Bycie dobrym kolegą to za mało

Odkąd pamiętam zawsze byłem w towarzystwie obiektem drwin i żartów. W podstawówce niby miałem kolegów, ale tak naprawdę nikt mnie nie szanował. Jak graliśmy w piłkę na wf-ie i coś mi nie poszło, to każdy miał do mnie pretensje i krzywo się patrzył,gdy komuś innemu podwinęła się noga, to było mu to wybaczane i przyjmowane z uśmiechem. Pamiętam te złośliwe uśmieszki i puszczanie oczek, gdy ”koledzy” próbowali mnie w coś wkręcić. Widziałem to kątem oka, ale udawałem,że tego nie widzę. Gdy wszystko było dobrze, byłem traktowany jako 5 koło u wozu. Natomiast gdy któryś potrzebował wygadać się lub miał jakiś problem, wtedy zawsze byłem przyjacielem nr jeden. Dawałem sobie wchodzić na głowę, ceniłem bardziej czyjś komfort niż swój własny, dlatego nikt mnie nigdy nie szanował. Ludzie którzy z nikim się nie liczyli mieli dużo lepiej niż ja. Zawsze mnie to wkurwiało, nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego mimo starań jakie wkładałem w każdą relację z drugim człowiekiem to każdy miał mnie w dupie. Mijały lata, a ja dalej popełniałem te same błędy, poszedłem do pracy i myślałem, że tutaj moje problemy się zakończą. Wydawało mi się, że obcowanie z dorosłymi ludźmi będzie łatwiejsze, liczyłem na to, że wykażą się większą empatią i zrozumieniem. Jak pewnie się domyślacie, nie zmieniło się nic. Czułem się dokładnie tak samo jak w szkole, po prostu ludzie którzy mi dokuczali, robili to z większym wyrachowaniem. Po czasie zrozumiałem dokładnie o co chodzi, zrozumiałem, że bycie dobrym dla innych nie da mi absolutnie nic. Nie zdobędę szacunku i uznania od żadnej osoby, dopóki nie wyjdę ze swojej strefy komfortu i nie pokażę pazurów. Sam po sobie widziałem, że gdy ktoś był dla mnie za dobry, to nie szanowałem go za specjalnie. Musiało minąć wiele lat, żebym poukładał sobie w głowie te wszystkie rzeczy. Zamiast starać się być przyjacielem wszystkich i zabiegać o względy każdego, zacząłem myśleć o sobie. Zorientowałem się, że czasem nawet lepiej być chamem niż potulnym pieskiem, który każdemu schodzi z drogi. Dopiero teraz mogę powiedzieć, że inni zaczęli się ze mną liczyć. Prawda jest taka, że ludzie mają strasznie skurwysyńską naturę, nasrają na łeb każdemu kto im na to pozwoli. Nawet własna matka nie będzie Cię szanować, jak nie pierdolniesz pięścią w stół i nie powiesz co myślisz. To jest właśnie moja chujnia, obserwuję świat i z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wszystkiemu winni są ludzie. Ludzie ludziom potrafią zgotować piekło na ziemi. Czasami jedynym wyjściem jest obicie komuś ryja. Pamiętajcie, zawsze myślcie najpierw o sobie, a dopiero potem o innych. Chujnia i śrut.

136
2

Komentarze do "Bycie dobrym kolegą to za mało"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Dokładnie tak jest. 99 procent ludzi jest g warta. Nawet jak starasz się mieć przyjaciół to nie ma za bardzo z kogo wybierać, bo ten gatunek jest niewiele bardziej moralny od zwierząt.

    6

    0
    Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Mam dokładnie tak samo. Ludzie to są kurwy i nie da się zdobyć normalnej, prawdziwej znajomości.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. 10000000000000000… % prawda, pzdr – rocznik `84

    3

    0
    Odpowiedz
  6. sad but true

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Dla ludzi trzeba być Cerberem – zapamiętaj!

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Nie myśl bycia dobrym człowiekiem z dawaniem sobie wchodzić na głowę.

