Telefony

Boli mnie to, że ostatnio gdy spotkałem się z koleżanką ona stała z telefonem i gapiła się w niego jakby miała umrzeć i jej telefon to jedyny ratunek przed nadchodzącą śmiercią. Powiedziałem jej cześć, głośno i wyraźnie, a ona nawet nie spuściła zwroku z jebanego ekranu nawet na pół sekuney. Przechodziłem obok i nie miała słuchawek więc raczej normalna osoba by odpowiedziała (w tych chorych czasach już takich osób nie ma) i na pewno to słyszała. Chwilę później widziałem jej koleżankę, jak szła się z nią spotkać, oczywiście ona była również wgapiona telefon tak samo jak ona i prawdopodobnie z nią pisała będąc od niej jakieś 15 metrów. Co się z tymi ludźmi dzieje… to ja kurwa nie mam pojęcia, może ja jestem jakiś zacofany, że nie noszę i nie wyjmuję telefonu w każdej możliwej sytuacji, gdy nie jestem w domu? Pewnie takie osoby, jak durna koleżanka opisana wyżej myślą o takich ludziach jak ja, że są jakimiś psycholami, durniami, idiotami. Bo przecież jak to? Nie patrzysz w telefon gdy idziesz kurwa na środku ulicy? Co ty?! Chory jakiś jesteś? Idź się lecz człowieku! Rok temu na wakacjach spotkałem się z kuzynką to było podobnie, i co roku zauważam coraz gorszą zmianę. Przywitam się to powiedzą, że jakiś opętany, bo przecież jak to? Witać się w rzeczywistości? Jeszcze będzie się na mnie stać i gapić jakbym jej wymordował całą rodzinę. Szkoda, że przez takie rzeczy traci się też dużo znajomości, no ale trudno. Ja z baranami się nie będę zadawał, a na pewno nie z ludźmi, którzy idą ze szkoły do domu nie odrywając wzroku ani na sekundę, może jedynie jak otwierają drzwi od domu, a przy pasach jeszcze używają swojego pewnie w miarę sprawnego słuchu aby usłyszeć czy jedzie samochód, czy nie, no bo ich wzrok nie jest chyba wyśmienity.

105
6