie i fajne przedmioty/opinia innych złamasów, wtedy to wszystko staje się tylko dodatkiem to zajebistych fundamentów, które już posiadasz. Aliwederczi Roman

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Drbilu idź się powieś

    0

    2
    Odpowiedz
  7. Idź gdzieś do pracy, popróbuj różnych rzeczy bo takie studiowanie po roku tu i tam jest gówno warte. Sam poszedłem na studia pod presją otoczenia w sumie, też myślałem żeby to rzucić wiele razy. Koniec końców skończyłem studia, zajęło mi to więcej niż powinno, kasy na poprawki poszło w cholerę, a i tak pracuję w tym miejscu co przed ich skończeniem. Skończyłem techniczny kierunek bo przecież ‚przyszłościowy i super kasa będzie’. Chuj z tą kasą i przyszłością jak się uczysz rzeczy, które Cie nie interesują.
    A i żaden problem sam się nie rozwiąże, samo to się tylko może coś spierdolić.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Po 3 linijkach odpuściłem dalszą lekturę…. Zrozum stary. Nie nadajesz się na studia. Kopanie rowów to dla Ciebie jedyną alternatywą…

    1

    2
    Odpowiedz
  10. Weź mnie nie osłabiaj. Jak chcesz studia robić, to jakiś konkretny kierunek, a nie kontynuacja zakuwania jakiegoś szkolnego przedmiotu.

    1

    1
    Odpowiedz
  11. Świetnie. Napisz do Bravo,tam Ci pomogą.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Pracuj w prosektorium.

    1

    1
    Odpowiedz
  13. Polecam siąść i się zastanowić nad studiami :p czy w ogóle warto. Ja również rzuciłam biologię i to buła najlepsza decyzja w moim życiu bo poszłam do pracy i zaczęłam robić to co lubię po godzinach i teraz mam mega zawód z którego jestem dumna i poszłam ma studia, jak już byłam tego pewna. Studia nic nie dają jeśli się nie ma planu na życie. XD a żeby mieć to trzeba mieć czas żeby pomyśleć a nie ślepo iść na jakiś nowy kierunek i zawalić się nauka bezsensowych przedmiotów. XD pozdrawiam i powodzenia. Jak chcesz pogadać to napisz tu, to się jakoś zgadamy 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Okej

      Jak chcesz się zgadać?

      0

      0
      Odpowiedz
  14. Wkurzają mnie te łapki w dół, bo widzę, że jesteś dobrym człowiekiem, a nienawiść do studentów bierze górę. ;/ I tak studia > praca, bo więcej czasu wolnego, a praca umysłowa to też tyra, chyba że się umie umiejętnie obijać. ;/ Ja problemy z matmą zacząłem mieć dopiero jak mieliśmy algebrę abstrakcyjną, która różniła się znacząco od tej szkolnej, a potem trochę nie rozumiałem przedmiotów z informatyki teoretycznej (taki mój kierubek ;p). U mnie trochę słabo było, bo dopiero na magisterce zaczęli nas uważać za osoby warte rozmowy, a na inżynierce uważali nas trochę za dzieci. ;/ Jeśli chodzi o ciekawe rzeczyw matmie, to polecam wikipedię, zwłaszcza angielską lub taki kanał blackpenredpen, co taki Chińczyk ładnie
    tłumaczy dziwne wzorki typu i^i. Jeśli chodzi o biologię, to myślę, że lepiej czytać jakieś artykuły naukowe, ale się naie znam, bo moje zainteresowanie biologią ogranicza się do ewolucji i systematyki organizmów. xp

    1

    1
    Odpowiedz
  15. Spróbuj kierunku technicznego, w którym przedmioty ścisłe są wykorzystywane, ale nie są głównymi. Głowa do goory!

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Matematyka spoko kierunek, chociaż może nie czysta, teraz w modzie jest matematyka w ekonomii, stosowana itp., no mniejsza o to. Polecam zakupić sobie kursy Krystiana Karczyńskiego z e-trapez.pl. Korzystałem i mnóstwo innych ludzi też, a koszt calego pakietu kilkunastu kursów to chyba poniżej 200 zł. Na serio, szczerze zachęcam i nie rezygnuj z matmy:)
    Powodzenia

    0

    1
    Odpowiedz
    1. virgin matematyka stosowana (finanasowa)

      chad matematyka czysta

      1

      0
      Odpowiedz
  17. No – tępa dzida to tępa dzida…tragedii nie ma. Do kopania rowów też trzeba kogoś…

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Sugeruję europeistykę albo politologię. Będziesz prymusem.

    0

    0
    Odpowiedz

Upadek ludzkości przez zachłanność

Parę dni temu wstałem i zrobiłem sobie kawę, po czym usiadłem przed komputerem, żeby przejrzeć skrzynkę mailową. Niby rutyna, ale ten dzień był inny niż wszystkie. Był dniem, w którym kropla przepełniła czarę i dniem, w którym doznałem oświecenia. To nic odkrywczego. Coś co wiedziałem już od dawna, uderzyło mnie tego dnia w pełnej krasie i wszystko zobaczyłem jakbym był widzem, odseparowanym obserwatorem. Skrzynka mailowa pełna spamu, obrzydliwych prób wyłudzeń i zrobienia wszystkiego, żebym tylko się dał na coś naciągnąć. Byłem do tego tak przyzwyczajony, że mój mózg nie reagował, codzienne bombardowanie reklamami, hałasem, obrazami, spamem i komercyjnymi propozycjami w każdej sytuacji życiowej znieczuliło go, ale tego dnia zareagował, obrzydzeniem i zbieraniem się na wymioty. Zamknąłem maila i pojechałem do miasta, załatwiać sprawy, między innymi wypowiedzieć pewną usługę, bo podpisałem umowę, okazało się, że nie potrzebuję, i musiałem rozwiązać. Oczywiście musiałem zabulić, udało im się jeszcze wyciągnąć 150 cebul. Ok. Nieistotne. Tego samego dnia w pracy gadałem z kumplem na stołówce. Opowiadał mi jak tego dnia chciała konsultantka przez telefon chciała go naciągnąć na jakiś dodatek do taryfy, którą ma wykupioną, on powtarzał jak mantrę, że nie potrzebuje, a ona do niego wyjebała z argumentem „ale co panu szkodzi płacić 20 złotych więcej miesięcznie”. Załamałem ręce i złapałem się za głowę. Tak właśnie teraz to wygląda. Wiecie o tym wszystkim co mówię, a mimo to stajecie się tego częścią. Żyjemy w świecie, gdzie ludzi już nie ma. Są martwe w środku roboty, napędzane mechanizmem chciwości, zachłanności. Które chcą tylko sprzedać ci gówno za jak najwięcej pieniędzy i jak najmniej być wychujanym, żeby samemu wychujać. Ludzie zostali oszukani, bo dążą do czegoś co nie ma żadnej wartości. Tak ma być. Tymczasem życie mija niezauważanie obok. Wszyscy posuwają się już do najbardziej podłych zabiegów, żeby tylko wyłudzić nawet jeden grosz więcej. Sprzedaje się ludziom naszprycowane chemią, niskiej jakości żarcie, byle jak najtańsze było w produkcji, a jak najdroższe w sprzedaży. Ludzie się zeszmacą i naszczają na własną godność, żeby tylko mieć więcej. Mieć, mieć. Pazerność. Politycy kłamią, oszukują, posuwają się do wszelkich podłości. Koncerny nas trują na potęgę dla zysku. Banki, operatorzy sieci komórkowych, sprzedawcy sprzętu RTV robią wszystko by naciągnąć na jeszcze jeden grosz więcej. Robią coraz bardziej gówniane produkty, żeby to wszystko się rozpierdoliło i ludzie przychodzili kupować następne. Producenci żywności, niektórych leków są świadomi, że trują ludzi, mają krew na rękach, ale ważny jest zysk. Nawet sztandarowe, znane marki na całym świecie nie kryją się już z tym, że nie oferują jakości i chcą oszukać człowieka na każdym kroku. Dlaczego? Mają mało? Nie, chcą mieć kurwa jeszcze więcej, więcj i więcej. Gdy idę do kawiarni, restauracji, albo jestem na spotkaniach rodzinnych to każdy pierdoli w kółko o pieniądzach, o wartości nominalnej czegoś, zasobach materialnych. Przysłuchuję się rozmowom i naprawdę ludzie są zafiksowani na tym punkcie. Pierdolą o kasie i jak schodzą na inny temat to ciągiem skojarzeń zapętlają się i wracają do kasy. Firmy handlują twoimi danymi, kradną twoją intymność, informacje i nie mają w ogóle żadnych skrupułów. Telefon ściąga jak o czymś pierdolisz, albo gdzieś byłeś i natychmiast wyświetla ci reklamy, żebyś coś kupił. Przypomniało mi się jak czytałem historię Tonego Halika, który podróżując przez Amerykę Południową natrafiał na poszukiwaczy złota, którzy od lat wydobywali ten kruszec, a potem zakopywali w workach i chowali w kryjówkach. Byli już tak bogaci, że mogliby sobie pałace stawiać i żyć jak szejkowie do końca swoich dni, ale nie potrafili powiedzieć dość, wziąć tego co mają i pójść, zacząć żyć. Byli tak owładnięci chciwością, że zapierdalali dalej, by wydobywać złoto, bo chcieli więcej i więcej, aż przychodził kres życia. To być może banał, ale jakoś każdy cwaniakuje, a nikt nie potrafi się z tego wydostać. Jak już ktoś jest w stanie to okrzykną go nieudacznikiem bez ambicji. Prawie wszyscy, których poznałem mieli w sobie olbrzymie pokłady ambicji i zachłanności, napędzani wyścigiem szczurów. Wielu pozostawało jakimiś korposzczurami, liderami, przedsiębiorcami, chuje muje, gdybym teraz ich spotkał i powiedział, że wystarcza mi to co mam, że chcę żyć, a nie uganiać się za pieniądzem, że mam co jeść i wszystko czego mi trzeba, mogę się oddać temu co kocham, żyć i oddychać to każdy gadałby super, fajnie że jesteś szczęśliwy, ale potem pod nosem by się uśmiechali i tak zostałbym okrzyknięty nieudacznikiem bez ambicji. Najgorsze jest już to, że nawet rodziny nie potrafią sobie zaufać, stały się jak zestresowane zwierzęta w trybie przetrwania, wyszarpujące sobie mięso. Niby się spotykają, śmieją, gadają, ale każdy pierdoli tylko o tym samym, o wyznacznikach sukcesu, o tym jakie kto stanowisko zajmuje, ile zarabia, planach finansowych, dobrach materialnych, remontach, autach, bąbelkach i podobnych banałach. Nie ma bliskości, bo nikt nie potrafi sobie zaufać, gdyż zawsze pojawiają się pieniądze w pewnym momencie i pojawia się ból dupy i wychodzą na jaw wszystkie żale. Rozwody i kurwa inne krzywe akcje, a zawsze rozchodzi się o jedno. O hajsy, o to, żeby każdy przytulił i wyszarpnął od drugiego jak najwięcej. I w tym wszystkim ludzie przestali zauważać, że ktoś cały czas sprytnie powoduje, że ten sam hajs jest coraz mniej warty. Ja w każdym razie niedługo pierdolę to wszystko, jak zrobi się cieplej to biorę namiot, zostawiam cały sprzęt elektroniczny, łącznie z telefonem i idę w pizdu przez pola, lasy i góry. Wrócę, gdy mi się będzie chciało.

