Coś dla niektórych

W dzisiejszym świecie jak chcecie poczuć się jakbyście mieli wyjebane nie trzeba alkoholu.
Wystarczy nie mieć portali społecznościowych (albo przynajmniej nie używać ich do obserwowania życia innych albo do prezentowania swojego wizerunku (niepotrzebne komentarze), mało kogo obserwować (jeśli już to może jakieś różne jakie pojawiają się na jednym kanale, nie jedna i konkretna, z czego „relacja” może być jednostronna, a osoba po 2giej stronie może nawet nie wiedzieć o waszym istnieniu albo po prostu mieć was gdzieś…).
Zamiast tego można sobie np. siedzieć przy komputerku i grać w gierki… (żartowałem, to drugie raczej nie, może prędzej robić coś co przynosi większą korzyść i można to wykorzystać np. gry karciane, instalowanie systemików i modyfikacja wyglądu oprogramowania, czytania artykułów w internecie, poszerzanie swojej wiedzy. Przynajmniej można jakiejś kobiecie w przyszłości zaimponować np. elokwencją).
Niestety, część z nas „musi” na własnej skórze się przekonać, że ta używka jest chujowa.
Nie pasuje do żadnego sportu.
Zaczynając swoją przygodę z tym czymś zamykacie przed sobą wiele dróg, np. będziecie się mniej nadawać np. na chodzenie po górach.
Dobrze jest też zmienić towarzystwo na nieco ambitniejsze (lub zadawać się z takim towarzystwem) niż chlające jak jakieś debile, może bardziej dorosłe, mniej będziecie zważać na opinię tego drugiego towarzystwa… choć z 2giej strony ci starsi mogą nawet chcieć widzieć wasz upadek, tacy z nich koledzy… mimo wszystko chyba mniejsza jest na to szansa, bo w końcu bardziej dorośli.
Ze zdrowiem jest tak, że może „na początku to pikuś”, ale z wiekiem to na zdrowiu się odbije (słabiej się zachowacie w zdrowiu) i w dodatku taka a taka ilość będzie większym wysiłkiem dla organizmu.
Swoją drogą śmierć może przyjść niespodziewanie, nawet od małej ilości… mikroskopijnej takiej jak pół kieliszka.
W okolicach lat 30stu pić… dla mnie to żałosne.
W tym wieku chyba nie trzeba niczego udowadniać, nie wygląda się już na szczęście jak dorosłe dziecko.
A, może jeszcze coś.
Lepiej nie wierzyć w przemianę typu „o, 30 lat ma, może się zmieni”.
Tak, zmieni się, małe dziecko to jest, duża na to szansa.
Zjebane (bo na pewno nie spokojne) przyszłe życie, kiepsko to wygląda.
Zrobionym trzeba być od początku.
Z resztą, tak źle jest samemu?

3
2

Komentarze do "Coś dla niektórych"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. „30 lat ma, może się zmieni”
    Może się zmienić, ale często trochę późno

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Ja pierdolę, przecież 3 dychy na karku to ty możesz jeszcze zostać kurwa baletnicą albo iść na trzecie studia np. medycynę czy prawo i przejebiesz w zawodzie trzydzieści lat. Ale broń Boże, żebyś nawet nie próbował, co ta bedo ło tobie mówili, jest za późno, a idze-idze-idze, siadbyś se na dupie, zrobił kanapkem, a nie kurwa wymyśloł chłopie, weźże się ustatkuj. W twoim wieku to już połowa kolegów ma dziecko z wpadki z pierwszą dziewczyną, która ich zechciała to też byś się w końcu ustatkował wreszcie, a nie jakieś wymyślanie idze-idze-idze…

