Nic tak nie uczy cierpliwości jak…

Hey 🙂 taki wpis medyczny skoro koronawirus, ale tak na ulgę tego wszystkiego, bo mnie już sraka z nim bierze. Napisałem to dla wyluzowania. Otóż nic mnie tak nie nauczyło cierpliwości jak… leki psychotropowe, a dokładniej poddawanie się leczeniu nimi (w moim przypadku skojarzone równolegle z psychoterapią, ale to osobny temat już, o tym tu nie piszę).
Biorę od ponad pół roku dwie substancje psychotropowe: fluwoksaminę i kwetiapinę. Fluwoksamina to lek przeciwdepresyjny, a kwetiapina to lek przeciwpsychotyczny o dość szerokim działaniu na wiele układów receptorowych w mózgu, leczy się nią schizofrenię także. W moim przypadku jest to leczenie depresji, lęku uogólnionego z ostrymi napadami dziwnych i przerażających myśli (w tym samobójczych). Fluwoksaminę zażywam normalnie rano po śniadanku. A kwetiapinę przed spaniem. Ona działa lekko aktywizująco, przeciwlękowo, antydepresyjnie, przeciwwytwórczo i przeciwautystycznie – lekko zmienia osobowość, znosi napięcie, otwiera ludzi na świat. Niestety po jej przyjęciu działy się troszkę dziwne rzeczy, otóż wtedy nagle spadają neuroprzekaźniki w mózgu. Zaczyna się od niepokoju psychicznego, nagłym niekontrolowanym napływem złych wspomnień, lekkie rozdrażnienie wobec tego, potem paradoksalny lęk przed samym sobą, własnymi myślami, lęk przed spojrzeniem na siebie w lustrze, na koniec niepokój fizyczny (akatyzja) czyli niespokojne nogi. Potem zasypiam. W nocy dalej neuroprzekaźnictwo osłabione więc mamy koszmary senne niestety spowodowane spadkiem noradrenaliny w mózgu, która wpływa na porządkowanie informacji. Ale po przebudzeniu po 2 godzinach jak dochodzimy do siebie po złej nocy jest już bardzo dobrze. Wszystko się normalizuje, neuroprzekaźniki wracają do normalnego poziomu, logicznie myślimy, a jak jest piękny słoneczny dzień to wręcz poezja, lekka euforia może nas brać, wszystko wokół piękne, chce się żyć!!! Chyba serotonina lekko się podnosi. No ale trzeba mieć tego świadomość, trzeba chodzić na psychoterapię, żeby leczenie było wszechstronne i uporządkowane. Prócz objawów psychiatrycznych jeszcze są kardiologiczne (walenie serca jak młot bo znowu noradrenalina) no i neurologiczne (dopamina) i laryngologiczne (krwawienia z nosa, wysychanie śluzówki, bo histamina) ufff… no właśnie dużo działań nieporządanych, ale trzeba znosić, bo po 6 miesiącach już nie ma koszmarów, złego pobudzenia, lek bardzo ładnie ukołysze mnie do snu, sny są neutralne, dość spokojne, nie ma nawrotu przykrych myśli. Dużo trzeba wytrzymać, ale da radę. WSZYSTKO da radę w życiu 🙂 trzeba tylko na to sobie zapracować!!! osoba, która pracowała na coś, która zrobiła coś ważnego dla siebie/innych może być w pełni szczęśliwa! Wierzę, że terapia zakończy się powodzeniem. Jeszcze trochę. Jednak nie wiadomo, czy znowu działanie leku przejdzie na ten zdezorganizowany tryb. Ufff… jedziemy dalej. Życzę wszystkim zdrowia i wytrwałości w walce z chorobami! Choroba to rzecz mega okrutna i leczenie chorób nie jest rzeczą łatwą, lekarz to naprawdę bardzo trudny zawód! Jeszcze raz, ZDROWIA!!! 🙂

18
16

Komentarze do "Nic tak nie uczy cierpliwości jak…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Nie wiem co bierzesz, ale CHCĘ TO!!! 🙂

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Bądźcie szczerzy – ktoś z Was zaraził się Covid-19, lub chociaż jest na kwarantannie z powodu przebywania w obecności osoby z koronawirusem?

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Do Choroszczy z toba.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Od tych psychotropów totalnie ci odjebało gościu.

    0

    3
    Odpowiedz