161
10
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Upadek ludzkości przez zachłanność"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Targaj kłącze!

    1

    0
    Odpowiedz
  4. O kurwa…nie przeczytałem wszystkiego ale masz gadane chłopie. Zacznij książki pisać bo wciągające i takie prawdziwe…
    Pozdro.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. To wszystko dzieje się, bo koniec świata blisko.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Prawda Ci to…
      „A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy: Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, bezbożni, bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie miłujący tego, co dobre, zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga, którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy;”

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Z tą żywnością to serio chujnia. Jak widzę „fit mamy” kupujące swoim dzieciom bio-szajs oraz same faszerują się tym, coś mnie kłuje w serce. W tym rzekomo bio jedzeniu jest więcej chemii niż wybielaczu od niemieckiego kolegi. Dodam jeszcze że przez chujową żywność nafaszerowaną E, ryzyko raka w polsce jest 4 razy większe niż np. w Niemczech, Francji, UK.
    Ale tak, firmy wiedzą co produkują, jebane gówno nafaszerowane kilogramem chemii, chiński plastik który połamie się jak tylko weźmiesz go do ręki, byle taniej się produkowało a drożej sprzedawało.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. znalazł się ten co pieniędzy nie potrzebuje…

    1

    1
    Odpowiedz
  8. I co z tego ze kazdy sie zgadza z tym co napisales a jak kurwa bylem bezdomny przez 2 lata to mi nikt kurwa nie pomogl, to ze zauwazasz problem nie znaczy kurwa ze jestes inny od ludzi ktorych kurwa opisales. Taka jest kurwa wasza mentalnosc zwierzeta i kiedys wypierdole na Syberie i bede mial na was wyjebane zwierzeta

    3

    0
    Odpowiedz
    1. To pakuj swoją leniwa dupę i wpierdalam, nierobie jebany.

      0

      2
      Odpowiedz
  9. a mogę zapytać dokąd pójdziesz? bo ja pójdę w drugą stronę żeby nie spotkać takiej łajzy nieudacznej…

    3

    3
    Odpowiedz
  10. Obejrzyj sobie filmik „Wiersz Bankiera – The Banker Poem – napisy PL” na YouTube.

    1

    1
    Odpowiedz
  11. Nie tylko internet tak robi całe nasze życie to takie szaleństwo. ak

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem…..

    1

    1
    Odpowiedz
  13. W pełni Cię rozumiem. Jesteś jednym z nielicznych, wrażliwym człowiekiem, który dostrzega tę abstrakcję. Jesteśmy tak zalatani, że nie mamy kiedy żyć. Wgrali w nas programy posiadania, pędu, celów, sukcesu, że zapominamy o tym co najważniejsze. Dobrze, że nie wpadłeś w to. Może kiedyś spotkamy się na szlaku w lesie 🙂 3maj się ciepło

    4

    1
    Odpowiedz
  14. I jeszcze do tego w co drugiej reklamie wustępuje murzyn. To co, ja mam się w murzyńskie ciuchy ubierać?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Brawo. O to chodzi. Nie wszystko jeszcze stracone, skoro mamy takich jeszcze ludzi. Powodzenia i pozdrawiam bardzo serdecznie.

    2

    0
    Odpowiedz
  16. Jest to najlepszy tekst jaki miałem okazję tu przeczytać,a znam ten portal od paru ładnych lat. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko pozwolę sobie skopiować ten tekst i często do niego wracać. Trafiłeś w samo sedno i mam takie same spostrzeżenia jak Ty,życzę aby wyprawa w lasy i góry się udała i żebyś mógł się zdystansować do tego całego materialnego gówna. Pozdrawiam i zdrowia życzę 🙂

    4

    0
    Odpowiedz
  17. Który to już raz ludzkość upada. 3000 lat temu była Sodoma i Gomora, 1800 lat temu czasy rzymskiej rozpusty za panowania Heliogabala, 1070 lat temu pornokracja w Watykanie, 260 lat temu upadek Najjaśniejszey, 30 lat temu zwycięstwo zgniłego Zachodu, a jeszcze jakoś żyjemy.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. tak. niewielu dojdzie do takiego wniosku, a nawet przedstawiony im czarno na białym nie dotrze, takie olśnienia szybko są temperowane krótkim „wymyślasz” i tak jak napisałeś śmieszkami o braku ambicji. ludzie uważają, że są jak najbardziej świadomi tego co robi z nami świat ale oni są przecież się nie nabierają ! ale momencik..jakaś promocja w lidlu na bąbelkowe zabawki! wracam za moment do bycia świadomym.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. tylko ciekawe kto odbierze jak konsultantka avon zadzwoni..

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Otóż nie pójdziesz w pizdu, ponieważ nie wolno. Za to może ten i ów przewartościuje swoje wartości:)

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Ludzkość już upada od 5500 tysięcy lat i nadal nie może upaść.

    0

    0
    Odpowiedz

Nowe znaczy lepsze?

To nie jest w sumie chujnia, ale myślę, że może skłonić kogoś do refleksji. Kupić samochód nowy, czy używany? Temat przerabiany wiele razy, w mojej opinii samochód używany jest zdecydowanie lepszym wyborem (jeśli jeździsz autem umiarkowanie często, powiedzmy do 10k km rocznie). Zaraz się podniosą głosy, że „ale biedak, nie stać go na nowe, to będzie mówił, że używane lepsze”. Rozważmy więc następującą sytuację: Planujesz wydać na zakup auta 50000 zł. Pierwsza sytuacja: chcesz mieć nowe auto z salonu. W tej cenie możesz dostać co najwyżej jakieś małe auta miejskie z silnikami od kosiarki pokroju Škody Fabii, SEATa Ibizy, czy Kii Rio. Druga sytuacja: postanawiasz kupić auto używane: W tej cenie można dostać w świetnym stanie luksusowe, około dziesięcioletnie, ponad 300-konne limuzyny typu Chrysler 300c, Cadillac CTS, Jaguar XF i sporo innych. Po zakupie dokładnie pucujesz auto, robisz fotki i wystawiasz ogłoszenia: wynajem do ślubu. Zakładając, że uda Ci się wypożyczyć auto 2 razy w miesiącu, a na każdym wypożyczeniu zarabiasz np. 400 zł (po odjęciu kosztów paliwa, dekoracji i podatku), to na rok wychodzi prawie 10 kafli, co powinno wystarczyć na pokrycie kosztów użytkowania samochodu, lub przynajmniej znacznie je obniżyć. Czyli sumarycznie koszty użytkowania wychodzą podobnie, tylko, że w pierwszym przypadku dostajesz jakieś małe, nikogo nie obchodzące jeździdełko, a w drugim wyrąbistą brykę, za wszyscy się będą oglądać, sprawiającą ogromna frajdę z jazdy. Dla mnie wybór jest prosty. Czekam na Wasze komentarze.

28
36
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Nowe znaczy lepsze?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nowy. Może i koszta są większe, ale nigdy nie wiesz jaką przetworzoną przez żołądek i wydaloną przez odbyt rzecz dostaniesz. A najgorzej jest przy wypełnianiu papierków, nie spojrzysz dokładnie, i zapłacisz za gram powietrza. Gdy kupisz z salonu, ryzyko jest praktycznie nieistniejące.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Tobie już na dzisiaj wystarczy wódki…

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Chcesz miec czyste ubranie czy moze kurwa brudne ?

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Nie wiesz człowieku, co to znaczyć mieć nowy samochód, w którego siedzenia nikt wcześniej nie pierdział. Ale z jednym się zgodzę. Kiedyś samochody robiono z metalu a teraz z plastiku.

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Pokonaj wszystkich Groksów tak jak Ja. Zapewniam że jest to wykonalne.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ales ty głupi. Co ma piernik do wiatraka? Swoją wypasiona brykę która chcesz wynajmować do ślubów też możesz kupić nową a później sprzedać za wyższa cenę. O tym geniuszu zapewne nie pomyślałeś.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Tylko ta kasa ci we łbie, musisz być bardzo zachłanny. Do trumny tych durnych tysięcy nie zabierzesz. Lepiej skup się na pomaganiu i wspieraniu innych,choćby dobrym slowem w tych tragicznych czasach!