      3

      0
      Odpowiedz
  3. Racja. Ja ograniczam. Dzisiaj tylko 6 piwek. Jedno właśnie otworzyłem. Zdrowie!

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Pucha czy butla? Bo ja na zmianę. Napisz, to będziemy motywować i sprawdzać kto więcej wypije. Żeby być dobrym w melanżu trzeba to tak samo często trenować jak każdy inny sport.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. Przeważnie pucha. Butla w środę, piątek i sobotę jako nagroda za przeżycie trzech dni pracy i większości weekendu. Pucha jest też wygodniejsza w tramwaju, a to mój główny środek dojazdu z pracy do domu. Zdarza mi się pojechać samochodem, ale na szczęście rzadko, bo trzeba być trzeźwym, a nigdy za tym nie przepadałem. Wczoraj było jednak 5 zamiast 6, bo mi się przysnęło. To znaczy, że dzisiaj może pójść ósemka bo zaległe piwko z wczoraj, no i początek weekendu. A w weekend to wiadomo, można zacząć pić przed południem, jak kolega poniżej, więc 8-12 piw dziennie można śmiało pierdyknąć. Ale nigdy więcej niż 12. Nie jestem przecież alkoholikiem.

        0

        1
        Odpowiedz
        1. Eeee to masz piękny program, którego sie mocno trzymasz. O to chodzi jeśli chcemy dochodzić do konkretnych wyników + dochodzi konsekwencja i możemy przenosić góry. W międzyczasie dzięki Tobie z akcyzy wejdzie do skarbu państwa niewyobrażalna suma pieniędzy. Potem idzie sobie taki elegancik jeden z drugim co mu gardło krawat ciśnie, prostym chodnikiem oddychając jednocześnie czystym powietrzem i im do głowy nawet nie przyjdzie, żeby podziękować za to, że to dzięki Tobie ten chodnik jest równy, a powietrze z dotowanych na piece gazowe środków jest jakby lżejsze.

          Ja też piję codziennie od siedemnastu lat i jakoś nie zauważyłem, żebym był uzależniony…

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Panowie Koledzy. Nie można pić tak po prostu codziennie, to jest skrajnie nieodpowiedzialne. W trosce o dalszy rozwój postępującego wzrostu należy pić corannie, codziennie, cowieczornie oraz najważniejsze… kurwa bez sensu. Idę się napić.

            1

            0
            Odpowiedz
          2. Widziołeśty, człowiek się uczy całe życia. Wiedziałem, że warto tu czasem zaglądać, a teraz wiem, że jeszcze bardziej warto. Twoje zdrowie! Coranne i cowieczorne! ;-)))))

            2

            0
            Odpowiedz
  4. Alkohol jesr używką chujową i w sam raz dla debili

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Wiele tracisz nie znając smaku czystej pięćdziesiątki zaraz po ostatnim gryzie wołowego tataru z jajeczkiem…

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Nie chcę promować tej używki, więc więcej na ten temat się nie wypowiem, ale dla mnie jest to rozpuszczalnik.

        1

        0
        Odpowiedz
        1. To Wasze doświadczenia i Wasze wyrabianie gustu.
          Mógłbym podać swój, ale… już wspomniałem.
          Gdyby Was serce przez 2 dni bolało po 15 ml 37,5% roztworu i 2 godzinnym spacerze to możliwe, że również nie chcielibyście się o tym pozytywnie wyrażać.
          Trudno jest mi sobie wyobrazić wysiłek jaki musiałbym w siebie włożyć żeby się tak poczuć.
          Dlatego u mnie jest to jak najrzadziej i jak najmniej, a najlepiej wcale.
          Szkoda też czuć się wypłukanym.
          Z tego co zauważyłem ci którzy tę używkę uważają grubo z nią przesadzają… taka tendencja.
          Napić się by następnego dnia iść do pracy – dla mnie to zbrodnia.
          Uznaję za to Yerbę ze 2x w tygodniu, żeby tolerancji nie było.

          0

          0
          Odpowiedz
      2. Wóda to jebana trutka dla polaka i nic więcej, przecież ten syf już 10 lat temu był po prostu obrzydliwy. Czy ty wiesz z czego oni to robią? To jest odpad, pogon z przedgonem pomieszane, syf po produkcji spirytusu. To idzie właśnie na rynek polski, czyli dla was. Jak już koniecznie chcesz pić „czystą” to pij czystą, czyli sam sobie upędź na kolumnie i pij czystą a nie to gówno, które jebie wątrobę i łeb dosłownie jak trucizna, bo niczym innym to nie jest.

