Moje klasyczne wakacje

Większość moich wakacji to po prostu dno. Za rok kończę osiemnastkę i może nie będę musiał już jechać, ale szykują się jeszcze tegoroczne. Wszystkie wyjazdy wyglądają tak samo. Jestem ja, moja mama, jej chłopak i jego córka. Niby normalna rodzinka, ale ON miał i ma nadal problem z alkoholem. Co prawda nie pije 24/7 ale jak ma okazję to wypije. Niby na początku robi się wesoły, ale po chwili jest drażliwy i agresywny. I tak wyglądają KAŻDE nasze wakacje. Na początku sjest spokojnie, w połowie kłótnia i do końca wyjazdu napięta atmosfera. Co prawda nigdy nie uderzył ani mnie, ani mamy, ale robi aferę, przeklina i nas obraża. Fajnie nie? Najlepsze jest to że moja matka za chuja nie che się z nim rozstać. Mówiła już kilkukrotnie że z nim kończy, ale jaki jest efekt, to chyba widać. Miała już mnóstwo, podkreślam MNÓSTWO okazji żeby mieć normalne życie. Miała kilku chłopaków zanim się urodziłem i każdy z nich byłby lepszym ojcem niż mój obecny (mój mnie zostawił, nie nas, MNIE). Wszyscy których odrzuciła z byle powodu (tak mi powiedziała babcia) byli dla niej dobrzy i ją kochali, ale ona ich nie. Skończyło się to tak, że wybrała sobie kogoś kto ma problem z alkoholem. Bo ona lubi łysych. Chuj mnie to obchodzi, mama chyba zasługuje na kogoś kto nie będzie po niej jeździł kiedy się napije, albo kogoś kto będzie przynajmniej normalny. A ja nie mam obowiązku tego wszystkiego słuchać i patrzeć na to wszystko.
Babcia wpadła na taki pomysł że jeżeli w tym roku też coś takiego się wydarzy to mam im powiedzieć co o tym wszystkim myślę, powiedzieć że mam tego dosyć i wrócić pociągiem do domu. Co prawda nie wiem czy dam psychicznie radę, nigdy nie byłem konfliktową osobą, ale będę musiał spróbować. Mamo tyle szczęście że babcia to jest jedyna osoba w mojej rodzinie która mnie kocha ponad wszystko i stoi po mojej stronie.

35
9