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Jesteś jebniety ale rozumujesz w miarę dobrze za 50 tys kipisz super furę z małym przebiegiem albo gowno typu jakiś fiacik 500 /nawet by ci brakło /tylko po huj piszesz ze chcesz potem to wynajmować ?to ma być dla ciebie czy planujesz jakiś Januszowy interes

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Proponuje kupic nowy dwa lata gwarancji robisz przegłady i masz wszystko gdzies ,a nie kupisz i rób oleje filtry ,rozrzad itp.A jeszcze mozna trafic na minę i co wtedy.? DOKUPUJESZ W SALONIE PRZEDŁUŻONA GWARANCJE I NP 4 LATA MASZ W D… NIE MYŚLISZ O NAPRAWACH . PYTANIE JEST JEDNO DLACZEGO KTOS SPRZEDAJE AUTO? DOBREGO KONIA NIKT ZE STAJNI NIE WYPROWADZA POMYSL ZANIM KUPISZ UŻYWANE

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Średnio mądre. W takim ezgotycznym, drogim wozie, przy eksploatacji na codzień, to twoje optymistyczne 10k z wynajmu, może nie starczyć. Przypominam, że to nie jest Golf, gdzie klocki tarcze wymienisz za 300PLN samemu. Tu masz wszystko duużo droższe. Nie wspomnę gdy coś poważniejszego walnie. Ile kosztują części, ich dostępność (często brak zamienników!) i ile skasuje mechanik, który ogarnie temat. Właśnie dlatego starsze auta luksusowe są tanie – bo koszty napraw potrafią zabić. Z budżetem 50k to możesz sobie kupić kilkuletni „normalny” samochód i cieszyć się eksploatacją. Przy czym dobrze przejrzyj temat, żeby nie kupić coraz popularniejszych „jednorazówek”. Chyba auta japońskie/koreańskie jeszcze się w miarę opiera temu trendowi.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Nie zauważasz jednej rzeczy – kupując auto używane, musisz podejmować zwykle wielomiesięczną walkę z bandą handlarzy oszustów, którzy na każdym kroku chcą Cię zrobić w chuja. Prawda jest taka, że 99% ogłoszeń sprzedaży samochodów to scam i prawdziwą sztuką staje się kupno w miarę pewnego auta używanego. Kupno nowego samochodu zaoszczędza więc dużo czasu i nerwów, to ma swoją cenę. Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na co innego. Jeżdżąc po dużych miastach widzę, że 90% jeżdżących tam samochodów to fury po 150-200k. Skąd nagle wszystkich stać na takie auta? Ano tak się składa, że mamy 2020 rok a ludzie nadal nie myślą kwotą zadłużenia tylko ratą leasingu. Oraz tym co o nich pomyślą inni, zastaw się a pokaż się. Smutne.

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Poooooood Papugami, jest szeroko niklowany bar, szułap_szułap —_—

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Wez namiot i spierdalaj w bieszczady

    0

    0
    Odpowiedz
  16. więc po CHUJ ci komentarze? idź,rób swoje i nie czekaj na oklaski

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Cześć. Kiedyś pierwszy i za razem ostatni raz wynająłem auto do ślubu. Brokat z panny młodej sypał się wiadrami. Odkurzałem to chujstwo z tydzień. Było wszędzie. Jeżeli Cie stać to kupuj i jezdzij. Jeżeli nie to odpuść.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Co tu komentować? Niektórzy traktują auto wyłącznie jako środek transportu, także wolą kupić nowe, mieć te 5-7 lat spokoju i jest to całkiem w porządku. Dla przeciętnego Kowalskiego kupno takiej „limuzyny” za 50k jako daily to strzał w kolano. Darujmy sobie jakieś założenia, że utrzymasz auto na ślubach, bo to może być co najwyżej miły dodatek raz na jakiś. Albo ktoś stać i nie patrzy na koszty, albo trzeba się porządnie zastanowić, czy warto poświęcać połowe wypłaty na auto jeżdząc co najwyżej do januszexu, na zakupy i co niedziela do kościoła, albo co gorsza żeby polansować się po mieście.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Zapomniałeś że szofer na weselu zwykle tez zjada sowity obiad i dostaje flachę lub dwie na później.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. W praktyce:1. Dostajesz wypasioną brykę tylko sprzedawca, rasowy polaczek, tak cię wychujał, że nie jest to ani bryka ani wypasiona. 2. Oddać już nie możesz bo wychujano cię po całości a twój mechanik mówi, żeś się chłopie wpierdolił. Pucowanie dobre na wiejskie potańcówki a zrobienie wyglądu na ‚do ślubu” to dobre kilkadziesiąt tysięcy. 3.jakimś cudem dostajesz pierwsze zlecenie, kasujesz wreszcie pierwsze diengi ale i ostatnie bo pan Ziutek po sąsiedzku robi to lepiej i taniej. 4. Za tydzień masz kontrolę US sanepidu i innego chuja i dojeżdżają cię po kolei takimi karami, że przewyższają wartość tej bryki. 5. Za pół roku bryka się rozkracza a ty wieszasz się na przydrożnej gałęzi bo dostajesz rachunki za zus, kasę fiskalną i wycenę naprawy od mechanika. Welcome to Bolanda.
    Powodzonka…

    1

    0
    Odpowiedz
  21. Hola,hola.Na twoim miejscu nie wychylałbym się z luksusową bryką.Primo-masz zajebistą brykę to zawsze może ci ktoś ją zajebać.Secundo-życzliwy sąsiad może podpierdolić ciebie do skarbówki po złości.Tertio-nie ma chuja zawsze możesz mieć dzwona nawet nie ze swojej winy a koszta naprawy mogą cię zrujnować wedle zasady:a to Chuj stać go na wypasioną brykę to ja wydymam na kasę(bez obrazy to słowa mechanika).Quatro-taka bryczka jest znaczna,rzuca się w oczy np.policji która może ciebie częściej kontrolować niż jakiegoś fiutka w Kii a jak sam wiesz zawsze mogą znaleźć powód aby ci przyjebać mandat.Quinto-Chuj go wie czy teraz jak jest ten koronawirus to znajdziesz tylu chętnych aby ta inwestycja ci się zwróciła.Przeanalizuj za i przeciw i podejmie decyzję.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Super pomysł! 34 biedaków z fabii zminusowało.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem…………

    1

    0
    Odpowiedz
  24. Wybrałbym używane, ale dobrze sprawdzone z rabacikiem na potrzebne naprawy. Chociaz i tak jest duze ryzyko bo 9/10 aukcji to niemieckie rzęchy od abdula czy mahmeta, gdzie janusz jeszcze oszuka skarbówke, przekreci licznik i najtanszym sposobem zatuszuje usterki. Teraz nawet w DE ciezko znalezc uczciwego sprzedawce.

    0

    0
    Odpowiedz

Co zrobić kiedy się chce, ale nic się nie chce

Może pomoże, nie wiem, pewnie będzie bardziej depresyjnie niż chujnie; Od ponad 6 lat nie zrobiłem w sumie nic, miałem masę ambicji, muzykę, teatr, programowanie, ale niczego tak na dobrą sprawę nie dokonałem. Masa projektów poszła w kosz. Nic mnie na tyle nie jarało, żeby to skończyć, a do tego robiłem to sam, więc nic mnie w tym nie trzymało. Całe technikum uczyłem się sam programowania (tak, poza zajęciami też), na gitarze gram od 10 lat i dalej mam wrażenie, że nie potrafię nic. I dlatego za każdym razem uczę się wszystkiego na nowo, rzucam to, bo nie umiem tego czy tamtego. Nie mogę znaleźć motywacji. Teraz nie dość, że poszedłem na inne studia niż mój zawód, to jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Mam masę pomysłów ale zero sił na ich realizację. Od dwóch lat czekam w kolejce na psychoterapię, bo wszystko, co próbowałem żeby swoją sytuację zmienić zawodziło. Rozmowy z rodziną sprowadzały się do januszowania, że po prostu leń. Tylko, że ja bardzo chcę coś zrobić. Pracowałem nad tym, szukałem, obmyślałem różne sposoby podejścia do projektów, różne metody trzymania się terminów i założeń. Szczerze mówiąc w tym momencie nie jestem pewny, czy to są rzeczy, które mnie jarają i je lubię. W sumie w ogóle nie wiem, czy są jakieś. Wielu różnych rzeczy się już podejmowałem poza tym, co pisałem i dalej nie ma tego czegoś. Pozbyłem się wszystkich gier czy innych przeszkadzajek ze swojego komputera, uznałem, że to może być problemem. Ostatecznie i tak po prostu siedzę i patrzę w monitor nie robiąc w sumie nic nawet ciekawego. E zbyt chaotyczne to.

49
5
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Co zrobić kiedy się chce, ale nic się nie chce"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W Wyszogrodzie jeszcze nie ma koronawirusa, więc mój region jest czysty.

    1

    2
    Odpowiedz
    1. A Biedra na Mickiewicza 16 czynna?Może przyjmują do roboty.Lubię jebać po 16 godzin na dobę 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku za połowę tego co płaci Mesio w ŁWF.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Tak, czynna. Zapraszam serdecznie.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Kto daje minusy? Czyżby ktoś się zaraził w Wyszogrodzie?

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    4
    Odpowiedz
  4. Witaj w klubie. To się nazywa wypalenie. Ja myślę ze pomoglaby mi radykalna zmiana miejsca – wyjazd za granice czy co. Ale oczywiscie na mysleniu sie konczy…

    12

    0
    Odpowiedz
  5. Odpowiedz brzmi
    Nie da sie, mam to samo :p

    6

    0
    Odpowiedz
  6. Zamiast wychodzić z domu bo jest koronawirus to proponuję zabrać się za niszczenie wszystkich Groksów.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Sam piszesz większość tekstów na tej twojej chujni więc musisz mieć talent. Może dostaniesz Nobla jak Tokarczuk?

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Dobrze gada.

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Programowanie albo teatr? Co to kuzwa jest! Programuje od ponad 20-tu lat i teatr to dla mnie grupa malpiatych komediantow calkowicie nieprzydatna ludzkosci. Jezeli Ty wahales sie pomiedzy jednym albo drugim, to jestes nieokreslona dupa, a nie zaden programista.

