Pamiętacie jeszcze te piękne wizje z lat 90., w których w 2026 roku mieliśmy latać samochodami, mieć robotów-lokajów i kolonizować Marsa, tymczasem spoglądamy za okno i zamiast Jetsonów widzimy całe pokolenie młodych chłopaków, którzy po prostu wylogowali się z życia, spędzając po osiem godzin dziennie na klikaniu w rysunkowe potwory, budowaniu cyfrowych haremów i uciekaniu w coraz dziwniejsze zakamarki internetu? Starsze pokolenie i boomerskie mądrale uwielbiają rzucać z góry tekstami w stylu „weź się za siebie, wyjdź do ludzi i dotknij trawy”, kompletnie nie kumatąc, że łatwo było budować dorosłość w świecie, który nie przypominał psychologicznego pola minowego, podczas gdy dzisiejsi dwudziestolatkowie po prostu zrobili brutalnie trzeźwy rachunek zysków i strat – bo realny świat stał się dla nich wybitnie chujowym interesem. Zastanówmy się na chłodno, czego my właściwie od nich oczekujemy: najpierw przepychamy ich przez system edukacji, który kastruje ich naturalną męską energię i najchętniej leczy ją farmakologicznie, żeby tylko „byli grzeczni”, potem rzucamy ich na rynek pracy stabilny jak wieża z Jengi podczas trzęsienia ziemi, gdzie potrzebują sześciocyfrowego długu studenckiego tylko po to, by mieć szansę na wynajęcie pokoju z trzema lokatorami i wegetację na zupkach chińskich, a na koniec każemy im nawigować po Tinderze, który traktuje przeciętnego faceta jak powietrze i przypomina rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko, na które z góry nie masz kwalifikacji, bo masz zły wzrost, zły zawód albo nie jesteś w topowych dziesięciu procentach pod względem wyglądu. W obliczu tej paranoi gry wideo i porno dają im dokładnie to, czego rzeczywistość im odmawia – czystą przyczynowo-skutkowość, mierzalny progres, brak biurowej polityki i przede wszystkim niezawodność, która dzisiaj jest towarem ultra-deficytowym, a wisienką na torcie tej chujni jest bezczelny festiwal podwójnych standardów, gdzie laska binfująca Netflixa przez cały weekend to „self-care i zasłużony odpoczynek”, ale facet grający w tym samym czasie w gierki to „uzależniony piwniczak i życiowy nieudacznik”. Najbardziej gorzka ironia polega na tym, że ci chłopcy nie są głupi i doskonale wiedzą, że te piksele, Discordy i sztuczne AI-laski to żaden substytut prawdziwej bliskości, ale w świecie, w którym tradycyjne ścieżki do męskiej godności zostały systematycznie rozmontowane, a ich naturalne cechy z góry piętnuje się jako toksyczne, drapieżne i problematyczne, ucieczka w kontrolowane, bezpieczne środowisko jest najbardziej racjonalnym wyborem ekonomicznym i psychologicznym. Prawda, której nikt u władzy nie chce głośno przyznać, jest taka, że ci młodzi faceci nie odrzucili rzeczywistości jako pierwsi – to ta rzeczywistość ze swoją całą obłudą, brakiem perspektyw i wiecznym podejrzewaniem ich o wszystko, co najgorsze, najpierw ostentacyjnie olała ich, więc zamiast dalej na siłę biczować się w grze, w której zasady od początku są ustawione pod stół, woleli wybrać światy, gdzie ich zaangażowanie, lojalność i ciężka praca mają przynajmniej jakikolwiek mierzalny sens i dają im poczucie, że dla kogoś w ogóle jeszcze coś znaczą.
Ucieczka do matrixa
2026-07-12 01:035
5

Gdybym mógł wrócić wstecz właśnie wybrałbym to co opisałeś i wygrałbym życie.
A ja głupek nad głupkami wybrałem rzeczywistosc zamiast wirutalnosci, pracowitosc zamiast gier i ekranów, zaradność życiową i finansową zamiast nicnierobienia wiecznego.
