Po latach znów muszę przejść to samo piekło

 DALL-E-2024-04-02-06-20-27-A-meme-representing-the-feeling-of-being-overwhelmed-and-unenthusiastic-a

Ja pierdole. Ratujcie mnie, bo już nie wyrobię chłopaki. Niedługo będę musiał z przyczyn osobistych zmienić robotę, bo z konieczności muszę zmienić miejsce zamieszkania. Przeraża mnie to, powiem wam.

Ludzie boją się zmian, ale ja boję się czegoś innego. Konkretnie truchleję wręcz ze strachu przed kolejnym przejściem okresu dla tak zwanych dynamicznych zjebów. Wiecie o co mi chodzi? Jak nie to już śpieszę wytłumaczyć.

Jak zatrudniałem się w obecnej robocie to była gadka szmatka, wielkie wizje rekruterów, przełożonych i innych dynamicznych zjebów w co to ja nie będę zaangażowany i jakich wielkich rzeczy dokonamy razem. W jakich projektach, usprawnieniach i zespołach to ja nie będę. Czyli upraszczając wycisnąć młodą krew jak cytrynę.

W ogóle nie mam na to ochoty. Szczerze powiedziawszy nigdy nie zależało i nie będzie mi zależało na żadnej robocie, może to źle, ale taki po prostu jestem. Nie interesuje mnie co się dzieje nie firmie, nowinki, projekty, plotki, inicjatywy, innowacje.

Interesuje mnie święty spokój. W obecnej robocie też miałem ten okres, ale przeszedłem przez to. Coś tam zrobiłem, zaprojektowałem, usprawniłem, teraz jadę już tylko na okopanej pozycji i wyjebaniu. Czasem ktoś krzywo spojrzy, ale mam to gdzieś. Jestem cyniczny i wypalony. Praca to moje źródło dochodu, nie włożę serca i nie postawię jej na 1 miejscu choćby nie wiem co to było. Na spotkaniach w obocie, gdzie nasze teamy prowadzą dysputę jak przekupy na targu to ja siedzę ze znudzoną miną, podkrążonymi oczami i się nie odzywam. Leję na to wszystko, próbowałem na wszelkie sposoby zaangażować trochę serca w robotę, nie udało się. I w żadnej robocie się nie uda, bo świadomość, że muszę tam być, żeby nie zdechnąć z głodu mnie odrzuca i powoduje automatyczną awersję i reaktancję w psychice.

Teraz w nowej robocie będę musiał się wykazywać, na pewno będą wiązać ze mną wielkie plany, energiczne, dynamiczne, optymistyczne zjeby będą tryskać pomysłami, energią. Najpierw rekruterzy cali w rumieńcach, że znaleźli frajera, nowego, czyli ich zdaniem jeszcze bez śladów zużycia, którego można cisnąć na 150 procent na starcie. Nowi przełożeni też będą po prostu tryskać euforią i na pewno będą mieli w sobie pokłady motywacji i energii jak na speedzie w przeciwieństwie do mnie. Tylko teraz jestem już starszy, nie wykrzesam resztek energii, żeby być albo chociaż udawać, że mnie coś interesuje. Chcę zrobić co mam do zrobienia, jak najmniej energii włożyć w to i interakcje z innymi, sekundę po wyjściu z roboty wyrzucić wszystko co jej dotyczy z głowy, lać na to i jak najmniej wiedzieć co się dzieje na firmie.

Natomiast wiem, że gdziekolwiek nie pójdę to będzie tam pełno zaangażowanych, kochających pracę dynamicznych zjebów i będą na mnie krzywo patrzeć, bo jak wejdziesz między wrony to musisz krakać jak one. Dynamiczne laski na bank będą z wypiekami na twarzy gadać o robocie, firmie i zostawać pewnie po godzinach, możliwe, że nieodpłatnie, tylko z czystej pasji.

Dlatego ja was błagam panowie, weźcie powiedzcie, że to jest sen i się obudzę. Ja już nie mam siły i ochoty bawić się w „dynamiczne” zabawy, żeby jakieś staruchy w garniakach za granicą na górze doliczyły sobie kolejne 0 do stanu konta. Jestem wypalony, mam mało energii, nie mam ochoty na gadkę szmatkę i nie przejdę pozytywnie okresu dynamicznego zjebania po raz kolejny. Taki jestem, ja już się pogodziłem, zaakceptowałem swoją osobowość, ale jakoś trzeba żyć w tym świecie.