    0

    2
    Odpowiedz
  8. Teraz na spełnienie tych wszystkich aspiracji już za późno – Koronowirus w powietrzu. Więc módl się żebyś przeżył.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Zwal se do pszczółki mai

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Brak ci tej iskry która rozpala działanie. Znam to, to bardzo uciążliwe. Wiele razy o tym myślałem, dlaczego tak jest. To musi czegoś w mózgu chyba brakować. Może dopaminy i endorfin, bo wtedy nic się nie chce i wszystko wydaje się nieosiągalne. Co gorsza nic sam na to nie poradzisz.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Mam tak samo. Czego się nie dotknę to zaraz tracę motywację. Tym sposobem tkwię w pracy, która daje mało satysfakcji pomimo, że zgodna z ukończonym kierunkiem- psycholog. Z jednej strony mam wiele pomysłów na siebie, ale żadnego z nich nie chce mi się/ nie mam siły wcielić w życie. I tak leci rok za rokiem, a ja stoję w miejscu.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Mi też się nic nie chcę. Jedynie zjeść, zawalić konia i spać.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Hehe, mam dokładnie to samo. Od początku roku miałem działać, a dalej przeglądam debili na fb i instagramie… Eh.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Witaj Byku, nie przejmuj się zbytnio bo z tekstu wynika, że jesteś jeszcze gówniarzem więc nic straconego, a przynajmniej zbadałeś już sporo rzeczy i wiesz, że jeszcze nie znalazłeś swojego konika. Ja też chciałem za dużo, masa rzeczy mnie jarała i dnia by zabrakło jakbym chciał każdemu zajęciu przeznaczać codziennie czas. Nie idź w skrajności i nie wybieraj jednej rzeczy bo jakby nie wyszło to dupa (z greckiego: dupos). Wybierz sobie 3 czynności ze wszystkich rzeczy do których czujesz miętę i poświęcaj każdej z nich przynajmniej godzinę dziennie. 7h śpisz, 8h pracujesz i 3h poświęcasz dla wszystkich trzech, a nawet myślę, że jakbyś nie miał daleko do pracy to mógłbyś poświęcać 1,5h dla każdej z tych rzeczy. Sumując wychodzi 18h dobrze przeznaczonego czasu dziennie, lub 19,5h. Zostaje więc 4,5-6h dziennie na relacje z ludźmi, umycie dupy i jedzonko. Dochodzi jeszcze weekend na tylko twoje trzy zajawki i jakiś fajnych spontan żeby też był czas na silne bodźce, bo przecież na tym polega żywot ;). System ten wymyśliłem i sprawdził się u mnie, wymaga on jednak zupełnego zaprzestania marnowania czasu, zupełnego!

    2

    0
    Odpowiedz
  15. rozbierz się i ubrania pilnuj

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Zostaw gitarę i zacznij grać na perkusji.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Ja Meś, dyrektor LZF od dwunastu lat siedzę i organizuję sobie czas. W robocie mam swój gabinet, mój stary ogarnia tematy, robię go regularnie w chuja i kasuję 17 tysi netto. na początku dłubałem w nosie i upychałem zeschlaki gdzie się dało. Potem zająłem się profesjonalnym robieniem kserokopii moich jaj i dupska. Tu musisz uważać, bo jednego dnia szyba pękła i nasz zaopatrzeniowiec stracił pracę bo wjebałem go, że zakupił wadliwy egzemplarz kopiarki. Potem podrzucałem swoje fekalia na różne biurka w zakładzie ale raz mnie przyłapali i dostałem solidny wpierdol. Ostatnio szczam do zakładowego czajnika ale ciągle poszukuję tematów. Rozwijaj się chłopcze kreatywnie, coś zawsze da się odjebać. Próbowałeś wsadzać sobie te gitarę w dupę? Zdejmij przedtem struny…

    0

    0
    Odpowiedz
  18. No to kur… witaj w klubie. Ja na terapię uczęszczam od 5 miesięcy, bo byłem/nadal jestem w tej sytuacji co Ty od 5-6 lat… nie da się normalnie funkcjonować. Stać mnie na to tylko dlatego, że mieszkam w UK więc spotykam się co tydzień na 2 godziny. Stawiam małe kroki, ale to chyba będzie trwać lata….

    Jak chcesz to napisz na kenysfenys91@gmail.com
    Pogadamy

    0

    0
    Odpowiedz

Grypa żołądkowa

Od 3 dni trzyma mnie to kurestwo, kilkanaście razy dziennie latam do kibla, wystarczy, że wezmę za duży łyk wody i już mnie goni. Sranie, które kiedyś było dla mnie przyjemnością, teraz stało się udręką, za każdym razem wydobywa się ze mnie istna lawa, która nie dość, że parzy mi odbyt, to jeszcze bryzga na prawo i lewo. Po każdym sraniu muszę myć kibel, bo wodnista sraka dostaje się wszędzie, mam dość. Od 2 dni jem tylko suchary, to jedyna rzecz na którą mogę sobie teraz pozwolić, przez co cały czas chodzę głodny i spada mi masa. Ważę już poniżej 80, jak tak dalej pójdzie, to pierwszy lepszy gimnazjalista będzie mi w stanie wpierdolić. Chujnia.

19
20
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Grypa żołądkowa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. A co Mesio zrobi jak koronawirus zostanie wykryty w ŁWF?

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Jeszcze są kazamaty pod Radomiem. Co prawda ma niecałe 30% wydajności ŁWF, ale lepsze to niż żeby produkcja stanęła całkowicie…

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Wypierdalaj.

      0

      0
      Odpowiedz
    3. Podwoi normę. I zaraz ozdrowieją jebani symulanci.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Wszyscy wiemy jak wyglądają objawy grypy żołądkowej wiec po huj to opisałeś nie masz co robić to chujem się pobaw przynajmniej krzywdy se nie zrobisz chociaż kto cię tam wie

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Chłopie, czysta wódka z pieprzem! Serio!

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Też kiedyś miałem problemy ze sraniem i z mentalcela stałem się truecelem (incelem przez wygląd). Przestałem wtedy szanować k*biety (oprócz mojej matki i babki).

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Idź się wysraj

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Jeśli serio masz taki problem to pierwsze co powinieneś zrobić to przestać jeść. Na kilka dni.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Aj-waj nieee-sraj!

    0

    0
    Odpowiedz

Lansowanie byle czym

Wiek 21 jest taki wspaniały, że ludzie od internetu i socjal mediów dostali totalnego piździelca.
Znajoma, która jest gruba i biedna jak mysz kościelna zalewa fejsika i instagrama zdjęciami swoimi jak i psa. Co jest w tym wyjątkowego i godnego tego całego lansu? Nie trudno jest iść do schroniska i wziąć psa ewentualnie kupić(w jej przypadku).

Rodzina ze strony ojca. Ciągle się przeprowadzają bo nie płacą czynszu na czas. Typowe utrzymanki na zasiłku. Na fejsie co pokazują? Regularne gotowanie jakiś tłustych potraw, basen(pompowany koszt około 200 zł), dzieciak z czerwonym paskiem w podstawówce xD?

Żona brata ciotecznego. Siedzi w domu bo ten kretyn wpadł z nią. On jeździ na tirach więc kasę mają ona miała schudnąć i tylko skończyło się na chwaleniu. Cała tablica zajebana zdjęciami bąbelka.Tak kurwa duże osiągnięcie. Wkładasz i wyciągasz i cyk dzieciak. Rozmnażanie jest czymś naturalnym jak sranie. Może są popierdoleńcy na tym świecie co wstawiają na socjale zdjęcia ze srania??

Znajoma, która wstawia cytaty i zdjęcia jak jest jej źle, jak źle jest w tym kraju co robi? Zajmuję się chorą matką na którą dostaje niemałą rente, ma gacha co mieszka z nią i pracuje a ona tylko narzeka i liczy na komentarze typu: jak ja ci współczuję, co się stało?, o jej.

Znajoma mojej matki. Długi w parabankach po kilka tysięcy złotych a na necie co? Zdjęcia z wakacji, nowe rzeczy itd.

Ludzie zgłupieli ja tylko się temu przyglądam i zastanawiam jak długo to będzie trwało?

77
8
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Lansowanie byle czym"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    6

    3
    Odpowiedz
    1. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Ilekroć tu wchodzę i gdy czytam Twoje komentarze od razu mam uśmiech na twarzy. Tylko solidne gumowanie na milicji to jest to ! 😀

      2

      0
      Odpowiedz
  3. Jest taka zajebista opcja „przestań obserwować użytkownika”
    Chyba że traktujesz to jak paradokumenty w tv z których wszyscy cisną jacy ci ludzie tępi ale dalej to oglądają bo czują się lepsi i mądrzejsi.

    11

    1
    Odpowiedz
    1. Właśnie. Zamiast jedynie ekscytować się życiem innych ludzi. Powinien ma podstawie tych wpisów nakręcić kolejny zjebany serial. Większość roboty już zrobiona więc kwestia scenariusza z głowy. Wystarczy pokolorować i jest. A i rodzince można przy okazji dosrać. A.. Najważniejsze. Wszelkie podobieństwo itd…. To się nie przyburza. He he.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Dobrze gada.

      1

      0
      Odpowiedz
  4. A ty marnujesz swoje nędzne zaplute życie na oglądanie jakichś innych bezcelowych istnień.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. I po huj to oglądasz to ty jesteś debilem. Usuń fejsa odetnij się od takich ludzi i żyj normalnie. Ameryki nie odkryłeś debile są i będą a jak jesteś mądrzejszy to unikaj ich jak się da

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Mnie też to rozpierdala na-na-no-kilogramy jak dupy się chwalą kilkumiesięcznymi dzieckami na fejsie. Przecież bolca się szuka dwie godziny, a zrobienie bąbelka to 15 minut wieczorową porą. Wydaje mi się, że dzieciakiem można się pierwszy raz pochwalić jak będzie w wieku 18-25lat bo wtedy dopiero widać jak sobie poradziliśmy po tych 15 minutach wieczornych penetracji wcześniej i co z naszej hodowli wyszło lub wcześniej jeśli będzie miało jakieś wybitne osiągnięcie w skali regionalnej/krajowej/inter-kurwa-galak-kurwa-tycznej. Patrząc na to jednak z drugiej strony, jeśli dziewczynie jedynym co wyszło w życiu jest bąbelek, to w sumie może można trochę zrozumieć motywy takiego działania, a takim przypadku cofam wszystko co powyżej napisałem.

