Człowiek pracuje, to znaczy: przeznacza swój cenny czas na coś czego nie lubi, naraża swoje zdrowie, czasem także życie, znosi to wszystko po to żeby… nie mieć się czego obawiać.
Jeśli tego nie osiąga to jest niewolnikiem, obojętnie czy ma gdzie pójść (do innej mało płatnej pracy) albo nie ma gdzie pójść (własność pracodawcy, czyli niewolnictwo w pełnym tego słowa znaczeniu. Istnieje to nadal w niektórych krajach arabskich przez Prawo Kafala).
Niektórzy są niewolnikami przez całe życie.
Czyli np. naraża się po to by taka mama nie weszła do pokoju i nie powiedziała, że „nie jest posprzątane”, co oczywiście zwykłemu człowiekowi nie przeszkadza w czytaniu, spaniu, pracowaniu nad jakimś projektem…. oczywiście – jeśli się o te lub inne rzeczy nie potyka.
Przez takie i inne gówna, czyli np. głupotę ludzką człowiek nie może się nad niczym dłużej skupić, czyli wg mnie wychodzi z tego głupszy… lub w pewien sposób mądrzejszy, jeśli z takim stanem rzeczy nie chce tego kontynuować, czyli się rozmnażać, choć chyba niekoniecznie bywa przez to spełniony.
Co niektórzy postanawiają jednak wyfrunąć z gniazda i stworzyć nowe problemy… wróć!
Pomnożyć te same.
Inna, mało odkrywcza rzecz: dobrze płatne stanowisko (i zależność od innych…), ale jak jego utrata to od razu koniec świata.
Oczywiście te problemy nie dotyczą rodziny królewskiej albo ludzi bogatych lub w inny sposób majętnych.
Szerszy zakres definicji słowa niewolnik.
2026-07-26 23:270
1

Są na świecie ludzie, którzy lubią swoją pracę. Jest ich wcale niemało, według róznych statystyk od około 60 % do około 80% Polaków twierdzi, że lubi. Chuj z nimi, może im szef obiecał podwyżkę za pół roku. Ale już takich, którzy mówią że „zdecydowanie lubią” jest więcej niż tych, którzy mniej lub bardziej nie lubią. Nie wiedziałeś?
Może ktoś Ci głupot naopowiadał, a może masz pecha i w Twojej okolicy można tylko kopać rowy albo walcować blachę a to są zajęcia uważane za mało satysfakcjonujące. Dodatkowo PKS „nie dochodzi” a na prawko zdawałeś już 16 razy bezskutecznie, nie wiem, sto powodów może być, Ty mi powiedz.
pracujcie niewolniki na moje renty bo dzięki wam mam „miliardy” choc nigdy nicnierobie:
szkoda tylko że zawsze konam z głodu z tych „miliardów”
ReNcI$Ta
to czekamy aż całkiem zdechniesz
Lepiej nie, bo jak takich ludzi będzie więcej to wygra lepsza partia
stare baby po prostu są upierdliwe, a sprzątanie to tylko pretekst
jak stara baba nie ma co robić to udaje że wielce sprząta co do kropelki wody, żeby wszystkim wmawiać, że młody mężczyzna to nierób
i udaje, że nie rozumie, że młody mężczyzna ma priorytety działań (pilne/ważne oraz niepilne/nieważne).
Przerabiałem to mieszkając ze starymi babami, jako lokator.
A ja mam to w chuju, bo nie wyprowadziłem się od rodziców w przeciwieństwie do znacznej większości moich niedojebanych rówieśników, ooo szybko trzeba się wyprowadzić na „swoje” czyli na wynajem, klepać biede, ćpać i chlać i zapierdalać w januszeksie. W chuju to mam, żyję sobie na spokojnie.
Gdyby nie tytuł to bym nie wiedział o co chodzi xD