        1

        0
        Odpowiedz
      3. Kiedyś bym to jeszcze zrozumiał, jako 18 albo 20-kilku latek, teraz już raczej nie ma na to szansy.
        I mam nadzieję, że tak zostanie.
        Za duża przerwa i trudno funkcjonować po nim tak jak na początku.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Głupoty gadasz i tyle, czasem w małych ilościach można pić.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. „Vrizko wzrmoźna leć z oztroźna”, Vladimir Putin 2014

        0

        0
        Odpowiedz
  5. Też tak myślę. Dopiero wstałem, bo lubię se pospać do 11-tej a pierwsze co to śmigam do lodóweczki po zimne poranne piweczko. Mmmmmm, miód w gębie a przede mną jeszcze dzisiaj co najmniej pięć kolejnych piwerek. I to nie byle szczyny dla kurwobiedaka z plastikowego kanisterka, co to to nie. Ogólnie alkohol to nie piwo, tylko niektóre zjeby tak myślą ale jak kto ma poważnie najebane we łbie to nic nie zrobisz.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Pilsner Urquell lub Zlatý Bažant? Zgadnąłem? Toś mi smaka narobił, a piłem w tym roku jedno piwo w lutym, a w zeszłym roku łącznie dwa. Wyskoczyła mi dodatkowo przed chwilą jakaś reklama długiego weekendu, że niby ma jakoś teraz być. Nie znam takich rzeczy i różnic pomiędzy niedzielą, a wtorkiem oraz nie patrzę zbyt często na zegarek kończąc właśnie drugą nockę z rzędu. Tak, tak, dobrze zrozumieliście, JDG ;—) Przecież jakbym nie uwielbiał tematu, którym się zajmuję to by mi kurwa gały wyszły lekko z pięć lat temu…

      Regrets, I’ve had a few
      But then again, too few to mention
      I did what I had to do
      And saw it through without exemption

      Tak se nucę na głos w przerwach jak zaczyna mi się we łbie kręcić hahah 😉

      1

      1
      Odpowiedz
  6. „Wysrać się w szkole”.
    Wysrać się po to, żeby być na lekcji.
    Chujowa sprawa.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Gdybym był alkoholikiem, tym już mądrzejszym, więc bez nałogu i ktoś by się mnie zapytał: czy warto było chlać, ja bym odpowiedział:
    – wolałbym mieć jednak większy mózg.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Badania z użyciem rezonansu magnetycznego wykazują umiarkowaną korelację (na poziomie 0,3–0,4) między objętością mózgu a poziomem IQ. Oznacza to, że większy mózg może wiązać się z nieco wyższą inteligencją, ale nie jest to regułą

      Źródło – zajebane z gugla

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Panie Kolego. Rozmiar nie ma znaczenia i dotyczy to przeróżnych organów. Nie tylko mózgu, fiuta, nerek czy wątroby, ale również organów kościelnych. Ważna jest technika używania. Taki Paganini na ten przykład wirtuoził na sprzęcie cokolwiek kiepskim, bo tylko jedną maluteńką pojedynczą strunę miał. Tak, rozmiar nie ma znaczenia. Reguła obowiązuje w obie strony, albowiem gdyż ponieważ można mieć spory mózg a być zjebem jak mało kto. Przykładów nie trzeba daleko szukać – czasem pojawia się tu na Chujni pewien przedstawiciel homo sapiens (a więc ze stosunkowo sporym móżdżkiem) popierdolony jak kilo gwoździ. Chociaż… może troszkę zmądrzał ostatnio, bo jakby mniej pisze wysrywów, które nazywa „żartami”.

      1

      0
      Odpowiedz
  8. Przeczytałem „Cios dla niektórych” i już miałem cię kutasie zezłomować, zwyzywać od najgorszych łachódr i skurwysynów, a następnie zaprosić z trzema stówkami wymiętoszonych stuzłotówek pod nasz zakład w ŁWF jako wpisowe, ale później zauważyłem, że źle przeczytałem tytuł więc w takim razie życzę Ci wszystkiego dobrego, dużo zdrowia i niech Ci się wiedzie jak najlepiej w tym roku, w przyszłym oraz Twoim bliskim.. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
    1. No kuuuuurwa. Łachódra to ty sam jesteś, łachudra piszemy przez „u otwarte”.