    3

    2
    Odpowiedz
  7. Ten komentarz o żonie brata ciotecznego jest tak bardzo w punkt, że musiałam print skrina zrobić sobie. Dziękuję. Śmiechłam. Masz rację. Chociaż czasami myslę, że wolałaby gówno oglądać zamiast zdjęcia bĄbelków. pozdrawiam

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Sam jesteś gruby

    1

    1
    Odpowiedz
  9. Będzie trwało tak długo aż się socjalne pieniądze skończą

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Myślałem ,że pokolenie Januszy i Grażyn „zastaw ,a postaw się” wymrze ale następne pokolenie jest jeszcze gorsze pod tym względem, zamiast podkreślać status społeczny profesją, domem czy samochodem to napierdala cały czas w Instragramy kreując „idealne życie” i karmiąc swoją próżność. Trochę to smutne, bo ta szara masa nakręca rynek, ceny idą tylko w górę, nigdy w dół ,bo polaczki wezmą każdy kredyt byle się pokazać ,będą jeść chleb z pasztetem przez miesiąc jeśli dzięki temu przez tydzień będą mogli zatankować furę lepszą niż sąsiad ,analogicznie grażyny pragną pojechać na „egzotyczniejsze” wakacje niż koleżanki. A janusze biznesu widzą okazję z tym stadzie baranów. Chujnia i śrut.

    3

    0
    Odpowiedz
  11. Niby bąbelek taki łatwy, a ja robię rok i nie wychodzi :(.

    2

    1
    Odpowiedz
  12. z przykrością stwierdzam,że Chujnia jest coraz bardziej hujowa!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. „Może są popierdoleńcy na tym świecie co wstawiają na socjale zdjęcia ze srania??”

    Niestety są…

    0

    0
    Odpowiedz

A idźcie wy z taką robotą…

Jestem 21-letnią pracującą studentką. Tuż po maturze postanowiłam sobie zarobić chociaż trochę siana na swoje drobne i grubsze wydatki. Natrafiłam na ofertę pracy firmy sprzątającej, która bierze zlecenia od jednej z największych piekarni w Polsce. Stawka- 15 zł za godzinę. Pomyślałam – jak na początkującego pracownika to niezła oferta (przy 10 h pracy dziennie + praca w soboty dla chętnych ) Przeraziły mnie godziny pracy :od 7 do 17. Okazało siw jednak że dział w którym pracowałam może zmienić godziny na od 5 do 15. Wyobrażacie sobie ?
Niby kończysz wcześniej ale i tak kurde musisz iść spać o 21 mac, by wstać przed 4 rano i zdążyć do roboty. Tej pieprzonej roboty w której brygadzista ma Twoje zdanie w sumie i nie chce nic załatwić bo tak boi się nawet własnego cienia.
Sama prosiłam przecież szefa o nowe buty, bo ten fiut żółtodziób nawet nie zadzwoni do niego . W dodatku wkrótce mamy pracować 8 h dziennie przy tej samej stawce (godzinowej, nie akord !!!!) Jeśli tylko znajdę coś lepszego to wypierdzielam z tego krzaka . Wolę robić u konkurencji i mieć lepsze warunki pracy niż się katować.

28
78
Pokaż komentarze (30)

Komentarze do "A idźcie wy z taką robotą…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. ŁWF stoi otworem…

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Do PIP-u to zgłoś, a nie farmazonami dupę zawracasz…

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    4

    1
    Odpowiedz
  5. Czyżby chodziło o Oskrobe? Jeśli tak to wiem jaka to firma sprzątająca

    1

    0
    Odpowiedz
  6. ale, o chuj ci się rozchodzi (?)

    3

    0
    Odpowiedz
  7. Jak sie nie podoba to trzeba sie zwolnic Panienko.

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Trzeba było se wybrać taką prace żeby ci pasowały godziny, ludzie w Łódzkim Wydziale Fabrycznym po 12 godzin 7 dni w tygodniu robią za najniższą krajową minus ewentualne potrącenia, i nie narzekają jak przystało na prawdziwych polskich tyraczy, nie to co ty roszczeniowy milenialsie.

    4

    4
    Odpowiedz
  9. Moge ci załatwić dobrą robotę – 2 dychy za godzinę. Praca będzie polegała głównie na opierdalaniu mojej pały.

    12

    3
    Odpowiedz
  10. Dziewczyno obudź się!Nie jesteś żadną pracownicą tylko niewolnicą-niewolnicą pracy.W Polsce nie ma pracowników tylko są niewolnicy,którzy trzęsą dupą żeby Jaśnie Wielmożny Pan Pracodawca nie wyjebał ich z roboty.I godzą się na wszystko czego wymaga Jego Ekscelencja Pracodawca.Wszyscy pracodawcy to sqrwysyny którzy wyssą z ciebie wszystko,wycisną jak cytrynę a potem kopną cię w dupę.Jaka praca?Jaki pracownik?Jakie prawa pracownicze?Zapierdol ponad siły,niewolnictwo i kop w dupę jeśli upomnisz się o swoje.A jeśli ci nie pasuje to wypierdalaj!10-ciu czeka na twoje miejsce.Dziewczyno zejdź na ziemię i zapamiętaj: to się nazywa neoniewolnictwo-masz zapierdalać za grosze i milczeć.Pojmujesz to?Obserwuję rynek pracy od wielu,wielu lat i twierdzę,że tzw.pracownik jest śmieciem w oczach pracodawcy.Pracodawcy mają coraz więcej uprawnień do gnębienia ludzi a pracownicy coraz mniej praw.Takiego poniżającego traktowania ludzi to nie było nawet za jebanej komuny.Nie będę rozwijał tematu bo każdy rozsądnie myślący człowiek widzi co się dzieje.Polska to tekturowe państwo,to państwo teoretyczne.Dziewczyno kończ studia i wyjedź z tego burdelu póki jeszcze możesz bo tu czeka cię tylko rozgoryczenie.I nie martw się o rodzinę i bliskich.Świat jest mały-to tylko kilka godzin lotu i widzisz się z rodziną.Powodzenia.

    15

    1
    Odpowiedz
    1. Przestańcie pierdolić ze pracownik ma coraz mniej praw bo nie ma ich praktycznie wcale. Za granica jest to samo, nie myslcie, ze jest inaczej i malinowo. Jest sromotny wyzysk i drążenie pracownika, nadawanie mu większej ilości obowiązków za tą samą stawkę. Kontuzje? Problemy zdrowotne? Prywatne? Pracodawce to jebie. Jestes numerkiem.

      2

      0
      Odpowiedz
  11. No i chuj ci w dupę tępa cipo, ja pierdolę

    7

    2
    Odpowiedz
  12. Moja droga, 21 lat to nie jest wiek, żeby pracować, ale kto jak chce. Jeśli ci się coś nie podoba, bo nie jesteś przyzwyczajona do stresu to wypierdzielaj, kto ci broni, dziewczyno… Po drugie, nie wiem co studiujesz i w jakim trybie, ale mam nadzieję, że w miarę łatwy ten kierunek, że cię nie pochłania za bardzo w tych książkach, bo chce ci powiedzieć, że nadmiar obowiązków powoduje bardzo ale to bardzo duży stres, za który później w przyszłości trzeba płacić… oczywiście nie pieniędzmi, tylko godzinnymi sesjami u terapeuty co tydzień 200 zł przez 3-4 lata!!! Wiem to po sobie! Jak czujesz, że nie wytrzymujesz tego godzinowo czy jak to tam napisałaś, to się zastanów nad tym co robisz, a nie wylewasz swoje żale… Wiesz, ile jest osób w twoim wieku tak myślących? Życie jest jeszcze bardziej stresujące niż ci się wydaje… Przykro mi to powiedzieć, nie chcę cię straszyć, ale po prostu nakłonić do refleksji na temat swojej obecnej sytuacji. Pozdrawiam.

    6

    1
    Odpowiedz
  13. Koronawirus atakuje.

    4

    0
    Odpowiedz
  14. A co TY kurwa myślałaś że co – za darmo CI kasa wpadnie. Ja jebie co za patologia. I jeszcze pretensje. A myślisz że inni to nie wstają o 4 rano. Ogarnij się kurwa.

    3

    1
    Odpowiedz
  15. gdzie są kurwa sz……… komentarze????? leszczu jebany – co kurwa wyłączyłeś kontakt do siebie? i tak wiem że to czytasz pedale

    7

    1
    Odpowiedz
  16. A masz w domu bidet ?

    5

    0
    Odpowiedz
  17. Takie są uroki bycia sprzątaczką. Chyba nie sądzisz , że np. pracownicy biura będą czekać, aż ty się wyśpisz? Albo petenci w urzędzie będą siedzieć na korytarzu w syfie …Idź do biedry na kasę. Tam jest super. Tylko nie zapomnij o pampersach.

    3

    2
    Odpowiedz
  18. Jeśli to nie jest troll to zastanów się nad zostaniem prostytutką. Dawanie dupy idzie ci wyśmienicie 🙂

    3

    3
    Odpowiedz
  19. Boże… Straszna rozkapryszona księżniczka z Ciebie. Coś ty sobie myślała ? W każdej pracy trzeba sie na pracować. Nie jesteś tam na ładne oczy. Za taka stawkę duża grupa ludzi wzięłaby z pocałowaniem ręki. 8 godzin to katowanie ? Prawie całe społeczeństwo tak pracuje jak nie gorzej. Polecam najstarszy zawód świata. Tu zarobisz kilka dniówek w parę godzin.

    3

    4
    Odpowiedz
  20. A masz wygoloną?

    2

    2
    Odpowiedz
  21. To idź dawać dupy zarobisz 150 albo lepiej za godzinę, a nie stękaj.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. stękaj 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  22. Pracować można za godziwą stawkę i w godziwych warunkach. Janusze niech się wypchają.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. W tym patologicznym systemie najlepszym rozwiazaniem jest prowadzenie firmy zarejestrowanej w raju podatkowym lub otwarcie fundacji jak Bono.