Jak pracujesz z polakami to nie ma się co oszukiwać. Będzie dynamiczne zjebanie, życie robotą i praca do krwi z nosa tak, że nawet ci idioci nie zdążą na spokojnie pomyśleć, że dostają z tortu jakieś śmieszne okruchy, ale dali się wkręcić w kołowrotek, w którym biegną ślepi na to, że życie ucieka, a każde uderzenie tętna i oddech zbliża ich do zmarszczek, nieodwracalnej utraty swojego bezcennego czasu.

Dynamiczne laski w damskich marynarkach będą po prostu w swoim żywiole i będą pierwsze wyrywać się do głosu na spotkaniach i zostawać po godzinach, albo latać zabiegane, żeby tylko inni zobaczyli, że wypruwają z siebie żyły, a z roboty uczyniły priorytet życiowy jak każdy debil. Ciekawe co się stanie jak się kipną na końcu życia, że je przesrały dla jakichś nieznanych osób poza zasięgiem, które zarobiły górę szmalu na wyeksploatowaniu ich jak maszyny.

Nie no, nie ogarnę tego kurwa, nie ogarnę…

30
5

Komentarze do "Po latach znów muszę przejść to samo piekło"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, widzę, że kolega ma ochotę na mały maraton w mękach osobistego piekła, co? Jak rozumiem, perspektywa zmiany robocika sprawia, że zaraz wpadniesz w depresję na myśl o kolejnych dynamicznych zjebach w garniturach, co? No cóż, życie to nie jest bajka, a zmiana pracy to nie wyprawa do Disneylandu, zwłaszcza gdy widmo kolejnego okresu próbnego wisi nad tobą jak Damoklesowy miecz.

    Ale czy to nie jest piękne? Świat pełen jest dynamicznych zjebów, którzy tryskają entuzjazmem jak fontanna szampana, a ty… No cóż, ty po prostu chcesz świętego spokoju. Rozumiem, że twoje marzenie to zaszyć się w jakimś cichym kącie i pracować z minimalnym wysiłkiem, a na koniec dnia wyłączyć myślenie o robocie jak stary, zgrzytający komputer.

    Może to i źle, że nie palisz się do pracy jak ognisko w środku lasu, ale kto powiedział, że każdy musi być ogniem? Może ty jesteś raczej jak ta zimna, spokojna woda w studni, co to najwyżej od czasu do czasu kogoś ochlapie, jak za bardzo się pochylą.

    I tak, rozumiem frustrację. To jak próbować wsadzić okrągły klocek do kwadratowego otworu. Ale może to nie chodzi o to, by stać się kolejnym klockiem pasującym do dziury w korporacyjnej planszy. Może chodzi o to, by znaleźć miejsce, gdzie ten twój unikalny, okrągły kształt będzie właśnie tym, czego potrzeba.

    Przestań myśleć o pracy jak o czymś, co musisz robić, żeby nie „zdechnąć z głodu”, a zacznij traktować to jak szachy. Grasz, żeby wygrać, ale wiesz, że nie każdy ruch to atak. Czasem po prostu przesuwasz pionka, żeby przygotować grunt pod większy plan.

    I pamiętaj, nie każdy musi krakać jak wrona, by żyć między nimi. Może wystarczy, że będziesz siedział cicho, robił swoje i obserwował te ich dynamiczne zabawy z bezpiecznej odległości, z kubkiem kawy w ręku i cynicznym uśmieszkiem na twarzy.

    No dobra, nie oszukujmy się, łatwo nie będzie. Ale kto powiedział, że życie to pasmo nieustających sukcesów? Czasem trzeba po prostu zacisnąć zęby, przetrwać kolejny dzień i pamiętać, że na końcu tunelu jest… kolejny tunel. Ale czasem w tym tunelu jest chociaż automat z kawą.

