Wkurwienie przez syfiarzy

Czy nie macie dość tego kurestwa?
Gdzie się nie pójdzie, obojętnie czy do lasu czy nad rzekę, wszędzie industrialny syf! Ja pierdole! W lesie jest już wszystko czego nie ma na wysypisku śmieci. Rozglądasz się, patrzysz gdzie padają promienie słońca i oczom nie wierzysz. Ktoś, jakiś nieborak trójpaskowy, ufajdany, zapluty wyrzucił stare ubrania, które zdobią teraz ściółkę – rewia leśnej mody normalnie. Albo idziesz brzegiem rzeki, a tu proszę ja ciebie płynie sobie środkiem kawałek styropianu. Szkoda, że cię jeszcze nie pozdrawia!
Przyczajasz się na czaplę, już prawie masz ją w kadrze, jeden fałszywy ruch i nadepnąłeś na butelkę po jakichś szczochach do przepychania ludzkiego kibla (czytaj: przewodu pokarmowego). I co? I gówno! Ptasior odleciał… i stoisz jak to ciele, a pod butem chrzęści ci plastik… A może potrzebne ci opony do autka? Nie ma sprawy brachu – są pod drzewem.
I tak oto, w największym skrócie, wkurwił mnie, początkowo radosny, wiosenny spacer po lesie (Już można chodzić po lesie jak coś), bardziej niż strażnicy miejscy. Te liche popychadła systemu powinny koczować w lasach i
dopierdalać mandaty bez litośći tym wszystkim burakom, którzy nie liczą się z
nikim i niczym.
Jesteś syfiarzem? To płać! Płać za każdy jebany metr kwadratowy odścierwienia tego, coś nazwoził ty parchu jabłoni.
Ty wrzodzie na dupie narodu, ty jebany psie, ty nowotworze, ty złamasie!

125
3