Mnie zastanawia ,ze zyje jeszcze relikt prl zwany wywiadowka?Po kiego grzyba szkoły to organizują gdy każdy rodzic ma dziennik elektroniczny.Wystarczy wpisać ważne sprawy i każdy rodzic przeczyta.W tym sa oceny,sprawy bieżące.Co pomagają w obecnych czasach wywiadowki?To jest pozostałość po komunie.W latach 80,90,2000 to miało sens ale w dobie dzienników elektronicznych.Ludzie nie ida bo wszystko wiedzą. Udzielać na rzecz klasy też sie nie chca bo nic z tego nie ma.Szkoly powinny odejść od tych zbędnych spędow. RELIKT,ZACOFANIE TO TE WYWIADOWKI.Wszystko mam w dzienniku.Pytania do nauczycieli też zadaje w tym dzienniku,omawiam sprawy gdy sie umowie na spotkanie z wychowawca .15 minut i z głowy
0
0

Moja metoda antywywiadowkowa.
Spotkanie 3 stronne z wychowawca na własną prośbie. 1O minutek cyk i wszystko wiem o postępach dziecka.Bylam 2 razy na wywiadowce to kompletna strata czasu.
Umawiam sie przez dziennik na spotkanko w sprawie dziecka.Zalatwiam wszystko w ten sposób na bieżąco.
Mikołajki,srajki nie interesują mnie.
I tak sie w przygotowania nie włączę bo nic z tego nie mam ani dziecko.Plusika do zachowania zapunktuje np jakas praca plastyczna na konkurs.
Nie udzielam sie na forum klasy bo oszczędzę sobie jebania durnych kwok co to ptoblem maja z kazda pierdola.Ja wale prosto do wychowawcy i w 5 min kazda sprawę załatwię. Matki uczniów to odklejone kretynki nie chce z tym do czynienia bo to narusza moja strefę komfortu.