mam zgnilca w jednej rodzinie pszczelej. Chyba amerykańskiego ale pewności nabiore za kilka dni. Możliwe że weterynarz będzie chciał zlikwidować wszystkie rodziny na pasiece. Te pszczoły utrzymują mnie przy życiu. Nie chce mi się dłużej pisać. Co ja mam teraz kurwa zrobić.
7
3

Nie dopuszczaj konowała.
Żeby zdrowe były pszczoły
Trzeba posłać je do szkoły.
Dziennej, albo wieczorówki
(tam gdzie chodzą boże krówki).
Tylko wtedy, mój kolego,
Pokonają zgnilca złego.
Oczywiście pod warunkiem, że nauczą się trzymać śrubokręt. Niby prosta sprawa, a jednak zdarzają się tak tępe cymbały, że potrzebują do tego kilku semestrów.
Kiedyś to jakoś wyglądało, można było mieć do tego pasję.
Teraz wszystko jakieś takie bylejakie.
Sam jesteś kurwa bylejaki i nie masz pasji, chyba że pasją jest nudne pierdolenie o brzydkim pulpicie w kolorze gówna.
Dla was zawsze jakaś nowość
Nawet granie w gry jest mniej pasjonujące i fascynujące gdy widzi się takie coś: Windows 8, Windows 10 i Windows 11.
Syf.
Nawet nie chciałoby mi się rozmawiać z tymi którzy grają i takiego systemu używają.
Nie chciałoby mi się poznawać tak brzydkiego systemu.
Trend brzydactwa jest już w zasadzie wszędzie rozpowszechniony.
Coraz potężniejsze maszyny i coraz większa niedbałość (także o szczegóły).
Pare jest wyjątków, oczywiście w świecie Linuksa, a z tamtego to
mogą korzystać ci którzy „muszą”, np. programiści piszący aplikacje na te syfne systemy i zarabiający na tym
oraz pracownicy biurowi.
Niedbały prymityw – z takim osobnikiem kojarzą mi się takie brzydactwa – systemy, trochę jak przeklinający i nie mający żadnego wyczucia, nie-artyści, rażący swoim zachowaniem, podejściem i wszystkim innym w oczy i w uszy.
W sumie to szczególnie w uszy 😉
Dlaczego macie takie brzydkie oprogramowanie?
Bo takie macie w zestawie
Dlaczego ktoś ma brzydki pulpit?
Odpowiedź: bo nie ma ładnego!
Dobre, nie?
W sensie, że to jest Twoje jedyne źródło utrzymania i wyjdą Ci kukle z głodu jeśli wszystkie chuj strzeli czy kochasz te małe brzęczące skurwiele jak własne dzieci (każdą jedną) i jebniesz ze smutku?
W obydwu przypadkach nie łam się Bydlaku, a dzisiaj (04.07) dwukrotnie pierdolnę Twoje zdrowie (i ich_małych_brzęczących_skurwieli) w jednym z krakowskich lokali.
Dzięki. Wieczorem będę siarkował tą rodzinę. Druga obok też już ma pierwsze objawy, ale spróbuję ją uratować. Pewnie się nie uda, ale będę bacznie ją obserwował i przy pierwszych objawach po przesiedleniu też ją uśmiercę. Boli mnie serce ale tak trzeba.
Nie zapraszamy do umierania, a do nowych zakładów ŁWF się zapisania.
Przejechane w huj ale nie martw się jak umrzesz to zostaniesz przerobiony na nawoz i dołączysz do jebanycz pszczół i huj
Jeśli chcesz to mogę podjechać i pomóc ci wsadzić łeb do jednego z twoich uli żeby to one cię zajechały. To będzie romantyczne i słodkie w huj
Wyjściem z twojej trudnej sytuacji jest czyn odważny polegający na oblaniu się kwasem będąc ubranym w bluzę i spodnie z lajkry. Kwas spowoduje wtopienie się tkaniny w skórę. Dzięki temu będziesz się czuła trochę ubrana i trochę nie. I huj. Będzie problem z twojej pustej bani.
Gdybym umieścił tutaj dla żartu fragment o pewnym przywódcy, może nie sprecyzuję jakim to pewnie też zdaniem przesadzających i śmiertelnie poważnych powinno to być ukarane.
Ja jebe.
Wolność słowa w wykonaniu polskim (choć nie wiadomo czy na pewno polskim).
Chyba chodzi o lorda Voldemorta, bo boisz się nawet wypowiedzieć jego imię. Ty lepiej udaj się do łazienki i sprawdź, czy nie zesrałeś się ze strachu.