    0

    0
    Odpowiedz

Zatrzymywanie się na pasach

Będzie krótko. Strasznie wkurwiają mnie kierowcy, którzy zapierdalają na przejściach dla pieszych, na dodatek nie zawsze się zatrzymują co może bardzo mylić ludzi. Potem jakiś debil jedzie wolno, więc ktoś pomyśli, że się zatrzymuje na pasach – pieszy przechodzi, i w tej sytuacji zostaje potrącony. Potem się dziwią, że wpierdalają im się prosto pod koła. Jedzie wolno i nie wiadomo czy się zatrzymuje czy jedzie dalej, idzie pierdolca dostać. Ja, zawsze gdy przechodzę czekam aż się zatrzyma całkowicie, nigdy wcześniej, nie wiadomo co tym Polskim orłom drogi przyjdzie do głowy i nie zachce mu się przyspieszyć w ostatnim momencie przed przejściem dla pieszych. Miałem już taką sytuację, że koleś jechał wolno i było widać, że traci prędkość przy pasach, już byłem blisko aby przejść, a on gwałtownie pojechał dalej z przyspieszeniem. Ludzie, kurwa, zdecydujcie się, czy przepuszczacie pieszych czy jedziecie dalej. To naprawdę wkurwia, gdy człowiek stoi jak debil przy pasach i gapi się na samochód i wyczuwa czy zatrzyma się czy nie. Taki kierowca jeszcze będzie miał do wszystkich pretensje, że musi tak długo czekać aby ktoś przeszedł, ale jak przejdziesz to też źle bo powie, że mu się wpakowałeś na jezdnię. To samo tyczy się dużych prędkości, więc albo hamujecie, albo jedziecie dalej.

93
9
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Zatrzymywanie się na pasach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kurwa, ziomuś – trafiłeś w sedno.
    Też się muszę patrzeć, czy taka łajza chce przepuścić, a może jedzie dalej. Jak dzisiaj wszedłem na jezdnię to taki łachmyta w BWM (ah te stereotypy) oburzony po całości, bo ośmieliłem się mu wejść w drogę.
    Pozdrawiam cieplutko!

    3

    2
    Odpowiedz
  3. Ziomek, pojedź do Anglii. Na zawał chyba zejdziesz…

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ty chyba walisz gruchę do gejowskich pornoli

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Może po prostu przechodź jak masz pewność bezpiecznego przejścia a nie wpierdalaj się pod koła jebany pierdolcu

    3

    4
    Odpowiedz
  7. Następny komentarz będzie chujowy,
    Poprzedni komentarz to dno.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. DOkładnie. Ja jako kierowca czekam aż ciul przejdzie, więcej niż 2 min napewno nie bede stał, tak samo jak jestem pieszy to też nie ide pod koła a czekam aż chuje sie zatrzymają, marnować życia dla dwóch minut nie ma sensu, zastanówcie sie wszyscy nad sobą po prostu ludzie czy wam sie to opłaca, ja twierdzę że sie nie opłaca marnować życia dla jebanego krótkiego czasu…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Właśnie chuju. Widzisz że zwalniam ale nie wiem czy chcesz przejść czy tylko stoisz jak ciul na dyskotece…Postaw nogę na jezdni .

    2

    3
    Odpowiedz
  10. Postawie nogę na jezdni, a Ty będziesz się gapił w telefon jak 1/3 kierowców i mnie pierdalniesz. Dzieki w chuj…

    2

    0
    Odpowiedz

Ustawione rekrutacje

Kojarzycie pięć etapów umierania? To podam wam pięć etapów szukania DOBREJ pracy w Polsce. Najpierw optymizm, następnie zwątpienie, później wściekłość, następnie rozpacz, a potem pogodzenie się z losem i pakowanie manatek. Ok, rozumiem, że ten kraj na układach stoi, ale marnowanie czasu i nerwów ludzi to już za wiele. Otwierają fikcyjne rekrutacje, człowiek traci czas, nerwy, wysyła CV, chodzi na rozmowy, a potem się dowiaduje od kogoś, że to szopka, bo tam jest już przewidziany kandydat, krewny kogoś z zarządu. U mnie w firmie jest to samo. Nie mam tam wysokiego stanowiska, ale już parę lat pracuję i swoje dojścia mam, na tyle by wiedzieć co w trawie piszczy. Ostatnio otworzyli rekrutacje na cztery dobre stanowiska. Ludzie napierdalali CVkami, a prawda jest taka, że na każde stanowisko był już przewidziany ktoś z zarządu. To samo dzieje się w sektorze prywatnym i państwowym, polacy lubią tworzyć sitwy. Autentyczna sytuacja, która miała miejsce kiedyś na konkursie u mnie do jednego z urzędów. Kandydaci czekają na ostatni etap konkursu, jakiś test, czy coś w tym rodzaju. Po czym wychodzi typ i mówi do jednego z kandydatów na głos: „Gratuluję, słyszałem, że najlepiej ci poszło i masz robotę”. Typ nie wiedział, że oni czekają dopiero na test, myślał, że są już po nim.
Kurwa, w prywatnych firmach jest tak samo. Niektórzy trafiają na kilka takich rekrutacji z rzędu i się załamują. Bo rynek pracownika jest w Polsce mitem. Istnieje, ale dotyczy tylko gównianych prac, jak kasa, taśma, magazynier i podobne syfy. Dobre stanowiska są zabetonowane. I oczywiście masz tych wszystkich, uskuteczniających narrację merytokraczną i zaraz ci debile też się tu pojawią i będą gadać. „Wszystko zależy od ciebie, jesteś kowalem własnego losu”. Darujcie mi to pierdolenie, błagam, znam to na pamięć i choćby mi to powtórzono jeszcze 10 tysięcy razy to tego nie kupię. Uda się w tym gównianym kraju jednemu na tysiąc i zaraz każdy pieje, a o pozostałych nikt nie napisze. O tych milionach, którzy mieli dość, ich poczucie własnej wartości zostało zarżnięte i spakowawszy torby, wypierdolili stąd na zawsze. Dalej uskuteczniajcie swoją narrację, żeby ludzie próbowali dosięgnąć gwiazd, które są za daleko i daremnie tłukli w szklany sufit. Wtedy nie mają czasu na zastanowienie się, albo sprzeciw wobec tego systemu układów mafijnych i klanowych.

152
9
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Ustawione rekrutacje"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W Polsce pracowałem w 4 miejscach. W 3 po znajomości. Ba dum tsss…

    8

    1
    Odpowiedz
  3. To kontynuacja pierwszego wpisu czy wpis innej osoby?

    2

    0
    Odpowiedz
  4. mnie wkurwia repostowanie tego samego

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Gdyby ktoś się zastanawiał czemu jest dwa razy chujnia o tym samym to odpowiadam. Wysłałem jedną. Myślałem, że nie przeszła, to napisałem druga.

    4

    1
    Odpowiedz
  6. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Dokładnie jest jak mówisz. Mam 26 lat teraz i jebię na produkcji juz 3 lata, pierdole ambicje informatyka jakim mialem być. Moim celem to umowa na czas nieokreslony i wjebac sie w kredyt na klitke w mrokowcu i miec auto jakies i mnie to wszystko jebie bo nie mam siły a to co robie moze nie jest ambitne ale kasa jest lepsza niz najnizsze gówniana pensja jak w zawodzie magistra

    5

    1
    Odpowiedz
  8. Prawda w tym zezwierzęconym chlewie zwanym polską przeciętny szary młody człowiek ma cztery wyjścia, pierwszy to Łódzki Wydział Fabryczny i wracająca taśma 12h dziennie 7 dni w tygodniu za najniższą krajową minus opłaty za np wynajem stroju roboczego, drugi to wyjazd za granice, trzeci to siedzieć u mamy i płakać, a czwarty po prostu zdechnąć z głodu, smutne.

    10

    0
    Odpowiedz
  9. Na pewno każdy jest kowalem własnego losu, szczególnie żołnierz wcielony do wojska i zabity przez rakietę lub ktoś porwany…

    7

    1
    Odpowiedz
  10. W tej Bolandzie nawet na budowe sie nie dostaniesz bez układów albo do magazynu. Gdyby nie moi przyjaciele dziś bym był zbieraczem puszek. Chyba 9 miesięcy szukałem pracy w tym gównie wysyłałem „cefałki” na które nikt nie odpowiadał a jak już odpowiedział to był coś w formie jakiegoś wywiadu z pytaniami typu „ile chciałby pan zarabiać?” czy „dlaczego chce pan pracować w naszej firmie?”. Wszędzie mówili że oddzwonią ale nie oddzwaniali nigdy. Pozostawał najgorszy syf przez agencje za minimum z umową na miesiąc. Chodziłem pytałem o jakieś przyuczenia ale dowiadywałem sie że nie mam doświadczenia a oni potrzebują fachowca kwalifikowanego. Nie chciałem prosić nikogo o pomoc ale przełamałem sie i poprosiłem kolege. On popytał podzwonił i okazało sie że jest praca jako magazynier-kierowca. Dostałem prace. Żeby było śmieszniej to w tej firmie mnie przedtem spławili. Po znajomościach dopiero dało rade. Taka prawda.

    22

    1
    Odpowiedz
  11. Jak to? Przecież PIss trąbi wszędzie że praca jest i Wolska sie rozwija lepiej od innych krajów. Bezrobocie jest na poziomie 6% czy mniej nawet. Cud CÓD! Cut! I smród jak zawsze. A niech ich szlag! Na szczęście wyjechałem z tego katolibanu 12 lat temu. Słysze jaki dramat jest z pracą tutaj. Nic sie nie zmieniło! Bida, bezrobocie gigant jak była tak jest. Najgorzej jest w tych małych wiochach i powiatowych sennych dołach. Ludzie po 100 km dziennie jeżdżą do roboty albo za granice. Wszędzie układy, pociotki, krętactwa, nepotyzm. Nawet jako pokojówka do pracy żeby sie dostać to musisz mieć tam kogoś. Kolega załatwił tak żonie. Inaczej sie nie dało. Do LIdla przyjmują z polecenia. Współczuje wszystkim tym co szukają „pracy” tutaj czytaj jebania za jałmużne.

