Moja fobia jest jatrofobia.
Mianowicie nie chodze do zadnego ale to do zadnego lekarza.
Nie mam nawet rodzinnego.
Skręca mnie na samą myśl wejścia do choćby zwykłej przychodni.
Nie znam nawet lekarzy że swojej miejscowości.
Nie wyobrażam sobie poddać sie jakiemukolwiek badaniu czy zabiegowi.
Paraliżuje mnie już sam widok szpitala,laboratorium i innych medycznych siedzib
1
1

Co to za zmyślone gówno? To nie strona dla bab, to nie pudelek, wypierdalaj idioto.
Kto kurwa zna lekarzy ze swojej miejscowości? „Nie mam nawet rodzinnego”
Jak nie chodzi to nie zna.
Mialam taka ciotkę.
Na zdanie .Ciocia idziemy do lekarza to była obraza,historia,ryk.Zaden argument nie trafiał.Nic,zero totalna ściana.Dalismy sobie spokój,szkoda nerwów i nierównej walki.To było jak kopanie sie z koniem.Na słowo badania diagnoza ciocia dostawała totalnego amoku.
Zaznaczam ,że normalnie to była wspaniałą,dobra kobieta.Agresor włączał sie na slowo lekarz.Zadne podchody,tłumaczenia nic nie dawały.Mogles z nią gadać o wszystkim tylko nie o medycynie.
Nic na takie osoby nie działa.
o, to tak samo „agresor się włącza” bogatym emerytkom, które udaje biedulki, a mówi się im wprost, że są bogate
~Nicnierobicz.
Jak znajdzie ktos choć 1 człowieka na świecie, którego przekonują merytoryczne argumenty to powinnien ten ktoś zdobyć Ogólnoświatową Pokojową Nagrodę Nobla.
~Nicnierobicz.
Nie dziwię się, covid pokazał, że większość z nich to zwykłe potakujące i tępe kurwy, a zasadę „po pierwsze nie szkodzić” mają w piździe.
Tej zasady, będącej częścią przysięgi Hipokratesa, polscy lekarze przestrzegać nie muszą, ponieważ takiej przysięgi nie składali.
Covid istniał i nadal istnieje.
~Nicnierobicz.
Jak umrzesz to będziesz miał nauczkę…
a tam dupisz fleki
Kuzyn z żoną wykombinowali podstępem zabrać mamusie do ogólnego.No nic kuzyn z mamusia a moja ciocia pod pozorem zakupów wybrali sie albo raczej kuzyn próbował udać sie z mamą do lekarza rodzinnego.Gdy ciocia wykumala co on miał w planie to taka awanturę przed przychodnia zrobila,że moj biedny kuzyn przez następne pół roku tamtędy nie jeździł.Awantura mało powiedziane to była ekstazą furii.Dalismy sobie w tym temacie spokoj.Ciocia ma nspewna te jatrofobie i to w ciężkim stadium.
Jeśli nie boisz się urzędów i biurokracji to śmiało możesz się „leczyć” na NFZ !
Jestem pacjentem w co najmniej 10 przychodniach, i wszędzie liczy się tylko dokumentacja medyczna.
Jeśli już jest leczenie to TYLKO lekami ze skutkami ubocznymi, a ja nawet miałem przypadki, że leczono mnie NADZIEJĄ.
~Nicnierobicz.