A co otrzymałem w nagrodę? Męki nad mękami i od „mocy wyższej” i od WSZYSTKICH ludzi:
Zawiść, nienawiść, mściwość, obelgi, oczerniania, śmiechy, chichy, niedowiarstwa, szyderstwa, cynizm, obrażanie mnie ciągłe, i i tak ludzie wmawiają mi cały czas, że cały czas nicnierobie, bo wszyscy ludzie (sami debile) liczą, że sukces odniose od razu, nie zważają w ogóle na zakręty życiowe i to że zacząłem nawet nie od „0”, ale od długów po przodkach. Nikogo nic to nie obchodzi. Każdy żąda ode mnie spektakularnych efektów w trybie natychmiastowym, bo tak im wyprały mózgi telewizja i internet.
Reasumując: zazdroszczę tym co mieli od razu rozum, a sobie nadludzko współczuję, że nauczyłem się rozumu dopiero w połowie życia.
A raczej dopiero uczę się rozumu…
„Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem”
To jakiś mem czy kopia komentarza z YT, którego już czytałem?
wpisz w yt, chłopak w wywiadzie na żywo w grupie osób debatujących o czymś wyskoczył z takim tekstem dla jaj.
Tak wygląda świat bez Boga i jakichkolwiek wartości. Przykro mi.
Bez Jahwe? Tego co tysiące ludzi zabijał w Biblii?
Projekt da się zrobić.
Trzeba jedynie: zaniedbać rodzinę (spoko, raczej i tak jej nie mam) i relacje międzyludzkie oraz robić sobie regularne przerwy np. na jakieś ćwiczenia, bo już nie mam takiego zajebistego wieku by siedzieć ponad 12 godzin bez przerwy i czuć się z tym bardzo dobrze, tak więc o ile kiedyś byłby to pikuś tak teraz musiałbym się zmuszać (lub bardziej zmuszać).
Może za bardzo się zbudowałem i teraz już muszę.
SI dużo podpowiada.
Wszystko zależy od motywacji
i akurat ja wolę inne środowisko
tylko, że to którego używam jest bardziej funkcjonalne i ma najwięcej udogodnień.
Najfajniejsze w tym jest to, że nie robi się czegoś razem z zespołem, dla pieniędzy, a więc nie idzie się na kompromisy i rezygnuje z części pomysłów, ale tworzy się coś czego samemu chce się używać.
Komentarz poniżej jest głupi.
@up
„Zaniedbane relacje międzyludzkie” – to uważam za największą zbrodnię i samolubstwo.
Z tym mi się kojarzą gry komputerowe, bo raczej na pewno nie z rozwojem osobistym.
To musiała napisać jedynie osoba, która nie grała nigdy z sąsiadem turnieju w Heroes of Might and Magic III krzycząc do „oszukującego skurwysyna” przez okno trzymając zimniutkiego Pilsnera w ręce (kupionego przez tego, który ostatnią partię przegrał hahah). To było według mnie dużo większe budowanie relacji i rozwój osobisty niż obecny widok na mieście siedzącej obok/naprzeciw siebie parki na spotkaniu/randce i przeglądających swoje telefony. To jest kurwa dla mnie kosmos, ale to bez względu na wiek, zaczynając od podstawówki, a kończąc na klubach seniora, większość stała się takim pierdolonym zombie, że to się w pale nie mieści. Wkurwiałem się na to przez dłuższy czas, a jedyne co mogę z tym zrobić to nie działać w identyczny sposób, a jeśli ktoś dostrzeże profity/zyski dla siebie z takiego mojego prowadzenia się to może zechce przestać być zombie. Potem przestałem się na to wkurwiać bo właściwie to debilom/półgłówkom obu płci dużo łatwiej sprzedawać swoje usługi i produkty więc pomyślałem, że taki stan rzeczy powinien bardziej cieszyć niż smucić ludzi biorących sprawy w swoje ręce (tutaj bez domysłów droga Beatko! 😉
Ja wraz z Windows 7 Pro dostałem: tryb Windows XP – tak, wiem, pewnie da się zrobić tylko, że ja miałem „licencję na to”,
zajebisty wygląd,
nic mi nie muliło od kiedy uruchomiłem komputer,
co do wyskakujących powiadomień – w kształcie dymka (zanikający zamiast poruszający się na ekranie).
A wy to możecie wypierdalać z tym swoim Windows 10 albo Windows 11.
Mikroszit już nigdy takiego czegoś nie zrobi, ani żeby to wyglądało ani takiego zestawu.