Jak oni mogą takie chujostwo sprzedawać i jeszcze dopierdalać taką cenę, jakby w tym piwie co najmniej płynne sztabki złota popierdalały. Rozwodnione to jest do tego stopnia, że nawet w smaku piwa nie przypomina. Chuj im w ryj, następnym razem sączę spod pazuchy Rompera extreme.
1
0

Przyznam rację, w większości spelun to straszne te lane siki, ale przecież wiesz, że nie płaci się tej ceny za samo piwo, a za to, że ktoś Ci je przyniesie do dębowego, pięknego stolika, równolegle w tle ktoś sobie napierdala saksofonem/gitarką/harmonijką nie zagłuszając wesołych rozmów, a Ty czasem się odchylasz, żeby rozprostować kości i patrzysz wtedy na piękny zdobiony sufit lub jebitny błyszczący żyrandol. Całość ma miejsce w reprezentacyjnej części miasta wojewódzkiego gdzie w okolicach weekendu wszyscy (no, powiedzmy, że większość ludzisk 😉 są dla siebie podejrzanie mili, a łeb sam się skręca na zdobione okoliczne kamienice i płaskorzeźby nad futrynami okiennymi . Stąd według mnie końcowa cena (w tle jeszcze ZUS i skarbówka!) wspomnianego, ohydnego i rozwodnionego, nalewanego przez ciałopozytywną studentkę psychologii, piwa. I tak je kupisz i ja też, i nawet Admin jak oficjalnie wejdziemy na NewConnect we wrześniu haha…. ;—))))
Polecam Dębowe jak coś
Powiem Panu, że z tych wszystkich sikaczy w stylu Tatra, Żubr, Tyskie czy inny Heineken to Dębowe Mocne wypadało całkiem fajnie w smaku w czasach kiedy byłem alkoholikiem (2-4 piwka w każdy weekend czyli 8 – 16 piw miesięcznie w zależności od pory roku).
Ja od 20 grudnia nie piję nic. Czuję się nieporównywalnie lepiej i zacząłem się starzeć psychicznie, jak się chleje to umysłowo pozostaje się dzieckiem.
Pierdolnę dzisiaj Twoje zdrowie, Ty jutro moje, ja w poniedziałek Twoje, wtorek moje i będziemy trzymać wartę do końca roku, ale docelowo do 2060 roku. Nie pijemy codziennie, a jedynie co drugi dzień, ktoś Ci dobrze życzy, możesz się poradzić w każdej chwili o różne techniki picia. Same plusy, stoi?