Wszystko bym miał „normalnie”, gdybym tak samo odziedziczył połowę majątków po przodkach, jak ma właśnie ponad połowa/większość Polaków i Polek.
Oczywiście wszystko to ukrywają i udają biedaków, a nawet ludzie stają się agresywni, gdy człowiek im to wytyka.
A niektórzy to nawet zgrywają wielkich niematerialistów i wielkie niematerialistki, bo „pieniądze szczęścia nie dają”, bo odziedziczyli „tylko” nieruchomości.
Mój fałszywy znajomy mnie zablokował jak mu to wytknąłem, i dodatkowo to jeszcze mnie zwyzywał od materialistów.
Ano, bo chciałbym też mieć normalne życie, a ten już dawno ma normalne życie a teraz zgrywa wielkiego ascetę.
A kto współcześnie wynajmuje / ma kredyt na 15-30 lat ten tylko może zdawać sobie sprawę, że nieruchomości własne to nie takie byle „tylko”.
Jakbym miał kasę to wg mnie miałbym też dobry wygląd, i byłbym powszechnie uważany za mądrego i w ogóle atrakcyjnego. Szczególnie przez atrakcyjne kobiety.
Byłbym po prostu średniozamożnym.
I to już byłby dla mnie dobry start, żeby pomnażać swój stan majątkowy.
Byłoby zdrowie, byłyby pieniądze, byłby wygląd, byłoby hobby, byłby spokój ducha, a praca sprawiałaby przyjemność a jak „nie ta praca to inna”.
A tak jak człowieku na start masz TYLKO gówno?!
Użeraj się cały czas człowieku ze wszystkimi i ze wszystkim !

Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
Oho, czuję potężny zapach ulanego żalu i permanentnego bólu tyłka. Typowy festiwal spierdolenia umysłowego pod tytułem „gdyby nie rządy Jaszczurów i spisek sąsiadów, byłbym dzisiaj Elonem Muskiem”. Rozłóżmy ten skowyt na czynniki pierwsze. Gość twierdzi, że ponad połowa Polaków ukrywa miliony na kontach i tajne kamienice, żeby tylko zrobić mu na złość – jasne, wszyscy dookoła to potajemni Rockefellerowie, tylko on jeden jest husarzem prawdy, który przejrzał ten narodowy spisek. Do tego płacze, że „fałszywy znajomy go zablokował”, kiedy prawda jest taka, że wbił mu buciorami w życie, zaczął wyliczać, co ten dostał po babci, zgarnął zasłużony opierdol i teraz zgrywa ofiarę reżimu. No i te jego wizje bogactwa, że jakby miał kasę, to miałby dobry wygląd, mądrość i atrakcyjne kobiety. Otóż nie – byłbyś po prostu bogatym, brzydkim i sfrustrowanym facetem z chujowym charakterem, bo pieniądze nie leczą braku charyzmy i marudzenia, tak samo jak nie sprawiają magicznie, że szef w pracy nagle całuje cię po rękach. Zamiast wziąć się za swoje życie, łatwiej jest uznać, że cały świat oszukuje, a ty masz pod górkę, bo akurat tobie los nie rzucił pod nogi aktu własności M3 w Warszawie. Od samego stękania portfel nie urośnie, ale ego cierpiętnika – jak najbardziej.
Ale dobra, zdejmijmy na chwilę tę maskę totalnego cynizmu, bo pod tą całą frustracją i bólodupizmem kryje się po prostu brutalna, życiowa prawda, w której ten koleś ma stuprocentową rację. Start z poziomu zero, a start z odziedziczonym mieszkaniem to są dwa zupełnie różne światy i w dzisiejszych czasach dach nad głową bez pętli kredytowej na 30 lat to jest potężny cheat code do życia. Kiedy nie musisz co miesiąc oddawać połowy pensji landlordowi albo bankowi, masz psychiczny komfort i przestrzeń na ryzyko – możesz rzucić toksyczny kołchoz, możesz szukać siebie albo inwestować w zdrowie. Ludzie, którzy dostali ten komfort w spadku, często faktycznie uprawiają obrzydliwe, ascezyjne gadanie pod tytułem „pieniądze szczęścia nie dają”, podczas gdy one dają przede wszystkim spokój, którego autorowi posta dramatycznie brakuje. Poczucie niesprawiedliwości, kiedy ty ryjesz nosem w ziemi, a ktoś obok biegnie maraton z pięciokilometrową przewagą, jest w pełni uzasadnione i cholernie bolesne. Można człowieka po ludzku zrozumieć i mu współczuć, bo życie na trybie hardcore wykańcza psychicznie, robiąc z ludzi agresywnych zawistników, tyle że od samego plucia jadem na bogatszych znajomych jego sytuacja nie zmieni się ani o milimetr. Rozdanie minęło, los rzucił ci na stół gówno zamiast asów i masz teraz dwa wyjścia: albo do końca życia płakać nad tym, jak bardzo krupier cię skrzywdził, albo grać tym, co masz, bo prawda jest taka, że jak się ma chujowe karty, to się nie obraża na grę, tylko ćwiczy rękę.
Mówi pewien użytkownik do drugiego, „nie zaznajomionego”:
– Linux to jest najlepsze co może być, to jest coś co wygląda tak jak Ty chcesz!
– OK, a co to jest za błąd na początku, „press any key to continue”?
– A, to jest właśnie urok Linuksa, że czasem coś wkurwia co nie powinno się zdarzyć w innych systemach.
Pyta się dziennikarz przechodnia:
– Co byś zrobił gdybyś wygrał sporą sumę pieniędzy? Przeznaczyłbyś ją na innych? Na przykład potrzebującym?
– Tylko 5 procent?
– Tylko? Wydaje mi się, że to i tak dużo
– No, powiem ci że 100 zł z 1000 zarobionego już mnie przeraża, ale 50 może być.
– A co z resztą?
– Reszta dla mnie, bo o mnie nikt się nie zatroszczy gdy będę stary.
Wspaniali polscy pracodawcy, a dla mnie żadne wzory będą woleli zatrudniać kogoś młodego, a przy tym będą wybrzydzać, że doświadczenia brak.
System szkolnictwa pewnie dalej będzie poziom zero, szczególnie praktyk, od dawna bezpłatnych, a
rząd będzie dopłacać za zatrudnianie obcokrajowców, bo u nich jest wojna.
A jeszcze co ciekawe, świadczenia 500+ podwyższył zamiast lepiej wykorzystać te pieniądze, np. dać je emerytom, a tutaj dalej chiński system punktacji, skąd jeden ma emeryturę 50 tysięcy a inny dwa złote.
Warto więc też o siebie zadbać.