Chcę żeby ludzie zniknęli. Świętego spokoju - tego potrzebuję. Matka odkąd wróciłam, wmawia mi że wypiłam butelkę wina z barku, że niby wypijam lampkę dziennie! Ojciec się nie przyzna że to on, i będzie na mnie. Zadzwoniłam do mojej korepetytorki z fizyki. Dostałam kolejny opierdol za to, że tydzień temu nie zadzwoniłam żeby się umówić na kolejna lekcję. Miałam zadzwonić po feriach, ale przez dwa tygodnie wyleciało mi to z głowy albo inaczej - po prostu pomyliły mi się dni. Błądzić rzeczą ludzką, ale ta stara suka tego nie rozumie. Ludzie oczekują ode mnie idealności,że będę używać tylko ładnych słów, że o niczym nie będę zapominać. Pierdole to wszystko już, kiedyś dostanę jakiejś nerwicy albo czegoś podobnego.
2. Też tak mam. Czasem to chciałbym mieć taki guzik - naciskasz i wszyscy ludzie w promieniu 100 km znikają. I tylko cisza, spokój i ja.
3. no bo ludzie to chuje! też bym chciała, żeby zniknęli.
4. też tak czasem mam.wyobrażam sobie wtedy że jestem na cudownej bezludnej wyspie,albo w górach. po takim odpoczynku znów się chce do ludzi,pośmiać się,pogadać.
Dobrze, że jest ta strona, na której można wypisać swoje prawdziwe myśli... inaczej człowiek udusiłby się. Dziś chciałem zamienić koszulę na inny rozmiar w galerii ( prezent pod choinkę) ale niestety bez paragonu nie chciano wymienić. Później na reklamie na stoliku w innym sklepie była widniał napis: przecena -50% na wszystkie ubrania, które leżały właśnie na tym stole. Okazało się przy kasie, że żadnej przeceny nie ma, a informacja o przecenie jest tylko na "zwabienie" klienta do salonu. W takich sytuacjach zawsze przypominają mi się serialne i filmy z PRL, gdzie dialogi i cytaty odzwierciedlają terażniejszą rzeczywistość. A oto jeden z nich:
- Czy Pan jest tu kierownikiem?
-Tak, a bo co?
-Proszę Pana, podstawowe zasady higieny...
Panie, podstawowe zasady higieny to są takie, że jak się wchodzi to się puka,a Pan wchodzi z tu z brudną ścierą...
-Tak, ale ta ekspedientka podała tego oto kurczaka brudną ścierą...
-Od tego jest ścierka żeby była brudna... itd.
Tak więc wkurwia mnie to, że minęło 40 lat od tego filmu a rzeczywistość się w naszej Polszy nie zmieniła. Ptica nie Kurica a Polsza nie zagranica... ech
1. To logiczne, że bez paragonu Ci nie przyjmą więc nei wiem po co się o to oburzasz...
2. Otóż drogi kolego...niestety jako kierownik sklepu muszę się z Tobą nie zgodzić i nieco naświetlić sytuację. Otóż za czasów PRL-u istniała jedna bardzo debilna zasada. Można było zwrócić towar bez podania przyczyny. Więc dla niektórych sklepy stały się wypożyczalnią towarów, z których można było korzystać przez dany okres czasu a następnie oddać i zabrać coś innego. Mam takie więc pytanie...czy chciałbyś za każdym razem w sklepie zastanawiać się czy aby nie kupujesz używanego towaru? Poza tym denerwujesz się na to, że potrzebny jest paragon...a jak inaczej boguduchawinny sprzedawca ma wiedzieć, że dany towar był kupiony w tym sklepie i w danym czasie, a nie zupełnie w innym punkcie pół roku temu. Ostatnia sprawa..."przeceny"...z tym akurat zgadzam się z Tobą. Jest to mankament dzisiejszych czasów, więc zostaje po tym jedynie nauczka i przestroga, że nie można patrzeć na dumnie brzmiące szyldy o przecenach 50% 90%, a na ceny umieszczone na metkach.
mnie wkurwiaja ludzie,niby znajomi przyjaciele rodzina,ale jak cos trzeba pomoc,to kurwa wszyscy sa zajecie,zmeczenie,trzeba sie prosic,bo jak sie nie bedziesz prosil,to w ogole by sie nikt nie odezwal i nie zapytal czy moze potrzebuje pomocy,a przecie wiedza,ze jestem zawalona robota!