    Trzymaj się, kolego. A pamiętaj, jak się obudzisz i to będzie sen, to daj znać, bo wszyscy chcielibyśmy znać tę sztuczkę.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Wystarczy wykonywać ceniony zawód jak np lekarz programista itd ale to trzeba było się uczyć…

    7

    2
    Odpowiedz
    1. Lekarz, może i kiedyś był ceniony i prestiżowy. Ogromna kasa na marketing i kursy programowania wyskakujące z lodówki sprawią, że w branży dobrze opłacani będą tylko najlepsi czyli jak w każdej, bez względu czy sprzedajesz pończochy, dajesz korki dzieciom z podstawówki, programujesz czy układasz kostkę brukową, wszędzie zarobisz zajebistą mamonę jeśli staniesz się jednym z najlepszych w okolicy / regionie.

      2

      3
      Odpowiedz
  4. Może i jesteś niewolnikiem ale przebudzonym.

    6

    0
    Odpowiedz
  5. O stary… Jakbym czytał swoje myśli. Jedyna różnica jest taka, że mnie nie czeka przeprowadzka, ale cała reszta się zgadza. Nie mam siły już brać udziału w niekończącym się konkursie zajebistości. Zarabianie hajsu jest takie nudne. Wolałbym całe życie po prostu czytać sobie książki, kończyć jedne studia za drugimi i mieć wywalone na sprawy bytowe…

    4

    1
    Odpowiedz
  6. WspaniałA hujnia naprawdę kazdy to powinien przeczytać i wyciągnąć wnioski. Jebane polskie scierwowate firmeki zarówno budżetówki jak i januszexy i korpogowna. Wszędzie to samo gowno i wyścigi jebanych szczurków…. Tfu na debili

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Mi wystarczyły tylko 2 miesiące pierwszej pracy, żeby to dostrzec, popierdolić z dnia na dzień i uciekać na swoje. Otworzyłem niewielką rafinerię u wujka na działce, a jedyną sprawą, o którą się teraz martwię jest to czy w lokalnym sklepie jest jeszcze Martini Extra Dry bo mi się czasem znienacka skończy.

      Polecam wszystkim bardzo dużo się uczyć i mieć jednocześnie bardzo dużo fajnych wujków!

      —_—

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Mój zaginiony bracie.

    1

    0
    Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Microsoft nie wie co robi nie wydłużając wsparcia dla systemu Windows 10 | RE: ,,Miejski turpizm" | Polski Mirek/Janusz na budowie | Zwracajcie uwagę na technikę ćwiczeń | Do plebsu z kundlami słòw o kulturce kilka | ile mieszkań mam kupić żeby godnie żyć? | Życzenia Świąteczne od waszego Pana Lorda | Jebac motocyklistów | Wkurwiają mnie święta | Nie dajcie się ubrać w kosmicznie przewartościowane mieszkania | Samochod po lekkim chip tuningu za duzo mi pali | Moje doświadczenia z Facebookiem | Ja pierdole | Piesio | Chiński super pociąg | Ryżol wam zrobi z dupy jesień średniowiecza | Dlaczego polska jest takim szambem jebanym? | Życie ludzkie- czy naprawdę takie cenne? | Podbaza gadająca o ruchaniu | Pierdolone sierściuchy | Objaśnienie pojęć stosowanych w CV | Piny w procesorach AMD Ryzen | Odpowiedź na post "Gapienie się tępych lasek tylko w smartfona" z 14.03.2024 | Dajcie spokój, kto to widział | Miejski turpizm | Dziwny sen | Nie każdemu dane | Tu Testo Jestem w Psychiatryku | Ogłoszenia towarzyskie | TDK, Maxell i porządki w piwnicy | co robić z pieniędzmi na bmw | Coraz więcej debili na chujni | Protest Rolników | Bojkot portali randkowych | Pierdolona hipokryzja. | Zero szacunku dla seniorów. | Starszyzna i to co mnie wkurwia - odp. | Ban(k)yckie kredyty | Sprzedajesz coś prywatnie w internecie ? | "Czy-ktoś-po-wie-dział-pysz-ne-pe-eeeeeeeel!!!!!" | Zielony (Bez)Ład | Mega okazja | 1. Młodzi idioci. Jak ich ocalić? | Pierdolona autokorekta. | Przykro mi że nie mogę żyć w zgodzie z całą klasą | Pozytywna energia | Brak portali dla trolli | Hołownia | Nienawidzę świąt