Od wielu lat przewija się temat tzw: depenalizacji posiadania niewielkiej ilości marihuany, czyli posiadania na własny użytek.
Cały haczyk tkwi jednak w terminie „depenalizacja” bo on nie oznacza legalizacji tylko zaniechanie karania w określonych przypadkach a znając mentalność polskiej policji i nieudolność sądów to będzie dopiero masakra prawno obyczajowa.
Całe rzesze małolatów zaczną jarać ostentacyjnie a policja… będzie ich zawijać na dołki i kierować sprawy do sądów by te, określiły czy dany przypadek podlega depenalizacji czy nie.
Przede wszystkim będzie wielki spór o to, ile to jest „niewielka ilość na własny użytek” Czy będzie to gram, czy dziesięć gramów a może pięć i trzy czwarte grama.
Poza tym, taki małolat musiał skądś tą marihuanę wziąć a więc za pewne kupił od dealera, który siłą rzeczy musi posiadać tego więcej i nie tylko na własny użytek.
Zacznie się więc maglowanie na komendzie i wyciąganie informacji, gdzie i od kogo kupił.
No dobra, można sobie tą roślinkę wyhodować ale paradoks polskiego prawa jest ewenementem na skalę światową bo o ile posiadanie nasion jest legalne to ich zasadzenie i wyhodowanie rośliny, jest już przestępstwem.
Co jakiś czas, jakaś partia polityczna próbuje grać tym argumentem by zyskać poparcie młodych ludzi ale jak już dojdzie co do czego, to powstanie jeden wielki bałagan.
Niby nie będą groziły konsekwencje za posiadanie „niewielkiej ilości” ale nadal nabycie lub uprawa, będą karane a więc kary unikniesz tylko wówczas jeśli zioło znajdziesz na ulicy albo dostaniesz w prezencie od tajemniczego nieznajomego bo w każdym innym przypadku, nie ukarzą cię za posiadanie lecz za nabycie lub wyhodowanie.
Można założyć że powstaną jakieś sklepy gdzie będzie można legalnie zakupić marihuanę rekreacyjną ale takie sklepy będą ściśle kontrolowane niczym sklepy z bronią palną a kupno będzie związane z koniecznością podania swoich danych osobowych aby kontrolować ilość, jaką dany delikwent zakupił.
Te dane, od razu staną się cenną informacją dla potencjalnych pracodawców, którzy nie będą chcieli zatrudniać „narkomanów” a to, że prezes wciąga koks kilogramami, nie ma znaczenia bo „nikt” o tym nie wie a więc nie liczy się.
Mało kto zdecyduje się kupować legalne zioło, podając swoje dane osobowe.
Podsumowując, nie zmieni się nic, nadal nielegalna dealerka będzie miała się dobrze a rynek narkotykowy pozostanie taki jaki jest.
Jedyną korzyścią będzie zyskanie wyborców przez jakąś partię, którzy uwierzą i jak jelenie polecą do urn.
Ta cała depenalizacja to jest pułapka i to wyjątkowo perfidna.
Depenalizacja zioła
2026-07-14 16:261
1