    5

    2
    Odpowiedz
  12. Pierdolenie, w sektorze prywatnym możesz normalnie dobrą robotę dostać tylko trzeba umieć wybrać firmę. No i nie oczekuj, że bez doświadczenia dostaniesz nie wiadomo jakie stanowisko. Zaczynasz od stażu a kariera potem się toczy. Tylko kurwa nie można być polaczkiem narzekaczkiem…

    2

    12
    Odpowiedz
    1. A po stażu Ci powiedzą – „Dziękujemy za wspólną współprace”. To takie grzeczne korporacyjne sformułowanie, albo raczej streszczenie słowa – wypierdalaj. A za plecami przyjmą kogoś z rodziny / znajomego na stanowisko, i powodzenia. Baw się dalej. Wiem, bo sam tego doświadczyłem na własnej skórze. I w dupie już mam te wszystkie korporacyjne wyścigi szczurów… na niczym mi już nie zależy.

      3

      0
      Odpowiedz
  13. Jeszcze każą ze zdjęciem przysyłać. Później sie śmieją bo wiadomo nie każdy jest ładny, fotogeniczny, itp. Robią sobie „samolociki”i rzucają kulkami do kosza. Na nieoficjalnej imprezie urządzonej przez kilku pracowników biura gdzie pracowałem tak było. Głupie pindy zatrudnione przez firmowych bonzów wiadomo za co i jakie to „kwalifikacje” mają komentowały śmiechem „boże jaki pasztet!”,”ale fragles”,”ten jak debil wygląda”,itp. a zachwycały sie wyżelowanymi dresikami o twarzy tęskniącej za rozumem nie posiadającymi żadnych predyspozycji do tej pracy. Tak czy owak i tak kierownictwo podejmowało końcowe decyzje i w 80% to kolesie, bracia, szwagry, itp.

    13

    1
    Odpowiedz
  14. Niestety, za zachodnią granicą jest tak samo. Pracowałem w dużej korporacji medycznej i tam też rekrutacja była fikcją. Ogłoszenia o pracę były tylko dla picu, żeby nikt z zarządu się nie przypierdolił, o wszystkim decydowały układy. Po kilku latach pobytu w Niemczech zrozumiałem, że to taka Polska, tylko bogatsza. Z całą tą polską patologią. Teraz pracuję na Wyspach, tu rynek pracy jest zdrowy, decydują umiejętności. Szczególnie w firmach amerykańskich, gdzie ostateczną decyzję kogo zatrudnić podejmuje ktoś zza oceanu.

    8

    4
    Odpowiedz
    1. Mądrego warto posłuchać. Nie wiem jak mam mieć szacunek do kraju, w którym nie potępiają działalności axla-szpryngla. Na dodatek sprzedają tam proszki do prania oznaczone znaczkiem „niemiecka jakość”, jakby trudno było zrobić proszek do prania.

      2

      0
      Odpowiedz
  15. Rynek gownianych prac też nie istnieje. Zwlaszcza w małych miescinach gdzie bezrobocie jest dwucyfrowe a cyfra z przodu to 2 albo 3 nawet. Tam jak nie masz kogoś znajomego kto cię poleci do pracy to nie masz szans na nic. Nawet na pracę w markecie na budowie czy magazynie. Oczywiście ogłoszenia są ale to pic na wodę. Będzie jeszcze gorzej bo nasze buraki wola zatrudniać Ukraińców.

    8

    1
    Odpowiedz
  16. Hehehe. Fajnie w tej bulandzie jest! Niech tylko PISlam wyprowadzi bulande z Unii to będziecie się bić z ukraincami o pracę przy układaniu bruku albo w netto. Będzie dobrobyt jak na Ukrainie.

    5

    0
    Odpowiedz
  17. Nie mogę się zgodzić, przynajmniej nie w 100%. Ja mam dobrą pracę (8000 brutto) bez znajomości, w zagranicznej korpo. Chociaż mógłbym dostać pracę po znajomości, wolałem samemu spróbować swoich sił na rynku pracy. Myślę, że jak na 5 lat doświadczenia to nie jest źle. Pytanie do Ciebie – czy coś potrafisz? Masz jakieś konkretne umiejętności, które są wymagane na stanowiskach na które aplikujesz? Bo po znajomości nikt nie zatrudni np analityka, jeśli ten nie wie nawet co to relacyjne bazy danych.

    3

    12
    Odpowiedz
    1. Tia – obudź się, bo nalejesz w łóżko…

      1

      0
      Odpowiedz
  18. Tak jest wszędzie. W powiatowym pipidowku i w Warszawie. Jak nie jesteś z elyt to jesteś nikim i pozostaje się bić o ochlapy z pańskiego stołu. Obawiam się że nieoficjalnie mamy znów system feudalny z wszechwladna szlachta i parobkami sluzebnymi do ciężkiej fizycznej roboty.

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Nareszcie to zrozumiał że ta cała demokracja to chuj i parawan dla innych systemów. W tym wypadku feudalizmu. Bo to jest kurwa feudalizm tylko nazwy zmienione. Pan to biznes i finansjera zblatowana z politykami. Wójt to cała rzesza jebanych urzedasow, a pleban to pleban (kościół katolicki). Jak zwał tak zwał. I tylko kombinują jak żyć z cudzej pracy.

      0

      0
      Odpowiedz
  19. Na kasę też trzeba mieć znajomości. Spróbuj się dostać do Castoramy, Obi, Media Markt. Tam kolega kolegę, koleżanka koleżankę wprowadza. Te cv możesz sobie wysyłać… Równie dobrze możesz napisać do św Mikołaja ze chcesz samochód z salonu.

    6

    1
    Odpowiedz
  20. A bo widzisz kolego, Twój jedyny wysiłek jaki tam podjąłeś, to odjebać jakieś tam studia, nauczyć się komunikatywnie angielskiego, nie ruszyć dupy dalej niż 30 km od własnego domu rodzinnego i już myślisz że będzie zajebiście. A prawda jest taka że to co Ty umie co drugi kretyn bo takie czasy, więc konkurujesz na przeciętne stanowiska z przeciętniakami z plecami. Zrób coś czego nie robi 99% tych patałachów, płynnie gadaj i pisz w conajmniej 2 językach obcych, skończ z dobrymi ocenami trudny kierunek w dobrze płatnej branży i bądz zajebisty w tym co robisz na tle rówieśników, wykaż się przynajmniej 2-3 lata za niewielkie pieniądze (wykaż się, a nie bądz tam tylko przeciętniakiem) a potem pracodawcy będą sami do Ciebie dzwonić z ofertami na minimum 10k netto bez jakichś gównokonkursów. Tylko trzeba ruszyć dupę i zainwestować, rozwijać się a nie szukać ciepłego kurwidołka.

    4

    11
    Odpowiedz
    1. Jak się ma dzianych starych (albo ewentualnie znajomości) to tak sobie można pierdolić. Mowa trawa, a tymi wszystkimi „papierkami” to sobie możesz co najwyżej dupę podetrzeć. Dosłownie tyle to jest warte. Na nikim one wielkiego wrażenia nie zrobią. Chyba że sobie je wprawisz w ramkę i jebniesz na ścianę dla własnego samozachwytu. I z wielką niecierpliwością czekam, aż to wszystko pierdolnie. Mam nadzieje że to już długo nie potrwa, bo zidiocenie ludzi sięga powoli zenitu z tendencją przebicia sufitu w ciągu kilku, może kilkudziesięciu lat. A świat (i ludzie, którzy na nim żyją) dostaną wtedy takiego liścia w ryj, że się nie podniosą z podłogi przez baaaardzo długi czas. Oj tak, porządny reset by się przydał. Wówczas „bogaci” zrównają się z biednymi, a biedni będą się wyżywać na bogatych za te wszystkie upokorzenia, które musieli znosić przez dziesiątki (jeśli nie setki) lat wyzysku. I nie chciałbym być wtedy w ich skórze…

      2

      0
      Odpowiedz
  21. To prawda. W tym kraju jak ktoś wyżej ci nie poda ręki, nie pociągnie, nie pomoże to zostaniesz w tym dole na zawsze. Ale i tam trwa wieczna walka o te resztki po „możnych”, tam jedni drugich depcza, ściągają w dół, jak to się mówi „skaczą po głowach” innych żeby zostać choćby brygadzista w blaszanym kolchozie czy kierownikiem w biedronce a w niektórych miejscach w tym smutnym kraju żeby mieć pracę. Dodam jeszcze że mamy już 30 lat tej wspaniałej „wolności”. Zamiast rozwoju i wykorzystania potencjału ludzkiego mamy kliki, sitwy spowinowaconych, skolegowanych miernot zatrudnianych po układach i znajomosciach. To już jakas forma feudalizmu gdzie uprzywilejowane dziane tępe mendy z racji dobrego urodzenia będą posiadać dobre stanowiska a reszta bez układów zostanie zepchnieta do roli roboli i służby.

    10

    1
    Odpowiedz
  22. Zgadzam się z Tobą w 100%.Dodam jeszcze,że wysyłanie CV z danymi (imię,nazwisko,adres,adres email,nr telefonu a także długość chuja w przypadku panów i głębokość pizdy u pań +zdjęcie(twarzy,twarzy nie genitaliów!) jakimś obsranym firmom o których nic nie wiemy to skrajna głupota.Udostępniamy dobrowolnie swoje dane chuj wie komu i chuj go wie co się z nimi będzie działo później.RODO to fikcja,ściema.A później dziwimy się,że nasze skrzynki pocztowe są zalewane setkami niechcianych,spersonalizowanych reklam np.cudownej maści na porost włosów(na chuju oczywiście) i wydzwaniają do nas setki nieznanych firm ze swoimi ofertami.Zapamiętajcie:nie srebro,nie złoto ale wasze dane osobowe są waszym najcenniejszym dobrem.Ci którzy myśleli inaczej do dziś spłacają nie swoje kredyty bo zostali wydymani przez cwaniaczków którzy posłużyli się ich danymi.A zaprawdę powiadam wam,że może być jeszcze gorzej,znacznie gorzej niż spłacanie nieswojego długu bo jeśli jakiś bandzior posłuży się waszymi danymi i zostanie złapany to policja zdąży wam dobrze dopierdolić zanim okaże się,że jesteście całkiem niewinni.A jeśli będziecie mieli pecha to przyznacie się do niepopełnionego czynu zabronionego pod wpływem „delikatnej” perswazji.

