Dysfunkcje

Wkurwiają mnie te wszystkie dysleksje, dysgrafie, dysortografie, i inne dys-.

Kiedyś (tak zaczynam litanię w stylu „kurła, kiedyś to było…) za komuny ludzie musieli umieć liczyć i pisać, żeby skończyć podstawówkę. A teraz taki skończony głąb, który nie umie dodać 2 do 2 albo napisać poprawnie i wyraźnie jednego wyrazu może zdobyć wyższe wykształcenie. Dla mnie to nie są dysfunkcje, tylko zwykły analfabetyzm.
I kiedyś to tępiono, żeby się debilizm w społeczeństwie nie szerzył. Przykładowo:
– Pisałeś/-aś nieczytelnie?
– Robiłeś/-aś błędy ortograficzne?
– Nie potrafiłeś/-aś wykonać prostego matematycznego działania?
To widać musisz zostać jeszcze rok w tej samej klasie, żeby się kurwa nauczyć w końcu.
A teraz? Przyjdzie taki delikwent do psychologa, a on wystawi zaświadczenie, że jest dys”cośtam”. I potem chodzi taki analfabeta po tym łez padole i pierdoli jaki on zdolny i mądry. Co prawda nie umie napisać poprawnie/czytelnie jednego wyrazu, ale ma papierek i opinie psychologa, więc jego analfabetyzm jest usprawiedliwiony.
Mój ojciec zawsze mówi: „Za komuny nie było dyslektyków… Byli za to kretyni”. I tak właśnie powinno być.
Ale gdzie tam – lepiej ściągnać wzorce ze Stanów, bo to przecież taki fajny i nowoczesny kraj. Rzeczywiście, super naród – idiotów, grubasów i dziwek. To trzeba tępić, a nie przyjmować!

29
12

Komentarze do "Dysfunkcje"

  1. Pewnie od walenia gruchy sperma Ci mózg zalała. Mieszkam w Stanach zjebie i nie uwazam że to kraj idiotów. Popatrz na swój kraj a dokłądniej na PiS. jeszcze jakieś „ale”?

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Tu też masz grubasów, idiotów i dziwki tylko populacja mniejsza

    1

    0
    Odpowiedz
  3. No sory ale mój kolega z Jaksy miał dysgrafie i czerwony pasek, jeden z najlepszych uczniów. Co ma dysgrafia do byciu debilem? Tak samo Dysleksja to nie jest tylko ortografia i nie umienie w matmę zjebie

    0

    0
    Odpowiedz