      Grammarnazi

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Dzięki za koretkę i stanie na straży piękna i poprawności językowej. Chuj w dupę takim jak ja!!!

        Chwała Grammarnazi!

        0

        0
        Odpowiedz
  9. Pewien człowiek był komuś winien niedużą, ale też i niemałą sumę pieniędzy.
    Nie starał się wcale o to żeby te pieniądze zwrócić, a zamiast tego przepierdolił je w kilka dni na alkohol.
    „Szkoda, że się nim nie zadławił” – pomyślał sobie poszkodowany.
    Człowiek którego ten ktoś w konia zrobił został pewnego dnia pracodawcą, może losem szczęścia.
    Płacił innym dość dużo w porównaniu do innych, nie chciał więcej dla siebie, bo uznał, że i tak się już w życiu ustawił, a nie był na tyle głupi żeby od razu kupić sobie willę żeby po utracie stanowiska nie mieć za co jej ogrzać.
    Był on człowiekiem niekoniecznie mądrym (choć i tak mądrzejszym od innych, bo w przeciwieństwie do wielu miał jeszcze jakieś zainteresowania), ale przede wszystkim rozsądnym.
    Zanim zdobył niemały sukces dokupił sobie już RAM’u do komputera z 32bitowym prockiem i chujową grafą intela, dzięki czemu częściowo poprawił swoją samoocenę.
    Uznanie u innych też zdobył przed swoim awansem, co dodatkowo na nią wpłynęło poza tym, że zaspokoił swoje podstawowe potrzeby do życia i rozwoju.
    Nauczył się także tańczyć salsę oraz mówić po fińsku, węgiersku, portugalsku, norwesku, podszlifował także swój angielski.
    Kupił sobie komputer, a nawet dwa i ustawił go jeden na drugim, bo miał je miniaturowe.
    Przekonał się również, że iPhone to jest jakieś gówno, a przynajmniej z systemem od iOS 7 do 15, bo mają płaski interfejs, a dopiero w iOS 16 wprowadzono wibracje przy pisaniu.
    Zanim się to jednak stało uznał fanów tych telefonów za zwykłych debili.
    Sam chwilowo się nim czuł (choć w sumie to niejednokrotnie przy korzystaniu z tego systemu), bo nie potrafił znaleźć przycisku „szukaj” w programie Safari i ślęczał nad tekstem na jakiejś stronie jak jakiś debil.
    „No, małolatom wiele nie trzeba, łeb pusty, a ich zdolności umysłowe bardzo często ograniczają się do odpisania komuś czegoś lakonicznie na fejsie, oraz oczywiście słuchają rapu. Szkoda tylko, że to takie drogie”.
    Oczywiście mówił o nówce sztuce, bo, choćby po opiniach w internecie – spodziewał się, że iPhone to będzie jakieś gówno, dlatego kupił go używanego.
    Zaobserwował, że Windows się zjebał, jakoś od czasów Ósemki, w której kolor paska zadań przypominał mu srakę
    i w którym na szczęście ikon nie zepsuli, przeżył zobaczenie największej katastrofy GUI w dziejach, czyli Windows 10, a później Windows 11, który co prawda wyglądał już lepiej, ale działał dobrze dopiero po 4 latach od premiery, co stało się rekordem który prawdopodobnie już nigdy nie zostanie pobity (no chyba, że przez sam Microsoft).
    MacOS nie zrobił na nim większego wrażenia, bo wcześniej używał KDE, więc opis na stronie Apple „najbardziej zaawansowany system operacyjny świata” uznał za jakiś nieśmieszny żart.
    No i tak jakoś się stało, że człowiek który się u niego kiedyś zadłużył poszukiwał pracy… no i ją znalazł.
    Właśnie u niego.
    Pracodawca przydzielał go do najbardziej ryzykownych i niebezpiecznych robót, nie dostawał od niego żadnych premii oraz pochwał.
    Pewnego razu zdarzył się wypadek.
    „Spłacił swój dług, a ja tymczasem będę płacił komuś kto na to bardziej zasługuje” – pomyślał pracodawca.
    Szczęśliwym trafem okazało się, że pracownik był pod wpływem alkoholu (jak widać więc nie był za mądry), więc rodzina nie dostała żadnego odszkodowania.
    Co się dalej z nią stało – mało kto o tym w mieście wiedział, bo przeprowadziła się do innej miejscowości.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Siema, tu autor.
    Jeśli chcecie coś spróbować, nie spożywacie alkoholu w niewyobrażalnych ilościach, a już tym bardziej gdy możecie wszystko wylać jak burżuj kiedy wam nie smakuje to możecie spróbować, ze względu na smak lub ciekawy odbiór:
    – Tequila Reposado w 100% z agawy.
    (Najbardziej lubię Espolon).
    Roczna już „za bardzo przykrywa drewnem”, przez co mniej jest charakterystyki Tequili.
    – rum bez dodatków (ciekawy odbiór, pije się jak soczek „mimo dużego %”)
    – Guinness Draught, ale koniecznie z azotem
    – piwo typu Wild Ale, jakie wybierzecie
    – Rioja Crianza lub Rioja Reserva (podejrzewam, że nie znalazłbym różnicy, a bardziej bym wolał tą pierwszą ze względu na słodszy (i ogólnie dość słodki) odbiór mimo tego, że jest to wino wytrawne)
    – wino białe
    – Angostura, Fernet Branca.