    7

    1
    Odpowiedz
  23. Wszyscy nie mogą mieć dobrych stanowisk, musi być jakiś procent ludzi na tych gorszych a ze rodzina to siła więc nie dziwcie się że jest taki nepotyzm tylko miejcie pretensje do rodziców że nie pieli się wyżej żeby dziecia załatwić robotę

    10

    1
    Odpowiedz
  24. Do byle jakiej roboty też po znajomosciach. Pamiętam jak wysyłałem cvki i nikt nie odpowiadał albo jak już odpowiadali to wszystko się kończyło na rozmowie. W końcu zdarzyło się że mama spotkała swoją koleżankę że szkoły, która okazała się jakaś dyrektorka na powiat czy jakos tak. Dostałem pracę. Po tygodniu już pracowałem. Żeby było jaśniej do Lidla wysłałem swoje CV i nikt nie odpowiadał.

    1

    2
    Odpowiedz
  25. A tam… widzisz wszystko w czarnych barwach.

    1

    1
    Odpowiedz

Świnia w autobusie

Wracałem z roboty autobusem. Jako, że nie miałem dużo czasu na zjedzenie obiadu, a byłem cholernie głodny, to postanowiłem sobie dokończyć w drodze do domu; nic wielkiego – kilka pierogów na wynos.
Od razu pasażerowie patrzyli na mnie z oburzeniem, a najbardziej ten, do którego się dosiadłem, nie wiem dlaczego – z zazdrości, że ja jem, a oni nie…? 🤔
Nagle jakiś typ siedzący obok mnie mówi, że w autobusie nie wolno jeść. Odpowiadam, że nie brudzę i nie śmierdzi, więc wolno.
Mijały kolejne przystanki i ten koleś wysiadał. Aż tu nagle pierdnął tuż obok mnie, knur jebany.
Zaczęło śmierdzieć i nie miałem ochoty już jeść. Kurwa – ciekawe, czy przy obiedzie z rodziną też wali bąki.
Jeśli to czytasz, to żeby ktoś tak ciebie potraktował śmieciu!!

52
125
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Świnia w autobusie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Autobus to nie stołówka – to po pierwsze.
    Po drugie – jak nie miałeś czasu na zjedzenie obiadu w pracy, to polecam to zgłosić do PIP’u (Państwowa Inspekcja Pracy)
    I po trzecie – to ty jesteś świnią, bo się dosiadłeś do innego typa i żarłeś mu nad uchem.

    Nie pozdrawiam!

    14

    5
    Odpowiedz
  3. Ja parę razy pierdłem jak ktoś obok mnie zapalał papierosa. No bo on smrodzi, a ja nie mogę? Czy bąk był słuszny czy nie to zależy jak aromatyczne te pierogi były. Jak waliło na pół autobusu barem Karaluch no to słusznie koleś zapodał pierda.

    8

    0
    Odpowiedz
  4. Zeby ktos cie tak drugi raz potraktowal smieciu. Chujnia schodzi na psy ostatnio…

    3

    1
    Odpowiedz
  5. O ile zakład, że to prowokacja tego od jedzenia w komunikacji miejskiej (tego wpisu)?

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Zakład o całą zawartość mojej kieszeni – 43 grosze i jakiś paragon 🙂

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Obydwaj zachowaliście się jak elita narodu polskiego jeden wpierdala pierogi w brudnym autobusie mlaskając pewnie przy tym jak świnia drugi pierdzi drugiemu w pysk, w sumie dziwi mnie jedynie że ten drugi tam jeszcze nie nasrał.

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Znasz takie powiedzenie jak przyganiał kocioł garnkowi? Albo pojęcie słowa hipokryzja?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To jego jedyną broń. Ale pewność siebie go zgubi. Pierdzenie to poważna sprawa i kto będzie próbował robić to na zawołanie gorzko tego pożałuje. Powiedzenie, że Stasiek myślał, że się spierdział, a się zesrał nie wzięło się z niczego. Nawet Putin i Trump nie są tak zuchwali by co chwilę pierdzieć na zawołanie. Ty siedziałeś w smrodzie, a ten pasażer zesra się w gacie w pełnym autobusie. Kto ma gorzej? Jesteś moralnym zwycięzcą.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Bo jesteś świnia. Jak można żreć w jakimkolwiek środku transportu? Serio kurwa ciężko się powstrzymać, umarłbyś z głodu?

    0

    2
    Odpowiedz
  11. Wiesz autobus to miejsce publiczne jakby nie było i jakieś tam zasady obowiązują. Sorry bardzo, ale ja sam nie chciałbym wąchać tych twoich ukochanych pierożków, które jakże namiętnie wcinałeś, że się wszyscy patrzyli… no serio, koleś? Byś coś pobrudził, wylał, w autobusie są wywietrzniki różne i inne elementy mechaniczne na wierzchu, nie wiem czy to wiesz…
    Także lepiej się zwyczajnie powstrzymać od wpierdalania jedzenia w miejscach publicznych i dostosować się do reszty!
    Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Co innego obiad z rodziną, a co innego wejście z korytem do autobusu…

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Mądrze gada.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Mnie to wkurwia jak ktoś żre w autobusie, jadę codzinnie do pracy i taki zjeb wpierdla nawet nie wiem co, wygląda jak makaron w jakiejś galarecie i jebie na pół autobusu. Kurwa jakby nie mógł wstać chwilę wczensiej i zjeść w domu

    2

    0
    Odpowiedz
  15. No zjebany naród i tyle, chuj im w dupę.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Strasznie słaba prowokacja.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. „Świnia w autobusie” tytuł wskazuje, że to ty jesteś bohaterem chujni, a tymczasem jakaś losowa osoba nią jest.
    CO DO KURWY?!

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Strach przed lataniem i głód doświadczeń, mój stary z ZUSu siedem świadczeń

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Jesteś zwykły prostak i kiep. W komunikacji się nie je i basta.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. W autobusie się nie je się. A może pierogi zasmakowali dla jego? Sami widzicie jaki on jest, jacy ludzie są, autor, ten spaślak. On tylko wpierdala jak to się mówi. CAŁE TE

    1

    0
    Odpowiedz
  21. No i bardzo dobrze ze się spierdolil przy tobie żreć się qrwa zachciało a jak by ci się zachciało opierdolic kolbe kierowcy to tez byś to zrobił parówo ?

    1

    1
    Odpowiedz
  22. Naprawdę uważasz , że wpierdalanie pierogów w autobusie jest fajne i ten gość obok nie miał racji? No to słoma z buciorów wyszła na całego…

    0

    1
    Odpowiedz
  23. Ty kmiotku,buraku z Pizdowa Górnego albo Dolnego!!!To,że tobie nie śmierdzi nie znaczy,że komuś pachnie.Poza tym autobus może nagle zahamować a ty baranie wyjebiesz te pierogi komuś na spodnie czy koszulę.Ujebiesz tłuszczem kogoś kto jedzie np.na ważne spotkanie albo pogrzeb.Myślisz trochę tępaku???Jest kurwa zakaz spożywania w komunikacji miejskiej jeśli to może być uciążliwe dla innych pasażerów.Rozumując twoim tokiem myślenia busem ma prawo podróżować śmierdzący troll,który nawet nie usiądzie w swoich obsranych,obszczanych spodniach tylko stanie obok ciebie.Ale nic się nie stanie!!!Kierowca otworzy drzwi na przystanku pasażerowie uchylą okna i smród wyleci.Weź pierdolnij się w ten swój pusty zakuty łeb debilu!Kmiotku oderwany dynamitem od pługa zapamiętaj: „Demokracja kończy się tam gdzie drugiemu zaczyna to przeszkadzać”.Trafia to do ciebie kretynie???

    9

    0
    Odpowiedz
  24. dobrze ci tak…

    0

    1
    Odpowiedz
  25. Swinia trafila na swinie i wieki kwik.

    0

    1
    Odpowiedz
  26. Tytuł pasuje do ciebie tak samo jak do niego LOL .Jeszcze to wypieranie że „nie brudze i nie smierdzi” Ja pierdziele

    1

    0
    Odpowiedz
  27. Albo prowokacja, albo jakiś roszczeniowy idiota. Jedz te pierogi sobie na przystanku, nikt w autobusie nie chce wąchać twojego obiadu. To nie bar mleczny.

    1

    0
    Odpowiedz
  28. W autobusie rzeczywiście nie powinno się jeść, reszta pasażerów miała rację

    1

    1
    Odpowiedz
  29. Dostałeś to, na co zasłużyłeś. Jest zakaz jedzenia w autobusie, to należy go przestrzegać. Nie ty decydujesz o tym czy ci tam wolno jeść, czy nie. Łajzo.
    Brawa dla gościa za to pierdnięcie. Powinien ktoś ci jeszcze nasrać do tych pierogów, żeby ci się na dobre odechciało łamać zasady, lamusie.

    3

    2
    Odpowiedz
  30. Ludzie to świnie.
    Świnie, które myślą, że jak oni mają pełne koryta w swoim chlewie, to każdy tak ma.

    Byłem kiedyś przez całe lata bezdomnym.
    Nadmiernie znam ból glodu.

    A że świnie są tłuste – dlatego innych nie rozumieją!

    Wirt. Real.

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Wynajmowałem pokój na Pierackiego u babki seniorki.

    Raz robiłem Sobie obiad – też baba zachowała się jak gość powyżej !
    Aż odechciało Mi się jeść obiad – robiony w kuchni!

    Stara krowa z Pierackiego!
    OMIJAJCIE TĄ CHALPE SZEROKIM ŁUKIEM !!!
    Babka jest nadmiernie upierdliwa i roluje swoich lokatorów na wszystkim co się da!!! Pranie, śmieci, klucze, naprawy, woda, prad, gaz – WSZEDZIE CZUJNIKI I NAKLEJKI, BYLEBYSCIE LOKATORZY PRZYPADKIEM O GROSZ WIECEJ NIE SKORZYSTALI (ZA CO I TAK PLACA TAM LOKATORZY NADMIERNIE).
    Wyprowadziłem się stamtąd od razu, gdy tylko mogłem !

    Wirt. Real.

    0

    0
    Odpowiedz