    Bycie dobrym człowiekiem nie ma nic wspólnego z:
    1. Przeinwestowywaniem w relacji, że ty dajesz więcej niż inni.
    2. Byciem na każde skinienie
    3. Byciem uległym

    Jakie są rozwiązania powyższych problemów?
    1- jak np ty coś stawiasz, to nie możesz robić tego cały czas. Max dwa razy, druga strona też musi coś dawać od siebie. Gdy widzisz że ktoś nie bardzo Ciebie lubi czy szanuje, nie staraj się na siłę wkupić w łaski tej osoby. Po prostu ją zignoruj
    2-jak ktoś potrzebuje pomocy to dobry człowiek pomaga i wysłucha. Ale nie na zasadzie takiej, że ty jesteś mniej ważną stroną w relacji i można Cię wykorzystywać. Oceń czy ktoś jest godny byś go wysłuchał czy byś mu pomógł, jeśli nie jest wart to zmień temat lub powiedz że nie masz czasu. Jeśli twierdzisz że się mylę w tym podejściu to połóż sobie na głowie wycieraczkę by przynajmniej ludzie buty wytarli nim wejdą ci na łeb.
    3- naucz się zasady. Jeśli Ci coś nie pasuje to mów o tym otwarcie, jednakże nie bądź egoistycznym chujem że ma być tak jak chcesz i już. Jak coś Ci nie pasuje to powiedz to komuś wprost jednakże od razu zaproponuj rozwiązanie które idzie na KOMPROMIS.

    Twoim problemem jest mylenie poczucia swojej niskiej wartości z byciem dobrym człowiekiem. Zacznij od tych trzech rzeczy i wdróż je w życie. Pozdrawiam cieplutko.

    3

    1
    Odpowiedz
  9. Właściwie opisałeś proces wychodzenia z bluepila .Gratuluje że ci się udało i w tym już nie tkwisz. A że ta wiedza nie jest przyjemna. Trudno.

    1

    1
    Odpowiedz
  10. Cóż… jedyne co mi przychodzi do głowy to powiedzieć ci, że KAŻDY kiedyś tam był niezręcznej sytuacji, był poniżony przez kogoś itd… Wiesz, takie rzeczy się zwyczajnie zdarzają między ludźmi, ale pamiętaj, że to od CIEBIE zależy jak ty to odbierzesz, czy będziesz się tym dalej przejmował itd., bo tak widzę po tobie, że jesteś bardzo przejęty wszystkim co cię otacza. Musisz się sprowadzić na ziemię! 😉 Polecam psychoterapię w zwalczaniu stresu i przyswajaniu umiejętności bycia „tu i teraz”. Pozdrawiam.

    3

    1
    Odpowiedz
  11. To ludzie ludziom

    2

    0
    Odpowiedz
  12. W życiu nie chodzi o bycie chamem. To ty postrzegasz świat jako chamski i wrogi. To z Tobą jest problem i to Ty musisz się nauczyć życzliwości, skoro rodzice nie zdążyli Cię tego nauczyć. Takie zachowania jak twoje czyli lęk przed ludźmi i rozmyślania o cierpieniu są przejawem zaburzeń osobowości. Wiesz ta twoja frustracja i chęć stania się kimś innym są trochę nerwicowe. Po prostu polecam psychoterapię, żebyś przyjrzał się sobie bardziej i odzyskał poczucie wartości.

    3

    4
    Odpowiedz
  13. Dokładnie obić ryja potem upierdolic sagan i na koniec do karku nasrac !

    2

    0
    Odpowiedz
  14. Zajęło mi ponad 20 lat życia żeby dojść do tych samych wniosków. Teraz dla mnie liczę się tylko ja, a na całą resztę mam wyjebane. Byłam bardzo miła, starałam się pomóc każdemu i skończyłam marnie. Rozjebana psychika, próba samobójcza, depresja, nerwica i chuj wie co jeszcze. Ludzie to największy syf jaki chodzi po tej planecie. Trzymaj się

    4

    0
    Odpowiedz
  15. Mam podobne przemyślenia. Jednak moim zdaniem nie wszyscy są źli. Porządnych ludzi jest mało, ale są.
    Nie trać poziomu. Lataj wysoko mimo tego co dookoła.

    3

    1
    Odpowiedz
  16. To teraz pomyśl jak nazwać rodziców, którzy:
    1) „wychowują” własne dziecko na miłego misia
    2) dociskają śrubę gdy ich ofiara próbuje zmienić ten zabójczy kierunek
    3) szantażują ją etykietując jako krnąbrną i złą

    4) po latach wyniszczania psychiki dziecka, gdy jest ono dorosłe, zarzucają mu bierność, niezaradność, brak asertywności, przebojowości itd.
    Okaleczać własne dziecko latami, a potem pastwić się nad jego kalectwem. To wymaga wprowadzenia nowych wyrazów do języka polskiego, bo dotychczasowe obelgi nie wystarczą.

    5

    0
    Odpowiedz
  17. Rozumiem cię doskonale też przez to przechodziłem. Teraz z tego wyrosłem, szanuję swoich dobrych kumpli a jak jakaś gnida z dawnych lat próbuje mi zatruć życie to lepa na ryj skutecznie hamuje takie działania. Trzymaj się

    2

    0
    Odpowiedz