PS. A tyle razy ostrzegaliśmy: „Nie zesraj się”
Kiedyś wstydziłem się jeść obiad w szkole, bo śmiali się ze mnie jak trzymałem łyżkę albo widelec.
Trzymałem je jak długopis.
Że takie to dziwne i że tak łatwo to zauważyć, dziwi mnie to do dziś.
Dopiero z internetu się dowiedziałem „pomiędzy wskazującym a środkowym”.
Kto łyżkę jak widelec trzyma,
zwykły kutas jest i świnia,
więc należy śmiać się z chuja
z zachowania ledwo trója,
popacz ooo popacz
…
Na weselu Pan Młody postanowił przygotować przedstawienie.
Sceną była oczywiście sala.
Na początku, dopiero co ubrany w jakąś cieplejszą koszulę w kratkę, trochę taką jaką noszą informatycy w jakiejś serwerowni rzekł głośno:
– przedstawiam Wam mój stosunek do alkoholu!
Wcześniej wypił kawę, żeby mu było bardziej raźnie.
Postawiono drewniany i dość niski stół oraz drewnaine krzesło z wysokim i miękkim oparciem (z jakimś jaśniejszym materiałem).
Kolor drewna zarówno stołu jak i krzesła był ciemnobrązowy, a to ważna informacja, bo wg Pana Młodego „należy dbać o szczegóły”.
Jeszcze w dodatku błyszczący był lakier na tym drewnie.
Inny kolor tego stołu i krzesła też by uszedł, ale skoro miał wybór to wybrał – jego zdaniem – najlepszy.
On w końcu to przedstawienie wymyślił.
Tak więc ten „jaśniejszy materiał” to mógł być zielony zamszowy, kremowy, czerwony, jak kto sobie woli wyobrazić.
Pan Młody usiadł na krześle, trochę przysunął się.
Patrzył się lekko gniewnie na kieliszek.
Z prawej strony Pana Młodego zjawił się człowiek z flaszką wódki.
Odkręcił nakrętkę, miał już mu nalewać, kiedy on podniósł prawą rękę ze złączonymi palcami poza kciukiem, nie powyżej głowy, po czym obrócił kieliszek do góry dnem.
Gość z flaszką już odchodził spokojnie tam skąd przyszedł, a ten nagle ścisnął pięść i pierdolnął w ten pusty, odwrócony do góry dnem pusty kieliszek tak, że się rozjebał.
Gość z flaszką przyspieszył kroku, prawie zniknął ze sceny, a Pan Młody gwałtownie się odsunął, wyciągnął szybko i niespodziewanie drugi kieliszek z prawej kieszeni koszuli i natychmiast pierdolnął nim, tym razem w podłogę przed sobą.
Następnie szybko i drżącymi rękoma wyciągnął z lewej kieszeni bandaż, owinął nim zakrwawioną prawą dłoń, po czym umiarkowanie szybkim krokiem usunął się ze „sceny”.
Kiedy więc niektórym wydawało się, że to już koniec przedstawienia wrócił się i kopnął ten pierdolony stół, wziął jeszcze krzesło i pierdolnął nim z całej siły o podłogę, a następnie szybko zmył się ze sceny.
„…przedstawiam Wam mój stosunek…” – ten fragment zainteresował mnie najbardziej, Beatka meow meow ;***
Jak to się mówi: „nice try”.
Troszkę błędów stylistycznych, troszkę za długie „opisy przyrody”, ale ogólnie taki wysryw jest o niebo lepszy, ba! o pięć niebów 😛 lepszy niż pospolity hejterski wysryw zwany wymyślonym żartem. Autentycznie trzymam kciuki za rozwój właśnie tej formy ekspresji u Autora, jednocześnie mając nadzieję, że będzie konsekwentnie trzymał się tej formy i ją aktywnie rozwijał. Pozdro!
W sumie to po pierwszym usunięciu się ze sceny mógł przybiec.
Byłoby zabawniej.
Żarcie było chociaż dobre na tym pierdolonym weselu? O laski nie pytam, bo tylko jakieś kretynki dołączyłyby do jakichś pojebów kopiących stoły i rzucających krzesła o podłogę. I to na trzeźwo. Pewnie styl amerykański, czyli słone paluszki i jeden ciepły posiłek (jakaś zupa z pokrzywy albo inne chujostwo) w cenie czterech solidnych typu schabowy z kapustą i flaki.
Cola zero i oranżada bez cukru. Pedalski wieczór z „opowieściami” o tym, jak wyglądał ostatni „deadline”. Też mi wesele, kurwa jego mać.
Idź Pan w chuj z takim żartem.
Widocznie jesteś biedakiem zwykłym.
A ty jesteś tępym cwelem i życzę ci wszystkiego najgorszego.