    Część można spróbować w pubach.

    Dla mnie to za duży obowiązek, nawet mała ilość raz na 2 tygodnie (jeśli miałbym się zmuszać i żeby każdy tydzień nie wyglądał tak samo). Następnego dnia lepiej jest odpoczywać.
    Dużo bardziej wolę sport i yerba mate.
    Gdybym po tak długiej przerwie alkohol odbierał tak jak wtedy gdy miałem 18 – 20 kilka lat to może więcej bym w nim widział ;))
    Jestem zdania, że alkohol by mnie szybciej zabił niż gdybym pracował jako Górnik.

    To wbrew moim wcześniejszym komentarzom.

    1

    0
    Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Bydło | Wszystko jest chujowe, nie tylko chujnia | Będzie wojna | Wspaniałe życie | Zmyślona historyjka | Pytanie do admina | Promocje które powinny być zakazane | Dawny artykuł: Breivik będzie mógl uprawiać seks | Pod prąd | Współczuję adminowi | Dlaczego nie pracowałem - pełna odpowiedź | Wszyscy mi ZAZDROSZCZĄ renty i przez to wszyscy Mnie NIENAWIDZICIE. | Deja vu (dla mądrych inaczej: deżawi) | Równość wobec prawa to mit? | Tak | A mnie jebią gry komputerowe | Przedstawiam Wam lektury szkolne z jakimi się zetknąłem i moje wspomnienia z edukacji | Społeczność Internautów | Powiem Wam dzisiaj w jaki sposób można poznać debila | Facebook | 325 zl | jego ekscelencja D.Trump to wzór cnot | Biedaki mnie drażnią | Brzydkie i co za tym idzie niezachęcające do poznawania systemy. Mniej intuicyjne też. Nieciekawy trend | Litewka | To na inną okazję. NetBSD | Wzajemna niechęć, prowokacje, nie będę pisał z jakiej strony | Czy mnie boli to nie powiem, ale | Ostatni raz formatuję pendrajwa "windowsowym" systemem plików | Tu na razie jest ściernisko | Pojebany sen | Dziewczyna | Pies cię jebał mamo. | Dlaczego ludzie nie chcą płacić informatykom?! | Moja indolencja matematyczna osiągnęła wyższy poziom | Win 10 to kurestwo | Złoto z Sudanu i afrykańska bieda | Moje życie | Co było pierwsze, jajko czy kura ? | Kocham mojego syna, ale... | Nie mieszczę się w waszej jebanej bankowej tabelce | Problem z instalacja | Prace naukowe a realia jej pisania | Buta lekarzy. Pieprzenie jacy to oni są ważni i potrzebni. | Wierszyk | Co za deb*l wymyślił krojony żółty ser? | Pokemon | Powód braku aktualizacji na chujni, jaki może być (wg mnie) | Niekoniecznie