Od kilku miesięcy pracuję dorywczo z anglikiem, który od kilku lat mieszka w moim mieście – podłączanie prądu, prace ogrodnicze, kładzenie płytek chodnikowych itp. Mniejsza o to. Kurwa, wczoraj pojechaliśmy kosić trawnik plus ułożyć kamyki w takie plastikowe kwadraty dla ozdoby i z okna jakiś Niemiec na oko 50+lat razem z żoną okrągłe, jebane 40 minut gapił się, jak robimy.. Nosz kurwa mać, czy ludzie nie mają nic do roboty, tylko się perfidnie gapić na pracowników? Mógłby w tym czasie zrobić coś pożytecznego, wyruchać babę czy obejrzeć coś w TV. To jest takie popierdolone uczucie, że cały czas jesteś przez kogoś obserwowany i nie wiesz, czy coś źle robisz, czy śmiesznie wyglądasz itp.
10
4

Uczą się, a najlepiej na żywo.
Niemcy to mają we krwi to naleciałośc w genach po Auschwitz the meaning of pain
Jeśli zapierdalasz za biedackie trzy i półtysia (bez zusu), to z pewnością śmiesznie wyglądasz. Jak Pat i Mat razem wzięci. I prawie na pewno coś źle robisz jak przystało na kurwobiedaka z dwiema lewymi śmierdzącymi łapami.
Niestety musisz się przyzwyczaić. Robotę masz w miarę spokojną, to można jeszcze wytrzymać. Najlepsze jest, jak usuwasz jakąś awarię w IT czy w przemyśle na linii i ktoś się gapi przez ramię, na przykład szef. Nie wiadomo co się dzieje, straty lecą w grube tysiące, chcesz się skupić, to się taki jeden z drugim musi gapić w monitor czy w maszynę, dokładając stresu.
To jaką pracę wykonujesz świadczy o tobie i twoim iq. Też bym patrzył czy nic nie spierdolisz, nie ukradniesz albo nie srasz gdzieś pod drzewem.
Niemiec pamiętał widocznie co powiedział mu jego ojciec stary SS-man, który w obozie pilnował i poganiał więźniów słowami schnell, schnell.
Tak mu to weszło w krew. Ciesz się, że tylko patrzył a nie poganiał ciebie biczem.
Chęć dobrze wykonanej roboty przy jednoczesnym braku pewności co do wykonawcy ze względu na jego nieznajomość świetnie opisuje równanie:
DWR = GSNRPNP + WU + RKZZGP / CNR
* dokładnie wykonana robota
* gapienie się na ręce potencjalnego nieznajomego partacza
* werbalne upewnienia
* regularna kontrola zbieżności z głównym projektem
* czas na robocie
Się lepiej przyzwyczajaj, patałachu bo jak zaczniesz skuwać płyty chodnikowe kilofem u Pana i władcy twojego – Mesia, to będą na ciebie patrzeć wygłodniałym wzrokiem krokodyle różańcowe.
Ja to rozumiem. Mam dom na wzgórzu i teleskop w oknie. Lubię obudzić się koło 10, najlepiej w paskudny listopadowy poranek. Opierdalam śniadanko, wchodzę pogrzać się w saunie. Później zasiadam z kawką przed tym teleskopem i uwielbiam oglądać plebs marznący na przystankach w drodze do tyrki, albo roboli skuwających asfalt. To umacnia we mnie poczucie konfortu, że stać mnie na to, by wylegiwać się w ciepłym domku.